jowelt napisał:
Nie w sieci bit torrent. Tutaj gdy podejmujesz próbę ściągania program tworzy plik na dysku o hash identycznym jak oryginalny, taki kontener w którym jest przypadkowy ciąg zer i jedynek (najczęściej są to przypadkowe fragmenty plików które już masz na komputerze, poskładane w przypadkowy sposób do kupy) a podczas ściągania wypełnia ten kontener właściwymi danymi na właściwym miejscu. Program oczywiście rozsyła te właściwe dane a pozostałe traktuje jedynie jako wypełniacz do docelowego zastąpienia tymi właściwymi, pobranymi z sieci z tego konkretnego torrenta. Taka specyfika tego protokołu. Oczywiście póki nie ściągniesz całości nie można stwierdzić identyczności oryginału i partów które masz u siebie na dysku, natomiast nadal udostępniasz trefny plik o tym samym hashu. Niestety.
NIe jestem taki pewien czy hash dotyczy skrótu całego pliku.
Zerknąłem do specyfikacji /w j. angielskim/ i o ile dobrze zrozumiałem piszą o podzieleniu tegoz pliku na kawałki , a hashe dotycza każdego z tych kawałków z osobna.Ale moge się mylić ze zrozumieniem tłumaczenia lub opis możę byc nie pełny , a tego sprawdzić nie moge.
MArtwi mnie zupełnie coś innego. IP i wszystko inne jest OK jeśli chodzi o sprawę karną /może poza wizytą domową czy przesłuchaniem/, ale dla cywilnej może wystarczyć.NIektórzy prawnicy są tego zdania.
Mam nieodparte wrażenie ,że sprawa karna była i jest jedynie pretekstem i wniesiona tylko po to by umożliwić wyciągnięcie danych osobowych od ISP dla tych tzw. ugód i ew. spraw cywilnych.
Bez tego taka masówka byłaby nie do pomyślenia, trzeba by było się napracować indywidualnie z każdym przypadkiem wyciągania danych od dostawcy i udowadniać ,że się napradę poniosło szkody , a tak z potencjalnym kryminałem i prokuratorem dostawca nie dyskutuje tylko wykonuje i to jest woda na młyn by biznes tak czy owak wypalił.
Chciałbym się mylić i może ktoś na forum mi w tym pomoże.
NAjsmutniejsze jest to ,że pewnie większość ofiar lub tzw piratów tych dla których priorytetem było pobranie /nie wspominam o zupełnie nieświadomych/ nie zdawała sobie sprawy ,że coś udostępnia bo trzeba znac zasadę działania/nie wspominając o prawie/, ale nawet to nie chroni bo za jakiś czas okaże się ,że włączając komputer już coś udostępnimy , a niezanajomość nie uchroni przed konsekwencjami.
JAkie argumenty do obrony /nie mówię o wynajęciu prawnika bo to nie argument , a procedura/ daje Ci prawo poza zupełnym wyparciem się nachalnego i agresywnego przymusu przyznania sie do winy z zapłatą za odczepne w dodatku niczym nie gwarantowane.
Wystarczy sprytny prawnik "masowany" przez odpowiednie honorarium dla którego nawet dyscyplinarka nie straszna.