Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Znalazłem fajne zdanie w linku który zamieścił Mleko6 - " Dr Krzysztof Czub z kancelarii Prawa Własności Przemysłowej i Prawa Autorskiego Czub&Czub zaznacza, że podobne wezwania należy potraktować poważnie – naruszenie praw autorskich jest skomplikowaną sprawą i trudno w niej coś udowodnić. - no to do dzieła panowie prokuratorzy , udowadniajcie komuś że coś udostępnił - nie że pobrał ale właśnie że udostępnił .:D
Jeszcze jeden cytat " Dodatkowo mecenas reprezentujący kancelarię zaznacza, że liczba „przestępców” jest znacznie większa i niedługo kolejni użytkownicy, którzy pobrali piracką wersję „Czarnego czwartku”, powinni spodziewać się listu. " - i ten list najnormalniej w świecie należy wyrzucić do kosza bo osoba na którą jest umowa dostawy internetu NIE JEST PRZESTĘPCĄ - przestępcą jest ta osoba która popełni przestępstwo a na pewno nie jest takowym podpisanie umowy na internet jak również nie jest przestępstwem pobranie jakiegoś filmu . A przestępstwo trzeba udowodnić - a nie każdy kto pobrał ten film go udostępniał , wystarczy po pobraniu usunąć go z dysku i po bólu . :D
Jak czytam te wynurzenia na temat jakiś rozpraw i spekulacji co kto może albo co zrobił to przychodzi mi do głowy jedna myśl - ludzie , nie macie poważnych problemów ????
 
Miroslaw12 a z tym udostępnianiem to nie jest tak ze juz w czasie pobierania udostępnia się szczątkowe części pliku? Udostępniane polega na tym ze ma się cały plik na dysku i ślę się go w świat czy wystarczy pobrać jedna tysieczna pliku i juz zachodzi udostępnianie?
 
Ta - i każdy udostępnił coś za 550 zł - i ten co pobrał i np. wgrał na płytę i usunął film z dysku i ten co film ma na dysku a raczej np. w programie uTorrent od długich miesięcy i coś od takiego czasu udostępnia . Powiem szczerze ze te wezwania dla mnie są próbą wyłudzeniem pieniędzy w zamian za nie składanie donosu do np. prokuratury. Ale - przestępstwo jest przestępstwem i żadna zapłata nie ma wpływu na to czy będzie się ono toczyć czy nie dlatego głupotą jest płacenie czegokolwiek bo to tak jakby ktoś powiedział - przyznaję się - a to jest głupota gdy udowodnienie winy w takich przypadkach jest praktycznie - bez przyznania się - niemożliwe .:D I jestem bardzo ciekawy ile osób z tych " przestępców " jest nieletnich - a takie osoby do bodajże 17-go roku życia nie odpowiadają karnie więc tym bardziej są to " strachy na lachy " .:cool:
 
mirosław12 napisał:
a nie każdy kto pobrał ten film go udostępniał , wystarczy po pobraniu usunąć go z dysku i po bólu
Poczytaj jak działają torrenty. Żeby coś pobrać, musisz udostępniać. Mało istotne, czy udostępniłeś całość, czy tylko małą część.
 
Kanas napisał:
Poczytaj jak działają torrenty. Żeby coś pobrać, musisz udostępniać. Mało istotne, czy udostępniłeś całość, czy tylko małą część.

Zgoda - wyraziłem się niezręcznie - tylko że w takich przypadkach właściciele praw domagają się naprawienia szkody a trudno mówić że wszyscy wyrządzili taką samą szkodę na jedną kwotę 550 zł - czyż nie ??? Kwota jaką żądają wg. mnie jest " z sufitu " - proszę zwrócić uwagę co jest w linku zamieszczonym przez Mleko6 : " W zamian otrzyma / niemiecka firma Baseprotect jako pośrednik / 25% zysków z kwot wpłacanych przez winowajców. Taką samą sumę dostanie producent obrazu, resztę – a więc połowę – zainkasuje warszawska kancelaria prawnicza wysyłająca listy. " - wygląda mi to na najzwyklejszą zmowę pt. kroimy frajerów bo oto największy " zysk " z żądanej sumy ma nie ten kto ma prawa do filmu ale ... kancelaria prawna / 50 % !!!!!!! z tej kwoty /która występuje z żądaniami czyli niejako firmuje te żądania . :D Dziwne - dla mnie tak . Oczywiście nie jest to zabronione , każdy może zawrzeć jakiś układ tylko mam wrażenie że cwaniacy zwietrzyli interes i używając najzwyklejszego szantażu w stosunku do osób które niekoniecznie coś zrobiły / i to cały czas podkreślam / chcą w ordynarny sposób wyłudzić od nich pieniądze. To sąd decyduje kto popełnił przestępstwo , na jaką skalę i ile musi zapłacić by naprawić szkody - a tu cwaniacy wiedząc że wygrana w sądzie praktycznie jest niemożliwa usiłują wyłudzić kwotę którą mogą się jakoś podzielić - bo taką kwotę między sobą ustalili a to nie ma nic wspólnego z tym kto na coś ich / producenta / naraził .
 
Fragment o pobieraniu zacytowany w tym artykule to lekkie nagięcie prawdy, ponieważ nielegalne jest tylko rozpowszechnianie utworów. Ponieważ sprawa toczy się wokół torrentów, to można przyjąć, że to skrót myślowy, bo w tym przypadku wychodzi na to samo.

Z drugiej strony zwracam uwagę, że w mediach często mówi się o nielegalności pobierania, właśnie żeby wyrobić u ludzi w pamięci przekonanie, że już to jest karalne.
Polecam zapoznanie się z zasadami dozwolonego użytku w polskim prawie - łatwo znaleźć informacje na ten temat w sieci, a można konkretnie dowiedzieć się co wolno, a czego nie. I jak nie dać się zastraszyć dziwnymi wezwaniami :-)
Użytek dozwolony pozwala na zaskakująco wiele i wydaje mi się, że częste podkreślanie w mediach nielegalności pobierania wynika z tego, że jest on bardzo nie na rękę wydawcom.

Przy tym zaznaczam, że nie dotyczy to oprogramowania - i chyba nawet posiadanie kopii programu bez ważnej licencji jest nielegalne. Użytek dozwolony obejmuje muzykę, filmy, książki i inne rodzaje utworów.

Torrenty z zasady działają tak, że wymiana następuje w obie strony między wieloma komputerami - wysyła się kawałek pliku, a odbiera inny. Stąd nazwa P2P, czyli peer-to-peer, czyli równy-równy, w odróżnieniu od serwer-klient, kiedy to serwer wysyła plik, a komputer go tylko odbiera.
Dlatego wymiana (już to słowo jest tu kluczowe) za ich pomocą chronionych utworów jest z zasady łamaniem prawa - bo zawsze rozpowszechnia się jakiś fragment. Ograniczenie uploadu do 0 kbps też nie wystacza, bo dalej zostanie to wykryte jako rozpowszechnianie, a sąd nie będzie patrzył w logi programu jaka była ustawiona prędkość :-)
Dlatego właśnie sam nie używam torrentów i odradzam ich używanie. Jest mnóstwo podobnych, a w pełni legalnych sposobów w jakie można uzyskać te same utwory nie wychodząc poza zakres użytku dozwolonego.

@mirosław12 - podejrzewam, że część roszczeń jest uzasadniona, a część jest dodana na takiej zasadzie jak mówisz. W razie czego zawsze można się wycofać z roszczeń, bo okaże się, że ktoś źle przekazał IP i to była tylko pomyłka. A jeśli ktoś zapłaci - przecież przyznał się w ugodzie do winy, więc wszystko się zgadza - dostarczył w ten sposób dowód, że roszczenie było zasadne.
 
Ostatnia edycja:
PieDanger napisał:
Dlatego wymiana (już to słowo jest tu kluczowe) za ich pomocą chronionych utworów jest z zasady łamaniem prawa - bo zawsze rozpowszechnia się jakiś fragment. Ograniczenie uploadu do 0 kbps też nie wystacza, bo dalej zostanie to wykryte jako rozpowszechnianie, a sąd nie będzie patrzył w logi programu jaka była ustawiona prędkość :-)
No to ja teraz zapytam, na jakiej podstawie ktoś twierdzi, że udostępniałem konkretny plik? Była mowa o firmie monitorującej ruch w sieci, która daje jakieś tam zapisy i stwierdza, że ten i ten komputer udostępniał taki i taki plik. Super, tylko jaką to ma wartość dowodową? Jeśli policaje wpadają do akademika i zwijają kompy, to później tzw. biegli badają zawartość dysków twardych. Czy pracownicy wspomnianej firmy są biegłymi? Powiem tak, obracamy się w sferze domysłów, bo znamy za mało szczegółów. Prokuratura prowadzi dochodzenia, bo wpłynęły zawiadomienia o popełnieniu przestępstw, więc jest to urzędowy obowiązek. Problem w tym, że te dochodzenia mogą się skończyć umorzeniami, bo jeśli ktoś nie przyzna się do winy, to ciężko będzie mu cokolwiek udowodnić. Oczywiście, to tylko moje domysły, bo znam za mało szczegółów omawianych spraw.
 
Ostatnia edycja:
PieDanger napisał:
Ograniczenie uploadu do 0 kbps też nie wystacza, bo dalej zostanie to wykryte jako rozpowszechnianie, a sąd nie będzie patrzył w logi programu jaka była ustawiona prędkość :-)

Nie wiemy jak działa ten "specjalny program". Jeśli pobierający miał ustawiony upload na "0" i oznacza to, że NIE WYSYŁAŁ danych związanych z chronionym utworem to znaczy, że NIE UDOSTĘPNIAŁ. Koniec. Kropka.

Dlaczego sąd miałby nie patrzeć w logi programu przy pomocy którego użytkownik podobno coś udostępniał, a jednocześnie miałby się przejmować logami jakiegoś programu, który wykazał, że jednak udostępniał?
 
Na ile wiem:

-Firma podłącza się do danego torrenta i sprawdza jakie inne IP są do niego podłączone. Jak wspomniałem, z definicji oznacza to, że udostępniany jest z nich plik. Jest tworzona lista adresów i logi połączeń, być może też jakieś dane dotyczące przesyłu danych.
-Do prokuratury zostaje zgłoszone podejrzenie popełnienia przestępstwa, polegającego na rozpowszechnieniu pliku - w załączeniu logi, które mają to potwierdzać.
-Prokuratura rozpoczyna postępowanie przygotowawcze i ocenia czy doszło do popełnienia przestępstwa. Z tego co zrozumiałem w tym momencie prokuratura uzyskuje od providera dane łączące adresy IP z konkretnymi osobami - kancelaria ma do nich wgląd jako reprezentująca poszkodowanego. Stąd jest wyciągana część danych do wysyłania pism.
-Postępowanie może zostać umorzone (np z braku dowodów), albo prokuratura może stwierdzić, że doszło do popełnienia przestępstwa, następuje wniesienie aktu oskarżenia i rozpoczyna się postępowanie sądowe.
-W tym momencie sędzia może wydać nakaz zabezpieczenia dowodów - czyli w tym przypadku nośników danych. Następnie eksperci policyjni badają nośniki i określają, czy znajduje się na nich dany plik i czy mogło dojść do jego rozpowszechniania.

W naszym przypadku kancelaria dodatkowo wysyła pismo w którym informuje o możliwości skierowania sprawy do sądu. Tylko w tym momencie nie jest to już postępowanie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa, a oskarżenie z wniosku prywatnego przeciwko konkretnej osobie, której dane zostały uzyskane wcześniej. Dowody są takie same - logi zawierające informacje o wymianie danych z danego IP - przez daną osobę.
Pomijam pisma wysłane do osób niewinnych i to skąd zostały wzięte ich dane. Wtedy nie ma dowodów i jest to wyłącznie straszenie.
Wtedy zaczyna się oddzielne postępowanie karne, z wniosku prywatnego - i znów sędzia może wydać nakaz zabezpieczenia nośników i ich przebadania. Albo może umorzyć postępowanie (bo lista IP jest kiepskim dowodem).

Potem na podstawie przyznania się do winy albo znalezienia dowodów na zbadanych nośnikach może zostać orzeczona wina, albo niewinność oskarżonego.

Dlatego uważam, że to głównie straszenie - inaczej poprzestaliby na już toczącym się postępowaniu karnym, bo przecież oczywiście mają dowody, które doprowadzą do skazania podejrzanego w toku tego postępowania.
Chyba, że wytoczą kilka procesów osobom, wobec których faktycznie mają dowody, żeby przy kolejnych pismach dotyczących innych utworów, łatwiej było straszyć innych.

@t_l - nie znam aż tak protokołów P2P, ale wydaje mi się, że wtedy jest nawiązane połączenie z uploadem, ale z zerową prędkością. Dlatego zostanie wykryte przez innego klienta torrentowego (podłączony seed, ale bardzo powolny). Może to liczy się już jako udostępnienie, chociaż w praktyce dane nie są transmitowane. Ale mogę nie mieć racji w tej kwestii :-)

EDIT: dodam jeszcze, że w USA wszystkie tego typu sprawy prowadzone około lutego 2013 na rzecz firmy Baseprotect (czyli tej samej co u nas) zostały umorzone (źródło w linku, którego wrzucałem wcześniej).
 
Ostatnia edycja:
Przepraszam za podwójny post, ale coś nie widzę możliwości edycji posta.
Właśnie zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy:

Jeśli jest mowa o już toczącym się postępowaniu, to wspominanie o skierowaniu tej samej sprawy do sądu (a o tym jest mowa w piśmie) nie ma absolutnie sensu.
Prokuratura może skierować toczące się już postępowanie do sądu, wtedy drugie, którego dotyczy ugoda zostanie umorzone, bo nie mogą się toczyć dwa postępowania w tej samej sprawie.
Czyli niewpłacenie tej kwoty nie zmienia NIC, bo nie ma mowy o wycofaniu zarzutów z toczącego się postępowania, tylko o tym, że nie zostanie rozpoczęte drugie.

To wszystko nie trzyma się kupy... Czy ja coś źle zrozumiałem?
 
mirosław12 napisał:
... To sąd decyduje kto popełnił przestępstwo , na jaką skalę i ile musi zapłacić by naprawić szkody - ...
Przepis prawny:
Art. 79.
[Odpowiedzialność cywilna]

1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
1) zaniechania naruszania;
2) usunięcia skutków naruszenia;
3) naprawienia wyrządzonej szkody:
a) na zasadach ogólnych albo
b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie
z utworu;

4) wydania uzyskanych korzyści.

2. Niezależnie od roszczeń, określonych w ust. 1, uprawniony może się domagać:
1) jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd;
2) zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu, o którym mowa w art. 111, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek.

3. Sąd może nakazać osobie, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, na jej wniosek i za zgodą uprawnionego, w przypadku gdy naruszenie jest niezawinione, zapłatę stosownej sumy pieniężnej na rzecz uprawnionego, jeżeli zaniechanie naruszania lub usunięcie skutków naruszenia byłoby dla osoby naruszającej niewspółmiernie dotkliwe.

4. Sąd, rozstrzygając o naruszeniu prawa, może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu. Orzekając, sąd uwzględnia wagę naruszenia oraz interesy osób trzecich.

5. Domniemywa się, że środki i materiały, o których mowa w ust. 4, są własnością osoby, która naruszyła autorskie prawa majątkowe.

6. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnianiem utworu, jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu.


7. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub zmiany bez upoważnienia jakichkolwiek elektronicznych informacji na temat zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, a także świadomego rozpowszechniania utworów z bezprawnie usuniętymi lub zmodyfikowanymi takimi informacjami.
Przepis prawny:
Art. 116.
[Odpowiedzialność karna]
[Odpowiedzialność za naruszenie majątkowych praw autorskich / praw do zezwalania na realizację praw zależnych]

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

4. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
http://forumprawne.org/prawo-autors...utorskim-prawach-pokrewnych-2.html#post660884
 
Ostatnia edycja:
Ok - ja to wiem , są takie zapisy prawne ale .... . Ale - żądania zapłaty są tylko żądaniami zapłaty i niczym więcej - dopóki sąd nie wyda wyroku - to są tylko żądania .
Do czego zmierzam - każdy kto czuje się pokrzywdzony może czegoś żądać , ma takie prawo ale to nie oznacza że jego żądania są zasadne albo że zadośćuczynienie jakiego żąda jest zasadne - to powinien rozstrzygnąć sąd . I dziwi mnie że niby praworządne państwo w osobach niby praworządnych urzędników pozwala na straszenie - być może Bogu ducha winnych osób - jakimiś karami gdy / nie twierdzę że wszystkie / być może osoby które dostają te listy nie wiedzą o co chodzi . Proszę państwo prawnicy - powiedzcie nam jak to możliwe że nie wiadomo kto co popełnił a niby prawnicza firma żąda kasy od osób które być może nie popełniły przestępstwa ??? Mało tego - straszy się ich jakimiś prawnymi konsekwencjami dając niejakie ultimatum - zapłacisz albo będziesz miał kłopoty . To co - czy teraz to jest taka " prawnicza " moralność ??? Tak ??? Więc napiszę po raz kolejny - to jest kolejne szukanie łosi - tak to wygląda a łosie jak dadzą sie okraść to cóż - ich sprawa.:D
 
OK, jednak źle zrozumiałem, bo jedno to sprawa karna, a drugie to cywilna. Czyli mogą się toczyć dwa postępowania w tej samej sprawie.

Ale dalej jestem przekonany, że to blef i naciąganie :-)
 
mirosław12,
nieco przesadzasz. Słabo znasz temat, a ciskasz się jakbyś od 30 lat na rozprawy chodził.
Trudno mówić w tym kontekście o straszeniu, bo mleko zostąło rozlane, sprawa się rypła trafiłą do prokuratury.

Wezwanie jest generalnei próbą wyciągnięcia kasy, bo to za duża kwota, ale w pewnej części ma swoje uzasadnienie.

A co do tego kto co popełnił to takie laickie linie obrony przyjmowane są raczej z uśmiechem przez sędziów.
 
Witam Wszystkich !
Koniec 2008 roku dopadła mnie jako firma prawie taka sama sprawa z Interactiv Index Polska (IIP) z Wrocławia sprawa została zamknięta a Panienka która to prowadziła miała strasznie duże kłopoty włącznie z zatrzymaniem, ale tu nie o tym chcę pisać choć mogłem stracić takim sposobem prawie 1000 złotych.Tym razem sprawa się ma zupełnie inaczej a mechanizm jest taki sam, chodzi o wyłudzenie kwoty 550 złoty, tak dokładnie wyłudzenie. Umowa z Aster została wypowiedziana z ostatnim dniem roku 2011 r, abonent posiadał tylko telewizję kablową, tak więc nasuwa się pytanie skąd i w jaki sposób można ściągnąć film Czarny czwartek(który nie zrobił dużej kariery i nie podejrzewam,aby tak dużo osób chciało go obejrzeć). Pofatygowałem się do tak sławetnej Kancelarii Prawnej Pani Anny Łuczak i o dziwo jest takowa kancelaria w mieszkaniu i zastałem dość zaskakujący widok, wyglądało to na pomieszczenie dla telemarketerów. Bardzo dużo stanowisk podzielonych na boksy, komputery,słuchawki. Odnosiłem wrażenie że znajduje się na centrali a nie w renomowanej kancelarii prawnej. Myślę że Pani prowadziła lub prowadzi dość dziwne interesy, ponieważ żaden z prawników mając renomę nie prowadził by tak śliskiej sprawy, chyba że idzie za tym duuuuuuuża kasa.
Proste przeliczenie:
wysyłając 1000 listów
druk brak informacji
koszt listu poleconego 1000x3,45 PLN=3,450 PLN
niech zapłaci tylko 10% czyli stu to są przestraszeni najbardziej :mad:
100x550 PLN=55,000 PLN
------------------------
55,000-3,450=51,550 PLN :evil:

Z uwagi na drastyczne kwoty nie pokazuje przeliczeń na ilości w setkach tysięcy, a domniemam że to w takich ilościach poszło wysyłka.
W tej chwili te wezwania do zapłaty wysyłane są już listami poleconymi.
Udało mi się porozmawiać z kimś(kobieta) kto był obecny w "kancelarii" i gdy stwierdziłem,iż nie posiadam telewizji kablowej i że mimo to otrzymałem wezwanie,Pani bardzo się zmieszała. Najbardziej ją mimo to interesowało,czy oglądałem ten film.Rozmowa zakończyła się "niczym".
 
Gordon Lameman napisał:
mirosław12,
nieco przesadzasz. Słabo znasz temat, a ciskasz się jakbyś od 30 lat na rozprawy chodził.
Trudno mówić w tym kontekście o straszeniu, bo mleko zostąło rozlane, sprawa się rypła trafiłą do prokuratury.

Wezwanie jest generalnei próbą wyciągnięcia kasy, bo to za duża kwota, ale w pewnej części ma swoje uzasadnienie.

A co do tego kto co popełnił to takie laickie linie obrony przyjmowane są raczej z uśmiechem przez sędziów.

To Twoje zdanie - ja mam swoje i go nie zmienię . A co do sędziów - nie byłbym taki pewien bo prawda jest taka że komuś coś udowodnić jest niezmiernie trudno nawet gdy sędzia jest rozbawiony . I od kiedy to próba wyciągnięcia kasy ma swoje uzasadnienie - nawet częściowe ??? Bzdury prawisz - i tyle w temacie. Każda linia obrony jest dobra - i to nie każda z tych osób musi coś udowadniać - to im należy udowodnić popełnienie przestępstwa - życzę szczęścia.:D
 
Lameman, jeśli poszukasz znajdziesz w necie opracowanie dotyczące kompletnej linii obrony w sprawie akurat "kradzieży" oprogramowania. Bardzo podobne do tego które proponuje mirosław12, a które skrótowo również opisałem w trzech akapitach.
Nie wydaje mi się żeby jakiegokolwiek Sędziego, to rozbawiło.
 
Jak korzystasz uTorenta to mogą powielać proceder momentu kiedy sprawa nie zostanie zamknięta w ten czy inny sposób.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra