odpowiedź PINB pismem

  • Autor wątku Autor wątku Melrose
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
nie ma podstaw bo po 30 dniach Pinb daje decyzje odmawiajaca zazalenie do WINB 30 WINB przekazuje do ponownego rozpatrzenia do PINB ten odmawia i znowu zazalenie do WINB a ten po 30 dniach przesyla przedluzke a po nastepnych 2 tygodniach jekas prosbe o uzupelnienie akt i po nastepnych 30 dniach z jakas tam motywacja oddallla zazalenie i pozostaje to tylko oddac do WSAi znowu roczek z glowy a wyplata leci.
 
No tak dostaliśmy odpowiedź z WINB, poczytaliśmy ją kilka razy i po namyśle stwierdziliśmy, że skarżymy PINB do sądu za bezczynność. Z postanowienia WINB wynika, że PINB przeprowadził proces myślowy i doszedł do wniosku, że to o co pytamy nie jest informacją publiczną i w związku z tym miał prawo odpowiedzieć jak zwykle pismem. PINB przesłał naszą skargę do WSA z komentarzem, że notatki, i inne dokumenty są wewnętrznymi dokumentami związanym z prowadzeniem postępowania i nie muszą być ujawniane, a ustalenie zgodności z planem zagospodarowania nie wymusza wydania odpowiedniego aktu prawnego. Zgodnie z tym co napisał Voyteg w poradniku (na podstawie orzeczenia NSA) to każdy dokument znajdujący się w aktach może być uznany za informację publiczną. Poza tym znaleźliśmy też taką informację, że jedynie wystąpienie do SA jest drogą do rozstrzygnięcia czy daną kwestię należy traktować jako informację publiczną czy też nie. Sąd przysłał odpis zarządzenia o wpłaceniu opłaty sądowej, pieniądze poszły i czekamy na termin.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Melrose
w wypadku inf, publicznej nie trzeba się odwoływać od np. WSA. Po dwóch tygodniach mozna skarżyć do WSA i powinno się to robić.
 
stach12 napisał:
Melrose
w wypadku inf, publicznej nie trzeba się odwoływać od np. WSA. Po dwóch tygodniach mozna skarżyć do WSA i powinno się to robić.

Co dopiero opisałem to w wątku:

http://forumprawne.org/postepowanie...-samowola-budowlana-urzad-48.html#post2589503

voyteg napisał:
tylko, aby wnioskować o informację publiczną, to musi zapaść decyzja, a ta jescze długo może nie zostać wydaną


Organy już nie wydają decyzji - mają lepszy sposób: otóż stwierdzają że pytanie nie dotyczy informacji publicznej zatem tryb odpowiedzi decyzją z ustawy nie obowiązuje - tylko zawiadamiają. Genialnie proste - prawda?

Ktoś powie, że w takim razie obowiązuje Kpa i organ powinien zakończyć sprawę decyzją? Na to organ odpowie że w sprawach o dostęp do informacji publicznej Kpa nie obowiązuje. Po prostu poezja!

W obu tych sprawach organ zacytuje po kilka wyroków które nijak się mają do sprawy - i co z tego - kto je będzie czytał.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Jeżeli organ wyda decyzje na podstawie art. 16 u.d.i.p. to na podstawie ust. 2 u.d.i.p. ma zastosowanie KPA, a więc pierw trzeba odwołać się do organu II instancji / wniosek o ponowne rozpatrzenie (patrz także art. 17 ust. 2 u.d.i.p. odpowiednio), aby zaskarżyć do WSA.

Jeżeli organ do którego skierowano wniosek uznaje, że żądana informacja nie jest informacją publiczną to powiadamia o tym zwykłym pismem, a sposobem na zweryfikowanie poglądu co do charakteru informacji jest skarga na bezczynność organu do WSA (I OSK 928/05 - Postanowienie NSA; I OSK 903/12 - Wyrok NSA; I OSK 916/12 - Wyrok NSA).

Nie jest dopuszczalne wydanie decyzji o odmowie dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 16 u.d.i.p., w przypadku gdy nie został spełniony zakres przedmiotowy (art. 1 ust. 1 w związku z art. 6 u.d.i.p.), bo nie można wcale stosować ustawy w takim wypadku, a więc taka decyzja będzie wydana bez podstawy prawnej.
 
adam_dobrawy napisał:
Jeżeli organ wyda decyzje na podstawie art. 16 u.d.i.p. to na podstawie ust. 2 u.d.i.p. ma zastosowanie KPA, a więc pierw trzeba odwołać się do organu II instancji / wniosek o ponowne rozpatrzenie (patrz także art. 17 ust. 2 u.d.i.p. odpowiednio), aby zaskarżyć do WSA.

Jeżeli organ do którego skierowano wniosek uznaje, że żądana informacja nie jest informacją publiczną to powiadamia o tym zwykłym pismem, a sposobem na zweryfikowanie poglądu co do charakteru informacji jest skarga na bezczynność organu do WSA (I OSK 928/05 - Postanowienie NSA; I OSK 903/12 - Wyrok NSA; I OSK 916/12 - Wyrok NSA).

Nie jest dopuszczalne wydanie decyzji o odmowie dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 16 u.d.i.p., w przypadku gdy nie został spełniony zakres przedmiotowy (art. 1 ust. 1 w związku z art. 6 u.d.i.p.), bo nie można wcale stosować ustawy w takim wypadku, a więc taka decyzja będzie wydana bez podstawy prawnej.

Pięknie - tylko że to właśnie stanowi podstawę wypaczenia sensu tej ustawy. Proszę zatem wskazać na jakiej podstawie organ jest władny "uznać" że żądana informacja nie jest informacją publiczną. Bo własnie teraz organy "uznają" w każdej sprawie, że wnioski obywateli nie dotyczą informacji publicznej. Po to powstała ta ustawa aby zagwarantować obywatelom takie prawo a teraz dochodzi do absurdu.

Proszę zwrócić uwagę na art. 3 ust 1 pkt 2 który jasno mówi, że wgląd do akt urzędowych jest dostępem do informacji publicznej, potwierdza to szereg orzeczeń a jednak dochodzi do takiej patologii stosowania prawa i nikt w tej sprawie nie reaguje.
 
No właśnie dostaliśmy odpis wyroku, zaczyna się zabawa o której pisał Inwestwroclove - uznanie, że coś jest albo nie jest informacją publiczną. Według WSA nasze zapytania nie można uznać za pytania o informację publiczną. Uzasadnienie (podaję część moim zdaniem kluczową): "O zakwalifikowaniu określonej informacji jako podlegającej udostępnieniu w rozumieniu ustawy decyduje kryterium rzeczowe, tj. treść i charakter informacji. Analiza art.6 ustawy wskazuje, że przedmiotem wniosku może być informacja o zaistniałych faktach, o stan określonych zjawisk na dzień udzielenia odpowiedzi, w szczególności w sprawach wymienionych w art. 6 ustawy. Wniosek taki nie może więc być postulatem wszczęcia postępowania, nie może też dotyczyć przyszłych działań organu w sprawach indywidualnych, nie może też być polemiką z dokonanymi ustaleniami (wyrok WSA w Opolu z 13.01.2005 r II SAB/Op 14/04, wyrok NSA w Warszawie z 20.06.2002r, II SAB 70-71/02). Z tej racji należy podzielić stanowisko PINB że wnioskowane przez skarżących informacje nie są informacją publiczną. Skarzący bowiem w uzasadnieniu skargi podali że "naszym zdaniem jest to pytanie o stan postępowania administracyjnego. Postępowanie to zostało wszczęte z naszej inicjatywy, a ponieważ nie zostaliśmy uznani za stronę jest prowadzone z urzędu, gdyż PINB uznał, że rzeczywiście istnieją przesłanki do uznania, że zostały naruszone przepisy Prawa Budowlanego i9 zapisy Planu zagosp przestrzennego. W tych okolicznościach organ zasadnie ograniczył się do udzielenia skarżącym informacji o zakwalifikowaniu ich żądania jako nieznajdującego oparcia w przepisach ustawy o dostępie do informacji publicznej nie pozostając tym samym w bezczynności. Uznając, ze dana informacja nie stanowi informacji publicznej organ nie był obowiązany do jej udostępnienia jak również do wydania decyzji odmownej". Tyle z uzasadnienia.
Muszę przyznać, że z tego uzasadnienia nie wiem dlaczego nie są to pytania o informację publiczną. Brzmiały one tek:"Czy do dzisiaj PINB ustalił czy zabudowa działki budynkiem gospodarczym jest zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego" a drugie "Czy zgodnie z ustaleniami dotyczącymi zgodności z Planem wydano stosowny akt ". Muszę przyznać, że ani w tych pytaniach nie ma polemiki z ustaleniami PINB tylko jest stwierdzenie, że zadaliśmy to pytanie bo traktujemy je jako pytanie o etap prowadzonego postępowania administracyjnego, z urzędu, w sprawie niezgodności z planem zagospodarowania przestrzennego, nie były to wnioski o wszczęcie postępowania, nie dotyczy to przyszłych działań w sprawach indywidualnych, a użycie sformułowania "naszym zdaniem" też nie jest polemiką z dokonanymi ustaleniami tylko tłumaczy jak rozumiemy nasze pytanie. No może ktoś mądrzejszy coś podpowie?
 
To nie ma znaczenia - taki jest teraz "układ" - zawarty prawdopodobnie na EURO i tak zostało (oprócz oczywiście stadionów z którymi nie wiadomo co robić) - że urzędy i sądy będą olewały prawo obywateli do informacji publicznej. Można napisać jedno proste zdanie we wniosku a i tak urząd sobie "domaluje" całą resztę o co to niby obywatel pyta a potem stwierdzi że to nie jest informacja publiczna. Nie ma na to rady.

To jest Polska w XXI w! Już za komuny było lepiej!
 
Melrose napisał:
Muszę przyznać, że z tego uzasadnienia nie wiem dlaczego nie są to pytania o informację publiczną. Brzmiały one tek:"Czy do dzisiaj PINB ustalił czy zabudowa działki budynkiem gospodarczym jest zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego" a drugie "Czy zgodnie z ustaleniami dotyczącymi zgodności z Planem wydano stosowny akt ".

czyli kwalifikuje się to do NSA http://forumprawne.org/sady-administracyjne/416525-zredagowana-skarga-kasacyjna-do-nsa.html
 
Skarga kasacyjna? To drogie i bardzo długotrwałe rozwiązanie. Szanse max 50% - radzę przejrzeć wyroki NSA w podobnych sprawach. A nawet jak się wygra to co najwyżej sprawa wróci do ponownego rozpatrzenia i tak organ albo WSA mogą zrobić to samo - i obstawiam, że tak zrobią.

Raczej sugeruję złożyć ponowny wniosek, ale napisać go krótko i przywołać właściwy przepis z ustawy.
 
Inwestorwroclove napisał:
To drogie i bardzo długotrwałe rozwiązanie.

Wpis 100 pln

Wystarczy znależć radcę, który ją podpisze za około 100 pln

Zatem bez przesady
 
voyteg napisał:
Wpis 100 pln

Wystarczy znależć radcę, który ją podpisze za około 100 pln

Zatem bez przesady
do tego dochodzi 17 tytułem opląty za pełnomocnictwo
 
Dochodzi. Ale przy odrobinie szczęścia ;-) koszt zostanie panu zwrócony.

Inwestorwroclove napisał:
To jest Polska w XXI w! Już za komuny było lepiej!
Póki co, zauważyliśmy, że Drzymała "za Niemca miał lepiej". I to jest przerażająco smutne...

Ostatnio spotkałem się z wypowiedzią, która brzmiała mniej więcej tak:
"Źle wam? To zróbcie rewolucję. A potem postarajcie się wyjść z niej z życiem. Jeżeli wam się uda, będziecie zadowoleni i przekażecie młodszym tę prawdę, że nie wie, co to słodycz życia, kto nie pamięta czasów przedrewolucyjnych” :-)
 
voyteg napisał:
Wpis 100 pln

Wystarczy znależć radcę, który ją podpisze za około 100 pln

Zatem bez przesady

Skarga musi być dobrze napisana a takiego radcę za 100 zł nie jest tak łatwo znaleźć. NSA może też w przypadku przegranej obciążyć kosztami jeżeli złośliwy organ zleci napisanie odpowiedzi jakiemuś zewnętrznemu radcy. Co prawda zdaje się tylko do jakiejś wysokości z tabelki ale to też może być parę stówek.
 
Inwestorwroclove napisał:
NSA może też w przypadku przegranej obciążyć kosztami jeżeli złośliwy organ zleci napisanie odpowiedzi jakiemuś zewnętrznemu radcy.
A na jakiej podstawie?
 
Np. uchwała NSA II FPS 4/12.

Co ciekawe widziałem złożone przez organ żądanie zwrotu kosztów za to że pełnomocnikiem uczyniono etatowego pracownika organu, który prowadził sprawę której dotyczyła skarga kasacyjna i był podobno radcą prawnym. Już pisałem że zdziczenie administracji obecnie w Polsce nie zna granic.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Poszliśmy drogą skargi kasacyjnej. Z tego też powodu, żeby inni mieli lepiej - zakładam oczywiście, że wygramy co się oczywiście dopiero okaże. To rzeczywiście droga długa i droga - adwokat po przeanalizowaniu sprawy stwierdził, ze jego zdaniem jest to jak najbardziej informacja publiczna. W każdym razie sprawa wpadła jak kamień w wodę a piszę to 5 miesięcy po wystosowaniu skargi. Ech w Polsce rzeczywiście dobijać się swojego prawa to droga przez mękę.
 
Melrose napisał:
Ech w Polsce rzeczywiście dobijać się swojego prawa to droga przez mękę.

Doceniam konsekwencję, bo na jej brak liczą różne organy...
 
No i po roku mamy odpowiedź - skarga oddalona, co oznacza, że nie nasze zapytania nie były informacją publiczną. Koniec.
 
Sprawa się jednak cały czas toczy: otóż PINB uznał się za niewłaściwy w zakresie weryfikacji zapisów Planu Zagospodarowania Przestrzennego odnośnie linii zabudowy. Podnieśliśmy m.in. bowiem w naszym piśmie, że interpretacja odnośnie linii zabudowy UM WAiU jest niezgodna z Planem zagospodarowania i budynek gospodarczy narusza linię zabudowy jaka wynika z Planu Zagospodarowania Przestrzennego. PINB skierował nas do tego samego Urzędu Miasta Wydziału Architektury i Urbanistyki, który naszym zdaniem prowadząc postępowanie naruszył zapisy, jako właściwego do przeprowadzenia postępowania w zakresie czy Urząd Miasta Wydział Architektury i Urbanistyki właściwie zinterpretował zapisy Planu. Natomiast w zakresie naruszenia zapisów Planu zagospodarowania odnośnie powierzchni działki jaka może być zabudowana, PINB prowadzi postępowanie - nadal. Wystąpiliśmy do WINB i on potwierdził, że w zakresie zgodności z zapisami Planu PINB nie jest właściwy. I wskazał, że w zakresie merytorycznej weryfikacji prawidłowości postępowań jest wojewoda. Czyli po 3 latach dowiadujemy się, że właściwie to powinniśmy wystąpić do Wydziału Architektury Urzędu Wojewódzkiego. PINB uparcie nas kierował z powrotem do UM. Ech...
 
Powrót
Góra