mam prosbe o porade, jesli ktos sie z tym zetknal. opisze pokrotce sytuacje: moja babcia urodzila sie w Niemczech i zmarla w Polsce (typowa sytuacja dla osob, ktore nie zostaly przesiedlone i nigdy do Niemic nie wyjechaly). Na poczatku lat 90tych rodzina (rodzice i wujostwo) wystapilo o obywatelstwo na podstawie pochodzenia, czyli tego, ze babcia jest Niemka. Wszystko poszlo gladko i obywatelstwo dostalismy, w tym ja jako wnuczka. Po 10 latach, gdy paszport stracil waznosc i chcielismy go przedluzyc okazalo sie ze jest problem tego rodzaju, ze konsulat stwierdzil, iz paszporty, wiec i obywatelstwo zostalo dane bezpodstawnie (to bylo chyba w 2001szym). Powiedziano nam, ze babcia, jako ze w 1947 roku pośłubiła Polaka straciła bezpowrotnie prawo do obywatelstwa Niemieckiego, przy okazji zabrano nam ten slynny 'żółty papier' i nie oddano. Nie dopatruje sie tu zadnego spisku, ale sytuacja jest dla mnie nieco watpliwa - przez 10 lat urzędy w Niemczech nie robily nic w tej kwestii a dopiero zorientowaly sie, gdy przyszedl czas przedluzenia waznosci paszportu. Poza tym nie pokazano nam podstawy prawnej na mocy ktorej cofnieto nam prawo do obywatelstwa (czy w ogole mozliwe jest odebranie obywatelstwa, ktore juz zostalo przyznane? oddania paszportow domagala sie urzedniczka w konsulacie, na co wszyscy odmowili, gdyz nie moze ona tego zadac), wszystko odbylo sie jakos tak szemranie. Chcialabym, zeby wypowiedzial sie w tej kwestii ktos, kto byc moze sam zetknal sie z problemem, albo orientuje sie nieco w kwestiach prawnych. Tak naprawde nie chodzi mi juz o samo obywatelstwo, ale pamietam, ze babci bylo bardzo przykro z tego powodu jak zostala ona i my wszyscy potraktowani i chocby z tego wzgledu chcialabym sie dowiedziec wiecej na ten temat.
bardzo dlugi ten post, ale bylaym wdzieczna, gdyby ktos przebrnal przez wszystko i mogl sie wypowiedziec
pozdrawiam!