Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam , też dostałem wczoraj takie pismo . Podobno pobrałem i rozpowszechniałem film "Obława" .Podali Imie, Nazwisko, godzinę, datę oraz adres IP . Posiadałem utorrenta ale jestem pewien że nie pobierałem żadnego filmu ani muzyki , bo nie jest to w moim zwyczaju .Nie mam pojęcia czy router miałem zabezpieczony czy też nie i który to był router (miałem kilka) ostatni który posiadam jest od UPC . Co mam teraz robić ? Bo to żeby nie płacić już wiem . Czy to jest jakiś przekręt , a jeśli nie to na ile sprawa jest poważna . :(
 
Przeczytałam cały wątek. Nie znalazłam odpowiedzi na wcześniej postawione pytania o zasady postępowania policji, mam więc nadzieję że bardziej poinformowani Użytkownicy jeszcze tu zaglądają.

Z tego, co pisze Corporate'owiec na stronie 76 - kancelaria popełnia przestępstwo ścigane z urzędu. Kto powinien złożyć zatem zawiadomienie?

Jestem zła, że ta pani poczyna sobie w taki sposób. Składając donos imiennie na setki czy tysiące osób ma 100% pewności, że wśród nich będą osoby niewinne. Ale składa, na zasadzie "a co mi tam, najwyżej na nich nie zarobię". Jak widać na forum (a nie sądzę, aby piszący tutaj masowo kłamali) jest to przypadek częsty.
Pani ta ma również świadomość, że nie dysponuje żadnymi dowodami.
Mimo to - dla zysku - uprawia taki proceder, na zasadzie "ja sobie siedzę, a ludzie się rozbijają po komisariatach i tracą sprzęt".

I nie zgadzam się absolutnie z twierdzeniem: "Jak ktoś jest niewinny, to nie zapłaci" - owszem, zapłaci. Zapłacą przestraszeni rodzice, w przekonaniu, że dziecko przeskrobało (co nie musi być prawdą!), zapłaci wynajmujący mieszkanie (zwłaszcza mieszkający za granicą), bo pomyśli sobie, że taniej mu wyjdzie 500zł niż bilet samolotowy - a nie musi mieć świadomości, że zapewnienia o braku postępowania w przypadku wpłaty są fałszywe.
Etyka tego procederu jest..nieistniejąca.
 
kancelaria pani Ł. widząc, że działa na granicy łamania prawa postanowiła zmienić treść listów wysyłanych do internetów i chyba widząc, że biznes słabo się kręci podnieśli kwotę ugody do 750 zł
 
@Pablito90 Mógłbyś coś więcej napisać o tym nowym wezwaniu i za jaki film je dostałeś ? ;)
 
danielo94 napisał:
@Pablito90 Mógłbyś coś więcej napisać o tym nowym wezwaniu i za jaki film je dostałeś ? ;)
nie mam wezwania, po prostu piszę tutaj to co zaczytam na necie.
 
W Dzienniku Internautów pojawił się dzisiaj artykuł na ten temat. Tym razem chodzi o film Last Minute. Z ciekawych rzeczy zmieniła się kwota i doszła tabelka z wyszczególnieniem dat rozpowszechniania.

Z jeszcze ciekawszych, człowiek który podesłał im pismo twierdzi, że w większość dni kiedy rzekomo rozpowszechniał plik nie był nawet w domu (co potwierdził sobie danymi z historii lokalizacji w telefonie).
Ta niezawodność namierzania IP robi się coraz ciekawsza :-)
 
Mi tu moi drodzy śmierdzi jednym wielkim wyłudzaniem pieniędzy. No chyba, że nie zarabiają, notują straty, więc podnoszą kwotę ugody. Jakby nie patrzeć na sprawę, działanie jest daleko nieetyczne. Działanie nieetyczne było już wcześniej w tym wątku opisane. Zgłaszają sprawę z IP do prokuratury, później zdobywają adresy i zachęcają ugoda przyznanie się do winy. Osoba która wystawia np. torrent jest typowym przykładem udostępnianiem np. filmu. Osoby pobierające plik przez torrent w 90% są nieświadome udostępniania. Niedługo ściąganie będzie karane. Dlaczego są serwisy, nie wiem jakie ale wg wypowiedzi są i udostępniają za free filmy. I czemu wobec tych osób nie są wyciągane konsekwencje?
P2P paskudna sieć pakująca ludzi nieświadomie w kłopoty.
 
Ostatnia edycja:
Danielgda napisał:
... Jakby nie patrzeć na sprawę, działanie jest daleko nieetyczne.
Może doprecyzuj po czyjej stronie jest nieetyczność działania, a z szukaniem smrodu raczej podtrzymał bym się.
 
Apropos filmu "Witaj w klubie"

"- Po wszczęciu postępowania występujemy z wnioskiem do dostarczyciela internetu stacjonarnego lub mobilnego o podanie danych osobowych właściciela podanego w zawiadomieniu numeru IP - wyjaśnia prokurator Michał Kierski. - Następnie w domu naruszyciela policja zabezpiecza komputer lub komputery, na których mogą znajdować się dowody popełnienia przestępstwa. W razie skierowania aktu oskarżenia przez prokuraturę do sądu, jedną z sankcji którą może orzec sąd jest zniszczenie takich urządzeń, jako narzędzi popełnienia przestępstwa. Sprzęt odzyskuje się, gdy dochodzi do umorzenia śledztwa lub uniewinnienia."

Czyli jak rozumiem tutaj taki delikwent z mety staje się podejrzanym, nie ma żadnego wezwania i śledztwa w sprawie, tylko od razu wjazd policji i rewizja? Hmm....ostro.
 
Jak na razie PieDanger miał wezwanie na policje jako świadek. ŚWIADEK. Póki co nie miał zatrzymania sprzętu. Druga sprawa. Jaki jest sens wjazdu policji po otrzymaniu ostrzeżenia o postępowaniu? Tu po prostu kancelaria z prokuraturą współpracują. Kancelaria straszy, obywatel podpisuje ugodę a prokuratura ma wynik. To jest nie etyczne. Jeżeli maja IP, co za tym idzie adres posiadacza IP. To w czym problem? Policja robi wjazd zatrzymuje dowody rzeczowe i po temacie. Wątpię że adwokat jest tak niemądra, że wysyła ostrzeżenia przed przybyciem policji.
 
1. Czy jeżeli pod nieobecność Męża (który połowę miesiąca pracuje za granicą) policja zapuka po sprzęt, mam obowiązek ich wpuścić (nie będąc przecież zobowiązana do posiadania informacji na temat miejsc przechowywania przez Męża dysków, płyt, pendrive'ów itp)?

2. Czy - gdy już sprawa zostanie umorzona - mam prawo pozwać panią A.Ł. za straty które spowodował brak mojego komputera (mojego własnego, firmowego, nigdy nie podłączonego do internetu) a które wynikły z jej bezpodstawnego donosu?
 
@Danielgda - nie posuwałbym się do tego, że Prokuratura współpracuje z tą kancelarią. Po prostu dostaje te 100 000 zgłoszeń i musi to sprawdzić. Sądząc po tym, że (na ile wiem) nie wystawiają za bardzo nakazów rewizji i po tym, że sprawa jest tak przeciągnięta w czasie (składałem zeznania ponad pół roku po tym jak ta sprawa się w ogóle zaczęła) obstawiałbym, że sami mają tego dosyć. Zwłaszcza, że takie sprawy wcześniej kończyły się bardzo niską liczbą wyroków w stosunku do umorzeń. Poza tym kilkadziesiąt tysięcy umorzonych spraw pewnie też nie wygląda dobrze w wynikach o których mówisz.
W jakimś artykule na ten temat jeden policjant mówił, że są zawaleni robotą w związku z tym postępowaniem i mają mnóstwo nadgodzin. Nawet miałem wrażenie, że policjant, który mnie przesłuchiwał miał serdecznie dość całej sprawy.

Co do etyczności działań... Kwestia tego, czy faktycznie jest to prowadzone jako rzetelne ściganie piratów, czy jednak jako pretekst do wysłania iluś tam tysięcy pism z blankietem do przelewu. Także do osób, które tego nie udostępniały. W USA sprawy tego drugiego rodzaju są częste - zdarzały się nawet sprawy, w których firmy domagały się odszkodowań za naruszenia praw których nie posiadają, albo nie potrafiły przedstawić dowodów na naruszenia tłumacząc się przed sądem nagłą utratą danych. I jak najbardziej padały wyroki na takich copyrightowych trolli.
Nie oceniam czy mamy tu do czynienia z taką sytuacją (mam nadzieję, że zrobi to ORA, NRA albo GIODO), ale każdy może wyciągnąć własne wnioski.

Mnie nie podoba się zwłaszcza fakt, że oskarżane są osoby, które na przykład nie miały wtedy komputera, albo nie było ich nawet w domu. Pomijam już te osoby, które twierdzą, że nigdy tego nie udostępniały.
Albo fakt że pisma dostają osoby, których operator nie przekazywał danych prokuraturze. Coś jest jednak jakby nie tak w tej metodzie...

@Nihil:
ad.1 Wydaje mi się, że tak.
ad.2 Pozywać oczywiście możesz, ale jeśli kancelaria będzie twierdzić, że wynikało to z prawdopodobnych okoliczności popełnienia przestępstwa, to dużo nie zwojujesz. Ciężar udowodnienia, że donos był bezpodstawny i przez to doprowadził do szkody będzie spoczywał na Tobie.

Oczywiście możesz złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, o którym wspominałaś (niezarejestrowanie bazy danych). A także złożyć skargę do ORA, NRA albo GIODO, jeśli uważasz, że działania zostały rozpoczęte przeciwko Twojemu mężowi bezpodstawnie.
 
Nilhi napisał:
1. Czy jeżeli pod nieobecność Męża (który połowę miesiąca pracuje za granicą) policja zapuka po sprzęt, mam obowiązek ich wpuścić

Tak, bez względu na okoliczności masz obowiązek wpuścić policjantów bo napewno będą mieli postanowienie prokuratorskie o nakazie wydania rzeczy/przeszukaniu. Możesz przybrać do tej czynności jakąś osobę ale nie masz prawa odmówić i nawet tego nie próbuj. Przy czym wątpie aby coś takiego nastąpiło.
 
Ja uważam, że to jest przestępstwo co robi ta kancelaria.

Działania kancelarii zakrawają o przestępstwo, jeżeli prokuratura prowadzi cokolwiek przeciwko komuś, to wpłacanie czegokolwiek kancelarii nic nie zmienia. Bo to nie ma nic wspólnego z prokuratorem i on nie umorzy wam śledztwa. Sugerowanie przez kancelarie, że nie będzie dalej dochodzenia prokuratorskiego jest sugerowaniem posiadania wpływu na prokuraturę. A to już oznacza, że prokuratura nie jest niezależna, na co na pewno jest paragraf. A przynajmniej ja tak uważam logicznie myśląc.

Jak ktoś tu pisał samo zbieranie tych danych już zakrawa o przestępstwo.

*** Regulamin §9 ***
A po uniewinnieniu można żądać rekompensaty za straty od państwa polskiego.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Szanowni Państwo,

być może moja porada przyda się państwu. Proszę wejść na stronę ***. Znajdą Państwo na niej informacje o "przypuszczalnie" pobranych przez Państwa plikach za pomocą protokołu P2P. Z takich serwisów korzystają niektóre kancelarie adwokackie. Oczywiście nie jest to żaden dowód ze względu na "budowę" protokołu P2P oraz protokołu DHCP jak i również z problemem związanym ze zmianą IP. W żadnym wypadku nie należy traktować informacji z takich stron za wiarygodne, niestety niektóre kancelaria używają tychże serwisów, aby wytropić "łosi". Wasze IP można zdobyć bardzo łatwo - wystarczy monitorować ruch sieciowy za pomocą np. programu Wireshark podczas korzystania z klientów torrent.

Z poważaniem,
Marcin


*** Moderacja ***
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ta sprawa robi się coraz bardziej dziwna. Gdyby chcieli rzeczywiście zatrzymywać dyski jak to ktoś tu wyżej wspomniał to by nie rozsyłali ugody do podpisania. Ludzie dawno sformatowali i to po kilka razy pewnie. Prosta rada na przyszłość z P2P nie korzystamy, choć ciężko to widzę jak nawet bardzo znana gra internetowa World of Tanks korzysta z tego protokołu do pobierania aktualizacji ;)
 
Nilhi napisał:
1. Czy jeżeli pod nieobecność Męża (który połowę miesiąca pracuje za granicą) policja zapuka po sprzęt, mam obowiązek ich wpuścić (nie będąc przecież zobowiązana do posiadania informacji na temat miejsc przechowywania przez Męża dysków, płyt, pendrive'ów itp)?

Z powodu punktu 9 regulaminu nie można powiedzieć za dużo bo mi modek wytnie:

1) TrueCrypt wersja 7.1a, koniecznie ta nie nowsza.
2) Masz prawo odmówić składania zeznań i zawsze z niego korzystaj, nie tłumacz się nigdy. Jesteś niewinna do póki nie udowodni Ci się winny.
3) Wszystkie wątpliwości w państwie prawa interpretuje się na twoją korzyść.
4) Nie istnieje odpowiedzialność zbiorowa

Czy jesteś jedynym użytkownikiem komputera?

Nie udzielam porady jak ominąć prawo w RP. Informuje jedynie o podstawowych prawach i zasadach obowiązujących w naszym kraju, przysługujących każdemu obywatelowi.

Bądź sprytna i połącz punkty powyżej w sposób logiczny :)
 
A ja mam pytanie odnośnie wizyt smutnych panów policjantów i ich zabezpieczenia dysków i nośników. Może ktoś jest obeznany.

1. Czy to tak, że biorą wszystkie nośniki danych jakie im tylko w ręce wpadną (pendrive'y, karty pamięci, wypalone płyty, mniejsza o to co by na nich było, etc), a jeśli tylko dyski (hdd\ssd\sshd), to tylko te z komputera\-ów, czy może z wszystkich urządzeń z dyskiem jakie znajdą w domu, np. dekodera telewizji satelitarnej, czy dysk z konsoli do gier? Z jednej strony branie wszystkiego jak leci wydaje się bez sensu i po takiej radosnej wizycie może się okazać, że połowa sprzętów w domu jest niezdatna do użytku, z drugiej ktoś może być cwany i dysk z laptopa przełożyć do konsoli, czy dekodera (inny system plików, ale standard ten sam)

2 Czy zarekwirowaniu mogą też podlegać smartfony i tablety? Jakby nie było dziś "pirackie treści" można przechowywać w pamięci i tych urządzeń, pośród dziesiątek innych zresztą.

3. Panowie najpierw grzecznie proszą o dobrowolne wydanie nośników, czy od razu wywracają cały dom/mieszkanie do góry nogami, że później krajobraz wygląda jak po przejściu tornada?

Te pytania nurtowały mnie odkąd tylko po raz pierwszy usłyszałem o wizytach policjantów zajmujących sprzęt.
 
Ostatnia edycja:
Ewentualna wizyta policji to wezwanie do wydania nośników danych, ewentualnie zrobienie kopi takiego nośnika na miejscu. Nikt nikogo na podłogę nie rzuca i nie wywraca mieszkania do góry nogami. Oczywiście jeżeli zacznie się mataczyć, że mam internet ale nie mam komputera to mogą trochę poszperać. Na razie jesteśmy świadkami w sprawie. Podejrzewam, że zatrzymania sprzętów miały miejsce wobec osób podpisujących ugodę tzn przyznających się do przestępstwa.
Ja osobiście w domu posiadam laptopa, którego zakupiłem 1mc temu. Zarzucają mi ściągnięcie filmu w październiku 2013r. Tak, że jeżeli ktokolwiek ściągnął ten film nawet na mojego laptopa to śladu po tym nie ma. Osobiście nie interesuje się ściąganiem a co dopiero udostępnianiem filmów. Za dużo mam spraw na głowie, nie mam na to czasu.
W takiej sytuacji nie wydaje mi się aby laptop był w ich zainteresowaniu. Laptop świadka w sprawie a nie podejrzanego.
 
Ostatnia edycja:
Danielgda napisał:
Ewentualna wizyta policji to wezwanie do wydania nośników danych, ewentualnie zrobienie kopi takiego nośnika na miejscu. Nikt nikogo na podłogę nie rzuca i nie wywraca mieszkania do góry nogami.


Szanowni Państwo, straszyć nikogo nie zamierzam i rzeczonej kancelarii nie reprezentuję (brzydzę się copyright trollingiem), ale z tą wizytą Policji nie jest niestety tak wesoło. Mój kolega miał nalot w związku z zarzutem ściągania disco-polo (Pro Bono). Dodam, że nie ściągał tego chłamu i był zupełnie niewinny.

Policja przyjechała o 6 rano i w bardzo niemiły sposób oznajmiła, że zajmują sprzęt - i rzeczywiście zajęli. Nie dyski, ale wszystko, tzn. cały komputer stacjonarny oraz laptop, zostawiając kolegę bez "okna na świat". Sprzęt był "do oddania" dopiero po ok. pół roku, kiedy sprawę umorzono i kolega sam musiał jechać 50 km po sprzęt na komendę.

Nie są to żadne konfabulacje, niestety. Wszystko zależy od człowieka, jaki przyjedzie po sprzęt. Równie dobrze może zabrać wszystko i w dzisiejszych czasach oznacza to pół roku paraliżu życiowego.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra