Odszkodowanie za drogę przejętą po podziale nieruchomości

  • Autor wątku Autor wątku RoTo3
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
tryfid napisał:
Ostatnie wyroki NSA i SN znacznie ograniczają możliwości obrony przed "spapranym" operatem.

SN 5 kwietnia 2012 II CSK 369/11
NSA 19 kwietnia 2010 I OSK 860/09

Jeśli chodzi o spore kwoty to polecam jednak kontr operat...

Poczytam i sie wypowiem ale zanim to zrobię to nadmienię że teraz obowiązuje nowe rozporządzenie w sprawie wyceny nieruchomości i rzeczoznawca może przyjąć do wyceny nie tylko "transakcje rynkowe" które w swojej naturze rynkowymi nie są bo kupującym jest tylko Skarb Państwa ale też wycenić jak za grunty przyległe. I ten drugi sposób mnie intwresuje
 
Obawiam się, że jak raz zgodzisz się na wycenę "nie odwołasz od decyzji" to postawisz się na przegranej pozycji. Wycena to właściwie "sztuka piękna" ciężko tu o twarde i jednoznaczne dowody, wszystko jest mocno uznaniowe...

Zmiana w wycenie, o której piszesz obowiązuje już jakiś czas, tłumacząc "na polski" kiedyś biegły przyjmował (powinien) takie przeznaczenie gruntu, jakie obowiązywało w chwili jego przejęcia w planie miejscowym (przy jego braku w studium a jeżeli i tego nie było to w ewidencji gruntów). Teraz sprawdza cenę dla powyższego oraz cenę dla gruntów przeznaczonych pod drogi i wybiera tą wyższą. W operacie musi się też znaleźć wyliczenie udowadniające, że ten drugi sposób użytkowania był tańszy.
 
Teraz sprawdza cenę dla powyższego oraz cenę dla gruntów przeznaczonych pod drogi i wybiera tą wyższą.

A z czego to właściwie wynika? Bo nie bezpośrednio z brzmienia rozporządzenia, niestety...
Widzę, ze dobrze się orientujesz w temacie, więc zapewne taką praktykę obserwujesz w urzędach? To dobra wiadomość, taki sposób wyceny jest korzystny (dla mnie) Z drugiej strony, zastanawiam się co zrobić jeśli w mojej sprawie uprą się jednak wyceniać według cen gruntów drogowych a nie nieruchomości przyległych... Bo przecież mogą się uprzeć, nie muszą postąpić tak jak piszesz - rozporządzenie im tego nie narzuca. Czy się mylę?
 
tryfid napisał:
kiedyś biegły przyjmował (powinien) takie przeznaczenie gruntu, jakie obowiązywało w chwili jego przejęcia w planie miejscowym (przy jego braku w studium a jeżeli i tego nie było to w ewidencji gruntów). Teraz sprawdza cenę dla powyższego oraz cenę dla gruntów przeznaczonych pod drogi i wybiera tą wyższą. W operacie musi się też znaleźć wyliczenie udowadniające, że ten drugi sposób użytkowania był tańszy.
Mi rzeczoznawca powiedział że rozporządzenie określa 2 możliwe sposby wyceny. Mówi ono wprost że:
W przypadku gdy na realizację inwestycji
drogowej została wywłaszczona lub przejęta z
mocy prawa nieruchomość, która na dzień wydania
decyzji była przeznaczona pod inwestycję
drogową, wartość rynkową określa się, przyjmując
przeznaczenie nieruchomości przeważające
wśród gruntów przyległych, chyba że określenie
wartości jest możliwe przy uwzględnieniu cen
transakcyjnych nieruchomości drogowych.
Jest w nim zawarta pewna pulapka. Jeśli znajdą sie transakcje gruntami drogowymi, które nadają się do porównania to sie je przyjmuje nie patrząc na to, że jest możliwe wycenienie w oparciu o wartość gruntów przyległych. Takie transakcje gruntami drogowymi to z tego co zrozumiałem transakcje gdzie są akty notarialne tzn. Pan Iksiński sprzedał dobrowolnie dany grunt pod drogę. Oczywiście wycena jest wtedy znacząco niższa niż w przypadku gdyby wyceniać grunt drogowy poprzez porównanie go do gruntu przyległego z którego został wydzielony. U mnie jst to działka budowlana ze wszystimi mediami. Jej cena jest dośc wysoka. Jednak wg. słów rzeczoznawcy nie mam co liczyć na ten sposób wyceny, bo są na rynku warszawskim porównywalne transakcje gruntami drogowymi i prawdopodobnie w oparciu to była by robiona wycena. Różnica w wartości międzxy tymi 2 sposobami wyceny na poziomie 50%. :o Tyle mniej wiecej wynosiła w operatach, które firma w której pracuje robiła na zlecenie Urzędu m. st. Warszawa.
Gdyby w operacie przyjmowano wyższą cenę to spałbym spokojnie.
 
Jest w nim zawarta pewna pulapka.

Dokładnie tak, też się tego obawiam. Wydaje mi się, ze jedyny sposób obrony przed przyjęciem tej niekorzystnej metody wyceny musi polegać na żmudnym wykazywaniu iż transakcje gruntami drogowymi wykorzystane przez rzeczoznawcę z rożnych powodów nie spełniają warunków wymaganych prawem. Nie wystarczą przy tym ogólniki w rodzaju "brak cech transakcji rynkowej" - trzeba każdą wykupioną działkę zbadać oddzielnie i kwestionować np wielkość, położenie, możliwość transakcji wiązanej (ktoś tanio sprzedaje grunt pod drogę bo gmina w zamian obiecuje ją utwardzić) itp
 
uzyteczne orzeczenia podważające nierzetelną wycene i związane z tym obowiązku organu prowadzącego postępowanie


Wyrok WSA w Gdańsku (sygn. akt II SA/Gd 506/09)

„Do oceny operatu szacunkowego, jak każdego innego dowodu, mają zastosowanie art. 80 k.p.a., który nakazuje organowi administracji oceniać czy dana okoliczność została udowodniona na podstawie całokształtu materiału dowodowego, art. 7 k.p.a., który nakazuje podjąć wszelkie kroki niezbędne do dokładnego ustalenia stanu faktycznego oraz art. 77 § 1 k.p.a., który nakłada na organ administracji obowiązek wyczerpującego zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Z tych przepisów wynika, że organ administracji winien wyczerpująco ocenić operat szacunkowy, zaś w razie jakichkolwiek wątpliwości co do jego prawidłowości podjąć działania zmierzające do usunięcia tych wątpliwości. Jedynym ograniczeniem w wyborze tych działań, stawianym przez ustawodawcę, jest zakaz zastąpienia innym dowodem dowodu z operatu szacunkowego w zakresie ustalenia wartości nieruchomości. Nie jest jednakże wykluczone żądanie wyjaśnienia przez rzeczoznawcę majątkowego sporządzonej wyceny, w tym w obecności stron postępowania”

Wyrok NSA (sygn akt. II OSK 459/05)

„Zarówno organy administracyjne jak i sądy rozpoznające sprawę mają obowiązek ocenić na podstawie art. 80 k.p.a. dowodową wartość złożonego operatu szacunkowego. (...)Złożony przez rzeczoznawcę majątkowego operat szacunkowy winien więc spełniać nie tylko formalne wymogi takiego dokumentu określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 września 2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzenia operatu szacunkowego (Dz. U. Nr 207, poz. 2109) ale musi też opierać się na prawidłowych danych dotyczących szacowanej nieruchomości. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, aby organy rozpoznające sprawę na podstawie tego dokumentu nie mogły samodzielnie ocenić jego wartości dowodowej i ewentualnie żądać od rzeczoznawcy uzupełnienia tego dokumentu albo wyjaśnień co do jego treści.”

Wyrok WSA w Poznaniu (sygn. akt II SA/Po 834/09)

„Operat szacunkowy podlega ogólnym zasadom oceny dowodów. Oznacza to, że zarówno sądy administracyjne jak i organy administracyjne mają obowiązek ocenić - na podstawie art. 80 k.p.a. - dowodową wartość operatu szacunkowego.”
 
Teoretycznie można znaleźć transakcje rynkowe dotyczące dróg. W Warszawie może to być nawet możliwe w praktyce. W poście # 119 podałem namiary na dwa orzeczenia (NSA i SN), nie jest ważne jakich spraw dotyczyły. Istotne jest to, że NSA napisało „Pozycja rzeczoznawcy majątkowego, dokonującego wyceny określonego mienia dla potrzeb ustalenia wysokości odszkodowania czy to w postępowaniu sądowym, czy administracyjnym, jest generalnie zbliżona do statusu osoby zaufania publicznego”, a SN stwierdził, że biegły rzeczoznawca nie musi podawać dokładnych danych działek, które przyjął do porównań a tylko ich przybliżone położenie (np. Gdańsk ul. Długa). Rzeczoznawcy wpisują te tezy w każdy operat. W ten sposób strona traci możliwość obrony. Wcześniej przy działkach drogowych przyjętych do porównań można było łatwo je znaleźć w terenie (np. korzystając z Geoportal) i podważyć „wolnorynkowy” charakter transakcji. Wolnorynkowa transakcja to taka, w której było wiele ofert i wielu potencjalnych nabywców. W 99,9% transakcji drogowych kupującym mogła być tylko i wyłącznie administracja –nie były więc wolnorynkowe.

Teraz, w mojej ocenie, jedyna skuteczna obrona to kontr operat (to też baaardzo długa droga, żeby nie było wątpliwości). Zwykłe odwołanie nie ma prawie wcale szans na zmianę kwoty a tylko przedłuża sprawę.

RoTo3 -w twoim przypadku działkę zabrano przy podziale, a więc to co zabrano, na pewno było w obowiązującym planie przeznaczone pod drogę. Przeczytaj sobie art. 36.3 i 37.3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (D.U.2003.80.717 z późn. zm.) –ale chyba już za późno.
 
Dopiszę jeszcze jedne argument za kontr operatem. Operaty „z urzędu” wykonywane są przez biegłych wyłanianych w przetargach (jedyne kryterium cena). Pracują za minimalne stawki „produkując” po kilkanaście operatów dziennie –nie ma szans, aby ich praca była rzetelna. Kontr operat (niestety kilka razy droższy) wykonywany jest w konkretnym celu przez biegłego, który ma świadomość, że jego operat będzie podlegał różnorakiej kontroli i będzie porównywany z tym pierwszym.

Sami oceńcie, który ma większe szanse…
 
Szanse wieksze ma kontroperat i pewnie w razie braku porozumienia z rzeczoznawcą tą drogą pójdę choć najpewniejsza jest negatywna opinia organizacji rzeczoznawców. W pierwszym przypadku Sąd może swobodnie oceniać dowody i przyjąć kontroperat lub nie przyjąć, a w drugim negatywna opinia powoduje że dowodu przestaje być przekonujący. Co do wykonywania operatów dla urzędów to dokladnie to samo usłuszałem od rzeczoznawcy robiącego takie operaty. Ma być tanio i szybko. Smutne ale prawdziwe.
Co do art. 36.3 i 37.3 które podałeś to 5 lat niestety już dawno minęło. Ignorantia iuris nocet...
 
Opinia organizacji rzeczoznawców (negatywna) wyklucza operat z obiegu. To niestety kosztuje (za ocenę 2 operatów naliczających opłatę planistyczną, „urzędowego” i kontr operatu strony dałem 10 000,00 zł. Także czas wykonania opinii jest długi (u mnie było 8 miesięcy). Uwalili oba operaty. I tu przechodzimy do meritum, –co daje usunięcie operatu z obiegu? Urząd zrobi następny na podobną kwotę i zaczynacie zabawę od nowa.

Dla usystematyzowania wiedzy –operat można:

1) Dać do oceny przez właściwe miejscowo (dla obiektu wycenianego) lokalne stowarzyszenie rzeczoznawców majątkowych –niebezpieczne jest to, że biegły wykonujący operat też tam pewnie należy, a jak wiadomo kruk krukowi…

2) Dać do oceny Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych PFSRM | Polska Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych -większy koszt, dłuższe oczekiwanie, uwalają 99% operatów…

3) Skierować sprawę do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej Rzeczoznawców Majątkowych (w trybie Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 11 stycznia 2008 r. w sprawie postępowania z tytułu odpowiedzialności zawodowej rzeczoznawców majątkowych, pośredników w obrocie nieruchomościami oraz zarządców nieruchomości) –tutaj trzeba samemu postawić konkretne zarzuty (tylko one będą rozpatrywane) –ta droga jest bezpłatna, czas liczony w latach, jak błędy będą istotne to mogą nawet zabrać biegłemu uprawnienia (rzadkość) http://www.transport.gov.pl/2-48231ae2eb262.htm
 
Kawał porządnej wiedzy zaprezentowałeś. Szacunek z mojej strony :)
W razie problemów z operatem wybieram kontroperat albo bramkę nr.2 czyli PFSRM . Mam nadzieję że do tego jednak nie dojdzie gdy pokażę rzeczoznawcy operat z połowy 2012 i powiem czego oczekuję. Myślę że rozsadek weźmie górę i nie będziemy sie po sądach włóczyć.
 
Bojów ciąg dalszy:) W kwietniu mam rozprawę w WSA w Warszawie. Od wysłania skargi minęło 3 miesiące. W sumie dość szybko.
A co ciekawe zanim odbędzie sie rozprawa mam stawić sie do urzędu celem udziału w rozprawie administracyjnej. Mam w zwiazku z tym klka pytań. Zakładając, że zgodzę sie wycenę którą sporządził rzeczoznawca majątkowy (bez powiadamniania mnie co mnie bardzo dziwi) czy taka rozprawa kończy sie od razu wydaniem decyzji orzekającej o ustaleniu odszkodowania? Poproszono mnie o numer konta i zgodę na to by wypłątę realizować do 30 dni po tym jak decyzja o rzekająca o wypłacie stanie sie ostateczna. Obawiam sie sytuacji jak tu http://forumprawne.org/postepowanie...po-podziale-nieruchomosci-12.html#post2083878 że sprawa formalnie sie zakończy ugodą ale decyzji nie będzie z braku funduszy.
Co sie stanie, gdy nie zgodze sie na to co zaproponują? Odwołanie do Wojewody? Nie byłem nigdy uczestnikiem rozprawy administracyjnej w trybie art. 89 i 90 KPA i nie wiem czego sie spodziewać.
 
RoTo3 napisał:
czy taka rozprawa kończy sie od razu wydaniem decyzji orzekającej o ustaleniu odszkodowania?

rozprawa to zebranie materiału dowodowego, a decyzja powinna zapaść "niezwłocznie"

RoTo3 napisał:
Co sie stanie, gdy nie zgodze sie na to co zaproponują? Odwołanie do Wojewody?.

Odwołanie to od decyzji
 
Ok czyli jak sie domyślam po rozprawie administarcyjnej do 30 dni będzie wydana decyzja, a potem 14 dni od odbioru decyzji biegnie termin na ewentualne odwołanie do Wojewody lub uprawomocnienie.
 
Jeżeli na rozprawie zgodzisz się na cenę z operatu to decyzja powinna być wydana "niezwłocznie" -ale, jak naprzykład, biegły uzna któryś z twoich argumentów i zgodzi się poprawić operat to "gra" toczy się dalej.
Proszą o numer konta i zgodę na 30 dniowy termin wypłaty -konto musisz podać (ewentualnie zawnioskować o czek), ale ustawowy termin na wypłatę to 14 dni od czasu kiedy decyzja stanie się ostateczna -niemniej jak się zgodzisz... (nawiasem mówiąc ciekaw jestem co im na taką zgodę RIO powie?)
 
Widziałem operat i zgadzam się z nim. Chyba pierwszy coś idzie tak jak powinno. Nasuwa mi sie w związku z tym pytanie. Zakładam teoretycznie, że urząd sie nie zgadza z operatem. Kiedy może zgłosić swoje zastrzeżenia do niego? Na rozprawie administracyjnej? Czy powinien to zrobić zanim mnie powiadomiono o terminie rozprawy? Mogę przypuszczać że skoro jest rozprawa to urząd zgadza sie na operat?
 
Każda strona postępowania ma prawo wnosić uwagi (w dowolnym czasie -nawet po rozprawie) a także odwołać się od decyzji. Organ prowadzący postępowanie ma ocenić poprawność dowodów -czyli operatu. Zazwyczaj swoje uwagi załatwia z biegłym zanim strony zobaczą operat. Nie można jednak wykluczyć (choć to skrajne przypadki), że na rozprawie "wypłynie" coś co zmusi organ do uznania operatu za błędny i zamiast decyzji będzie zlecenie na nowy operat.
 
Kolejne pytanie :/ Czy do szczęśliwego finału sprawy czyli wyplaty odszkodowania konieczne jest wcześniejsze ujawnienie przejętego gruntu przez gminę/starostwo w odpowiedniej księdze wieczystej? Są na to jakieś przepisy czy wystarczy " widzimisię" urzędników? Pytanie jest o tyle zasadne, że m. st. Warszawa tego wymaga i tak też zrobiono z moimi działkami. Natomiast tuż za miedzą czyli w Starostwie Piaseczyńskim takiego obowiązku nie ma i nie widzą powodu by ujawnienie nieruchomości przejętych pod drogę w gminnej KW było konieczne do zakończenia sprawy i wypłaty odszkodowania . Sprawa wyjdzie dopiero u notariusza przy ewentualnej sprzedazy nieruchomości , bo będzie niezgodnośc z tym co jest w KW a tym co w ewidencji gruntów i trzeba będzie zrobić ostrzeżenie w KW.
Mam teraz dylemat kto tu kręci...
Postępowanie warszawskie wydaje sie logiczne i lepsze z punktu widzenia zarówno urzędu jak i właściciela zabieranej nieruchomości.
 
Działka formalnie zmienia właściciela z chwilą, gdy decyzja stanowiąca o jej przejęciu stanie się ostateczna.
Teoretycznie już wtedy można ujawnić ją w KW. Teoretycy w komentarzach zapominają jednak, że ta działka nie istnieje jeszcze na mapach, wszak ta sama decyzja zatwierdziła dopiero, podział działki. Odrębne przepisy nakazują by po tej dacie geodeta zawiadomił strony (z wyprzedzeniem) o dacie stabilizacji (wkopania kamieni granicznych) nowych granic. Następnie geodeta kompletuje dokumentację techniczną i zgłasza ją do odbioru w Powiecie. Tam przechodzi ona kontrolę (tylko pod względem technicznym) i na jej podstawie ujawnia się nowe granice i działki na mapach i w ewidencji gruntów. Dopiero teraz Starosta ma techniczną możliwość sporządzenia dokumentów (wypis do celów prawnych) umożliwiających ujawnienie w KW podziału działki. Z tymi dokumentami i kopią decyzji Gmina może już faktycznie składać wniosek o ujawnienie w KW. Od ostateczności decyzji do złożenia wniosku o ujawnienie mija minimum 1,5 miesiąca (jak ktoś urzędnika batem pogania), w sądzie też poleży –to już zależy od sądu (w mojej okolicy jakieś 4 ~ 5 miesięcy).
Przepisy nie precyzują czasu na dokonanie zmiany KW i, co za tym idzie, nie nakładają żadnych sankcji za nie ujawnienie. Co więcej znam przypadki, w których sąd żądał od Gminy udokumentowania wypłaty odszkodowania uzależniając od tego zmianę KW.
Podsumowując –dla ciebie najlepsze jest jak najszybsze zmienienie KW, ale urząd nie ma na to żadnych terminów i może czekać w nieskończoność (w praktyce złożenie wniosku do KW następuje, w większości przypadków wraz z wypłatą odszkodowania).
Jeśli się uprzesz to możesz sam złożyć wniosek do KW, –ale to oznacza koszty…
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za odpowiedź. W takim razie pozostaje mi czekać na rozwój sytuacji. Działki są wydzielone geodezyjnie od połowy zeszłego roku , trwa postępowanie o odszkodowanie i myślałem, że analogicznie do tego co miałem w Warszawie, również w tym przypadku będzie najpierw ujawnienie działek w nowej KW, a potem dalsza procedura. Dlatego zaskoczyło mnie, że urząd nie będzie tego robił i podejrzewałem jakąś pomyłkę urzędnika. Tym bardziej że sprawa wg. urzędnika zajmującego sie sprawą wyjdzie na jaw dopiero przy ewentualnej sprzedazy nieruchomości w postaci ostrzeżenia do KW gdy notariusz stwierdzi niezgodnosć danych z ewidencji gruntów z danymi z KW. Wniosek jest taki, że urząd nie ma zamiaru wcale ujawniać przejątych działek.
 
Powrót
Góra