Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
To jeszcze a propos spraw cywilnych, oraz określania wysokości roszczeń wrzucam fragmenty orzeczenia sądu, które podesłał mi jeden z użytkowników forum. Orzeczenie dotyczyło odrzucenia przez sąd wniosku o udostępnienie danych osobowych osób, które mogły udostępniać utwory w sieciach peer-to-peer.
Sąd Okręgowy podkreślił następnie, że wniosek o dostęp do informacji wymaga co najmniej uprawdopodobnienia naruszenia autorskiego prawa majątkowego (powołał się przy tym na pogląd wyrażony w J. Barta, R. Markiewicz /red./, Komentarz do art. 80 Pr.aut., Lex 2011.04.30; a także na postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 lutego 1996 r., I ACz 68/96 LEX nr 62563). Przesłanka ta, zdaniem Sądu Okręgowego, nie została spełniona, bowiem wnioskodawca, poza podaniem tytułów filmów i 8 numerów IP, do których dopasował datę naruszenia praw autorskich, nie wykazał, że pliki te zostały rozpowszechnione w rozumieniu art. 116 Pr.aut., tj., że użytkownicy sieci, za pomocą oprogramowania typu peer to peer, udostępnili utwory w Internecie. W konsekwencji, uznając, że wniosek V. L. nie dotyczy (uprawdopodobnionych) działań naruszających autorskie prawa majątkowe twórcy, Sąd go oddalił.
Powód złożył zażalenie na tę decyzję, ale Sąd Apelacyjny ustalił, że nie było ono zasadne.
Co do zasady, przyjmuje się w doktrynie i Sąd Apelacyjny stanowisko to podziela, że z racji tego, iż w momencie pobierania pliku z Internetu przy pomocy programu peer to peer następuje jednoczesne udostępnienie (umożliwienie pobrania) tego pliku oraz własnych zasobów innym użytkownikom, działanie takie nie wpisuje się w ramy dozwolonego użytku osobistego(...)
Trzeba jednak podkreślić, że z samej obecności plików (utworów) w zasobach użytkownika sieci typu peer to peer nie można wyprowadzać automatycznie wniosku, co do jego rozpowszechnienia (udostępnienia) w rozumieniu przepisów prawa autorskiego. Istnieje bowiem techniczna możliwość zablokowania przez użytkownika dostępu do zasobów na własnym dysku, która skutkuje tym, że w momencie samego ściągania plików przez system peer to peer dochodzi do jednoczesnego udostępnienia wyłącznie pakietów – fragmentów ściąganego utworu, niepozwalających na jego odtworzenie.
Z załączonego do wniosku wykazu użytkowników usług internetowych świadczonych przez (...) s.c. wynika, że pozyskali oni za pomocą sieci peer to peer (korzystając z przeznaczonych do obsługi tego typu sieci programów µTorrent i BitComet) filmy, których producentem jest wnioskodawca. Z kolei z oświadczenia podmiotu zajmującego się dokumentowaniem i zabezpieczeniem adresów IP uczestników wymiany plików w sieci peer to peer, wynika, że filmy wyszczególnione w tabeli załączonej do wniosku zostały faktycznie udostępnione innym użytkownikom (k. 14). W rezultacie za uprawdopodobnioną należało uznać okoliczność naruszenia praw autorskich wnioskodawcy do wskazanych utworów audiowizualnych.
Te cytaty można uznać za oficjalne wyjaśnienie kwestii, czy używanie torrentów, nawet jeśli są rozpowszechniane tylko fragmenty utworów można uznać za legalne. Wygląda na to, że przy zerowym uploadzie nie jest to uznawane za rozpowszechnianie, jednak logi z sieci P2P wskazywały, że dane były uploadowane.
Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, zdaniem Sądu Apelacyjnego, wnioskodawca nie wykazał, że żądanie udostępnienia danych osobowych poszczególnych (...) pozostawało w zgodzie z omawianą zasadą. Przede wszystkim na podstawie przedstawionych materiałów nie można przyjąć, że poszczególni użytkownicy udostępniali utwory audiowizualne - w celach handlowych. Po wtóre z załączonego zestawienia wynika, że mamy do czynienia z ośmioma różnymi użytkownikami, którzy w ramach korzystania z sieci peer to peer udostępnili jedynie po jednym filmie, w związku z czym zakres uprawdopodobnionych naruszeń praw autorskich wnioskodawcy nie jest znaczny.

W rezultacie oddalenie wniosku o udzielenie informacji okazało się być ostatecznie rozwiązaniem prawidłowym.
Na koniec zostało ustalone, że naruszenie praw autorskich nie jest na tyle znaczne (ponieważ rozpowszechnianie dotyczyło tylko jednego filmu i nie było w celach handlowych), żeby przekazać dane osobowe do celów postępowania cywilnego, ponieważ nie została spełniona zasada proporcjonalności.

Dość ciekawe jest też to, że Sąd Okręgowy uznał, że dane przedstawione przez powoda nie są wystarczające, żeby uprawdopodobnić naruszenie praw autorskich, a Sąd Apelacyjny już tak. Może to wynikać z tego, że Sąd Okręgowy wspomina wyłącznie o podaniu "tytułów filmów i 8 numerów IP, do których dopasował datę naruszenia praw autorskich", a Sąd Apelacyjny wspomina o oświadczeniu "podmiotu zajmującego się dokumentowaniem i zabezpieczeniem adresów IP".

Zastanawiam się też, czy sam fakt złożenia wniosku o udostępnienie tych danych oznacza, że dane uzyskane z akt sprawy karnej nie mogą być użyte do rozpoczęcia postępowania cywilnego.

Pełna treść orzeczenia: Treść orzeczenia I ACz 114/13 - Portal Orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Białymstoku

EDIT Tutaj z kolei można znaleźć wyrok w sprawie karnej podobnego rodzaju i są podane wysokości kar:http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/151025000004506_IX_Ka_000260_2013_Uz_2013-06-27_001

Jest mowa o kilku mp3-kach i przy każdej strata wynikająca z rozpowszechniania jest określona na zawrotną kwotę 1,76 zł netto. Oskarżona została zobowiązana do "naprawienia szkody poprzez wpłatę na rzecz Związku Producentów Audio Video w W. łącznej kwoty 28,16 złotych". Do tego doszły co prawda kary za pirackiego Photoshopa, koszty sądowe itp, ale przyznam, że sama kwota wpłaty naprawiającej szkody ma kilka zer mniej, niż się spodziewałem :-)


Przy czym tam jest wyraźnie mowa o zabezpieczeniu dysku twardego jako dowodu, więc zakładam, że utwory których dotyczyła sprawa faktycznie zostały znalezione i potraktowane jako dowód, razem z programami P2P.
 
Ostatnia edycja:
PieDanger napisał:
... Te cytaty można uznać za oficjalne wyjaśnienie kwestii, czy używanie torrentów, nawet jeśli są rozpowszechniane tylko fragmenty utworów można uznać za legalne. ...
Nie można, nie tworzą one zasady i nie są obowiązujące dla innych Sądów. W przytoczonych cytatach nie ma wzmianki o legalności, nie naciągaj faktów.
 
Ostatnia edycja:
Chodziło mi o zdanie "Co do zasady, przyjmuje się w doktrynie (...), że z racji tego, iż w momencie pobierania pliku z Internetu przy pomocy programu peer to peer następuje jednoczesne udostępnienie". Myślałem, że mowa o doktrynie wskazuje właśnie na jakąś ogólną zasadę, na podstawie której podjął decyzję Sąd.

A także o to, że dalej jest mowa o tym, że logi z sieci wskazują na to, że "filmy wyszczególnione w tabeli załączonej do wniosku zostały faktycznie udostępnione innym użytkownikom", więc "za uprawdopodobnioną należało uznać okoliczność naruszenia praw autorskich wnioskodawcy" - wydaje mi się, że tutaj jest mowa o legalności (ponieważ naruszanie praw autorskich jest nielegalne).

Osobiście traktuję to jako potwierdzenie tezy, że używanie torrentów do ściągania i rozpowszechniania utworów jest uznawane "w doktrynie" za rozpowszechnianie i naruszenie praw autorskich, wbrew temu co głosiły niektóre osoby w tym wątku.
 
Ok, znaczy źle zrozumiałem Twoja wypowiedź. Dopóki, uchwałą SN w składzie siedmiu sędziów nie dojdzie do ujednolicenia wykładni, można obawiać się różnych pod tym względem orzeczeń.
PieDanger napisał:
Chodziło mi o zdanie "Co do zasady, przyjmuje się w doktrynie (...), ...
Jak zauważysz, Sąd zechciał podzielić pogląd doktryny. Z tego faktu należy czerpać najwięcej nadziei.
 
Ostatnia edycja:
Cisza jakaś dziś w tym temacie. Czyżby nie wysyłano kolejnych listów..?
 
Witam!
Wczoraj otrzymałem listem poleconym podobne wezwanie z kancelarii Anny Ł.
Dotyczy ono filmu "Obława", który to ponoć miałem pobrać i udostępnić w sierpniu zeszłego roku. Jak widać fala nie ustaje i ciągle nadsyłane są nowe listy.
Przebrnąłem przez dużą część tematu i wyciągnąłem wstępne wnioski. Póki nie przyjdzie wezwanie na komendę nie zamierzam iść na żadną ugodę ani przyznawać się do niczego, zwłaszcza, że nawet nie miałem "przyjemności" oglądać tego filmu. Szczerze mówiąc wcześniej nawet o nim nie słyszałem.
 
Mnie zastanawia kto udostepnil im dane osobowe tylu osob. Od razu wspomne, ze nie czytalem 50000 stron tego tematu, wiec jesli byla o tym mowa to poprosze o przypomnienie.
 
@etan1 - w przypadku osób, które to ściągały i udostępniały - operatorzy na wniosek Prokuratury (mają taki obowiązek).
W przypadku osób, które tego nie ściągały - dobre pytanie.

@Robilee - ja na przykład jestem w podobnej sytuacji :-) Torrentów nie używam w ogóle (bo wiem, że są nielegalne, a źródło z którego mogę pobrać ten film za darmo bez naruszania prawa mogę znaleźć w minutę i to nie jest przenośnia) a nawet gdyby to nie robiłbym tego bezpośrednio z własnego IP (bo wiem jak, i to też w pełni legalnie). Polskich filmów nie oglądam wcale (bo nie lubię), a z tym konkretnym miałem kontakt tylko taki, że widziałem gdzieś kiedyś plakat.

A wezwanie dostałem. Z uprzejmości (i żeby uniknąć oskarżeń o insynuacje) zakładam, że to wynik jakiejś pomyłki ze strony kancelarii. Z uprzejmości założę nawet, że to nie jest typowy copyright trolling nastawiony na zastraszanie, tak jak odbywa się to w USA, Wielkiej Brytanii i w Niemczech, gdzie takie działania faktycznie są kierowane w osoby niewinne ("wyślijcie wszystkim, sąd rozpozna niewinnych, a część i tak zapłaci"). Ostatecznie mogę nawet założyć, że ktoś włamał mi się do sieci i postanowił uczcić to osiągnięcie pobierając to wątpliwie wspaniałe dzieło.

Mimo to nie podoba mi się traktowanie mnie jak przestępcy, ciąganie mnie po sprawach karnych, straszenie sądem, zawieszanie mi nad głową groźby rewizji i zajęcia komputera i przekonywanie mnie w pismach, że jestem komuś winny pieniądze z tytułu czegoś, czego nie zrobiłem. Ponieważ tego nie zrobiłem.
 
Moi drodzy. IP nie są brane z loterii. Dane IP w danym czasie udostępniało film! IP jest przypisane 1 osobie, to wiemy. Tylko kto na tym IP siedział i udostępniał. Tu jest problem. Gdyby nie to wszyscy mielibyśmy akty oskarżenia. I tu się cała sprawa rozbija. To że ktoś nie udostępniał to każdy tak powie co ma trochę oleju w głowie. Tylko wśród tej rzeszy ludzi są osoby które nic nie wiedzą na ten temat i są też osoby które wiedzą o co chodzi, ale się nie przyznają. A kancelaria żeruje tylko na ludziach, którzy się ugodzą z nimi na pseudo ugodzie.
 
Dzisiaj byłem u prawnika , ameryki nie odkryję , że powiem to co wielu tutaj już wspominało będąc z pismem od kancelarii adwokackiej Pani Anny Ł u prawników . Pismo na kilometr śmierdzi , adwokat zakwestionował sygnaturę sprawy . Wpłata pieniędzy na konto gdzie nazwa odbiorcy " Kancelaria Adwokacka " - czegoś takiego nie ma !! Mogli napisać , np. stół i cztery krzesła . Druga strona dokumentu z podaniem swoich szczegółowych danych , gdzie brak jest podpisu pokrzywdzonego to czysta kpina i jest czystym wyłudzeniem pieniędzy .
Ja będę czekać na rozwój wypadków , poradzono bym tylko odbierał pocztę i nie bać się wyjaśnień na policji .
Uspokoiłem się , bo przez weekend trochę nie funkcjonowałem , cały czas myśląc o tej sprawie .
 
Jak działa to w praktyce? Czy dostaje się wezwanie na komisariat w celu złożenia wyjaśnień, czy od razu z nakazem rewizji przychodzą? Jeśli opcja 2 to czy przeszukują mieszkanie całe, czy tylko chcą zając komputery? Może to głupie pytanie, ale wolę mieć pewność.

U mnie sytuacja jest wyjątkowo interesująca, mianowicie okradziono mi mieszkanie w połowie maja 2013, nie muszę dodawać, że oba laptopy skradziono. Zarzut mówi, ze udostępniałem 1 czerwca :)
 
Ostatnia edycja:
Ja dostałem wezwanie do złożenia wyjaśnień. Policjant mówił, że na razie niczego nie będą zabierać. Nie sądzę też osobiście, żeby rewizja nastąpiła jakiś czas po złożeniu wyjaśnień, bo oni też zdają sobię sprawę, że każdy winny w takiej sytuacji od razu pozbędzie się dowodów.

Przy Pro Bono wg relacji w Internecie rewizje wyglądały tak, że najpierw było wezwanie z kancelarii, pare miesięcy przerwy i niespodziewana wizyta policji. Podobno zależnie od policjantów, albo faktycznie szukali dokładnie nośników w mieszkaniu, albo brali pierwszy komputer z brzegu.

Mówisz, że nie miałeś wtedy nawet komputerów w domu? To dość ciekawie się udało namierzyć to IP, z którego niewątpliwie był rozpowszechniany film...
 
Ostatnia edycja:
Witam
Jestem nowym użytkownikiem. Chcę przyłączyć się do tematu, gdyż wczoraj otrzymałem list
z wyżej wymienianej kancelarii w sprawie filmu "obława".
Nie będę ukrywał, wystraszyłem się trochę i byłem bliski zapłacenia i podpisania ugody.
Na całe szczęście trafiłem na to forum, przeczytałem całe i oczy mi się otworzyły.
Wielkie dzięki wszystkim za wpisy i "ratowanie" życia innym.
Również zamierzam czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Jedno mnie martwi: osób które weszły na to forum i zmieniły stosunek do sprawy (jak ja)
jest może 50 a gdzie reszta, która dostała wezwanie z tej kancelarii, zapłacili????
Zgroza....
 
Widzę, że teraz jest sezon na obławę.. Może to śmieszne ale ten film znajduję się na YOUTUBE. Czy to nie piractwo o większym zasięgu? obejrzeć rozpowszechnioną kopie może obejrzeć każdy..
 
Ale jak możemy mówić o jakiejkolwiek winie... Ściąganie jest legalne, a nie da się pobrać bez udostępniania, zresztą to już było poruszane. Wielu nawet nie ma pojęcia, że udostępniało (rozpowszechniało), bo się na tym nie zna. Wydaję mi się, że to tylko żerowanie na strachu ludzi. Polska to kraj skrajności w prawie przede wszystkim.....
 
Witam,
Jestem nowym użytkownikiem. Dołączam się do tematu gdyż również otrzymałem znany już wszystkim list od kancelarii dotyczący filmu "Obława". Przejrzałem wątek i wiem co się stało z osobami które nie zapłaciły (były na policji), było jednak kilka osób które chciały pójść na ugodę np wpis na 52s od Mirtas i tu trop się urywa. Czy ma może ktoś informację o osobach które poszły na ugodę (z pierwszej serii) ? Wiem że pismo śmierdzi i, że tak naprawdę ta ugoda nic nie załatwia ale może jednak ... skoro osoby, które zapłaciły się nie odzywają to może zapomniały o sprawie i nic się nie działo z policją. Dla mnie chodzi o święty spokój.
 
limak12 napisał:
Ale jak możemy mówić o jakiejkolwiek winie... Ściąganie jest legalne, a nie da się pobrać bez udostępniania...

Jak to nie da się pobrać bez udostępniania? Masz na myśli używanie tylko torrentów? Poza nimi są dziesiątki sposobów żeby pobrać bez udostępniania, np ***. A przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli się mylę, niech ktoś wyprowadzi mnie z błędu.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Witam, również chciałam się przyłączyć do tematu.
Otrzymałam wezwanie dzisiaj za pośrednictwem Poczty Polskiej listem poleconym, wezwanie dotyczy rozpowszechniania filmu Obława i ugodowa kwota do zapłaty to 550 zł.
Z tego co zdążyłam przejrzeć na forum, czekamy na dalszy rozwój wydarzeń... ?
A co z osobami które zostały wezwane na policję, czy jakieś konsekwencje w zwiazku ze sprawą zostały podjęte czy sprawa w dalszym toku? Nie ukrywam, że to pismo mnie trochę przeraziło..
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra