Problem z firma windykacyjna

  • Autor wątku Autor wątku kumir14
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
amelia2013 napisał:
Sam więc widzisz jak wygląda "rzetelność i uczciwość" takich podmiotów.
Amelko nie pisz głupot. Dobrze wiesz, że jeśli firma windykacyjna dysponuje wierzytelnością wadliwą, to tylko dlatego, że wadliwą wierzytelność wcisnął w pakiecie poprzedni wierzyciel. Zwłaszcza, gdy chodzi o dawną Telekomunę, to tam jest dopiero bałagan.
 
kumir14 napisał:
nie nikt mnie nie straszy a ja raczej do plochych nie należę tylko słyszałem ze jak komornik wchodzi to są dużo większe koszta
Czyli jednak jesteś strachliwy.

Umów się na informację z tego sądu, jeśli nie było prawidłowego doręczenia nakazu to masz szansę w ogóle obalić tytuł wykonawczy. Jeśli doręczenie było prawidłowe - negocjuj kwotę jaką wskazałam czyli zacznij np. od 2,5 tys i non stop zaznaczaj gotowość do wniesienia powództwa przeciwegzekucyjnego

Jeden Grzeszczyk napisał:
Zwłaszcza, gdy chodzi o dawną Telekomunę, to tam jest dopiero bałagan.
To nie była ta sieć
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Więc inna miała bajzel.
I wystawiła fakturę, której nie było w ogóle w systemie (inaczej przecież doszłoby do blokady usług)? Zresztą czy faktura istniała fizycznie czy też nie, nie dane było się niestety przekonać.
Kolego, bajzel bajzlem i każda sieć ma takowy w papierach ale w fakturę "pozasystemową" nie uwierzę.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Firma windykacyjna nie otrzymała wierzytelności, tylko sobie wymyśliła? Tego jeszcze nie grali.
Niestety nie było dane się dowiedzieć co grali. Fakty są takie, że windykacja wniosła pozew, zawnioskowała dowody w postaci cesji oraz jakiejś faktury. Faktury nie dołączyli.
Opisywana data tejże faktury wskazywała, że sieć jeszcze przez trzy lata po tej nieopłaconej fakturze wciąż świadczyła usługi... Niebywała wiara w klienta, który rachunki płaci po 80-100 zł ale "zalega" 2,5 tys zł? :D
 
amelia2013 napisał:
Niebywała wiara w klienta, który rachunki płaci po 80-100 zł ale "zalega" 2,5 tys zł?
Amelko, dobrze wiesz, że to bałagan u zbywcy wierzytelności. Nie wmawiaj ciemnym ludziom, że windykacja (kupowanie i egzekwowanie wierzytelności) to coś złego, a ew. wady niektórych z wierzytelności, wynikają z jakiegoś niecnego działania tych pożytecznych podmiotów.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
To w co wierzysz? Firma windykacyjna nie otrzymała wierzytelności, tylko sobie wymyśliła? Tego jeszcze nie grali.
Zdecydowana większość wierzytelności jakie kupują firmy windykacyjne to wpisy zrobione do tabelki w Excelu, która zawierają imię, nazwisko, dane kontaktowe domniemanego dłużnika i kwotę. Ot, i to cały materiał dowodowy, który niektóre firmy windykacyjne (jak wynikało z pism zamieszczanych przez użytkowników w innych wątkach) potrafią przedstawiać przed sądem jako niepodważalny dowód istnienia długu :confused:

A ile było tu na forum historii, że ktoś miał opłacone faktury, a firma windykacyjna twierdziła że faktura nie jest zapłacona i chciała pieniędzy. I żeby było śmieszniej, to nawet przesłanie kopii faktury z dowodem opłacenia nie robiło na windykacji większego wrażenia, ponieważ ich tabelka w Excelu była dla nich niczym wyrocznia. 8)
 
raf85pl napisał:
A ile było tu na forum historii, że ktoś miał opłacone faktury
Naprawdę myślisz, że osoby z takim problemem stanowią większość "klientów" firm windykacyjnych? Nic nie wiesz o życiu.
raf85pl napisał:
Zdecydowana większość wierzytelności jakie kupują firmy windykacyjne to wpisy zrobione do tabelki w Excelu
Zapewniam kolegę, że zdecydowana większość wierzytelności, które nabywają firmy windykacyjne, to długi w pełni należne. A wadliwe wierzytelności stanowią ułamek promila. Mało wiesz o życiu.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Naprawdę myślisz, że osoby z takim problemem stanowią większość "klientów" firm windykacyjnych? Nic nie wiesz o życiu.
Zdecydowaną większością nie są, ale takie przypadki nie są incydentalne.
Sytuacja w której domniemany dłużnik podsuwa firmie windykacyjnej pod nos dokument który przeczy istnieniu długu, a firma windykacyjna twierdzi że to nic nie warty świstek a dług istnieje i nęka dalej to patologia.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Zapewniam kolegę, że zdecydowana większość wierzytelności, które nabywają firmy windykacyjne, to długi w pełni należne. A wadliwe wierzytelności stanowią ułamek promila. Mało wiesz o życiu.
Jakbyś poczytał to forum, to byś wiedział, że wielu wcale nie przeczy że taki dług może istnieć. Ale jak ktoś zaczynał drążyć sprawę to się okazywało, że poza wpisem do tabelki w Excelu nic nie istnieje. I ten wpis w tabelce ma być jedynym i niepodważalnym dowodem istnienia długu.
 
raf85pl napisał:
że wielu wcale nie przeczy że taki dług może istnieć.
Skoro nie przeczy, to po co więcej dowodów. Trzeba spłacić.
raf85pl napisał:
Sytuacja w której domniemany dłużnik podsuwa firmie windykacyjnej pod nos dokument który przeczy istnieniu długu, a firma windykacyjna twierdzi że to nic nie warty świstek
Zapewniam Cię, że znacznie częściej zdarzają się sytuacje, w których dłużnik chce oszukać wierzyciela (nagminnie), niż odwrotnie. Jak jakiś pracownik firmy windykacyjnej ma zbadać, czy dany świstek okazany przez dłużnika jest prawdziwym dowodem na spłatę, czy - jak to się bardzo często zdarza (dłużnicy to często skrajne prymitywy), bezczelna i głupia podróbka? Ponadto, znów mało wiesz o życiu, jest kilka firm windykacyjnych (można policzyć na palcach jednej ręki), które mają słabe dokumenty, męczą ponad miarę itp. O tych się pisze na forum, bo tu bywają kontrowersyjne przypadki. Tymczasem jest jeszcze kilkaset innych, o których mało się pisze, bo sprawy są przejrzyste. I to jest ta zdecydowana większość. Nie daj się zwieść forum tematycznemu, bo ono z natury będzie przedstawiało tylko wycinek rzeczywistości.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Amelko, dobrze wiesz, że to bałagan u zbywcy wierzytelności
Nie wiem co to było - czy bałagan czy próba wyłudzenia ze z góry powziętym zamiarem, fakt jest taki że rzekoma faktura nie została okazana a logika przeczyła możliwości istnienia takowej.

Zresztą w tej chwili nieistotne, sprawa dawno zamknięta, napomknę tylko iż ten numer kosztował windykację ok. 1,1 tys zł :)
Jeden Grzeszczyk napisał:
Nie wmawiaj ciemnym ludziom, że windykacja (kupowanie i egzekwowanie wierzytelności) to coś złego, a ew. wady niektórych z wierzytelności, wynikają z jakiegoś niecnego działania tych pożytecznych podmiotów.
Nic nie wmawiam ani nie mam takowego zamiaru. Windykacja to po prostu biznes i tyle. Na pewno pożyteczny, z tym że owa pożyteczność dotyczy podmiotów, o jakich na tutejszym forum nie słyszymy.

Wady wierzytelności? Zdarzają się, cóż zrobić. Ponoć gdzie drwa rąbią... ;)
raf85pl napisał:
Ot, i to cały materiał dowodowy, który niektóre firmy windykacyjne (jak wynikało z pism zamieszczanych przez użytkowników w innych wątkach) potrafią przedstawiać przed sądem jako niepodważalny dowód istnienia długu
Nie tylko potrafią - ale przedstawiają! I taka tabelka ma być wg windykacji niepodważalnym dowodem. Ba, niedawno zetknęłam się z "wyciągiem z załącznika" który był... pustą tabelką :D Serio, żadnego imienia, nazwiska itd. Sama wydrukowana pusta tabelka
Jeden Grzeszczyk napisał:
Ponadto, znów mało wiesz o życiu, jest kilka firm windykacyjnych (można policzyć na palcach jednej ręki), które mają słabe dokumenty, męczą ponad miarę itp. O tych się pisze na forum, bo tu bywają kontrowersyjne przypadki. Tymczasem jest jeszcze kilkaset innych, o których mało się pisze, bo sprawy są przejrzyste. I to jest ta zdecydowana większość. Nie daj się zwieść forum tematycznemu, bo ono z natury będzie przedstawiało tylko wycinek rzeczywistości.
Odróżnijmy jeszcze firmy windykacyjne od funduszy sekurytyzacyjnych ustawionych na masówkę, o których to mamy okazję tutaj poczytać.
Podam ci przykład - jako prowadzący działalność gospodarczą zgłoś sie do Kruka, Ultimo czy innej windykacji robiącej masówkę funduszy i daj sprawę do zwindykowania. Efektem będzie fakturka do zapłaty przez ciebie i rozłożone ręce że "my zrobili co w naszej mocy ale to wyjątkowo trudna sprawa" wiec teraz pozostaje nam się rozliczyć za nasze czynności :D
 
Ostatnia edycja:
Jeden Grzeszczyk napisał:
Skoro nie przeczy, to po co więcej dowodów. Trzeba spłacić.
Jeżeli dług jest przedawniony z mocy prawa to nie musi spłacić, a może spłacić (jeżeli dłużnik ma taką wolę).
Ponadto może jestem naiwny, ale jak ktoś świadomie przestał płacić swoje długi X lat temu, to wątpię aby teraz uregulował zaległości po dostaniu jakiegoś światka z firmy windykacyjnej.
Taki dłużnik (nawet gdy dług jest bezsporny dla obu stron) będzie się bronił do końca. Będzie podważał wszystko, oczekiwał dokumentów na potwierdzenie istnienia długu, a firma windykacyjna najczęściej jest mu w stanie przedstawić jedynie wpis do tabelki.
Jest to więc farsa ze strony firm windykacyjnych a nie żadna poważna windykacja.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Zapewniam Cię, że znacznie częściej zdarzają się sytuacje, w których dłużnik chce oszukać wierzyciela (nagminnie), niż odwrotnie. Jak jakiś pracownik firmy windykacyjnej ma zbadać, czy dany świstek okazany przez dłużnika jest prawdziwym dowodem na spłatę, czy - jak to się bardzo często zdarza (dłużnicy to często skrajne prymitywy), bezczelna i głupia podróbka?
Fakt, jeżeli jedynym dowodem jest wpis do tabelki (którą firma windykacyjna traktuje jako sacrum) to ciężko mówić o wyjaśnianiu czegokolwiek. Najczęściej wierzyciel pierwotny ma już wszystko gdzieś, sprzedał dług do firmy windykacyjnej za ułamek wartości i z jego punktu widzenia sprawa jest zamknięta.
Windykacja w takich sytuacjach powinna więc sobie wyjaśnić taki wątpliwy dług z wierzycielem od którego go kupiła, a domniemanemu dłużnikowi dać święty spokój. Tymczasem życie pokazuje, że panuje kult magicznej tabelki, którą firmy windykacyjne traktują jako wyrocznię, i nawet w obliczu oczywistych dowodów dalej próbują wymusić powtórne spłacenie domniemanego długu.
A były wręcz tutaj na forum opisywane takie przypadki, w których sąd prawomocnym wyrokiem stwierdził że dług nie istnieje, a windykacja działała sobie dalej w najlepsze. A ja zobaczyli że nic nie zdziałają, to odsprzedawali "dług" innej firmie, i zabawa zaczynała się od nowa.
 
raf85pl napisał:
Taki dłużnik (nawet gdy dług jest bezsporny dla obu stron) będzie się bronił do końca.
Bo złodziej.
raf85pl napisał:
Jest to więc farsa ze strony firm windykacyjnych a nie żadna poważna windykacja.
Jest to windykowanie złodzieja.
raf85pl napisał:
powinna więc sobie wyjaśnić taki wątpliwy dług
Kupowania wątpliwych długów i ja nie popieram. To jednak ich biznes i ich ryzyko. Cóż niektórzy żyją z handlu nowymi mercedesami, inni ze sprowadzania bitych rzęchów z Włoch.
 
Z tego co wiem, to trzeba przedstawić dowody aby uznać kogoś za winnego, lub jak w tym przypadku za złodzieja jak to raczyłeś nazwać. Firmy windykacyjne w zdecydowanej większości tych dowodów nie mają, a wręcz olewają dokumenty gdy domniemany dłużnik udowadnia że dług nie istnieje.

Nie ma dowodów - nie ma winnego. Proste

A wpisy do śmiesznej tabelki nigdy żadnym dowodem nie były, nie są i nie będą.
 
raf85pl napisał:
Z tego co wiem, to trzeba przedstawić dowody aby uznać kogoś za winnego
Ja tu nie prowadzę procesu karnego, tylko sobie rozmawiamy. Podałeś konkretny przykład:
raf85pl napisał:
Taki dłużnik (nawet gdy dług jest bezsporny dla obu stron) będzie się bronił do końca.
Tu nie ma żadnych wątpliwości i nie potrzeba przeprowadzać postępowania dowodowego. Mowa o złodzieju i już.
raf85pl napisał:
Nie ma dowodów - nie ma winnego. Proste
Dla Ciebie wyraźnie nic w prawie nie jest proste, skoro w rozmowie o zobowiązaniach posługujesz się określeniami z prawa karnego. Jaki "winny"? Czy jaki "niewinny"? Kolego, to nie ten temat.
raf85pl napisał:
Firmy windykacyjne w zdecydowanej większości tych dowodów nie mają,
Nie rób z siebie idioty i powstrzymuj się od tych swoich "zdecydowanych większości". Nie masz nawet pojęcia jak błądzisz. Tłumaczyłem Ci już, nie czerp wiedzy statystycznej z forum tematycznego. To tak, jakbyś po wizycie w oddziale onkologicznym, zaczął wypisywać brednie, że zdecydowana większość ludzi jest chora na raka.
 
Powrót
Góra