@Danielgda - nie posuwałbym się do tego, że Prokuratura współpracuje z tą kancelarią. Po prostu dostaje te 100 000 zgłoszeń i musi to sprawdzić. Sądząc po tym, że (na ile wiem) nie wystawiają za bardzo nakazów rewizji i po tym, że sprawa jest tak przeciągnięta w czasie (składałem zeznania ponad pół roku po tym jak ta sprawa się w ogóle zaczęła) obstawiałbym, że sami mają tego dosyć. Zwłaszcza, że takie sprawy wcześniej kończyły się bardzo niską liczbą wyroków w stosunku do umorzeń. Poza tym kilkadziesiąt tysięcy umorzonych spraw pewnie też nie wygląda dobrze w wynikach o których mówisz.
W jakimś artykule na ten temat jeden policjant mówił, że są zawaleni robotą w związku z tym postępowaniem i mają mnóstwo nadgodzin. Nawet miałem wrażenie, że policjant, który mnie przesłuchiwał miał serdecznie dość całej sprawy.
Co do etyczności działań... Kwestia tego, czy faktycznie jest to prowadzone jako rzetelne ściganie piratów, czy jednak jako pretekst do wysłania iluś tam tysięcy pism z blankietem do przelewu. Także do osób, które tego nie udostępniały. W USA sprawy tego drugiego rodzaju są częste - zdarzały się nawet sprawy, w których firmy domagały się odszkodowań za naruszenia praw których nie posiadają, albo nie potrafiły przedstawić dowodów na naruszenia tłumacząc się przed sądem nagłą utratą danych. I jak najbardziej padały wyroki na takich copyrightowych trolli.
Nie oceniam czy mamy tu do czynienia z taką sytuacją (mam nadzieję, że zrobi to ORA, NRA albo GIODO), ale każdy może wyciągnąć własne wnioski.
Mnie nie podoba się zwłaszcza fakt, że oskarżane są osoby, które na przykład nie miały wtedy komputera, albo nie było ich nawet w domu. Pomijam już te osoby, które twierdzą, że nigdy tego nie udostępniały.
Albo fakt że pisma dostają osoby, których operator nie przekazywał danych prokuraturze. Coś jest jednak jakby nie tak w tej metodzie...
@Nihil:
ad.1 Wydaje mi się, że tak.
ad.2 Pozywać oczywiście możesz, ale jeśli kancelaria będzie twierdzić, że wynikało to z prawdopodobnych okoliczności popełnienia przestępstwa, to dużo nie zwojujesz. Ciężar udowodnienia, że donos był bezpodstawny i przez to doprowadził do szkody będzie spoczywał na Tobie.
Oczywiście możesz złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, o którym wspominałaś (niezarejestrowanie bazy danych). A także złożyć skargę do ORA, NRA albo GIODO, jeśli uważasz, że działania zostały rozpoczęte przeciwko Twojemu mężowi bezpodstawnie.