Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Buffy00 napisał:
(...)numery IP - w moim przypadku sie nie zgadzał.
I dokładnie o to mi chodziło ze zdobyciem danych w jakiś szemrany sposób. Jeśli IP się nie zgadza to dane nie mogły być uzyskane przez prokuraturę.

Zachęcam Cię do złożenia skargi o naruszenie prawa o ochronie danych osobowych (w załączeniu cokolwiek masz, co udowadnia, że miałaś inne IP). Jak dobrze pójdzie uda się zakończyć ten proceder :-)
 
Anna Łuczak informuje potencjalnego sprawce przestępstwa o toczącym się postępowaniu. Nie wiem jak do tego podejdzie prokuratura, gdyż jest to utrudnianie śledztwa - to jest fakt.

Dla prokuratora ważne jest przesłuchanie świadka, czyli osoby posiadającej przypisane IP, np. przez policje. Jak również zdobycie przedmiotu przestępstwa tj: komputer i inne nośniki. Samo IP czy MAC ma wystarczyć za dowód w sprawie?

W przypadku działania kancelarii, te przedmioty będą nie do zdobycia = UTRUDNIANIE ŚLEDZTWA.
 
W moim przypadku jest to Multimedia Polska, i rzeczywiście muszę sprawdziś kto idostepnił mije IP
 
Jeżeli IP jest zmienne, to w czasie pobierania mogles mieć inne IP, moje jest czały czas takie same i zgadza się z tym co mi przysłali. Tylko nie mam pojęcia o ściąganiu tego filmu. Fakt faktem, sam nie korzystam z komputera, ale IP jest na mnie. Czytałem niedawno o "dziurach" w routerach wifi UPC min Thomson. Chętnie bym zapłacił dla świetego spokoju, ale płacąc idąc na ugode, przyznaje się do winy. A tego nie mam zamiaru robić - radca potwierdził, aby nie płacić.
 
@PieDanger

Nie twierdzę wcale że mam rację i wcale nie chcę Cię przekonywać żebyś zmienił swoje zdanie:)
Po prostu bardzo mi się nie podoba ta sprawa,począwszy od interpretacji zapisów prawa autorskiego w taki sposób że pobieranie via torrent uznawane jest za rozpowszechnianie utworu a na dziwnych listach do ludzi a skończywszy na tym że się nagle okaże że jest 300 k przestępców.
Nie może być tak że obywatel nawet nie wie że coś złego zrobił a jest pod presją kancelarii z perspektywą postępowania karnego.
Wspomniałeś o orzeczeniach, nie szukałem ich w sprawie torrentów ale przytoczę inne.
Kiedyś dwoje policjantów wracając z Siedlec gdzie odwozili,, na polecenie przełożonego, jakiegoś wiceministra bo mu pociąg uciekł. Wracając mieli wypadek, wpadli do stawu i zginęli. Było postępowanie karne wobec tego przełożonego i sąd orzekł że co prawda działanie jego było bezprawne ale nie było karygodne to znaczy miało niską społeczną szkodliwość.
To jaką szkodliwość ma udostępnienie fragmentów pliku przez czas ściągania filmu programem p2p?
W sumie fajny mamy kraj taki można powiedzieć teoretycznie dziki:)
 
Ostatnia edycja:
LeszsekS napisał:
Fakt, że prawodawstwo nie do końca nadąża za technologią nie wpływa na Twój błędny osąd. Wbrew pozorom, w judykaturze zauważa się zmieniające warunki eksploatacji utworów. Sama Ustawa przewiduje powstawanie nowych pól eksploatacji. Nie wpływa to na samą ideę Prawa autorskiego, ochronę wartości intelektualnych.

Jak by na to nie spojrzeć, nie mieści się to w dozwolonym użytku osobistym.

Zgadzam się że idea samych praw autorskich pozostanie niezmienna jak to mają do siebie idee. Natomiast chodzi o formy ochrony i zdefiniowanie form dozwolonego korzystania z utworu w formach że tak napiszę internetowych.
Jesteś jak widzę przekonany że pobieranie pliku via torrent przez fakt że następuje tam równocześnie wysyłanie jest rozpowszechnianiem. Załóżmy że tak jest chociażby z tej racji że efektem używania programu p2p jest multiplikowanie utworu co nie jest uprawnione na gruncie artykułu 23.
Tylko co w sytuacji gdy pojawią się inne rozwiązania. Powiedzmy zakładam sobie portal do przesyłania plików. Aby z niego skorzystać trzeba się zarejestrować, prowadzone są na nim dyskusje na temat przesyłanych i oglądanych utworów, czasem się członkowie spotkają na grillu czy piwku, jednym słowem wszyscy pozostają w relacjach towarzyskich.
Sama zasada portalu jest prosta mam film i go przesyłam do innego uczestnika wymiany. Przesył odbywa się tak że tworzy się tylko kopia na serwerze na czas przesyłu z pewnym buforem, ale co ważne jak mu go przekazuję fizycznie. Tzn jak ja mam 100% to on 0 ja 75% on 25% itd aż do stanu ja 0 on 100. Nie ma kopii poza tą tymczasową na serwerze. Ponadto w czasie przesyłu inni mogą oglądać go online nic nie pobierając. Czy takie działanie jest legalne?

Chodzi mi o to że internet to jest jednak zupełnie inna bajka inna skala, a tak naprawdę to my mało wiemy o tym jakie niesie możliwości. Dlatego napisałem że trzeba prawa autorskie przeformułować ale w sensie nie idei ale tak jak mówię definicji ich form i zasad korzystania. Nie może być tak że się nagle okazuje że jest 300000 osób podejrzanych w jednym postępowaniu. Jeżeli jest taka sytuacja to znaczy że prawo jest chore a nie że ludzie zdziczeli.
 
Ostatnia edycja:
@Kausz - prawnikiem nie jestem, ale ja bym to generalnie ujął tak, powołując się na przykłady które znam:

1. Egzemplarz utworu traktowałbym jako kopię, z której można korzystać w danej chwili na jednym komputerze (albo ogólniej systemie).
Jako uzasadnienie - portal z grami, Steam udostępnia usługę Family Sharing, w ramach której można dzielić między kilka osób jedną kopię oprogramowania, pod warunkiem, że jest uruchomiona jednocześnie tylko na jednym komputerze (a właściwie koncie).
Przedstawiciel innego portalu powiedział, że utwory sprzedawane przez nich w dystrybucji cyfrowej (pliki) można traktować tak, jakby to był film nagrany na DVD. Czyli można go pożyczyć koledze (skopiować), ale w danej chwili może z niego korzystać tylko jedna osoba (bo płyta jest fizycznie jedna). Dopóki będzie to udostępnianie na takiej zasadzie, nie będą się tego czepiać.

2. Jeżeli plik daje się zidentyfikować jako znany plik zawierający utwór (np po sumie kontrolnej stanowiącej jednoznaczną identyfikację), to jest to już fragment utworu, nawet jeśli jest to tylko nagłówek z tą sumą kontrolną, ew nazwą i 1 bajt pliku.
Wygląda na to, że taka jest interpretacja przy torrentach - wiadomo z góry co zawiera plik, nieważne ile % się udostępniło.

3. Nielegalne rozpowszechnianie jest wtedy, kiedy udostępniasz utwór (fragment utworu też) w taki sposób, że może z niego korzystać kilka osób niezależnie w tej samej chwili. Czyli - wrzucanie na serwery hostingowe, torrenty pod to podlega. Przyniesienie na grilla ze znajomymi pendrive'a i wspólne obejrzenie filmu już nie.

Zobacz, że w tym momencie wszystko jest sensowne. Kupujący może sobie obejrzeć film z rodziną czy z kolegami, albo go komuś pożyczyć. A właściciel praw autorskich jest chroniony przed tym, że ludzie masowo skopiują sobie film i obejrzą niezależnie (bo mogliby sobie przekazywać niby ten egzemplarz w kolejnych relacjach osobistych - ale to jeden egzemplarz, wszyscy go nie obejrzą po kolei). Masz nawet ukłon w stronę odbiorcy, bo możesz pobrać ten film (nikt nie pyta skąd) i obejrzeć go za darmo, dopóki go nie rozpowszechniasz dalej. Dlatego uważam, że prawo jest generalnie sformułowane dobrze.

A tutaj mamy do czynienia z sytuacją polegającą na naciągnięciu tego prawa do granic wytrzymałości, bo
-Nie da się rzeczowo sprawdzić aż 300 000 świadków
-Każdy dostał ostrzeżenie z kancelarii, więc każdy winny zniszczy dowody
-Część danych przedstawionych prokuraturze jest błędna, co wynika z tego wątku (nie zgadzają się IP, albo ktoś wie, że nic nie rozpowszechniał).

Dlatego nie jest to postępowanie ze strony kancelarii dążące do ukarania winnych, tylko wybieg służący uzyskaniu danych i zastraszeniu. A prokuratura nie ma wyjścia, bo musi postępować zgodnie z procedurami. Dlatego trudno mówić, że prawo jest złe - nie ma sensu odnosić tej karykaturalnej sytuacji do normalnego prawa.

Gdyby to przeskalować do 10 rozpowszechniających (np. osób wrzucających ten plik na jakiś serwer i udostępniających linka) i dążyć do ich ukarania, to wszystko byłoby w porządku. Ale tak nie jest.

W Twoim przykładzie - wymiana pliku z kimś przez Internet jest OK, pod warunkiem, że po wymianie pozostaje trwale tylko jedna kopia, dostępna dla jednej osoby. Udostępnianie tego w tym momencie innym - już nie, bo dostęp ma niezależnie kilka osób, czyli masz kilka "egzemplarzy".
 
Ostatnia edycja:
Kausz napisał:
... Nie może być tak że się nagle okazuje że jest 300000 osób podejrzanych w jednym postępowaniu. Jeżeli jest taka sytuacja to znaczy że prawo jest chore a nie że ludzie zdziczeli.
Spójrzmy na to w inny sposób, bardziej materialny. Masz dom, wynajmiesz go. Wynajmujący założy klub i umówi się z klubowiczami, że będą korzystać z Twojego domu po trochę, nigdy dane miejsce równocześnie. Przecież nie może byc tak że się nagle okazuje że jest 300000 osób podejrzanych w jednym postępowaniu. Jeśli dom jest dostatecznie duży to czemu nie. Jeżeli jest taka sytuacja to znaczy że prawo jest chore a nie że ludzie zdziczeli. Cóż, jak wrócisz do swojego domu to będzie tego samego zdania ? :help:


PS.
Prawo własności jest święte tylko dla właściciela !?!
 
Ostatnia edycja:
LeszsekS napisał:
Spójrzmy na to w inny sposób, bardziej materialny. Masz dom, wynajmiesz go. Wynajmujący założy klub i umówi się z klubowiczami, że będą korzystać z Twojego domu po trochę, nigdy dane miejsce równocześnie. Przecież nie może byc tak że się nagle okazuje że jest 300000 osób podejrzanych w jednym postępowaniu. Jeśli dom jest dostatecznie duży to czemu nie. Jeżeli jest taka sytuacja to znaczy że prawo jest chore a nie że ludzie zdziczeli. Cóż, jak wrócisz do swojego domu to będzie tego samego zdania ? :help:


PS.
Prawo własności jest święte tylko dla właściciela !?!

Wybacz ale z tym domem to zupełnie nie ma przełożenia na prawo autorskie jak dla mnie :)
Tu jest własność realna tu intelektualna i stąd nie można tak tego zestawiać jak to uczyniłeś. Zresztą jeżeli wynajmujący ma prawo podnajmu i potem przywróci rzecz do stanu sprzed to jak wrócę do domu to nawet nie zauważę co się działo.:)
Aha ale jedno mnie ciekawi powiedz jak można korzystać np. z konkretnej powierzchni podłogi równocześnie?:)
Stosując takie proste przełożenia mamy 300 k osób podejrzanych i to nie jest chore? Tak jak pisałem w jednym systemie to było nawet w milionach i to jak jeszcze o internecie nie śniono ale mnie ten kierunek nie bawi.
 
Kausz napisał:
Wybacz ale z tym domem to zupełnie nie ma przełożenia na prawo autorskie jak dla mnie :)
...
Skoro nie zauważasz analogii problemu, 300 k nie mieści się, póki co, w dozwolonym użytku.
Jak widać czytać uważnie też nie chcesz:
Kausz napisał:
jak można korzystać np. z konkretnej powierzchni podłogi równocześnie?
...
LeszsekS napisał:
... nigdy dane miejsce równocześnie. ...
Ale to tylko szczegół.

PS.
Nie cytuj całych postów, pod którymi bezpośrednio się wypowiadasz.
 
Zgadzam się z Tobą zasadniczo. Mi chodzi o to żeby były jasne reguły i wcale nie mówię że prawo jest złe albo z obecnych zapisów nie można wyprowadzić chociażby takich zasad jak napisałeś.
Ważne jest dla mnie tylko jak to się dzieje. Szczerze to nie miałem świadomości że naruszam prawa autorskie ściągając torrentem a jak inaczej pobieram to już nie. Dla mnie to absurd trochę.
Też tak się zastanawiam czy do ochrony praw autorski jest konieczne prawo karne dla przypadków nieumyślnych? Przecież, o ile mają te dane z prokuratury, to i tak im umożliwili wytoczenie powództwa cywilnego i to powinno wystarczyć. Tylko że w sądzie to oni by musieli udowodnić i to że im wyrządziłem szkodę i jej wysokość więc to zupełnie inna rozmowa.A teraz jest sytuacja że straszą i tak to trzeba nazwać zapłać 550 albo będziesz miał sprawę karną za to że pobrałeś p2p a nie w inny sposób. To nie jest sytuacja w której powinien się znajdować obywatel w państwie prawa jak dla mnie.
" Udostępnianie tego w tym momencie innym - już nie, bo dostęp ma niezależnie kilka osób, czyli masz kilka "egzemplarzy"."
No to jest problem jak określić czy to egzemplarz czy nie? Bo mogę udostępnia kilku osobom jednocześnie pod warunkiem że jest jedna kopia, a legalne kopiowanie mamy opisane w 23(1).
A jeżeli to udostępnianie będzie w formie tylko na żywo w momencie przesyłu? Oglądam film z kolegami co go kupiłem tylko że każdy kolega na innym kontynencie? Kopia jedna jest ciągle.
Wydaje mi się że trzeba popatrzeć na własność intelektualną w necie realnie po prostu i łapać tych co świadomie kopiują żeby potem na cudzym zarobić a nie tych co chcą legalnie z dzieła korzystać. Tak że spodziewam się że z czasem powstaną instytucje dedykowane czy powiedzmy że się poszerzy katalog tych praw własnie o aspekt internetu oby jak najszybciej:)
 
Kausz napisał:
Zgadzam się z Tobą zasadniczo. ...
Owa zasadniczość jest mocno powiązana z pozycją obserwacji zagadnienia. Pozycja autora jest diametralnie różna od użytkownika, a zadaniem Prawa autorskiego jest ochrona autora. Wywód nieświadomości jest, w dzisiejszej dobie, infantylny, a obywatel w państwie prawa ma przecież świadomość, że prawo dotyczy wszystkich, nie tylko tych co dają ale tez tych co biorą. Ułudne wrażenie, że mi się należy ( za darmo) pochodzi z epoki słusznie minionej.


Kausz napisał:
... a nie tych co chcą legalnie z dzieła korzystać. ...
Czyli za darmo :?: Skąd nadal wysuwasz takie żądanie wobec cudzej własności :?: To jest właśnie chore :!:
 
Ostatnia edycja:
LeszsekS napisał:
Skoro nie zauważasz analogii problemu, 300 k nie mieści się, póki co, w dozwolonym użytku.
Jak widać czytać uważnie też nie chcesz:

Jakbym widział analogię pomiędzy 300 k czynów a czynem we współdziałaniu 300 k osób to by się to nazywało urojenie:)

LeszsekS napisał:
Ale to tylko szczegół.

Miejsce w domu to np. podłoga czy parkiet. I jak na tym kawałku podłogi na którym ja mam stopę może postawić swoją ktoś inny żeby z niej skorzystać równocześnie? O to mo chodziło.

LeszsekS napisał:
PS.
Nie cytuj całych postów, pod którymi bezpośrednio się wypowiadasz.

Widzisz ogarnąłem :)

LeszsekS napisał:
Czyli za darmo Skąd nadal wysuwasz takie żądanie wobec cudzej własności To jest właśnie chore

A gdzie ja napisałem że oczekuję że za darmo? Z tym że zważ też, że obecnie coraz więcej pieniędzy idzie tam gdzie jest więcej klików. Więc o tym mówię cały czas kontekst internetu jest inny.

LeszsekS napisał:
Ułudne wrażenie, że mi się należy ( za darmo) pochodzi z epoki słusznie minionej.

Podpisuję się obiema rękami:)
 
Ostatnia edycja:
Jeśli udostępniasz coś na kilka urządzeń, to powstają kopie lokalne. To nie jest telewizor, ani rzutnik. Nie da się technicznie obejrzeć czegoś na dwóch komputerach, bez dwóch lokalnych kopii danych, nawet jeśli są buforowane "na żywo". Po prostu nie, wynika to z technologii. To nie jest jedna kopia. To nie jest jeden egzemplarz - nie spełnia warunków użytku dozwolonego. Twierdzenie "korzystam na kilku urządzeniach jednocześnie z jednej kopii danych" jest po prostu nieprawdziwe w przypadku komputerów.

Twoi koledzy mogą wykonywać przejściowe kopie, zgodnie z artykułem, który cytujesz.
Ty nie masz prawa tego udostępniać w ten sposób, ponieważ nie jest to już jeden egzemplarz ze względu na istnienie kopii lokalnych.

Tak, to jest aż tak proste.
 
Witam

Czy ktoś może się orientuję po jakim czasie przychodzą wezwania do zapłaty czy jak ktoś pobrał film dajmy na to rok temu to może otrzymać takie wezwanie ? Jest jakiś czas po którym się to przedawnia ?

A drugie pytanie dotyczy firm które dostarczają Internet, czy komuś np z Vectry przysłali takie wezwanie ?

pozdrawiam
 
Czas jaki ścigają to bodaj 12mc bądź 24mc. Jaka sieć to nie ma znaczenia. Jest IP w danym czasie i idzie to ustalić. Udostępnia nie nawet podczas pobierania np. utorrent to przestępstwo. Kwestia jest tego typu. Kto to pobrał? Bo że IP jest na Ciebie to tylko poszlaka. Czy masz to na swoim komputerze, dysku. Czy ktoś to pobrał np. na inny komp. Do tego IP musi być zabezpieczony komp/dysk na któym jest ślad tego zdarzenia/filmu. Np. komp zabezpieczony w twoim mieszkaniu. I już się nie wywiniesz. A nie daj Bóg jak znajdą lewe oprogramowanie to masz już inna odpowiedzialność. Ten film to błachostka, ale oprogramowanie to już poważniejsze problemy.

Zapytałbym raczej o ciekawszą sprawę:

Jakimi danymi dysponuje IPS np. UPC?
Czy ktoś już był pociągnięty do odpowiedzialności, bo jak na razie to od 3 lat trwa zbieranie dowodów na różne filmy?
Z relacji radcy wygląda to tak, w związku z tym, że jesteśmy świadkami w sprawie powinniśmy być przesłuchani jako świadek. Równocześnie może być kopiowana zawartość kompa bądź zabaezpieczenie maszynki do ekspertyzy, później, później, później ewentualne przesłuchanie jako podejrzany w sprawie, bądź śledztwo umorzone z braku dowodów.

Na chłopski rozum. Jeden film, osób do sprawdzenia, kilkaset, kilkatysięcy. Jak się ktoś nie przyzna ugodą, to za dużo zamieszania a znikoma szkodliwość czynu jeżeli chodzi o jeden IP.

W szkodliwości czynu mogę się mylić, ale to na chłopski rozum.
 
wety napisał:
Witam

Czy ktoś może się orientuję po jakim czasie przychodzą wezwania do zapłaty
Ja dostałem wezwanie po dwóch latach od daty wskazanej w piśmie.
Jest jakiś czas po którym się to przedawnia ?
Pięć lat

Danielgda napisał:
Czy ktoś już był pociągnięty do odpowiedzialności, bo jak na razie to od 3 lat trwa zbieranie dowodów na różne filmy?
Wg. Gazety Wyborczej (artykuł podlinkowany wcześniej w tym wątku) - nie. Nikomu nie zostały przedstawione zarzuty.
powinniśmy być przesłuchani jako świadek. Równocześnie może być kopiowana zawartość kompa bądź zabaezpieczenie maszynki
Z mojego osobistego doświadczenia - składałem wyjaśnienia jako świadek, mojego komputera nikt nie dotykał. Wydaje mi się, że prokuratura nie ma nawet środków i czasu do wykonania tylu analiz. Jeśli przeciętny komputer ma dysk rzędu 500GB - 1TB, to musieliby mieć jakąś gigantyczną bazę serwerów do wykonania aż tylu kopii, ilu jest świadków w postępowaniu. A fakt, że ktoś jest świadkiem (i jest poszlaka w postaci IP) jest raczej zbyt małym powodem, żeby od razu zabezpieczać komputer będący jego włanością.
Jeden film, osób do sprawdzenia, kilkaset, kilkatysięcy. Jak się ktoś nie przyzna ugodą, to za dużo zamieszania a znikoma szkodliwość czynu jeżeli chodzi o jeden IP.
Kilkaset tysięcy (wg tego samego artykułu, cytującego prokuraturę). Znikoma szkodliwość niekoniecznie, bo padały już takie wyroki (niekoniecznie w Polsce, ale precedens jest), natomiast w tej skali jest to IMO faktycznie za dużo zamieszania, żeby zabezpieczać te kilkaset tysięcy komputerów - więc skończy się raczej na składaniu wyjaśnień. Jeśli ktoś podpisze ugodę, albo zezna, że faktycznie udostępniał, to oczywiście sprawa jest jasna.
Znajomy policjant mówił mi też, że nakaz rewizji jest wydawany raczej w sytuacjach kiedy ktoś zarabia na rozpowszechnianiu, a coś takiego to zbyt błaha sprawa.
 
Witam
Mam takie hipotetyczne pytanie czy jak zmienie komputer to jak zabiora mi komputer do przegladniecia przez policje to beda mi w stanie udowodnić ze sciagalem ten film?Internet mam od lokalnego dostawcy kablowy.
Aha jeszcze jedno pytanie jak zmienie kompa to zmoeni mi sie IP bo to co mi przyslala P.Łuc... jest takie same jak teraz mam
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
PieDanger napisał:
Twoi koledzy mogą wykonywać przejściowe kopie, zgodnie z artykułem, który cytujesz.
Ty nie masz prawa tego udostępniać w ten sposób, ponieważ nie jest to już jeden egzemplarz ze względu na istnienie kopii lokalnych.

Tak, to jest aż tak proste.

No chyba właśnie mogę właśnie na podstawie 23(1) zgadzasz się?:)



Własnie w radiu mówią o serwisach strimingowych, których nie ma u nas a są w USA.:) Pojawiło się stwierdzenie, że wielu ludzi wolało by zapłacić za możliwość łatwego oglądnięcia filmu w dobrej jakości. Jest też kwestia ceny wiadomo im niższa tym mniej piractwa to proste.
Robienie z torrentowców piratów to nieporozumienie. Jeżeli robię kopię na własny użytek z legalnej kopii to tak jakbym kserował książkę. Piractwo to robienie kopi w celu zarobienia na tym nie dzieląc się z autorem. I to spokojnie by mogła doktryna wyinterpretować z obecnych regulacji.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra