@Agnen
Adres IP w przypadku spraw rozpowszechniania plików przy użyciu tzw torentów, w warunkach domowych, bez zabezpieczeń łącza, sprzętu, na zasadzie,że każdy gość domowego siedliska może z niego skorzystać, nie jest dowodem a jedynie nikłą poszlaką.
Moim zdaniem oni - tj LS i temu podobne podmioty -nie zdecydują się występować na drogę sądową w oparciu o tego typu poszlaki, prawdopodobieństwo wygrania takiego powództwa jest znikome, natomiast skutki przegranej sprawy zbyt dotkliwe. Nie mówię tylko o zwrocie kosztów procesu, który w przypadku pozwów o charakterze masowym, będzie generować niebagatelne straty firmy, ale także chciałbym wspomnieć o konsekwencjach, każdego oddalonego powództwa. Na każdą taką sprawę, w której oddalono powództwo, internauci będą mogli się powoływać w ramach obrony, w dalszej perspektywie będzie to oznaczało pewną linię orzecznictwa. Prawnik, który zapewne steruję takim przedsięwzięciem z ukrycia - aby uniknąć ewentualnych konsekwencji z tytułu odpowiedzialności dyscyplinarnej patrz przypadek Anny Łuczak - zapewne o tym wie, dlatego będzie starał się unikać postępowań sądowych, licząc, że efekt "strachu" za sprawą wezwania do zapłaty, dostarczy jak największą ilość wpłat na konto.
@wuerzet
Z tego co wiem, żadna z firm zajmująca się copyright trollingiem nie przedstawiła dokumentu stwierdzającego nabycie praw autorskich...Mało tego, jest nagłośniony przypadek, w którym firma domagała się zapłaty z tytułu naruszenia praw do utworu wchodzącego w skład domeny publicznej...Internauta złożył skargę do Okręgowej Izby Radców Prawnych, w wyniku której kancelaria migiem wycofała się z roszczeń. Podstawowe pytanie, czy te podmioty rzeczywiście posiadają prawa do zgłaszanych roszczeń? Jestem przekonany, że na tak postawione pytanie przed Sądem padałyby ciekawe, czy też wręcz zjawiskowe, odpowiedzi...