a priori napisał:
A skąd to niby wiadomo? Oczywiście, że się posługuje, a z drugiej strony te same pojęcia mają często różne znaczenie na gruncie poszczególnych gałęzi prawa.
Naprawdę nie widzę sensu w tej dyskusji - nie masz nawet elementarnej wiedzy i na podstawie jakichś szczątkowych informacji, których znaczenia w dodatku nie do końca rozumiesz, próbujesz tworzyć jakieś abstrakcyjne, rzekomo obowiązujące reguły...
Skąd wiadomo? - z orzecznictwa SN:
W art. 446 k.c., stanowiącym podstawę roszczeń z tytułu śmierci osoby
najbliższej, posłużono się dwoma pojęciami. W paragrafie pierwszym jest mowa
o „poszkodowanym”, natomiast w paragrafie czwartym użyto sformułowania
o zadośćuczynieniu na rzecz najbliższych członków rodziny zmarłego.
Założenie racjonalności ustawodawcy oraz zasady techniki legislacyjnej wskazują,
że pojęcia te nie są tożsame, a więc także ich użycie przez ustawodawcę nie może
być uznane za przypadkowe. Dla oznaczenia bowiem tożsamego przedmiotu
regulacji używa się tych samych pojęć. W konsekwencji należy przyjąć, że przepisy te różnią się zakresem pojęciowym. Z tego też względu należy rozważyć, jaki jest
desygnat każdego z nich.
„Poszkodowanym” jest osoba fizyczna, która na skutek deliktu
doznała szkody o charakterze majątkowym lub krzywdy. Natomiast „zmarłym”
jest człowiek, który na skutek deliktu odniósł obrażenia skutkujące jego śmiercią.
Śmierć człowieka podlega stwierdzeniu we właściwym trybie i przez właściwy
organ. Pojęcie „zmarły” ma zatem szerszy zakres. Z tego też względu za
wadliwe należy uznać posługiwanie się przez Sąd Apelacyjny tymi terminami
w sposób równoważny. Dla właściwej wykładni art. 446 § 4 k.c. nie miało też
znaczenia to, że dziecko nienarodzone nie może zostać uznane za
„poszkodowanego” w rozumieniu art. 446 § 1 k.c. [...].
Sygn. akt I CSK 282/11
Całość do poczytania tutaj (ledwie 7 stron) :
Sąd Najwyższy - Orzecznictwo - Baza orzeczeń
Oj jak pięknie się nam złożyło - nie dość, żę sędziowie mówią, że posłużenie sę dwoma różnymi poijęciami w sposób równoważny jest nie do zaakceptowania [poszkodowany/najbliższy członek rodziny], to jeszcze w tym samym wyroku pojawia się ów tajemnicza "osoba fizyczna" i ów tajemniczy "człowiek" - ale oni pewnie nie mają nawet elementarnej wiedzy prawniczej i z jakiś szczątkowych informacji składają jakieś abstrakcyjne reguły, których sami nawet nie rozumieją...:beer:
Tylko co ci kolesie robią w SN? Powinni chyba myć okna albo zamiatac podłogi.
A co do utworzenia aktu urodzenia po znaczym okresie czasu, to przepisy pr. o usc swoje, a rzeczywistość swoje:
Sygnatura sprawy w Sądzie Najwyższym:
III KKO 5/97
Sąd Najwyższy - Orzecznictwo - Baza orzeczeń
Widać nikt się nie kwapił do sporządzenia aktu urodzenia, ani USC, ani sąd, nawet po wniosku złożonym przez matkę...
W sumie nic dziwnego - państwo musi łożyć na przywileje publiczne otrzymywane przez osobę fizyczną dziecka.
Ciekawe, co by było, jak koleś miałby 30 lat i sprawę o niezapłacenie podatku - oj zrobili by specustawę, żeby tylko aktu urodzenia zrobic w terminie 3 dni, bez tych wszystkich ceregieli opisanych w postanowieniu SN:
"W niniejszej sprawie zgłoszenie urodzenia dziecka nastąpiło po upływie kilku
lat bez dokumentacji lekarskiej. O fakcie tym nie był niezwłocznie powiadomiony tere-
nowy zakład służby zdrowia w celu wystawienia zgłoszenia urodzenia dziecka. W
związku z tym ustalenie treści aktu urodzenia wymaga przeprowadzenia szczególnie
wnikliwego postępowania dowodowego, w którym niezbędne jest zasięgnięcie opinii biegłego lekarza, przesłuchanie świadków zdarzenia podlegającego rejestracji stanu
cywilnego, a w szczególności przesłuchanie matki dziecka i ewentualnie dopuszcze-
nie z urzędu dowodu z grupowego badania krwi. Postępowanie dowodowe powinno
zmierzać w niniejszej sprawie do ustalenia, czy osoba zgłaszająca urodzenie dzieck
rzeczywiście je urodziła, płeć i wiek dziecka, miejsce i datę jego urodzenia oraz z
uwzględnieniem dokumentów dane dotyczące rodziców dziecka. Dopiero wszech-
stronne wyjaśnienie sprawy, które może dokonać właściwy sąd, umożliwi prawidłow
ustalenie treści aktu urodzenia dziecka. Do przeprowadzenia tego rodzaju postępo-
wania nie ma ustawowych kompetencji Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego.
"
Oczywiście w takiej sytuacji gdyby facet dał się nabrać na to, że on jest imieniem i nazwiskiem na akcie urodzenia (a.k.a. OSKARŻONY), to jego problem, skoro chce dobrowolnie brać odpowiedzialnośc za osobę stworzoną przez korporację RZECZPOSPOLITA POLSKA. No chyba, że sam złożyłby swój podpis na akcie urodzenia (z przodu oczywiście) - to wtedy nie ma odwrotu.
Miłej lektury orzecznictwa.
EDIT:
Zapomniałem jescze dodać, że odróżnienie osoby (czy tez osoby fizycznej) od człowieka jest ewidentne także na gruncie innych gałęzi prawa:
Kodeks Prawa Kanonicznego:
POZYCJA KANONICZNA OSÓB FIZYCZNYCH
Kan. 96 - Przez chrzest człowiek zostaje wcielony do Kościoła Chrystusowego i
staje się w nim osobą,
z obowiązkami i prawami, które - zważywszy ich pozycję - są właściwe chrześcijanom, jeśli są we wspólnocie kościelnej i o ile nie przeszkadza sankcja nałożona zgodnie z przepisem prawa.
Powszechna Deklaracja Praw człowieka (oryginał po angielsku):
Article 6.
Everyone has the
right to recognition everywhere
as a person before the law.
Znaczy mam prawo do tego, by uznano mnie za osobę. Czyli mam prawo, żeby zrzec się tego prawa, prawda? Czego oczywiście nie mam zamiaru robić - dość ciężki temat.
