Odszkodowanie za drogę przejętą po podziale nieruchomości

  • Autor wątku Autor wątku RoTo3
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
RoTo3 napisał:
Ciąg dalszy nastąpił...
Miałem już przygotowane zażalenie do SKO ale spotkała mnie mała niespodzianka i jej nie wysłałem.

Tylko traci pan własny czas
 
Może nie do końca. Właśnie otrzymałem zawiadomienie że wszczęto postępowanie administracyjne w przedmiotowej sprawie i urząd prosi o uzupełnienie dokumentacji tzn. wypis zupełny z KW i dokument stwierdzający że negocjacje skończyły sie wynikiem negatywnym. Odpis to oczywiście nie problem. Natomiast nie wiem czy dostanę jakiś dokument potwierdzający zakończenie negocjacji. Ale na to też mam argument:

Zgodnie z I SA/Wa 2276/11 - Wyrok WSA w Warszawie:
Sąd podzielił w pełni stanowisko prezentowane w decyzji z [...] kwietnia 2010 r., że uzgodnienie, o którym mowa w tym przepisie, nie jest procesem sformalizowanym. Przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami nie regulują ani trybu prowadzenia uzgodnień, ani czasu ich trwania, ani formy ich zakończenia. Proces ten, sprowadzający się w istocie do wypracowywania przez zainteresowane strony, w drodze negocjacji, warunków na jakich gotowe są one zawrzeć satysfakcjonującą je umowę w sprawie wysokości odszkodowania jest pozostawiony woli samych negocjujących. O negatywnym ich wyniku można zaś mówić dopiero wówczas, gdy co najmniej jedna ze stron tego procesu nie wyraża zgody na dalsze prowadzenie rokowań.

Zaproponowałem datę negocjacji, cenę i w razie braku porozumienia przejście w tryb jak dla wywłaszczenia. Urząd odmówił negocjacji i przekazał sprawę dalej wiec mogę przyjąć że nie zgodził sie na moją propozycję.

Zobaczę co powiedzą urzednicy w dzielnicy.
Na razie najważniejsze jest to że sprawa weszła w tryb administracyjny.
 
RoTo3 napisał:
Może nie do końca. Właśnie otrzymałem zawiadomienie że wszczęto postępowanie administracyjne w przedmiotowej sprawie i urząd prosi o uzupełnienie dokumentacji tzn. wypis zupełny z KW i dokument stwierdzający że negocjacje skończyły sie wynikiem negatywnym.

Obowiązek zebrania materiału dowodowego, to obowiązek organu administracji publicznej. Zatem to urzędnik ma zebrać ten materiał, a pan może pomóc - nie musi pan.
 
Ciąg dalszy nastąpił. Wysłałem odpisy z KW, oraz umotywowałem podpierając sie wyrokami WSA/NSA że nie moge dostarczyć dokumentów o negatywnym zakończeniu negocjacji. Urząd poinformował mnie że ma 6 tyś spraw , obowiązuje kolejność wpływu i nie rozpatrzy sprawy w terminie z art. 35 KPA. W związku z tym na podstawie art.36.1 KPA poinformowano mnie że wniosek zostanie rozpatrzony do 30 czerwca 2013.
Jest sens składania zażalenia na bezczynnosć? Moze to przedłużyć bieg sprawy? I do kogo to składać? Do SKO czy Wojewody. Sprawę w trybie administracyjnym (bo w związku z brakiem porozumienia przy negocjacjach wnioskowałem o tryb wywałszczeniowy) rozpatruje Biuro Gospodarki Nieruchomościami Wydział Nieruchomości Skarbu Państwa m. st Warszawa. W Warszawie Prezydent pełni funkcję Starosty. Wydaje mi sie że w takim przypadku zażalenie powinno iść do Wojewody ale sam już nie wiem.
 
Ostatnia edycja:
RoTo3 napisał:
Jest sens składania zażalenia na bezczynnosć?

Uprawnia ono do złożenia skargi na bezczynność do WSA

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/4A6EE5DE31

Przedłużanie z tego wyłącznie powodu terminu załatwienia sprawy do dnia 31 marca 2012r. - pismem z dnia 19 września 2011r. /k. 41 akt admin./ – świadczy o rażącym naruszeniu przez ten organ przepisów art. 35 kpa, który zobowiązuje organ do rozpoznania sprawy w ciągu miesiąca, a w przypadku sprawy szczególnie skomplikowanej nie później niż w ciągu dwóch miesięcy.

RoTo3 napisał:
W Warszawie Prezydent pełni funkcję Starosty. Wydaje mi sie że w takim przypadku zażalenie powinno iść do Wojewody ale sam już nie wiem.

do wojewody

II OZ 194/09 - Postanowienie NSA z 2009-03-04

W wyniku rozpoznania tego zażalenia Wojewoda [...] postanowieniem z [...] stycznia 2012 r. uznał je za uzasadnione i wyznaczył organowi dodatkowy termin na podjęcie stosownego rozstrzygnięcia do dnia 30 marca 2012 r.
 
Ja też czekam na wypłatę odszkodowania za grunt przejęty pod drogę publiczną na podstawie art.98 w 07.2008r. Urząd Miasta Krakowa (UMK) po dwóch latach w 08.2010 zaprosił mnie na negocjacje gdzie na podstawie zleconego przez nich operatu zaproponowali mi skandalicznie niskie odszkodowanie. Negocjacje zakończyły się fiaskiem i sprawa w 11.2011 trafiła do Starosty Krakowskiego (SK). Po zleceniu przez SK nowego operatu którego wartość była 2.8x wyższa niż operat z UMK, odbyły się dwie rozprawy administracyjne w 05.2011 i 07.2011, w których UMK podważał rzetelność nowego operatu mimo, iż nie ma do tego uprawnień. W 10.2011 SK wydał decyzję o wypłacie odszkodowania, od której odwołał się UMK i sprawa trafiła do Wojewody Małopolskiego (WM). W 12.2011 od WM otrzymałem pismo, że nie są w stanie rozpatrzyć mojej sprawy w ustawowym terminie - wyznaczając termin na koniec 02.2012. W międzyczasie okazało się, że w decyzji SK był błąd dotyczący przekręcenia nazwiska mojej mamy, którego wyjaśnienie trwało około 2 miesięcy, co poskutkowało tym, iż przeterminował się operat z 2011 zlecony przez SK. WM zlecił wykonanie nowego operatu, którego wartość jest juz 2x wyższa niż operat z UMK bo miedzy innym spadły ceny nieruchomości. Po kolejnej rozprawie administracyjnej w 05.2012 WM w 06.2012 wydał decyzję wypłacie odszkodowania w nowej wysokości jednocześnie uchylając decyzję SK z 2011. UMK odwołał się od tej decyzji, po raz kolejny podważając rzetelność operatu i sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA), który postanowi czy decyzja WM jest zgodna z prawem czy nie - rozprawa jutro. Jeśli WSA podtrzyma decyzje WM to jak sądzę mogę się spodziewać odwołania UMK do NSA a to ponoć 2 lata.


Czy da się to jakoś przerwać? - jak dla mnie sprawa jest prosta i chodzi chyba tylko o to, że UMK nie ma pieniędzy i próbuje odwlekać wypłatę - może dożyję.

Czy mogę żądać odsetek ustawowych a jeśli tak to od jakiej daty i na podstawie jakich przepisów?


P.S. W chwili podziału działki, gdy cześć gruntu leżącego wzdłuż istniejącej drogi publicznej - za który mam dostać odszkodowanie - została przejęta pod PRZYSZYSZŁĄ drogę publiczną, zostałem pozbawiony dostępu do drogi publicznej. Odkręcenie tego trwało około roku - ale to zupełnie inna historia -gdzie my żyjemy?
 
jrg napisał:
w 08.2010 zaprosił mnie na negocjacje gdzie na podstawie zleconego przez nich operatu zaproponowali mi skandalicznie niskie odszkodowanie.
Wtedy bylu inne przepisy odnośnie wyceny działek drogowych. Zmiana nastąpiła chyba w sierpniu 2011
jrg napisał:
Po zleceniu przez SK nowego operatu którego wartość była 2.8x wyższa niż operat z UMK,
jak wyżej. Zmian ajest na pewno na korzyść i to wpływa na wycenę.
jrg napisał:
UMK podważał rzetelność nowego operatu mimo, iż nie ma do tego uprawnień
MA uprawnienia jak każda strona postępowania. Ja również podwazyłem operat UM bez kontroperatu czy opini stowarzyszenia i wygrałem.
jrg napisał:
przeterminował się operat z 2011 zlecony przez SK.
biegły może go przedłużyc zwyczajnym stemplem z adnotacją.
jrg napisał:
wartość jest juz 2x wyższa niż operat z UMK bo miedzy innym spadły ceny nieruchomości.
To nie ma znaczenia bo wycena jest na chwilę gdy decyzja o podziale jest prawaomocna. Ceny z dziś są nieistotne.
jrg napisał:
mogę się spodziewać odwołania UMK do NSA a to ponoć 2 lata.
Chyba to kasacja bo to ostsatni organ . IMHO będzie szybciej W Warszawie ns sprawę w SKO czegało sie podobno ok 9 miesięcy. Ja miałem po 2 miesiącach. Poza tym nie jestem pewien czy kasacja do NSA wstrzymuje sprawę.
jrg napisał:
UMK nie ma pieniędzy i próbuje odwlekać wypłatę
dokładnie o to chodzi
 
Drugi operat SK o wartosci 2.8x wiekszej niz pierwszy UMK był zrobiony przed zmianami w 2011 i właśnie dlatego rzeczoznawca go nie przedłużył i w 2012 zrobił nowy o wartości 2x wiekszej niż pierwszy UMK. Niestety na tej zmianie straciłem a nie zyskałem jak pisze RoTo3
Zmian ajest na pewno na korzyść i to wpływa na wycenę.

Z tego co wiem w operacie do wyceny bierze się stan prawny z dnia podziału a wartośc z dnia operatu więc upływ czasu i zmiany cen mają znaczenie.
 
Możesz mieć rację. Musze rzucić okiem na swoje operaty
 
Ostatnia edycja:
Masz rację. Wartość z dnia wydania decyzji czyli z dnia opeartu. Wydaje sie że
jrg napisał:
W 10.2011 SK wydał decyzję o wypłacie odszkodowania,
i to powinno skutkować tym że operat nie powinien sie przedawnić. To że urząd sie pomylił nie jest Twoją winą.
jrg napisał:
wyjaśnienie trwało około 2 miesięcy, co poskutkowało tym, iż przeterminował się operat z 2011 zlecony przez SK
Myśle że jest to podstawa do tego by żądać odszkodowania związanego z bezczynnościa urzędu. Może godnie z art. 417.1 § 3 Kodeksu cywilnego ?\

§ 3. Jeżeli szkoda została wyrządzona przez niewydanie orzeczenia lub decyzji, gdy obowiązek ich wydania przewiduje przepis prawa, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności z prawem niewydania orzeczenia lub decyzji, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej.
 
voyteg napisał:
Zażalenie wysłałem. Wojewoda odpisał do mojej wiadomości, że zwrócił sie o podanie przyczyny niezałatwienia sprawy w terminie i przesłanie akt przedmiotowej sprawy. Rozpatrzenie ma być w ciągu miesiąca od dostarczenia akt sprawy.Mam pytanie, czy są na to dostarczenie jakieś terminy i czy zostanę powiadomiony o tym, że akta do Wojewody wysłano/dostarczono? Obawiam sie sytuacji w której urzędy będą sobie przesyłać akta, a sprawa będzie stać w miejscu. Obawa nie jest bezpodstawna, gdyż w innej sprawie o odszkodowanie przy której trochę pomagam, ale nie w Warszawie mam sytuację w której SKO i Wojewoda nie mogą dojść do porozumienia, kto ma rozpatrywać sprawę i sobie od 2 miesięcy przesyłają akta.
 
RoTo3 napisał:
Zażalenie wysłałem.

Zatem przysługuje już panu skarga na bezczynność do WSA, niezależnie od tego czy zażalenie zostanie rozpatrzone.
 
Na szczęście sprawa sie niedługo częściowo wyjaśni. Dostałem w poniedziałek do mojej wiadomości pismo kierowane do Wojewody, w ktrórym jest informacja o przekazaniu akt, oraz że Urząd odrzuca moje argumenty tłumacząc się tym że, postępowanie musi być wnikliwe bo to państwowa kasa do wydania, sprawa jest złożona, pośpiech jest niewskazany i podobne dyrdymały. Wojewoda dostał wiec dokumentację, i w ciągu miesiąca wyda decyzję.
btw
Pomagam przy podobnej sprawie o odszkodowanie w starostwie Piaseczyńskim. Wysyłałem do SKO zażalenie na bezczynność bo wójt od kwietnia nie raczył nawet odpowiedzieć na podanie o odszkodowanie czy wezwanie do rokowań.
Dostałem wczoraj telefonicznie od właściciela nieruchomości info, że SKO odrzuciło zażalenie :o Niestety jeszcze nie mam uzasadnienia dlaczego tak postanowiono. Wiem jednak z rozmowy, że w związku z brakiem reakcji wójta SKO stwierdza już możliwość ubiegania sie o odszkodowanie w trybie administracyjnym od Starosty.
Jakieś to pokręcone sie wydaje. Jak tylko dostanę dokumenty to poproszę o opinię.
 
witam,


Prawidłowo gmina powinna niezwłocznie wydać postanowienie podziałowe. Wówczas czas ustalenia odszkodowania wynosić będzie maksymalniec pół roku - zaleznie od szybkości działania starosty.

Jeśli gmina zwleka z wydaniem postanowienia, są sposoby obligujące urzędników do szybszego działania.

Ostatecznie, co oczywiste, okres oczekiwania na wypłatę odszkodowania zależeć będzie w głównej mierze od gminy, która będzie zaskarżać kolejne orzeczenia administracyjne, bądź nie.

jeśli gmina odmawia wypłaty odszkodowania albo przedłuża rokowania, nie pozostaje nic innego jak podanie o ustalenie odszkodowania przez staroste.

W praktyce wysyłam do gminy maksymalnie dwa pisma, zależnie od stanowiska gminy i chęci urzędników do pozarozprawowego zakończenia sporu. Jeśli nie ma konsensusu, składam podanie.

Skargi na bezczynności nie mają sensu.

pozdrawiam
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
dziubuss napisał:
jeśli gmina odmawia wypłaty odszkodowania albo przedłuża rokowania, nie pozostaje nic innego jak podanie o ustalenie odszkodowania przez staroste.



pozdrawiam
a jezeli droga jest powiatowa to kto w takim przypadku rozstrzyga czy tez gmina czy powiat?
 
dziubuss napisał:
Prawidłowo gmina powinna niezwłocznie wydać postanowienie podziałowe.
Ok. Ale może również sie odwoływać od planu podziału. Jest to zgodne z prawem a wydłuża bieg sprawy do wydania decyzji.
dziubuss napisał:
Wówczas czas ustalenia odszkodowania wynosić będzie maksymalniec pół roku - zaleznie od szybkości działania starosty.
U mnie wpaździerniku ustalili że będzie to do końca czerwca 2013. O ile znów nie zmieną decyzji.
dziubuss napisał:
Skargi na bezczynności nie mają sensu.
I tak , i nie. Nie ma sensu bo zgodnie z tym co napisało SKO odrzucając moje zażalenie jest to postępowanie wpadkowe i nie ma cech postępowania administracyjnego przez co zażalenie na bezczynność jest bezzasadne. Tak , bo wysłanie sprawy do SKO zmobilizowało urzędników do przekazania sprwy Staroście.
 
Ostatnia edycja:
RoTo3 napisał:
Ok. Ale może również sie odwoływać od planu podziału. Jest to zgodne z prawem a wydłuża bieg sprawy do wydania decyzji. U mnie wpaździerniku ustalili że będzie to do końca czerwca 2013. O ile znów nie zmieną decyzji.I tak , i nie. Nie ma sensu bo zgodnie z tym co napisało SKO odrzucając moje zażalenie jest to postępowanie wpadkowe i nie ma cech postępowania administracyjnego przez co zażalenie na bezczynność jest bezzasadne. Tak , bo wysłanie sprawy do SKO zmobilizowało urzędników do przekazania sprwy Staroście.

1. Gmina wydając decyzję o planie podziału miałaby się od niej odwoływać?

2. SKO miało rację i prawidłowo uzasadniło postanowienie odrzucające.
 
1.Pisałeś o postanowieniu podziałowym . Poprzedza je procedura od której gmina może sie odwoływać i wydłużać sprawę
2. tak ale złożenie zażalenia miało funkcję motywującą;) bo wcześniej gmina nie reagowała pół roku na pisma w których kończyłem negocjacje i wnosiłem o przekazanie sprawy staroście
 
dziubuss napisał:
zajmuje sie profesjonalnie dochodzeniem odszkodowań za wydzielenie drogi.
Korzystajęc z tego mam pytanie jak wygląda sprawa wysokości odszkodowań? Czy często zdaża Ci się walczyć w wyższej instancji z zaniżonym opearatem ? Pytam bo kiedyś sprawa była jasna. Płacono za mało bo brano pod uwage transakcje drogowe które z natury nie były rynkowe. Po zmianie rozporządzenia o wykonywaniu operatów biegły moze przyjąć do wyceny wartość jak za grunt przyległy do wycenianej nieruchomości. Ale moze też opierać sie na transakcjach "drogowych" Pierwsza opcja jest korzystna . Druga już nie bardzo.
 
Powrót
Góra