Obywatelstwo niemieckie - inne pytania

  • Autor wątku Autor wątku Durch
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Czy ktoś z was składał wniosek o potwierdzenie obywatelstwa w ubiegłym roku?
 
Ja składałem w 2016 w Gdańsku. Na odpowiedź czekałem 1,5 roku.
 
Dostałeś wcześniej jakiś list z numerem sprawy po złożeniu wniosku?
 
Tak, po kilku tygodniach dostałem list (zwykły, nie polecony) z numerem sprawy. Po roku napisałem maila z prośbą o sprawdzenie statusu mojej sprawy. Dostałem informację (również na maila) po kilku dniach, że jest dużo wniosków, ale dostanę odpowiedź za max 6 miesięcy. I tak było. Przyszedł list z potwierdzeniem obywatelstwa wraz z nr konta. Opłata 25 euro (chyba??).
 
Dzięki za odpowiedź. Wniosek składałeś przez konsulat czy bezpośrednio do Köln? Ja na list z numerem sprawy czekam od początku grudnia. Wiem, wiem, że przez akcję z Brytyjczykami namnożyło się wniosków, ale byłem pewien, że przynajmniej list z numerem przyjdzie szybciej.
 
Wszystkie dokumenty składałem w Konsulacie.
 
Witam ponownie. Trochę się nie pokoje, że za niedługo minie 4 miesiąc, a odpowiedzi z Köln z nr sprawy jeszcze nie otrzymałem. Jest to normalne czy warto dla pewności do nich napisać czy wniosek z papierami doszedł?
 
No i otrzymałam odpowiedzi z IPN ws.przodka - nie znaleźli absolutnie nic nt. dziadka, a pytałam o wpis na DVL, ewentualne represje związane z faktem odbywania służby wojskowej w Wehrmachcie oraz wpisu na DVL, o ile takowy faktycznie miał miejsce, o ewentualne powojenne procesy rehabilitacyjne i karne, a także o nadanie obywatelstwa polskiego.

Z uzyskanej odpowiedzi wynika, że nie znaleźli nic, ani w Warszawie, ani w Katowicach nt. szukanej osoby.

Sama nie wiem, co o takim wyniku sprawy sądzić.

Gdzie jeszcze mogę pytać nt. samego nadania obywatelstwa polskiego? A gdyby mój żyjący ojciec chciał się dowiedzieć w jakim trybie jemu jako dziecku wtedy ok 5-letniemu nadano obywatelstwo polskie? Gdzie szukać?
Póki co mam wrażenie, że taki obywatel nie istniał w systemie...

Pozdrawiam i dziękuję za wszelką pomoc!
 
Prawdopodobnie nie zachowały się żadne dokumenty po wojnie. Może zostały zniszczone? A co wiesz nt. polskiego obywatelstwa swojego przodka? Sam wystąpił po wojnie o takie? Złożył: Deklarację Wierności Narodowi Polskiemu? (widziałem takie dokumenty podpisane w Archiwum Państwowym) Inne? Może dostał polskie obywatelstwo na mocy Ustawy z 1950?
 
Właśnie problem jest taki, że de facto nic konkretnego nie wiem. Przodek zmarł w 1974 r. Rozmów o obywatelstwie i o swojej przeszłości z dziećmi nie toczył (temat w tamtych czasach mocno zakazany, co nie dziwi), dzieci nic konkretnego nie pamiętają/nie wiedzą (nawet te najstarsze - mówimy o rocznikach 1940 wzwyż; co najwyżej pamiętają, jak to na gwałt uczyć się polskiego musiały), ale też o czymś takim jak Deklaracja Wierności nikt z żyjących nie słyszał. O ewentualnym wpisie na DVL też nikt nic nie wie. Co ciekawe, jak w wyniku zarządzenia nr 72 prezesa Rady Ministrów z 7 kwietnia 1952 r. w sprawie pisowni nazwisk zmieniono mu nazwisko na bardziej polskie, to nowego dowodu ze zmienionym nazwiskiem ponoć nigdy nie odebrał (nie godził się na to). Zmianę zresztą cofnięto w 1972 r. Wiem, że to dla sprawy nieistotne, ale pozwala mi przypuszczać, że możliwe, że nadano mu obywatelstwo polskiego z przymusu.

Z ośmiorga dzieci wszystkie, prócz mojego ojca, mają obywatelstwo dawno załatwione i nie rozumieją (ci żyjący oczywiście), w czym ja mam problem. No ale, o czym mowa setki razy na tym forum, przepisy się zmieniły... I doskonale wiem, że argument, że ktoś tam z rodziny obywatelstwo ma, to de facto nie argument. O ile nie idą za nim konkretne dokumenty poświadczające obywatelstwo dziadka...
Mam wprawdzie potwierdzone kopie Registrierschein dwóch ciotek, na których wskazano, że one mają one obywatelstwo niemieckie, ale to chyba nic mi nie da?
Jeszcze się zastanawiam, czy nie próbować wyciągnąć z odpowiedniego USC w DE kopii aktu urodzenia siostry ojca. Może tam będą jakieś wzmianki o obywatelstwie dziadka i babci? Mówimy o roku 1947, ciotka urodzona gdzieś pod Berlinem. Ma to sens?
Dziadek około 1930 r. mieszkał w Saksonii, tam też wziął ślub (kopię aktu ślubu mam). Niestety brak tam info nt. obywatelstwa. Czy myślicie, że powinnam ten temat drążyć dalej? Skoro mieszkał i pewnie pracował na tych terenach, to go chyba jakoś ewidencjonowali? Na tereny "bardziej" polskie, choć dalej niemieckie (Guttentag) wrócił, jak przypuszczam, po śmierci pierwszej żony (1937).
Dodam także, że jak około 1993 r mój brat wyciągał jakieś dokumenty z niemieckich urzędów, to nawet pani w okienku wiedziała, że nasz ojciec to jedyny potomek dziadka, który o obywatelstwo /potwierdzenie obywatelstwa?/ nie wystąpił. Jeśli mają/mieli takie dane, to może jest nadzieja, że gdzieś po stronie niemieckiej odpowiednie dokumenty już są?

Kończąc już ten smutny wywód chciałabym zapytać, jakie macie doświadczenia z archiwum w Beyruth? Zadałam im pytanie gdzieś na początku stycznia. Mimo automatycznej odpowiedzi, że już za 6 tygodni przeczytają moje zapytanie, do dzisiaj jest cisza.Tak to zawsze wygląda?
 
Ostatnia edycja:
Właśnie problem jest taki, że de facto nic konkretnego nie wiem. Przodek zmarł w 1974 r. Rozmów o obywatelstwie i o swojej przeszłości z dziećmi nie toczył (temat w tamtych czasach mocno zakazany, co nie dziwi), dzieci nic konkretnego nie pamiętają/nie wiedzą (nawet te najstarsze - mówimy o rocznikach 1940 wzwyż; co najwyżej pamiętają, jak to na gwałt uczyć się polskiego musiały), ale też o czymś takim jak Deklaracja Wierności nikt z żyjących nie słyszał. O ewentualnym wpisie na DVL też nikt nic nie wie.

Sytuacja wręcz identyczna jak moja. Pradziadek zmarł w latach 70, nikt nic nie wie. Dziadek urodzony podczas wojny. Jak on i jego ojciec otrzymali polskie obywatelstwo? Też nikt nic nie wie, nawet urzędy.

Kończąc już ten smutny wywód chciałabym zapytać, jakie macie doświadczenia z archiwum w Beyruth? Zadałam im pytanie gdzieś na początku stycznia. Mimo automatycznej odpowiedzi, że już za 6 tygodni przeczytają moje zapytanie, do dzisiaj jest cisza.Tak to zawsze wygląda?

Napisz maila z upomnieniem się. Podobnie miałem z WASTem, przyznali, że zapomnieli odpisać, a odpowiedź już była gotowa.

Niestety brak tam info nt. obywatelstwa. Czy myślicie, że powinnam ten temat drążyć dalej?

Jeśli posiadasz w miarę trochę wolnego czasu, to czemu by go nie poświęcić właśnie na to. Nic nie stracisz, a zyskać możesz wiele. Sprawdzałem wcześniejsze twoje posty, na prawdę nic po przodkach nie masz? Służył na froncie - może WAST? Bundsesarchiv? Gdzie zmarł?
 
rabarbar.bo napisał:
Czy myślicie, że powinnam ten temat drążyć dalej?
Jeśli mogę coś podpowiedzieć:
-Poczytaj historię miejsca gdzie mieszkał przodek podczas 2 wojny i potem. Może wpadniesz na jakiś trop? Sprawdź np. Urząd Miasta/Gminy, USC, wydział meldunkowy itp. Może są jeszcze dokumenty, jeśli nie ma, gdzie je przekazali? Popytaj o koperty dowodowe, karty meldunkowe.
-Archiwum Państwowe wg. miejsca zamieszkania przodka, tam będą wszelkie zachowane dokumenty. Może należał do jakiejś organizacji typu: związek rolników, pszczelarzy, szewców? Może miał jakąś nieruchomość?
-Dokumenty z tamtych czasów będą w języku niemieckim. Często pisane tzw. gotykiem. Ja robiłem fotki dokumentów i potem mozolnie tłumaczyłem z pomocą osoby mówiącej po niemiecku. Jeśli było coś interesującego wracałem do Archiwum.
 
Mam jeszcze pytanie do Marcusa pisał o tym parę wątków wcześniej.
Ty wraz z dokumentami wysłałeś zaświadczenie z IPN ,że nie mają żadnych zapisów , czyli w domyśle nie było rehabilitacji.
Czy masz jakieś informacje c,zy wszystkich o to pytają ?
Myślę ,że gdyby tak było wymieniali by to w informacji o zasadach i dokumentach jakie są wymagane na stronie konsulatu.
Jak myślisz ?.Jaką masz wiedzę odnośnie poświadczeń z IPN?
 
bolanty napisał:
Ty wraz z dokumentami wysłałeś zaświadczenie z IPN ,że nie mają żadnych zapisów , czyli w domyśle nie było rehabilitacji.
Mogę tylko podpowiedzieć na swoim przykładzie. Nie mam żadnej wiedzy, co BVA sądzi o dokumentach z IPN. Są na pewno jakąś przesłanką. Brak wpisu o rehabilitacji po wojnie niczego nie przekreśla. Na pewno na Pomorzu, gdzie mieszkali moi przodkowie!
Przeczytałem wiele artykułów oraz 2 książki na temat sytuacji ludności niemieckiej po zakończeniu wojny na Pomorzu. Niestety nie wiem jak było na innych terenach?
 
Nie mogę edytować wcześniejszej wiadomości. Otrzymałem od BVA maila zwrotnego, w którym podali mi numer sprawy. Wszystkie dokumenty dotarły do nich po nie całym miesiącu. ;-) I standard wiadomości, że w tym roku trzeba czekać MIN. 22 miesiące od zgłoszenia wniosku na odpowiedź.
 
Czyli kolejka się wydłuża . Ja otrzymałem potwierdzenie wpływu rok temu i pisali 18 miesięcy. Pewnie coraz więcej ludzi nie chce być po za Unią.
 
Dostałem informację o nadaniu numeru referencyjnego po ok 2,5 miesiąca.
 
Powrót
Góra