Tez dodam kilka slow od siebie.
Nie wiem na czym polega tak diametralna roznica w wiedzy miedzy nami, ale Marta877- glowa do gory, tez kiedys czytalam wypowiedzi polskich specjalistow od niczego i tez bylam zalamana, postanowilam wiec pojsc i zapytac u zrodla. Jesli jednak sie myle, to prosze o sprostowanie, poparte solidnymi argumentami.
Jestem zameldowana w Berlinie od prawie 4 lat, jeszcze nigdy nie bylam tu ubezpieczona. Podczas wyrabiania meldunku rozmawialam z pania m.in o ubezpieczniu. Odparla mi, ze nie mam prawa ubezpieczyc sie w Niemczech panstwowo, poniewaz nie mam pracy. Zeby rozwiac watpliwosci dzwonilam tez kilka razy do AOK- tam rowniez powiedzieli mi to samo i co wazniejsze- mowili, ze nie ma zadnych podstaw, abym mogla ubezpieczyc sie prywatnie. Juz tlumacze dlaczego- jak tutaj pracowalam to zawsze na Minijob- ludzie pracujacy za minimalne wynagrodzenie NIE MAJA OBOWIAZKU BYCIA UBEZPIECZONYM, podobnie jak ludzie bez zadnych dochodow- nie ci zarejestrowani w urzedzie ale tacy, ktorzy zyja tu tylko z meldunkiem. Bo niby za co mieliby je oplacac? "Składek na ubezpieczenie w Niemczech nie muszą pokrywać jedynie pracownicy, którzy zarabiają poniżej 400 euro miesięcznie albo przepracują mniej niż 50 dni w roku." Reszta- ludzie z Gewerba, badz ci, ktorzy przepracowali 6 miesiecy powyzej 400 euro, oraz studenci na uczelniach niemieckich musza i to jest logiczne. Bo calkowicie nielogicznym wydaje mi sie , ze meldunek jednoczesnie zobowiazuje do ubezpieczenia- w takiej sytuacji miliony Polakow meldowaloby sie w Niemczech tylko po to, zeby korzystac za 100 euro miesiecznie z najlepszej sluzby zdrowia w Europie. Tego Niemcy wlasnie chcieli uniknac i to jest calkowicie zrozumiale. Jesli chodzi o karte EKUZ- z tego co zrozumialam, mozna ja wyrobic, ale nie trzeba. Moja sytuacja wyglada tak, ze jestem ubezpieczona w Polsce a i z Berlina do domu mam 2 godziny drogi. Jesli staloby mi sie tutaj cos zlego- bede musiala poniesc koszty leczenia, albo szybko wyslac pismo do NFZu aby wystawili mi tymczasowa karte EKUZ, tak tez sie da. Czyli generalnie rozmawialam na ten temat z 6 osobami, pracownikami z urzedu i nie wydaje mi sie, zeby wszyscy klamali. Aha- ze swoim pracodawca tez rozmawialam i mowil to samo. Wiec na czym polega ta wielka rozbieżność ?