K
KANTapli
Stały bywalec
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 509
1) sprawa sprowadzała się do tego, że SN uznał, że dana czynność nie miała związku z pełnioną funkcją członka zarządu, zaś (zdaniem SN) w dyspozycji normy, która ma na celu ochronę właścicieli spółki przed zarządem dokonującym czynność z "samym sobą" w ramach pełnionego manadtu. W mojej ocenie, podejście nie głupie, ale całkowicie sprzeczne z przepisem, który nie wyróżnia takich sytuacji, a nadto nie uwadze SN uciekło najwyraźniej, że czynność w dalszym ciągu jest dokonana z "samym sobą". Celem wyłączenia umów z "samym sobą" jest ochrona majątku wspólników, a argumentacja SN w tym orzeczeniu zmierza do przerzucenia sporu na totalnie abstrakcyjną okoliczności, czy czynności była związana z funkcją, czy nie. W ten sposób można szybko wyprowadzić majątek ze spółki, a dalszy nabywca w zasadzie będzie chroniony dobrą wiarą (niby skąd ma wiedzieć, że członek zarządu wyprowadził majątek); Uważam, że Sądy w Polsce nie tworzą prawa, a je stosują - argumentacja SN w tym wyroku to jest (moim zdaniem) tworzenie prawa. Tego jeszcze nikt nie podniósł, ale doktryna generalnie zmiażdżyła to orzeczenie (z całym szacunkiem dla Pani Sędzi H. Ciepłej, którą generlanie bardzo szanuję za dorobek, a która jest chyba osoba odpowiedzialną za ten wyrok).
2) zdanie dot. wcześniejszej wypowiedzi przedmówcy, jakobym zarzucał, że sędziwie SN oblali by wg mnie egzamin
3) czytałem już dawno temu, stąd nie chce mi się teraz wracać do sprawy. stawiałem pytanie, czy Wy czytacie uzasadnienia, czy tylko sentencje.
2) zdanie dot. wcześniejszej wypowiedzi przedmówcy, jakobym zarzucał, że sędziwie SN oblali by wg mnie egzamin
3) czytałem już dawno temu, stąd nie chce mi się teraz wracać do sprawy. stawiałem pytanie, czy Wy czytacie uzasadnienia, czy tylko sentencje.
Ostatnia edycja: