N
Naimadd
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 4
Witajcie.
Na wstępie zaznaczę - że jestem osobą fizyczną, kupujący również.
Pod koniec zeszłego roku zostałem posiadaczem używanej pralki - dostałem ją od rodziny, działającą. Jako że kolejne urządzenie tego pokroju było mi zbędne, wystawiłem pralkę na olx. Pralka została opisana jako sprawna, działająca oraz dość dokładnie obfotografowana. Przed samą wysyłką uruchomiłem urządzenie, sprawdziłem cały cykl prania - wszystko działało poprawnie, jak na 10 letnie urządzenie stan techniczny wydawał mi się dobry (porównując z moją pralką używaną na codzień)
Pralkę spakowałem, i wysłałem do kupującego, z przeświadczeniem że transakcja została zakończona.
Po paru dniach dostaję telefon od kupującego, że pralka przyszła, i informację że jest zaniepokojony, że przy pobieraniu (lub wypuszczaniu) wody pompa głośno pracuje, czy przypadkiem nie jest to jej uszkodzenie, i że w zasobniku na proszek jest brudno. Poinformowałem że skontaktuje się z osobą od której pralkę dostałem, by dowiedzieć się jak sprawa wygląda.
Nazajutrz, po skontaktowaniu się z kupującym, poprosił o wpłatę 60 zł na naprawę urządzenia. Odpowiedziałem, że przemyślę temat i dam znać.
Dwa dni później dostaję przez OLX wiadomość, że pralka została już naprawiona, oraz żądanie wpłaty 60 zł jako część kosztów naprawy.
Żądanie argumentowane było faktem, iż serwisant który oglądał urządzenie stwierdził że pompa wymaga wymiany (ze względu na głośną pracę) a sam kupujący był zdegustowany faktem, iż musiał wyczyścić kołnierz drzwiczek od wewnątrz. (co wydaje mi się normalne, wszak urządzenie ma 10 lat, i ma prawo mieć ślady użytkowania) -
Po dłuższej wymianie zdań w trakcie której kupujący wspominał że zastosuje się do kodeksu cywilnego, zaproponowałem ugodę, czyli wpłatę 40 zł dla świętego spokoju, lub tak jak kupujący wymaga - 60 zł, jeśli zaprezentuje mi fakturę za naprawę, że jakieś uszkodzenie faktycznie istniało.
W odpowiedzi kupujący zaczął wspominać, że jeśli nie wpłacę pieniędzy, przyjedzie z urządzeniem osobiście i sam wyegzekwuje ode mnie poniesione koszty (z kontekstu domyśliłem się, że w formie fizycznej)
Również moja propozycja finansowa nie zyskała aprobaty. Kupujący stwierdził, że może mi zaprezentować fakturę za naprawę, jednak wtedy będzie żądał ode mnie całego kosztu naprawy (150 zł) ze względu na fakt, że musi udać się do serwisanta po rachunek, co wiąże się ze stratą czasu.
Na tę chwilę nie wiem jak to wygląda prawnie, czy w przypadku dwóch osób fizycznych i rękojmi, żądania kupującego są w jakikolwiek sposób uzasadnione prawnie?
Pozdrawiam.
Na wstępie zaznaczę - że jestem osobą fizyczną, kupujący również.
Pod koniec zeszłego roku zostałem posiadaczem używanej pralki - dostałem ją od rodziny, działającą. Jako że kolejne urządzenie tego pokroju było mi zbędne, wystawiłem pralkę na olx. Pralka została opisana jako sprawna, działająca oraz dość dokładnie obfotografowana. Przed samą wysyłką uruchomiłem urządzenie, sprawdziłem cały cykl prania - wszystko działało poprawnie, jak na 10 letnie urządzenie stan techniczny wydawał mi się dobry (porównując z moją pralką używaną na codzień)
Pralkę spakowałem, i wysłałem do kupującego, z przeświadczeniem że transakcja została zakończona.
Po paru dniach dostaję telefon od kupującego, że pralka przyszła, i informację że jest zaniepokojony, że przy pobieraniu (lub wypuszczaniu) wody pompa głośno pracuje, czy przypadkiem nie jest to jej uszkodzenie, i że w zasobniku na proszek jest brudno. Poinformowałem że skontaktuje się z osobą od której pralkę dostałem, by dowiedzieć się jak sprawa wygląda.
Nazajutrz, po skontaktowaniu się z kupującym, poprosił o wpłatę 60 zł na naprawę urządzenia. Odpowiedziałem, że przemyślę temat i dam znać.
Dwa dni później dostaję przez OLX wiadomość, że pralka została już naprawiona, oraz żądanie wpłaty 60 zł jako część kosztów naprawy.
Żądanie argumentowane było faktem, iż serwisant który oglądał urządzenie stwierdził że pompa wymaga wymiany (ze względu na głośną pracę) a sam kupujący był zdegustowany faktem, iż musiał wyczyścić kołnierz drzwiczek od wewnątrz. (co wydaje mi się normalne, wszak urządzenie ma 10 lat, i ma prawo mieć ślady użytkowania) -
Po dłuższej wymianie zdań w trakcie której kupujący wspominał że zastosuje się do kodeksu cywilnego, zaproponowałem ugodę, czyli wpłatę 40 zł dla świętego spokoju, lub tak jak kupujący wymaga - 60 zł, jeśli zaprezentuje mi fakturę za naprawę, że jakieś uszkodzenie faktycznie istniało.
W odpowiedzi kupujący zaczął wspominać, że jeśli nie wpłacę pieniędzy, przyjedzie z urządzeniem osobiście i sam wyegzekwuje ode mnie poniesione koszty (z kontekstu domyśliłem się, że w formie fizycznej)
Również moja propozycja finansowa nie zyskała aprobaty. Kupujący stwierdził, że może mi zaprezentować fakturę za naprawę, jednak wtedy będzie żądał ode mnie całego kosztu naprawy (150 zł) ze względu na fakt, że musi udać się do serwisanta po rachunek, co wiąże się ze stratą czasu.
Na tę chwilę nie wiem jak to wygląda prawnie, czy w przypadku dwóch osób fizycznych i rękojmi, żądania kupującego są w jakikolwiek sposób uzasadnione prawnie?
Pozdrawiam.