PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
aplikoko napisał:
sorry, ale jeśli na studiach prawniczych, które zajmują ok 2 dni w tygodniu (albo 5 dni w tygodniu po 3 godziny) nie widzisz możliwości nauki czegoś dodatkowego z braku czasu - to już nigdy więcej czasu na naukę miał nie będziesz. Akurat przy tych studiach można robić 100 dodatkowych rzeczy, to nie medycyna gdzie non stop się ryje na kolejny dzień ani nie politechnika gdzie codziennie po 8h zajęć
owszem, zajęć samych w sobie jest mało. Ale mówię tutaj o ogromie pracy w domu, sam na sam z książką. Codziennie siedzę do godziny 20-21 w książkach. Jak tu znaleźć czas na naukę języka? tym bardziej że zawsze miałem z tym problemy. 3 rok na studiach prawniczych w Opolu ma to do siebie że jest najcięższy, jest najwięcej egzaminów i do tego najtrudniejszych...znajomi mowią że na 4 roku już jest spoko - dlatego wtedy planuję zaczac naukę 2 języka.



to, że się nie wybierasz wcale takie głupie nie jest - zapytasz za kilka lat kolegów którzy się wybiorą i zobaczysz jak na tym świetnie wyjdą ;) Tyle, że prawo bez aplikacji to z drugiej strony też dziwny zestaw - można z tym iść wszędzie i nigdzie, czyli to samo co po socjologii czy resocjalizacji
czy tak swietnie wyjdą? no nie wiem. Kilka lat temu może i owszem, aplikacje gwarantowały sukces, teraz niekoniecznie, każdego z osobna rynek zweryfikuje. Jednostki naprawdę dobre sobie poradzą, najpierw popracują w jakieś kancelarii a potem otworzą swoją. No ale w obecnych czasach aplikantów jest tak dużo że mimo wszystko będzie grupa tych którym się nie uda pozyskać zbyt dużo klientów i zaczną zarabiać nie wiem, w wieku 50 lat?
Czytałem troche na ten temat, obecnie konkurencja wśród kancelarii jest tak duża że trzeba schodzić z ceny, a na to tak naprawdę stac tylko duże i renomowane kancelarie. Jak mała kancelaria zejdzie to nie zarobi...
nie wiem, jak się mylę to mnie poprawcie, ale takie zdanie mam właśnei teraz na temat aplikacji...że są po prostu ryzykowne bo zabierają czas i pieniądze a nie gwarantują sukcesu jak to jeszcze było powiedzmy 10 lat temu.

A czy możecie powiedzieć coś konkretnie na temat dziedzin w których myślałem startować a które napisałem w poprzednim poście (czyli banki, podatki, albo obrót nieruchomosciami/rzeczoznawca majątkowy) ? co o tych zawodach sądzicie?bo owszem, jest to z mojej strony przekwalifikowanie się, ale do każdej z tych dziedzin studia prawnicze dają całkiem niezłe podstawy które się przydadzą.
 
Jak mała kancelaria zejdzie to nie zarobi...
nie wiem, jak się mylę to mnie poprawcie, ale takie zdanie mam właśnei teraz na temat aplikacji...że są po prostu ryzykowne bo zabierają czas i pieniądze a nie gwarantują sukcesu jak to jeszcze było powiedzmy 10 lat temu.

W dzisiejszych czasach wszystko jest ryzykowne
 
Z gory przepraszam za brak polskich znakow (a przynajmniej czesci z nich). Dolaczajac się do dyskusji, po pierwsze - prawo to zawod tak samo 'ryzykowny' jak kazdy inny i nie wiem specjalnie dlaczego to akurat z jego przyczyny mialoby być wylewanych wiecej lez niż z powodu jakiegokolwiek innego. Prawda jest taka, że w obecnej chwili kazde studia, czy to prawo czy ekonomia czy medycyna ucza Cie być pracownikiem. W sumie nie ma w tym nic zlego, pod warunkiem, że zdajesz sobie z tego sprawe i chcesz nim być. Mozesz pojsc na aplikacje, a po niej zarabiac duzo ale i malo. Tak samo bedzie, jeśli na aplikacje nie pojdziesz. Dlatego też, jeśli decyzje ta uzalezniasz od przyszlych zarobkow, to nikt nie udzieli Ci tutaj wiazacej i stuprocentowo pewnej odpowiedzi. Jeśli masz pomysl na siebie i swoja przyszla kariere bez aplikacji, to po prostu na nia się nie kieruj. Jest praktycznie identyczna szansa, że bedziesz zarabial duzo zarowno jako magister prawa jak i jako radca prawny.

Konkurencja jest w obecnej chwili na kazdym rynku i w kazdej branzy. Rynek prawniczy (jak zreszta kazdy inny, spozywczy czy odziezowy) ma swoja specyfike. Prywatnych klientow jest malo, za to coraz wiecej firm korzysta z profesjonalnej pomocy prawnej. Temu wszystkiemu trzeba się na spokojnie przyjrzec, ocenic swoje szanse i zadecydowac.

Co do nauki jezyka - a ucz się, lepiej znac niż nie znac, zas jeśli masz / bedziesz mial sporo wolnego czasu, ktory w tym celu mozesz poswiecic, to ja w tym nic zlego nie widze. Pomysl jedynie, czy faktycznie taki jezyk bedzie Ci do czegokolwiek przydatny.

Co mysle o specjalizacji 'banki/podatki/nieruchomosci'? Że nie brzmi to jak specjalizacja. To dzialki bardzo szerokie. Ale tak z refleksji na szybko - doradztwo podatkowe czemu nie. Obsluga bankow - zapomnij, przynajmniej na starcie, bez nakladow i niestety znajomosci. Nieruchomosci - biura obrotu padaja. Lepiej troche z zarzadzaniem nimi.

Pozdrawiam
 
Franek_ napisał:
Co mysle o specjalizacji 'banki/podatki/nieruchomosci'? Że nie brzmi to jak specjalizacja. To dzialki bardzo szerokie. Ale tak z refleksji na szybko - doradztwo podatkowe czemu nie. Obsluga bankow - zapomnij, przynajmniej na starcie, bez nakladow i niestety znajomosci. Nieruchomosci - biura obrotu padaja. Lepiej troche z zarzadzaniem nimi.

Pozdrawiam

Biura obrotu padają? możesz rozwinąć myśl?ostatnio słyszy się wręcz że rynek nieruchomości powoli wychodzi z kryzysu i najgorsze ma już za sobą...
i co rozumiesz przez nakłady w dziedzinie bankowości?
 
Ostatnia edycja:
markam90 napisał:
owszem, zajęć samych w sobie jest mało. Ale mówię tutaj o ogromie pracy w domu, sam na sam z książką. Codziennie siedzę do godziny 20-21 w książkach. Jak tu znaleźć czas na naukę języka? tym bardziej że zawsze miałem z tym problemy. 3 rok na studiach prawniczych w Opolu ma to do siebie że jest najcięższy, jest najwięcej egzaminów i do tego najtrudniejszych...znajomi mowią że na 4 roku już jest spoko - dlatego wtedy planuję zaczac naukę 2 języka.
nie wiem jak jest w Opolu - potwierdzę tylko raz jeszcze co napisałem wcześniej - nigdy więcej nie będziesz miał więcej czasu na naukę języków/robienie innych rzeczy niż w trakcie studiów. Później jak pójdzie do pracy - w ogóle nie będzie już w zasadzie szans, chyba że jesteś cyborgiem który po skończeniu pracy o 16, 17 czy 18 jest w stanie jeszcze się czegoś uczyć.

markam90 napisał:
czy tak swietnie wyjdą? no nie wiem. Kilka lat temu może i owszem, aplikacje gwarantowały sukces, teraz niekoniecznie, każdego z osobna rynek zweryfikuje.
źle mnie zrozumiałeś - gdy pisałem o tym, jak wyjdą na aplikacji ludzie pchający się na nią w przekonaniu że trafiają do eldorado miałem własnie na myśli, że większość z tych wybierających aplikację będzie mocno rozczarowanych. To już dawno przestała być droga zapewniająca dostatnie życie.

markam90 napisał:
Biura obrotu padają? możesz rozwinąć myśl?ostatnio słyszy się wręcz że rynek nieruchomości powoli wychodzi z kryzysu i najgorsze ma już za sobą...
i co rozumiesz przez nakłady w dziedzinie bankowości?
oczywiście że biura będą padać - jak spojrzeć co się dzieje na świecie (u nas za chwilę też) to w ogóle ciężko nastawiać się na obrót czymkolwiek, zwłaszcza nieruchomościami. Skąd ludzie mają na to brać pieniądze ? Poza tym - po co płacić komuś sporą prowizję czasem kilkanaście tysięcy złotych za niewiele znaczące usługi, które od biedy można samemu sobie wykonać (znalezienie lokalu, sprawdzenie dewelopera, umowa). Czasy frajerów dających się doić się kończą bo każdy będzie teraz oglądał wydawany pieniądze ze wszystkich stron zanim komuś 200 zł da zarobić :)
 
Ostatnia edycja:
Ja osobiscie rzekomego ozywienia na rynku nieruchomosci nie zaobserwowalem. Znajoma natomiast otworzyla ostatnio swoja kancelarie w miejscu zamknietego niedawno biura nieruchomosci. Mam też znajomych, ktorzy jednoczesnie prowadzili kancelarie adwokacka i takie biuro. Byl czas, kiedy nieruchomosci przynosily im sporo pieniedzy, w tej chwili rozwazaja zamkniecie i skupienie się na kancelarii prawnej. Także mowie - ja ozywienia nie zaobserwowalem. Tych biur jest dopiero duzo, wiecej niż kancelarii. Ale jak masz na to pomysl, to czemu nie?

Co do 'czegos z bankowoscia' to nie sprecyzowales, czym 'to cos' ma być. Jeśli natomiast myslales o obsludze prawnej bankow, to zapomnij=)

Aplikoko - pewnie, że bedzie sporo osob, ktore rozczaruja się aplikacja. Tak samo, jak w kazdej innej branzy. Natomiast beda też takie osoby, ktore wyjda na tym dobrze.

W kazdym zawodzie mozna odniesc sukces albo się rozczarowac. Znam lekarzy z dlugim stazem pracy, ktorzy zamiast kontraktu wola być na etacie i zarabiaja po 2,5 - 3 tys. miesiecznie. Znam też takich, ktorzy bedac na kontrakcie wyciagaja po 20 tys. A znam też takich, ktorzy specjalizacje olali, pozakladali swoje kliniki / przychodnie i zarabiaja mniej wiecej w przedziale 0,5 - 1 miliona zlotych rocznie.
 
na obsługę prawną banków nie liczę, bo oni zapewne właśnie zatrudniają doświadczonych radców prawnych itd...raczej myślałem po prostu o spróbowaniu szczęścia w banku, po skończonym prawie i jakiejś podyplomówce z bankowości może coś by mi się udało.

Co do podatków to wydaje się to być nienajgorsza ścieżka kariery. Praca będzie pewna bo podatki były są i będą, a słyszy się o tym że ludzi zajmujących się doradztwem podatkowym brakuje. No tylko że pracując w kancelarii doradztwa podatkowego wielkich pieniędzy się nie zarobi - trzeba by raczej myśleć o otworzeniu po kilku latach czegoś swojego, to są słowa mojej znajomej. łatwiej także zostać takim doradcą bo nie trzeba robic aplikacji, tylko 2 letnią praktykę bodajże jeśli się nie mylę a z tym chyba nie ma aż takich problemów jak z aplikacjami. Niestety praca z podatkami jest pracą nudną i trzeba mieć w sobie dużo siły żeby całe życie w tym siedzieć, tak więc musiałbym się najpierw przekonać czy mi to odpowiada i jak się czuję z podatkami.

Co do nieruchomości to co myślicie o rzeczoznawcy majątkowym? pisałem już o tym w innym temacie na tym forum...no ale ogólnie podobno zawód niezły, z przyszłością, rozwijający się, no i podobno za kilka lat ma być zamknięty jak zawody prawnicze więc może teraz jest ostatnia okazja żeby się do rzeczoznawców dostać?trzeba skończyc studia wyższe, bodajże prawo, ekonomie albo geodezje, potem zrobić 6 miesięcy podyplomowe, nastepnie 12 miesięcy płatnej praktyki a potem zdać bardzo trudny egzamin państwowy...czyli ścieżka równie trudna jak ścieżka kogoś kto chce być radcą, adwokatem. Z tą różnica że dziedzina jest bardziej niszowa i może w tym leży jej atrakcyjność?
 
Ostatnia edycja:
lukas63 napisał:
W dzisiejszych czasach wszystko jest ryzykowne

można tak sobie gadać ogólnikami ale jak wejść w szczegół to dla lekarza czy informatyka po dobrej uczelni ryzyko związane ze znalezieniem świetnie płatnej pracy zupełnie nie istnieje, no chyba że jest się kompletnie nieprzystosowaną społecznie lamą, ale to się jednak zdarza w znikomym procencie.
Natomiast dla całej reszty ludzi studiujących rzeczy poza dwoma wymienionymi wyżej - rzeczywiście wszystko jest ryzykowne i pewności nie ma żadnej :)
 
Biura obrotu padają? możesz rozwinąć myśl?ostatnio słyszy się wręcz że rynek nieruchomości powoli wychodzi z kryzysu i najgorsze ma już za sobą...
i co rozumiesz przez nakłady w dziedzinie bankowości?
Jeżeli takie jest pojęcie o tym dziale gospodarki i chcesz się w tym specjalizować to nie wróżę sukcesu - nieruchomości to równa pochyła - a gwoździem do trumny będzie koniec programu "Developer na swoim"

Co do nieruchomości to co myślicie o rzeczoznawcy majątkowym? pisałem już o tym w innym temacie na tym forum...no ale ogólnie podobno zawód niezły, z przyszłością, rozwijający się,

Przyszłościowy to będzie jak wprowadzą w Polsce podatek katastralny a obecnie trzeba mieć szczęście, żeby tam się wybić (chyba żeby masz znajomości)
 
Ostatnia edycja:
z tego co się orientuję to były plany wprowadzenia podatku katastralnego od przyszłego roku?

z innej beczki: a może Państwowa Inspekcja Pracy to też ciekawa alternatywa dla magistra prawa?
 
W urzędach ciężko się dostać bez znajomości - najlepsza droga to najpierw staż a potem jak sobie wyrobisz znajomości to masz większe szanse na dostanie etatu (jak oczywiście sprawdzisz się na stażu)
 
markam90 napisał:
z tego co się orientuję to były plany wprowadzenia podatku katastralnego od przyszłego roku?

katastralnego nie będzie boby ludzie rząd na butach roznieśli :)
 
Jestem w klasie licealnej i mam ogromny dylemat. Moim marzeniem przez dłuższy czas było zostanie sędzią. Jednak po przeczytaniu wielu opinii w internecie ręce opadają... Dodam, że interesują mnie jeszcze języki obce. Wiem, że absurdalne jest proszenie obcych osób o doradzenie w tak ważnej kwestii życiowej, jednak jako młoda osoba chciałabym skorzystać z doświadczenia starszych osób. Dlatego proszę o obiektywną ocenę: wybrać żmudną drogę czy raczej zająć się językami?
 
sayok napisał:
Dlatego proszę o obiektywną ocenę: wybrać żmudną drogę czy raczej zająć się językami?

Droga do zawodu sędziego jest nie tylko żmudna, ale i niepewna. Niejeden chciałby zostać sędzią. Problem w tym, że choćbyś zdała wszystkie wymagane egzaminy to uzyskanie nominacji będzie i tak trudne. Równie dobrze możesz skończyć jako asystent sędziego lub (w lepszym wypadku) zostać referendarzem sądowym. Pomijam już kwestię, ile lat Twoich starań musi upłynąć, żebyś mogła w ogóle starać się o mianowanie na sędziego. Jeżeli masz predyspozycje lingwistyczne to może idź w tym kierunku (choć zostać tłumaczem przysięgłym to też droga przez mękę - podobno). Musisz ponadto wiedzieć, że ludzie z wyższym wykształceniem nie są obecnie w cenie - podaż znacznie przekracza popyt.
 
A nie dobrze by było zdobyć magistra z prawa i dodatkowo bigle znać języki? Czy w takiej sytuacji dostałabym pracę w jakimś urzędzie? Wiem, że najważniejsze jest to, co lubię i co chcę robić. Jednak jestem realistką i muszę myśleć również o tym, jak utrzymać się po studiach...
 
sayok napisał:
A nie dobrze by było zdobyć magistra z prawa i dodatkowo bigle znać języki? Czy w takiej sytuacji dostałabym pracę w jakimś urzędzie? Wiem, że najważniejsze jest to, co lubię i co chcę robić. Jednak jestem realistką i muszę myśleć również o tym, jak utrzymać się po studiach...

Zatrudnienie w urzędzie nie wymaga ani znajomości prawa, ani znajomości języków. Wymaga INNYCH znajomości (jeśli wiesz, co mam na myśli). Prawda jest taka, że to, co można przeczytać na najpopularniejszych (masowych, komercyjnych) portalach internetowych odnośnie ważkości znajomości języków obcych przez potencjalnego pracownika i innych jego wydumanych "skillsów" (celowo użyłem określenia, które w języku polskim niczego nie oznacza) jest bzdurą. Studiuj to, w czym możesz być dobra i kieruj się swoimi predyspozycjami. Pamiętaj przy tym, że od absolwenta wyższej uczelni pracodawcy na wstępie oczekują doświadczenia w pracy, więc postaraj się jakieś zdobyć w czasie, gdy będziesz na studiach.
 
Ostatnia edycja:
Czemu od razu odpuścić. Zawsze można studiować 2 kierunki jednocześnie ;-)

A nie dobrze by było zdobyć magistra z prawa i dodatkowo bigle znać języki? Czy w takiej sytuacji dostałabym pracę w jakimś urzędzie? Wiem, że najważniejsze jest to, co lubię i co chcę robić. Jednak jestem realistką i muszę myśleć również o tym, jak utrzymać się po studiach...

W urzędzie może nie, bo tam aż tak bardzo nie przykładają wagi do języków. Ale w jakiejś kancelarii, firmie międzynarodowej już prędzej.

Co do utrzymania do możesz prowadzić jakieś kursy językowe dla prawników, studentów prawa. Otworzyć jakąś szkołę językową. Myślę, że z utrzymaniem się nie powinnaś mieć problemów ;-)

Warto by było również zrobić jakiś certyfikat typu ILEC czy TOLES
 
rangiz9 napisał:
Co do utrzymania do możesz prowadzić jakieś kursy językowe dla prawników, studentów prawa. Otworzyć jakąś szkołę językową. Myślę, że z utrzymaniem się nie powinnaś mieć problemów ;-)

Do tego zupełnie zbędne są studia prawnicze. Nauczanie języka obcego to domena filologów i lingwistów a nie prawników, a że jest to język specjalistyczny, to nie znaczy, że trzeba mieć wykształcenie w danej dziedzinie. Trudno wymagać od nauczycieli, żeby mieli pokończone studia z każdej dziedziny, w której uczą języka obcego specjalistycznego.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra