Listy od/ do osadzonego - cz. II

  • Autor wątku Autor wątku Ag_Maz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ja byłam wielkokrotnie i za każdym razem list szedł za moim facetem do innego ZK.
 
Witam,

mam pytanie dot. listów. Wysłałam chłopakowi list, a do niego dołączyłam 3 gazetki, typu LOGO, Auto Świat itp. żadnej pornografii. Zapakowałam do koperty bąbelkowej żeby nic się nie zniszczyło. W sumie były 3 gazety. Niestety po niespełna 2 tyg. przesyłka wróciła do mnie z pieczątką następującej treści:

"Zwrot do nadawcy.
Zawartość przesyłki niezgodna z treścią § 57 Zarządzenia nr 36/2011
Dyrektora Aresztu Śledczego w Białymstoku
lub § 54 Zarządzenia nr 37/2011 Dyrektora Aresztu Śledczego w Białymstoku
z dnia 29 grudnia 2011 r."

Dzwoniłam i próbowałam się dowiedzieć, ale niestety pomimo dobrych chęci pracowników tego AŚ nie dostałam żadnych konkretnych informacji. Jedna osoba powiedziała, że osoby aresztowane tymczasowo nie mogą dostawać gazet, ale to nieprawda, bo na początku października dostał gazetki bez problemu. Ktoś inny twierdził, że jest limit posiadanych gazet/książek na każdą celę i to jakoś bardziej mnie przekonuje.

Dodam jeszcze, że wszystkie listy do tej pory dochodziły bez problemu, bo nie piszę tam raczej nic niestosownego.

Jest tu ktoś kto jest lepiej zorientowany w tym temacie?
 
forg napisał:
A co na to główny zainteresowany, czyli osadzony?

a co on ma do tego?

nie wiem jak to wygląda w więzieniu, ale zapewne nie wie, że nie dostał jakiegoś listu. Szkoda, że nie przekazali mu listu, mogli odesłać same gazety.. no ale cóż.
 
Albo mu powiedzieli, że przyszedł list, ale nie dostanie go, bo zawiera "niedozwolone rzeczy".Mojemu mężowi kiedyś tak powiedzieli.Całe szczęście okazało się, że to "niedozwolone" było jednak "dozwolone" i list w końcu otrzymał. Nie odesłali go do mnie, ale musieli pomyśleć co z tym zrobić;)
 
forg napisał:
To, że on najlepiej powinien wiedzieć co wolno a czego nie wolno przesyłać w liście.

No on mnie prosił o gazety, już mu wcześniej wysyłałam, więc wolno.

Owieczka311 napisał:
Albo mu powiedzieli, że przyszedł list, ale nie dostanie go, bo zawiera "niedozwolone rzeczy".Mojemu mężowi kiedyś tak powiedzieli.Całe szczęście okazało się, że to "niedozwolone" było jednak "dozwolone" i list w końcu otrzymał. Nie odesłali go do mnie, ale musieli pomyśleć co z tym zrobić;)

Nie wiem czy mu powiedzieli czy nie, bo zwrot dostałam w ostatnią środę, listy trochę czasu idą, więc muszę poczekać na odpowiedź. Może na wtorkowym widzeniu coś swojej mamie powie i będę wiedziała co tam było takiego niedozwolonego
 
może w którymś czasopiśmie był jakiś gratis wklejony albo próbka i dlatego nie przeszło
 
loczek25 napisał:
może w którymś czasopiśmie był jakiś gratis wklejony albo próbka i dlatego nie przeszło

no właśnie nie było. Jedna gazeta była zapakowana w folie przez wydawcę, bo jakaś reklama byłą dołączona i nawet jej nie odpakowali.

A istnieje coś takiego jak limity miesięczne gazet? albo limit na celę? Szkoda, że nie napisali co im się nie podobało...
 
Proponowałabym przy najbliższej nadarzającej się okazji zapytać się o to któregoś z panów z SW tam pracujących.Np. tych z paczkowni, czy bramy.I nie dać się spławić że "tak, bo tak"Tylko drążyć temat, bo "ty nie wiesz o co chodzi a chcesz w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji". W końcu któryś się ulituje i wyjaśni na czym polegał problem.
 
Owieczka311: A wiesz może jak wygląda przebieg takiego listu? tzn. chodzi mi o to przez czyje ręce po kolei przechodzi? bo jest podpis, że ocenzurowano, ale nie wiem czy to osoba cenzurująca dała do zwrotu czy jeszcze potem ten list przez kogoś innego przechodzi? jakiś inny dział? Mi osobiście ciężko się dowiedzieć, bo chłopak jest w A.Ś. w innym mieście, ale poproszę jego mamę, może coś jej powiedzą.

Dzięki za pomoc:)
 
U mojego listy są prześwietlane.No i wychowawca każdy list ma w łapkach:)
 
to wychowawca też czyta każdy list? a może to on cenzuruje? bo u mnie wszystkie listy są cenzurowane przez tą samą osobę, zawsze tak jest czy to czysty przypadek? Bym go spytała, ale tak głupio pytać w liście czy wie kto cenzuruje naszą korespondencję. Swoją drogą trochę współczuję tym osobom cenzurującym, bo ja mam gadane i jak się rozpisze to hoho się naczytają pierdół:) ale cóż taka praca
 
Z tego co wiem to u tymczasowo aresztowanym cenzuruje listy prokurator. A jeśli ktoś jest skazany to wychowawca przegląda listy.
Mogę się tylko domyślać, że nie wczytuje się dokładnie w każdy list bo by zgłupiał w końcu.Ale w każdym bądź razie zerka na pewno, sprawdza, czy w kopercie nie ma nic, czego być nie powinno itp.
Ja kiedyś w liście pozdrowiłam czytającego i życzyłam mu miłego dnia i przyjemnej lektury :D
Jak byś przeglądnęła temat o listach to na pewno znalazłabyś wiele odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.
 
Hmm no możliwe, że prokurator. Listy skazanych chyba nie są czytane, bo mój P. raz wysłał list przez kolegę z karnej celi (nie wiem jak;)) i nie był ocenzurowany. Tyle, że nadawca oczywiście był inny, więc trochę się zdziwiłam, gdy dostałam ten list. Też miałam ochotę pozdrowić cenzurującego, ale tak jakoś głupio mi było:P temat przeglądałam ze 2 miesiące temu, ale już trochę zapomniałam, a też nie przypominam sobie nic na ten temat. Poszłam na łatwiznę i spytałam licząc, że odezwie się jakaś dobra dusza:)
 
Witajcie... mój mąż jest w AŚ od 3 tygodni i jeszcze nie napisał listu, ale dziś przyszedł list z pieczątką tego AŚ ale pismo nie było jego i ktoś inny podpisał się jako nadawca, tyle że znał moje imię i adres.... czy ktoś wie o co chodzi???? czy to pisał jego opiekun??? bo data nadania jest datą kiedy z nim rozmawiałam i podałam mu swoje dane..... czy tak można?????
 
Spotkałam się z tym, że wychowawca dawał znaczek, kopertę, kartkę, długopis i "kazał" pisać list, jeszcze podpowiadał, co trzeba napisać w pierwszym liście, co jest ważne itp., ale nie coś takiego...
A co wynika z treści listu?
 
W liście są napisane tylko trzy zdania.... że jest w AŚ, że mam zadzwonić do adwokata o widzenie.... i że kocha.... Ale to nie jego pismo!!!!!! zupełnie inne!!! i nadawca podpisał się imieniem i nazwiskiem ale ja nie wiem kto to jest...... przypominam sobie tylko rozmowę z jego wychowawcą, że pytałam czy nie potrzebuje pieniędzy i tego typu rzecz... czy jest zdrowy i takie tam.... a on spytał o moje dane, więc żeby było uczciwie podałam mu wszystko... a dzisiaj takie coś!!!!! co z tym zrobić bo to chyba jakiś żart!!!!
 
Kurcze- nawet nie wpadłam na to, że tak można;) Żaden z wychowawców mojego męża nie pytał mnie o dane osobowe.Tak na dobra sprawę nawet nikomu się nie przedstawiałam z imienia i nazwiska.A już pisanie za osadzonego listu ???Kosmos :-o Tak prywatnie , to chyba bym się wkurzyła za coś takiego.Listy to coś bardzo prywatnego.Więc takie coś...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra