Ludacris napisał:
Tak, byłem. Policjant pytał czy wiem o jaką sprawę chodzi, czy rozpowszechniałem ten plik, czy używam torrentów, czy ściągam filmy z jakichś portali, czy mam zabezpieczone WiFi i czy inne osoby mogły mieć dostęp.
Policjant powiedział, że nie dostał z prokuratury dyrektywy, żeby zabezpieczać sprzęt do analiz, więc na tym się skończyło - mojego komputera nikt nie dotykał.
To na razie moje jedyne doświadczenia z tym postępowaniem, poza samym wezwaniem.
Zastanawiam się tez czy nie złożyć skargi(...)
Jeżeli możesz udowodnić bezprawne uzyskanie Twoich danych osobowych to jak najbardziej zrób to. Może i pojedyncza skarga to walka z wiatrakami, ale ich większe nagromadzenie może dać efekt. Kilka organizacji konsumenckich zaczęło zwalczanie copyright trollingu w Polsce (wg artykułu z Dziennika Internautów podlinkowanego wcześniej), więc taka skarga może im się przydać jako dowód, że nastąpiło naruszenie prawa i cały ten proceder jest naciąganiem.
Może unikniesz w ten sposób kolejnych 10 wezwań o rozpowszechnianie filmów (bo czemu nie, już mają Twoje dane, a jeśli podpiszesz ugodę, to nawet dowód, że zdarza Ci się rozpowszechniać filmy, więc będzie łatwiej udowodnić te kolejne), których nigdy nie rozpowszechniałeś, a do tego zaoszczędzisz zmartwień innym zastraszanym ludziom

Na razie NRA nie traktuje bardzo poważnie tych skarg (GIODO już tak), ale jeśli nagłośni się problem i pokaże jego skalę to się może zmienić.
wety napisał:
Zauważyłem, że ktoś napisał że dostawca internetu ma wszystko kiedy kto i co przeglądał ściągał i itp, skoro tak jest to po co policji zabezpieczanie komputerów skoro operator od którego mamy internet te wszystkie dane ma.
1. Nie, nie ma takich danych. Poza tym je kasuje po jakimś czasie.
2. Nawet gdyby to nie jest to dowód, że np ja byłem na jakiejś stronie, a nie znajomy który wpadł na imprezę i podłączył się do WiFi. Albo haker, który się włamał - moja sieć np spokojnie sięga z zasięgiem jeszcze na parking przed blokiem. Albo ktoś kto załadował mi na komputer wirusa, przez który tuneluje dane przez moje IP do siebie. Generalnie IP nie wskazuje na osobę i nie jest dowodem. Dlatego te wezwania to naciąganie, bo są kierowane do osób, którym nic nie udowodniono.
jak odpowie że nic z tych rzeczy nie robił, a prokuratura będzie mówić że ma jego IP jako dowód, ale oprócz niego w domu przebywają inni domownicy, brat, siostra, szwagier i itp każde z nich ma dostęp do komputera. To co wtedy ? jak udowodnią mu winę ? wszystkich wezwą i będą pytać ? kto w takiej sytuacji będzie winien skoro każdy ma dostęp do kompa ?
Po pierwsze IP nie jest dowodem, właśnie z powodu który podajesz - nie wskazuje jednoznacznie osoby.
W teorii (albo gdyby to była sprawa o poważniejsze przestępstwo i ograniczona np do jednego podejrzanego) mogliby wezwać te osoby do złożenia wyjaśnień, ewentualnie zająć im komputery do analizy. Znalezienie pliku byłoby chyba jedynym wiążącym dowodem, bo gdyby każdy zeznał, że nic nie udostępniał to i tak nie da się ustalić sprawcy (a nie ma obowiązku zeznawania przeciwko osobom najbliższym) i sprawa zostałaby umorzona.
W praktyce uważam, że nie ma na to szans, bo i tak jest już kilkuset tysięcy świadków, więc raczej nikt nie będzie przesłuchiwał dodatkowych. Jak w ramach składania wyjaśnień powiedziałem, że czasem zapraszam znajomych i oni mogli mieć wtedy dostęp do tej sieci, to nikt nie pytał mnie o ich dane.