Niezdany egzamin radcowski

  • Autor wątku Autor wątku zabrzanin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Zgoda małżonka nie musi być z podpisem notarialnie poświadczonym. Takiego wymogu nie stawia ani 41 kro, ani 787 kpc! Co to za egzaminator !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
 
Ostatnia edycja:
zomada napisał:
Witaj,

Napisałem w umowie, że prawo pierwszeństwa wspólników zgodnie z umową spółki jest rozumiane jako konieczność wyrażenia przez nich zgody na sprzedaż. Gdy wyrażą zgodę, to nabywca nabywa udziały, a gdy nie wyrażą zgody to umowa jest od początki nieważna i nabywca nic nie nabywa. Oczywiście dałem termin do wyrażenia zgody, a zapłatę dopiero po wyrażeniu zgody.
Pod umową dopisałem, że uważam że do prawa pierwszeństwa wspolników powinno się stosować art. 63 kc - czyli o wyrażeniu zgody przez osobę trzecią (bo wymóg zgody wspólników jest ustanowiony w umowie spółki na podstawie art. 182 ksh).
Teraz mam wątpliwości, bo komentarze i orzecznictwo odnosnie 182 ksh i 63kc dotyczą wyrażenia zgody przez samą spółkę a nie wspólników - i wtedy nie ma wątpliwości, że mozna stosować 63 kc zamiast warunku. Chociaż przeważnie komentarze te i orzeczenia mówią także ogólnie o zgodzie osoby trzeciej, co by wskazywało, że 63 kc można stosować także do zgody wspólników.

Chyba nie do końca zrozumiałeś kazus, bo wspólnicy mieli prawo pierwszeństwa w nabyciu, a nie było nic o wyrażeniu przez nich zgody (co prawda do worka z 182 ksh można wrzucić zgodę wspólników do worka "inne ograniczenia", ale w praktce nie spotkałem się z takimi zapisami w umowach spółek zo.o. );

Wielka szkoda, że nie dołączono do kazusu wyciągu z umowy spółki, bo większość osób która wyłożyła się na warunku, zgodzie spółki i prawie pierwszeństwa w nabyciu w nerwach, zmęczeniu kilkudniowym maratonem nie zrozumiało kazusu;
 
A skad ten egzamintor, co wymaga zody małżonka z podpisem notarialnie poświadczonym ??????????????
W tej komisji w takim razie wszyscy powinni byli zdać z gospodarczego!!!!!!!!!
 
Ostatnia edycja:
zgoda powinna byc w takiej formie jak umowa, czyli z podpisami not poswiadczonymi. mam zarzut, ze bez tego poswiadczenia jest to dok prywatny, czyli niepewnosc obrotu itp. mozna przyjac, ze w zalozeniach do umowy bylo napisane, ze umowa jest w takiej wlasnie formie to i zalaczniki do niej tez. tak czy siak umowa jest wazna.
 
Też słyszałem teorię, że dla zgody wystarczy zwykła pisemna, ale osobiście zrobiłem formę z podpisem (jak czynność główna) - na egz lepiej nie ryzykować z "teoriami".
 
KANTapli napisał:
(Prawie) każdy kto dostał ndst uważa, że jest ofiarą systemu, ktoś się na niego uwziął etc. - jak ktoś, jak Ty, napisze kilka słów prawdy (przynajmniej ja się pod nimi podpisuję) to spodziewaj się rzeki udawadniania, że nie masz racji (łagodnie mówiąc).

Mi się udało zdać, więc siłą rzeczy nie będę obiektywny w temacie sprawiedliwości/niesprawiedliwości egzaminu, ale też będąc w miarę aktywnym uczestnikiem wątku o tegorocznym egzaminie stwierdzam (subiektywnie), że część ludzi po prostu nie potrafi przyznać się, że skopało egzamin patrząc przez pryzmat swoich dotychczasowych osiągnięć zawodowych.

Tak jak nie każdy zasługuje na maturę, czy tytuł mgr. tak nie każdy może być r.pr. (przynajmniej nie tegorocznym). Z całą pewnością część z tych co oblali zasługiwała by być r.pr., ale mają problem, bo nie potrafili tego udowodnić w dniu próby.

Ostatecznie - samo posiadanie zarzutów zbieżnych z kluczem nie oznacza, że musi się dostać ocenę pozytywną. Uzasadnienie jest równie istotną częścią pracy i może zarówno położyć, jak i uratować zarzuty.

BTW - nie ufajcie też zbytnio opinią co do waszych prac wydawanych przez patronów i kolegów; siłą rzeczy nie będą oni obiektywni co do oceny.

W takim układzie fakt, ze część ludzi zdała a część nie to wyłącznie kwestia szczęśliwego przypodobania się pracy egzaminatorowi. Nie ma dwóch identycznych prac, nie ma dwóch identycznych egzaminatorów. Znam egzaminatora, który wszystkim wstawiał ocenę pozytywną ponieważ stwierdził, ze jak są spełnione wymogi formalne to jest ok. Znam drugiego, który uwalił połowę zdający a drugiej połowie wstawił 3 wychodząc pewnie z założenia, że na 4 to on, na 5 Pan Bóg.

E
Tak jak Ty uważasz, ze nie każdy musi być radcą prawnym tak ja uważam, ze nie każdy powinien być egzaminatorem. A zasada uznaniowości w kpa to z tego co pamiętam z wykładów zawsze winna iść w kierunku maksymalnie korzystnej dla strony (w tym przypadku zdającego). Egzamin to egzamin, mało zależało od wiedzy i doświadczenia zawodowego, dużo zależało od dyspozycji dnia, jeszcze więcej od egzaminatorów.
 
Co do tej zgody fragment z Komenatrza Olczyk:

Forma udzielonej zgody. Także i kwestia formy, w której zgoda powinna być udzielona, nie została przez ustawodawcę wyraźnie rozstrzygnięta. Proponuje się stosowanie reguł ogólnych, tj. zgoda może być udzielona w dowolnej formie, co jednak, jak stwierdzono, jest niekorzystne z punktu widzenia potencjalnych trudności dowodowych [tak J. Strzebińczyk, Nowelizacja przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w zakresie małżeńskiego prawa majątkowego (cz. I), Rejent 2004, nr 8, s. 160]. Powstaje jednak wątpliwość, czy w sytuacji gdy np. małżonek-dłużnik stał się poręczycielem, czy współmałżonek powinien wyrazić zgodę w formie pisemnej, czy też wystarczy jakakolwiek forma [wątpliwość tę dostrzega A. Lutkiewicz-Rucińska, Uwagi do projektu zmiany małżeńskiego prawa majątkowego, Kwartalnik Prawa Prywatnego 2001, z. 1, s. 154]. Konsekwentne stosowanie w drodze analogii art. 63 k.c. skłania do przyjęcia stanowiska, że o ile czynność prawna wymaga dla ważności formy szczególnej, także i zgoda powinna być wyrażona w tej formie. Dlatego też możliwe jest przyjęcie założenia, że w takich przypadkach jak poręczenie, małżonek mógłby wyrazić zgodę w formie ustnej albo np. przesyłając faks potwierdzający (co oczywiście nie jest równoznaczne z zachowaniem formy pisemnej). Takie rozwiązanie z punktu widzenia procesowego wiąże się dla wierzyciela ze zbyt dużym ryzykiem, przeto należy sądzić, że forma pisemna będzie najczęściej stosowaną w zakresie udzielania zgody przez współmałżonka na zaciąganie zobowiązań.
 
Luc1979 napisał:
Chyba nie do końca zrozumiałeś kazus, bo wspólnicy mieli prawo pierwszeństwa w nabyciu, a nie było nic o wyrażeniu przez nich zgody (co prawda do worka z 182 ksh można wrzucić zgodę wspólników do worka "inne ograniczenia", ale w praktce nie spotkałem się z takimi zapisami w umowach spółek zo.o. );

Wielka szkoda, że nie dołączono do kazusu wyciągu z umowy spółki, bo większość osób która wyłożyła się na warunku, zgodzie spółki i prawie pierwszeństwa w nabyciu w nerwach, zmęczeniu kilkudniowym maratonem nie zrozumiało kazusu;

Fakt, w praktyce większość rozumie prawo pierwszeństwa jako prawo pierwokupu, bo tak jest prościej, gdyż takie rozwiązanie poprzeć można licznym orzecznictwem sądowym.
Jednak tak na prawdę pierwszeństwo to nie pierwokup i wspólnicy mogli sobie zapisać w umowie spółki wszystko, co tylko przyszło im do głowy, bo prawo tego nie zabrania:)
Skoro do zadania nie dołączono umowy spółki, to uważam, że egzaminatorzy sprawdzający nasze prace powinni dopuszczać dowolność rozwiązań w tej kwestii, traktując wytyczne tylko i wyłącznie jako jedno z możliwych rozwiązań.
 
nagakuna napisał:
E
Tak jak Ty uważasz, ze nie każdy musi być radcą prawnym tak ja uważam, ze nie każdy powinien być egzaminatorem. A zasada uznaniowości w kpa to z tego co pamiętam z wykładów zawsze winna iść w kierunku maksymalnie korzystnej dla strony (w tym przypadku zdającego). Egzamin to egzamin, mało zależało od wiedzy i doświadczenia zawodowego, dużo zależało od dyspozycji dnia, jeszcze więcej od egzaminatorów.

zgoda - może się trafić egzaminator i egzaminator. Jaskrawym przypadkiem jest, o ile pamiętam, Gdańsk, gdzie w 1K oblało jakieś 80%, a w 2K zdało 80% - statystycznie to praktycznie niemożliwe, że osoby z nazwiskiem bliżej końca alfabetu to geniusze i odwrotnie.
Wracam jednak do pytania - CZY KTOŚ MOŻE ZAPROPONOWAĆ LEPSZĄ FORMĘ EGZAMINU ZAWODOWEGO? Jak dla mnie obecna forma jest jak demokracja: ustrój do d....., ale lepszego jeszcze nie wymyślono.

nie zgadzam się, że mało zależało od wiedzy i doświadczenia - mi np. oszczędziło to chociażby badaniem kwestii formalnych moich wypocin, bo po prostu te kwestie mam "w małym palcu"; stąd miałem więcej czasu na kwestie merytoryczne, czytanie komentarzy i orzecznictwa.
 
Niki2011 napisał:
Fakt, w praktyce większość rozumie prawo pierwszeństwa jako prawo pierwokupu

Czy taka osoba Twoim zdaniem powinna być r.pr.? hmmm

Może jeszcze nazwijmy r.pr. osobę, która dla konsumenta przy umowie sprzedaży idzie z rękojmii (znam takich agentów, co zwą się doradzcami)?

Brak rozróżnienia dwóch (podstawowych mimo wszystko) instytucji to jedno - ciekawe jak wygląda wiedza tych osób w bardziej szczegółowych sprawach.
 
Luc1979 napisał:
Chyba nie do końca zrozumiałeś kazus, bo wspólnicy mieli prawo pierwszeństwa w nabyciu, a nie było nic o wyrażeniu przez nich zgody (co prawda do worka z 182 ksh można wrzucić zgodę wspólników do worka "inne ograniczenia", ale w praktce nie spotkałem się z takimi zapisami w umowach spółek zo.o. );

A co to jest prawo pierwszeństwa?
Nigdzie nie jest to uregulowane. Nie jest to prawo pierwokupu z kc. Nie jest to żadna instytucja prawna. W zasadzie można pod to podciągnąć wszystko.
Kidyba w komentarzu do KSH napisał, że prawo pierwszeństwa to właśnie konieczność wyrażenia zgody przez wspólników na sprzedaż udziałów.

Orzecznictwo jest na stanowisku, że o ile umowa spółki nie mówi o prawie pierwokupu, tylko pierwszeństwa, to należy za każdym razem badać postanowienia umowy spółki, bo każdorazowo prawo to może przybierać różną postać i dawać wspólnikom różne uprawnienia. Ja w umowie sprzedaży zaznaczyłem, że umowa spółki ustanawia prawo pierwszeństwa dla wspólników rozumiane w ten sposób, że na sprzedaż potrzebna jest ich zgoda.

Myślę zatem, że zrozumiałem kazus, ale faktycznie jakbym zrobił poprostu warunek to by było prościej i po sprawie. Nie widzę jednak nic złego w tym, że zrobiłem takie a nie inne założenie odnośnie prawa pierwszeństwa. Zgodnie z zadaniem mogłem robić założenia.

Gdyby napisali w zadaniu wprost, że wspólnicy mają prawo pierwokupu, to faktycznie interpretacja mogła by być tylko jedna i koniecznie sprzedaż pod warunkiem. Pisząc "prawo pierwszeństwa" dali zdającym pewną swobodę - to pojęcie nie jest bowiem sztywne i może być różnie rozumiane. A skoro pojęcie to nie było w zadaniu doprecyzowane, to swobodę w tym zakresie pozostawili zdającym.

Oczywiście liczę się z tym, że egzaminatorzy nie dostrzegą tego, tak jak Ty i będę musiał się uzewnętrzniać przed K2. Dlatego też żałuję, że nie zrobiłem poprostu warunku (chociaż pierwotnie miałem taki zamiar).
 
teslawa napisał:
zgoda powinna byc w takiej formie jak umowa, czyli z podpisami not poswiadczonymi. mam zarzut, ze bez tego poswiadczenia jest to dok prywatny, czyli niepewnosc obrotu itp. mozna przyjac, ze w zalozeniach do umowy bylo napisane, ze umowa jest w takiej wlasnie formie to i zalaczniki do niej tez. tak czy siak umowa jest wazna.

Chwila, chwila.... Ale czy w zadaniu nie było przypadkiem założenia, że wszystkie wymagane dokumenty sporządzone zostały w formie prawnie przewidzianej??? Bo coś mi się wydaje, że jednak było...
 
Niki2011 napisał:
Chwila, chwila.... Ale czy w zadaniu nie było przypadkiem założenia, że wszystkie wymagane dokumenty sporządzone zostały w formie prawnie przewidzianej??? Bo coś mi się wydaje, że jednak było...


4. Nie jest konieczne sporządzanie załączników do umowy.
5. Zdający powinien wskazać, czyje podpisy winny zostać złożone pod umową, przy czym zakłada się, że podpisy te zostały notarialnie poświadczone.


Tak więc należało zająknąć się w jakiej formie jest ta zgoda, bo stanowiła ona załącznik (którego nie trzeba było pisać), ale nie stanowiła umowy (chyba, że ktoś wplótł ją w umowę)
 
KANTapli napisał:
Czy taka osoba Twoim zdaniem powinna być r.pr.? hmmm

Może jeszcze nazwijmy r.pr. osobę, która dla konsumenta przy umowie sprzedaży idzie z rękojmii (znam takich agentów, co zwą się doradzcami)?

Brak rozróżnienia dwóch (podstawowych mimo wszystko) instytucji to jedno - ciekawe jak wygląda wiedza tych osób w bardziej szczegółowych sprawach.

Czy powinna???...hmmm, to temat rzeka...:D Wiem tylko, że takie umowy spółek w praktyce się zdarzają...:D Po za tym po przeczytaniu kilku orzeczeń SN również można dojść do wniosku, że nawet SN trochę plącze się w tej kwestii...:D Co Ty na to???
 
KANTapli napisał:
Czy taka osoba Twoim zdaniem powinna być r.pr.? hmmm

Może jeszcze nazwijmy r.pr. osobę, która dla konsumenta przy umowie sprzedaży idzie z rękojmii (znam takich agentów, co zwą się doradzcami)?

Brak rozróżnienia dwóch (podstawowych mimo wszystko) instytucji to jedno - ciekawe jak wygląda wiedza tych osób w bardziej szczegółowych sprawach.

Co za puste rozważania. Kto może, a kto nie może być radcą. Od czasu, jak dowiedziałeś sie o swym pozytywnym wyniku czuję zmianę tonu twych wypowiedzi. Odbieram je bardzo negatywnie.

Czyżbyś był ze wszystkiego taką alfą, że możesz osądzać, kto może byc radcą, a kto nie? Domyślam się, że sam mógłbyś być zagięty na niejednej kwestii, chociażby z KC, czy KPC. To że ktoś jest słabszy z KC nie oznacza, że nie może być świetny np. z administracyjnego.

Poza tym jest wielu miernych merytorycznie radców (i jakoś moga nimi być mimo mierności) i wielu bardzo dobrych merytorycznie doradców. Nie powinieneś więc deprecjonować doradców, bo być może kiedyś przegrasz z takim doradcą w sądzie, co wpłynie niekorzystnie na twoje ego radcowskie.
 
KANTapli napisał:
A obrót nieruchomościami chociażby?

No tam rzeczywiście jest o tym wspomniane, ale to zupełnie nie dotyczy ksh, ani nawet kc. Jest to jednostkowe i bardzą wąskie w zastosowaniu uregulowanie.
 
zomada napisał:
Co za puste rozważania. Kto może, a kto nie może być radcą. Od czasu, jak dowiedziałeś sie o swym pozytywnym wyniku czuję zmianę tonu twych wypowiedzi. Odbieram je bardzo negatywnie.

Czyżbyś był ze wszystkiego taką alfą, że możesz osądzać, kto może byc radcą, a kto nie? Domyślam się, że sam mógłbyś być zagięty na niejednej kwestii, chociażby z KC, czy KPC. To że ktoś jest słabszy z KC nie oznacza, że nie może być świetny np. z administracyjnego.

Poza tym jest wielu miernych merytorycznie radców (i jakoś moga nimi być mimo mierności) i wielu bardzo dobrych merytorycznie doradców. Nie powinieneś więc deprecjonować doradców, bo być może kiedyś przegrasz z takim doradcą w sądzie, co wpłynie niekorzystnie na twoje ego radcowskie.

Jeżeli miałoby to sens (biorąc pod uwagę wyłącznie ilość stron w wątku dot. naszego egzaminu) to polecił bym Tobie przewertowanie moich wcześniejszych wypowiedzi, to myślę, że jednak nie zmieniłem swojego tonu co do stawianych (przeze mnie - sobie) wymogów osobom, które chcą byc r.pr.; tak więc byłem, jestem i będę krytycznie nastawiony do osób, które popełniają kardynalne błędy i uważają, że w zasadzie nic się nie stało - szczerze mówiąc to właśnie po ostatnich 2 miesiącach na tym forum zaczynam rozumieć (i mówię to "o zgrozo") argumenty korporacji dot. dopuszczenia magistrów do występowania przez Sądami.

Oczywiście możecie mi teraz zarzucać, że "punkt widzenia...", nie będę jednak wchodził w polemikę, bo nie ma sensu tracić czasu na przekonywanie siebie w kompletnie nieistotnej sprawie.

Równolegle, skoro powołujesz się na moje wypowiedzi, powinieneś wiedzieć, że nie jestem, anie nigdy nie pretendowałem do bycia A/O i jest wiele rzeczy, na które zapewne Ty mógłbyś mnie zagiąć tu i teraz.

Jedynie, co przyznam tobie rację to bezzasadne ujednolicenie wszystkich radców i doradców - sam znam ekspertów, którzy nie mają po prostu czasu na zabawę w aplikację i aplikantów, którzy są współautorami specjalistycznych komentarzy i mecenasów, którzy nigdy nie powinni nimi zostać.
 
Ostatnia edycja:
Witam,

Poszukuję osób, które zdały mimo niewskazania art. 149 k.p.a. zdały, a najlepiej, jak mają art. 7,77 kpa, 28 kpa, art. 3 pkt 20 pr. bud, par. 12 Rozp MF w/s war technicznych..........

Ewentualnie, w których komisjach przechodziły w Warszawie takie prace.

Pozdrawiam!!!
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra