odszkodowanie za rozpad małżeństwa od kochanka

  • Autor wątku Autor wątku grzes23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
życie jest ciężkie
masz rokita nieciekawie
i myślę że żaden adwokat ci nie pomoże oni są kumplami i chcą robić minimum za maksymalną kasę
powinieneś użyć przede wszystkim internetu (w nim jest wszystko) i intelektu i zanim wykonasz jakiś ruch dobrze go zaplanuj i miej zawsze jeszcze jeden w zanadrzu
ja prawnikom nie ufam czym różnią się od nas
wiedzą - my też możemy ją zdobyć
doświadczeniem - spojrzenie laika czasami potrafi przebić szablonowe spojrzenie rutyniarza
wszystko kwestia intelektu i sprytu

kup dyktafon postaraj się spotkać z żoną przypadkiem może święta może w autobusie porozmawiaj z nią szczerze udaj skruszonego i lekko załamanego zagraj jej na emocjach wyśpiewa wszystko co chcesz
nie bez powodu ów prawnik zakazał jej całkowicie kontaktów z tobą on zdaje sobie z tego sprawę
zrób wszystko żeby tylko się z nią spotkać i porozmawiać udaj że już masz dość i rezygnujesz z dalszej walki tylko zrób to przypadkiem jeśli prawnik się zorientuje nici ze spotkania
powodzenia
 
Ostatnia edycja:
Dziekuje.O prawnikach juz sie przekonalem ze to klika, juz dwòch zrezygnowalo poznajac nowe nazwisko mojej ex zony.Chociaz byli na tyle uczciwi...ze nie ugodzili sie za moimi plecami.

Co sie dzieje z Centrum Praw Ojca w Lublinie ? Czy ktos wie?
 
doczytaj rokita jeszcze końcówkę mojego postu może to ci pomoże

ja bym też na twoim miejscu nie odpuszczał jej winy
nie znam oczywiście twojej sprawy i czy jest ona definitywnie zamknięta
ale może się coś da jeszcze zrobić
jakieś odwołanie, ponowne rozpatrzenie jakaś wyższa instancja, przecież znasz teraz okoliczności o których wtedy nie wiedziałeś
ja się nie znam nie wiem czy to możliwe strzelam na oślep
ale twoja w tym rola żeby dokładnie pomyszkować po internecie i popytać na różnych forach
 
Ostatnia edycja:
rozwod juz jest wiec sprawa jest zamknieta. Starac sie mozesz ale mysle ze marne szanse sa na kontrolowane widzenia.
 
Maciek. napisał:
mysle ze marne szanse sa na kontrolowane widzenia.
Eee tam...
Nawet po pozbawieniu władzy i po pełnym przysposobieniu biologiczny rodzic ma prawo do kontaktów.
Ograniczanie kontaktów rodzica z dzieckiem łamie międzynarodowe konwencje w zakresie praw dziecka.
Sąd może ograniczyć osobistą styczność, a nawet kontakt zdalny, ale muszą być poparte dowodami na zagrozenie dobra dziecka.
Nawet rażące zaniedbywanie obowiazków wynikających z wykonywania władzy rodzicielskiej nie jest przesłanką do zakazania kontaktów.
rokita
Wniosek do sądu o ustalenie sposobu kontaktów i z orzeczeniem w ręku w asyście dwóch niezależnych świadków po dziecko do mamuśki. W razie robienia przeszkód wniosek o ukaranie grzywną za niewykonywanie postanowień sądu.
Przy uporczywym utrudnianiu wniosek o nadzór kuratorski dla mamuśki.
 
Zlozylem wniosek o egzekucje kontaktòw i o ukaranie za utrudnianie, do tego samego sadu w ktòrym jest sprawa o zakaz moich kontaktòw.Mam wezwanie na 27 grudnia.
Prawdopodobnie polacza te postepowania w jedno.Nie wiem.Jestem bez prawnika, bo jak pisalem odwaznych nie ma.Poprosilem o asystowanie na sprawie Centralne Stow.Praw Ojca i dziecka - na razie nie odpowiedzieli.Napisze do Rzecznika Praw Dziecka.
Chce widziec mojego syna!!!!
 
rubbermaid napisał:
Nawet (...) po pełnym przysposobieniu biologiczny rodzic ma prawo do kontaktów.

Ja jak zwykle muszę się przyczepić;)
Już prowadziliśmy tę dyskusje ruberr :smile:, tylko w zacytowanym zdaniu nie masz racji, reszta jak najbardziej ok :)

Rodzic biologiczny po PEŁNYM przysposobieniu nie ma prawa do kontaktów.
 
Sorki, że post pod postem, ale za późno na edycję. :rolleyes:


energo:

wrzuciłeś wszystkie kobiety do jednego wora, sprowadziłeś mniej więcej do "kurestwa", albo jeszcze gorzej, ewidentnie sugerując, jaki to z Ciebie kozak. Dowartościowuj się może gdzie indziej. Pozostawiam bez komentarza.
Twój post nie zasługuje na mój komentarz.
 
nie przesadzaj zuuzkaa.
Już zdążyłem się zorientować, że poziom zdecydowanej większości użytkowników tutaj jest na tyle wysoki, że NIE TRZEBA za każdym razem podkreślać, że nie mówi się o wszystkich kobietach.

Niemniej, zjawisko o którym pisałem jest na tyle częste (nie jest to IMHO przypadek jeden na milion), że trzeba je zauważać.
Nie można mówić "gdyby kobieta sama nie chciała, to by nic nie było". MOŻNA kobiecie zawrócić w głowie.

Edit: i bynajmniej nie jest to sugerowanie "jaki to ze mnie kozak". Dla mnie jest to zjawisko (możliwości zawrócenia w głowie kobiecie) bardziej niepokojące, niż dające "męską satysfakcję", bo jak zwykle, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
 
Ostatnia edycja:
Pozostaję przy swoim zdaniu,jeśli kobieta nie ma na to ochoty, nikt jej w głowie nie zawróci. Są kobiety i latawice.

Nie kontynułuję dyskusji.
 
przepraszam, że wtrące kilka słow...od siebie ale gdyby żonie nie brakowało niczego w małżeństwie nie uległaby żadnemu mężczyźnie!
tak na chłopski rozum właśnie ... najwidzoczniej nie dostała tego co dał jej kochanek.
hmm czy wina jest tylko jej? nioe wydaje mi się! Ale mogę się oczywiście mylić..
 
Mezczyzni tez szukaja po za malzenstwem tego czego im brakuje......z tym ze wòwczas to nazywa sie zdrada.Czyzby Panie obowiazywaly inne normy?
 
rokita74 napisał:
Mezczyzni tez szukaja po za malzenstwem tego czego im brakuje......z tym ze wòwczas to nazywa sie zdrada.Czyzby Panie obowiazywaly inne normy?

absolutnie... zdrada to zdrada!
Ale nie wpadła żadna kobieta na pomysł zadość uczynienia "odszkodowania "od kochanki męża za rozpad małżeństwa... czy się mylę...
 
.....obawiam sie ze nie jedna.......u nas w kraju, nie ma tego zwyczaju.We Wloszech gdzie mieszkam to standart, pewnie i w USA.
Nie chodzi o to kto kogo, ale dlaczego grac ofiare jesli sie nia nie jest.Rozstanmy sie - ok,
ale po co udawac swieta?
 
moze powiem pare słów bo to w koncu moj watek
nie jest normalnym zostawiac kogoś po 12 latach naprawde ciężkiego zycia w momecie gdy jest dobrze tylko dla tego ze ktos zrobil jej lepiej po prostu sa wyzsze wartosci i jesli je ktos zauwaza to nie zniza sie do poziomu sexu a chocby nawet to czemu od razu rujnowac zycie sobie mi i dzieciom i dla tego twierdze ze pomimo jej oczywistej winy koles ktory to spowodowal z premedytacja i pelna swiadomoscia a teraz nie chce nawet wziazc za to odpowiedzialnosci tzn wylacznie uklad na boku bez zobowiazan nie moze poniesc zadnych konsekwencji
 
Witam, jestem tu nowy i po sporych przejsciach. Nie jestem prawnikiem ale osobiście nie jedną sprawę wygrałem z różnych dziedzin.
Z racji tego że lubie sobie czasami pośmigać po necie i czytać o prawie, trafiłem tutaj. Ze względu na fakt iż pomysłowość w interpetacji prawa na swoje chyba tu przewyższyła moje zdolności, postanowiłem się dołączyć.

Grzesiu, tak jak piszą niektóre osoby w Twoim przypadku skup się raczej na dzieciach i zabezpieczeniu swoich 4 literek, bo jesli się rozwiedziesz z myślą zemsty na kochanku to może Cię to słono kosztować, dam Ci bardziej jaskrawy przykład, może dotrze: wyobrażasz sobie sytuację gdy nie widzisz dzieci ( niezależnie czy masz takie postanowienie w wyroku o rozwodzie, że masz widzenia), to ta sama żona którą kochasz i niestety dała innemu nie patrząc na dobro rodziny, po rozwodzie ( obstawiam że dzieci przyznają matce, bo na niewłaściwym problemie się skupiasz) może stwierdzić że nie zobaczysz dzieci bo taki ma dziś humor albo tak jej ten kochanek w głowie namiesza i do tego namówi by ci dzień "zepsuc". W końcu to nie jego dzieci, nie jego żona, on ją tylko "puka" w przerwach jak go wypuszczą z pierdla, a Twoja kochana żonka za alimetny które będziesz płacił na dzieci, perwnie jemu paczki bedzie słać. Pomyśl o dalszych konsekwencjach dla dzieci jeśli gogus Twojej żony będzie miał " wychowywać" Twoje dzieci. Zwykle święci nie siedzą w pierdlu.

Teraz po krótkim wstępie,
Po pierwsze musisz sobie odpowiedzieć na pierwsze, ważne pytanie, tj. czy ją kochasz i widzisz szansę na powrót? Jeśli w sądzie powiesz że kochasz ale nie chcesz z nią być z powodu zdrady, to rozwodu na 99% nie będzie, w ocenie sądu nie nastąpił stały i nieodwracalny rozpad rodziny i pozycia, co najwyżej separacja bo sąd może stwierdzić że jest szansa na zcalenie związku, a dobro dzieci przedewszystkim. ( czytaj ze zrozumieniem, jeśli nie chcesz dać jej rozwodu, to powiedz w sądzie że ją kochasz i że jej wybaczasz i czekasz. Ten aspekt prawny wykorzystasz na przez siebie wybraną opcję. Nie mi to oceniać, bo też kochałem, może nawet gdzieś w głebi serca kocham, ale jestem już po rozwodzie z winy żony na pierwszej rozprawie. Mamy dwóch synów i na nich staram się skupic choć jeszcze mieszkają z matką i wiele mam do zrobienia, to wierzę że dam radę.
Po drugie musisz wnioskować o jej winę, da Ci to pewnego rodzaju zabezpieczenie co do ewentualnych alimentów na swoją osobę, nie koniecznie musisz o nie występować ale jak zacznie Ci cyrki odstawiać np co do kontaktu z dziećmi jesli opiekę przerypiesz to będziesz miał miły argument w zanadżu ( nie pokazuj asów). Sprawa kolejna jeśli nastawiasz się na rozwód a żona stwierdzi że chce dzieci przy sobie to nastaw się że prawdopodobnie przegrasz. Niestety polski system prawny ma wiele luk i niestety co fajnie wychwiciłeś " na zdrowy rozsądek" odnośnie strat spowodowanych przez działanie żony i jej kochasia nie jest nigdzie w kodeksie rodzinnym ujęte ( pomijam fragment o obowiązku wierności itp. nie będzie dla sędziego oznaczać że jest złą matką. Wina może byc przypisana jej ale również i dzieci.

Niestety zapmnieli dodac w KRiO co jeśli do tego dojdzie, tak jak jest to w KK, nigdzie w KRiO nie jest wskazane że za zdradę i rozbicie rodziny możesz dochodzić odszkodowania, czy też wsadzić żone do pierdla ( u Nas nie obowiązują reguły muzułmańskie, tam byś nie musiał myśleć na pewno o żonie-została by ukamienowana, nie jestem pewny co z kochasiem). Jedyne co jest zapisane w KRiO, to informacją iż możesz żądac od strony wyłącznie winnej rozpadu małżeństwa alimentów na siebie, i możesz je łatwiej uzyskac niż przy obopulnej winie lub bez orzekania o winie.

Tak by była i dyskusja nie same rady, to niechętnie( bo uważam że masz wazniejsze problemy) dam Ci pomysł i pokaże że ja też kombinuję ( powód prosty, w naszym kraju jest wiele ustaw i praw które są niezgodne z konstytucją i nikt się nimi jeszcze ni zajął, w związku z czym nadal te prawa funkcjonują. Czasami jest tak że nawet jak się nimi ktoś zajmie i TK orzecze że zapis niezgodny z konstytucją, to posłowie albo nie potrafią tego naprawić albo dadzą jeszcze gorsze g... albo przedłużają czas obowiązywania bubla i myślą że może nastepcy jak oni wybory przegrają, to za nich to zrobią - przykładem jest obowiązek meldunkowy, wymysł komuny kótry jest juz niezgodny z konstytucją a nadal jest.

Gdybyś chciał wprowadzić w życie swój plan co do odszkodowań, to musiałbyś dać sędziom podstawę prawną, ewentualnie wnioskowac w sądzie iż prawo którym się posługują w danych paragrafach jest niezgodne z konstytucją i że żądasz sprawdzenia danych paragrafów przez Trybunał konstytucyjny ( powiem że możliwe ale to są laaaaata walki, musiałbyś skupić się na zapisie w konstytucji gwarantującej równość obywateli wobec prawa , np. zgodnie z KC jak umowa cywilna zostanie zerwana i są tam np. jakieś kary, lub nawet nie ma kar ale poniesiesz przez to stratę to możesz dochodzić odszkodowania, małżeństwo jest umową cywilną, niestety podlega pod KRiO co zamyka ci drogę odszkodowawczą dla umów cywilnych- kumasz nierówność, inaczej jest traktowany kawaler a inaczej żonaty a to przecież ten sam obywatel tylko założył rodzinę, ale jeśli to ten sam obywatel to przecież powinien mieć te same prawa odszkodowawcze od każdego innego obywatela, jeśli to przepchniesz przez TK, to najpierw TK nakaże naprawić prawo i albo zostawi zapis obowiązujący do czasu naprawienia albo z miejsca uzna za niezgodny i nakaże wykreslić i baaardzo szybko/ uzupełnić luke, a jak już to nastąpi to będziesz mógł skarżyc kochanka żony ale tylko solidarnie z nią ).
Poki co to w Polsce masz większe szanse uzyskać odszkodowanie za to że ci żona du... nie da jak za to że dała obcemu. Tak, tak z rok temu we Francji mąż lub żona pozwał drugą stronę że mu nie daje itd. i uzyskał odszkodowanie paredziesiąt koła euro.

Tak jak napisałem radzę Ci Grzesiu skup się na wązniejszych sprawach, świat i prawo możesz naprawiać jak dzieci będą z Tobą, z nią lub bez niej. Jak nie będą to możesz nie miec chęci na nic.
 
Napisałeś całkiem sporo. ale przeoczyłeś fakt, że ten któremu udzielasz porady od roku na to forum nie zagląda...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra