Oczywiście że mafijne pieniądze mi nie odpowiadają, problem jest taki że to są MOJE pieniądze, których przekazanie wymusza na mnie prawo. Prowadzę działalność, płacę składki i co? Składka rentowa wpada w czarną dziurę - prawdopodobnie nigdy jej nie wykorzystam i nigdy wpłaconych na nią pieniędzy nie zobaczę, a płacić muszę przez 40 lat (czasem nawet więcej).
Poza tym renta rodzinna ma zagwarantować środki utrzymania do czasu zakończenia edukacji przez daną osobę, a więc do momentu obrony pracy magisterskiej - jeżeli uczelnia zgodnie ze swoim regulaminem dopuszcza tego typu przedłużenie nauki, to jest to nadal regulaminowy tok studiów (przedłużenie o 3 miesiące, termin złożenia pracy do 15 grudnia o ile się nie mylę).
Ja ze świadczeń ZUSu nigdy nie korzystałem i mam nadzieję, ze poza emeryturą nie będę musiał. Ale szlag mnie trafia, jak ZUS wciska kit zarówno osobą starszym (emerytom, których już trochę jest w mojej rodzinie), jak i osieroconej młodzieży, że dane świadczenie/waloryzacja etc. się nie należy.
Moja mama musiała z archiwum państwowego wyciągać zaświadczenia, aby udowodnić lata pracy do emerytury, wyobrażasz to sobie? To jest cyrk i bajzel na kółkach utrzymywany z naszych pieniędzy, który należy zlikwidować. Pieniądze niech ściąga skarbówka, a kwestie zdrowotne niech przejmie NFZ. Skarbówka sobie poradziła - jest centralny organ interpretacyjny i wsio. Do ZUSu tysiące wyroków w podobnych sprawach nie jest w stanie przemówić.
No ale kończmy OT.