Problemy kierowców jeżdżących na podwójnym gazie - cz. IV

  • Autor wątku Autor wątku biezanow_123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam. Zabrano mi na 3 lata za thc. Dziś mam psychotesty a 2 listopada za 3 dni orzecznika w Krakowie, potem 17 listopada kurs reedukacyjny,a 22 listopada mija zakaz. Moje pytania.

Robiłem dziś badania moczu na narkotyki- nie mam nic, ponad rok nie paliłem. Robiłem też badania wątrobowe i trzustkę, ku mojemu zaskoczeniu jeden enzym ALP mam zawyżony z wątroby, a wyniki trzustki będę miał dopiero za dwa dni. Stąd moje pytanie, czy posiadając taką wiedzę powinienem badanie przełożyć? Czy wyniki wątroby/trzustki mają znaczenie w przypadku zabrania prawka za thc?

Moje wyniki wątroby; ast 22 (w normie) alt 19 ( w normie) ggpt 12 (w normie)
Bilirubina całkowita 12 ( w normie) i fosfataza all (zakres 50-115 a ja mam 140)

Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie, ten jeden enzym? Co z trzustką? Nie chciałbym odwlekać badania bo następny termin blisko końca roku. Nie choruje na nic, nie piję nie palę trenuje 4x w tygodniu i jem zdrowo licząc kalorie. Czuje się doskonale.
 
Ostatnia edycja:
jak przyjmujesz jakieś leki to wyniki wątroby zawsze wychodzą wysokie, nawet jak zjadłeś ciężkie danie lub alkohol to będzie to wysokie w badaniu

najlepiej przed badaniem zażywać preparaty wspomagające prace wątroby

problemy z wydzielaniem żółci także wychodzą w badaniu fosfatazy alkalicznej ALP
 
Ostatnia edycja:
Tegotego napisał:
Witam. Zabrano mi na 3 lata za thc. Dziś mam psychotesty a 2 listopada za 3 dni orzecznika w Krakowie, potem 17 listopada kurs reedukacyjny,a 22 listopada mija zakaz. Moje pytania.

Robiłem dziś badania moczu na narkotyki- nie mam nic, ponad rok nie paliłem. Robiłem też badania wątrobowe i trzustkę, ku mojemu zaskoczeniu jeden enzym ALP mam zawyżony z wątroby, a wyniki trzustki będę miał dopiero za dwa dni. Stąd moje pytanie, czy posiadając taką wiedzę powinienem badanie przełożyć? Czy wyniki wątroby/trzustki mają znaczenie w przypadku zabrania prawka za thc?

Moje wyniki wątroby; ast 22 (w normie) alt 19 ( w normie) ggpt 12 (w normie)
Bilirubina całkowita 12 ( w normie) i fosfataza all (zakres 50-115 a ja mam 140)

Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie, ten jeden enzym? Co z trzustką? Nie chciałbym odwlekać badania bo następny termin blisko końca roku. Nie choruje na nic, nie piję nie palę trenuje 4x w tygodniu i jem zdrowo licząc kalorie. Czuje się doskonale.

Ja miałem badanie w Krakowie i zależy na jakiego orzecznika trafisz tak naprawdę.
Podwyższone ALP może wskazywać na początki marskości wątroby. Dla lekarza to sygnał że możesz pić. Dlatego może się przyczepić ale nie musi. Jak ogólnie będziesz wyglądać schludnie i nie jak ostatni menel to podejrzewam że spokojnie przejdziesz.
Krew robą niezależnie za jaką substancję tam trafiłeś.
W najgorszym wypadku orzecznik skieruje cię do konsulatacji.
 
I tak też się stało, przebrnąłem dziś przez badania i wszystkie badania miałem wporzadku. Zostałem jednak skierowany na za tydzień na konsultacje psychiatryczną, w tym samym ośrodku. Dopiero po konsultacji ma zostać wydane orzeczenie.

Co oznacza ta konsultacja psychiatryczna? Nie posiadam żadnego poświadczenia o czasie abstynencji ani przebytej terapii.
 
Był to mój pierwszy i jedyny raz kiedy utraciłem prawo jazdy

Czy jeśli doszło już do skierowania do psychiatry obligatoryjnie psychiatra będzie wymagał udokumentowania abstynencji? Czy podczas wizyty po prostu może założyć że nie mam problemu z uzależnieniem i będzie orzeczenie pozytywne bez terapii?

Podczas badania u orzecznika oznajmiłem wszystko zgodnie z prawdą. Że nie palę odkąd mnie złapali, nie mam innych nałogów, alkoholu nie spożywam, bo żyje sportowo.

autentycznie się załamię jeśli odwleką mi to o rok. Badanie narkotykowe w womp oczywiście nic nie wykazało
 
Konsultacja psychiatryczna jest wykonywana po to żeby wykluczyć posiadanie przez ciebie jakiś uzależnień.
Ja jej nie miałem, bo mnie akurat orzecznik nie kierował na żadne konsultacje ale słyszałem od osób które ją miały że odbywa się to w formie rozmowy. Psychiatra będzie cię pytał o to ile paliłeś, z jaką częstotliwością, jaki masz teraz stosunek do narkotyków. Będzie cię też pytał o alkohol bo będzie chciał wykluczyć tzw. uzależnienie krzyżowe czyli zastąpienie jednej używki inna.
I tak naprawdę bardzo dużo zależy od postawy psychiatry. Jeżeli potraktuje cię z buta to niestety nie dostaniesz pozytywnej opinii. Przed wizytą wyśpij się, idź wypoczęty, ubierz się schludnie i postaraj się iść jak najbardziej rozluźniony. Nie kłam ale też nie mów wszystkiego. Jeżeli o coś cię psychiatra będzie pytał to odpowiadaj tylko na pytanie, nie dodawaj nic od siebie.

Co do udokumentowania rocznej abstynencji to niestety sprawa nie jest taka prosta. Żeby zdobyć takie zaświadczenie trzeba zapisać się do poradni leczenia uzależnień i przejść pełen cykl terapii.
Co w praktyce oznacza że przez kolejny rok nie odzyskasz prawa jazdy.
Zapisanie się do takiej poradni zostanie również odnotowane w twojej dokumentacji medycznej co może mieć konsekwencje w przyszłości.
Na przykład nie dostaniesz pracy w służbach mundurowych czy nie dostaniesz pozwolenia na broń z racji tego że będziesz już do końca życia figurował jako osoba uzależniona. Uzależnienie od alkoholu czy narkotyków jest traktowane jako choroba nieuleczalna więc zawsze już będziesz postrzegany jako trzeźwiejący narkoman.

Edit: Psychiatra oczywiście może wystawić opinię pozytywną. Nie od każdego wymaga się udokumentowania rocznej abstynencji.
Jednak bardzo dużo zależy od postawy psychiatry tak jak napisałem. Mogłoby też tak że akurat ten orzecznik wszystkich złapanych na gazie kierował do psychiatry. Mogłeś po prostu źle trafić.
Twój przypadek jest też modelową sytuacją z zostawianiem sobie badań WOMP na ostatnią chwilę. Gdybyś te badania zrobił rok temu i trafił na taką sytuację to nie byłoby najmniejszego problemu. Bo miałbyś czas jeszcze żeby zdobyć potrzebne papiery nie przedłużając okresu kary który nałożył na ciebie sąd.
 
Ostatnia edycja:
Edit ode mnie:

Przeglądając papiery dokładnie zauważyłem że wyniki wątroby i testu na narko jeszcze nie ma. Sprawdziłem online bo dali kwitek i rzeczywiście nie ma jeszcze wyników a z wompu już dawno wyszedłem. Wiem jednak że wyniki będą ok bo robiłem takie same prywatnie dwa dni temu. Czy skierowanie mnie na badanie u psychiatry może być takim obligatoryjnym kupieniem czasu na nadejście wyników wątroby i narko, przed podjęciem decyzji o orzeczeniu plus dołożenie do tego opinii psychiatrycznej?


Jak już mówiłem, nie posiadam uzależnień i żadnych nie ukrywam. Moje życie znacznie zmieniło się od incydentu, schudłem 25kg, zdobyłem wykształcenie i założyłem firmę. Ani mi się śni kiedykolwiek znów zapalić zioło, pić też nie piję bo to nie mój vibe. Z wykształcenia jestem psychologiem.
 
Ostatnia edycja:
Podpinam się do pytania. Czyli że jak poddałem się dobrowolnie zamkniętej terapii odwykowej OTUA to już widnieją wszędzie moje papiery że jestem uzależniony?
 
Tegotego napisał:
Edit ode mnie:

Przeglądając papiery dokładnie zauważyłem że wyniki wątroby i testu na narko jeszcze nie ma. Sprawdziłem online bo dali kwitek i rzeczywiście nie ma jeszcze wyników a z wompu już dawno wyszedłem. Wiem jednak że wyniki będą ok bo robiłem takie same prywatnie dwa dni temu. Czy skierowanie mnie na badanie u psychiatry może być takim obligatoryjnym kupieniem czasu na nadejście wyników wątroby i narko, przed podjęciem decyzji o orzeczeniu plus dołożenie do tego opinii psychiatrycznej?


Jak już mówiłem, nie posiadam uzależnień i żadnych nie ukrywam. Moje życie znacznie zmieniło się od incydentu, schudłem 25kg, zdobyłem wykształcenie i założyłem firmę. Ani mi się śni kiedykolwiek znów zapalić zioło, pić też nie piję bo to nie mój vibe. Z wykształcenia jestem psychologiem.

Ja orzeczenie dostałem tydzień po badaniu bo też nie było wyników badań krwi a orzecznik nie skierował mnie na żadne dodatkowe konsultacje.
Możliwe jest że powiedziałeś coś co orzecznikowi się nie spodobało lub skierował cię na badania bo sądząc po długości zakazu popełniłeś przestępstwo. Albo po prostu trafiłeś na zły dzień. Trudno powiedzieć dlaczego zostałeś skierowany na rozmowę z psychiatrą.


JaksonBB napisał:
Podpinam się do pytania. Czyli że jak poddałem się dobrowolnie zamkniętej terapii odwykowej OTUA to już widnieją wszędzie moje papiery że jestem uzależniony?

W twojej dokumentacji medycznej będzie już wzmianka o tym że odbyłeś taką terapię więc jesteś trzeźwiejącym alkoholikiem.
W sprawach gdzie będziesz musiał przedstawić zaświadczenie o stanie zdrowia będzie to widniało. Nawet jeśli odbyłeś taką terapię poza NFZ czyli np. prywatnie i twoja karta nie trafi do ogólnokrajowego rejestru to i tak przy większości spraw wymagających potwierdzenia stanu zdrowia np. przy badaniu u lekarza medycyny pracy musisz podpisać oświadczenie że dane które podajesz są zgodne z prawdą. Co za tym idzie jeśli zataisz informację o odbyciu terapii to popełniasz przestępstwo. A uwierz mi w razie W organy ścigania bardzo szybko się do tego dokopią i jak np. spowodujesz wypadek wózkiem widłowym nie przyznając się przy badaniu że byłeś na terapii to zostaniesz potraktowany jak delikwent bez uprawnień.
Jest mnóstwo dziedzin życia w których taki wpis o terapii może napsuć sporo krwi.
 
Witam. 21.09.2023 skończyłem 8 miesieczną odsiadke w ZK więc to chyba wiadomo że w więzieniu nie ma alkoholu. Mam akt zwolnienia -8miesiecy na papierze.16.10.2023 zacząłem terapię. Czy po 21.01.2024 lekarz podbije mi te badania? Czy będzie problem że po wyjściu z więzienia na drugi dzień się nie zapisałem na terapię tylko po 3 tygodniach? Bo tak jakby 3 tygodnie nie będę miał udokumentowane w tym ROKU abstynencji.
Aha prawo jazdy cofnięte wcześniej na wniosek prokuratora w związku z uzależnieniem czy podejrzeniem uzależnienia, coś takiego, przy okazji innej sprawy karnej(nie prowadziłem po pijaku)
W tym miesiącu to raczej nie ma nawet sensu podchodzić do badań tak?
 
Ostatnia edycja:
Żaden terapeuta uzależnień nie wystawi ci zaświadczenia o rocznej abstynencji na podstawie tego że 8 miesięcy siedziałeś w więzieniu.
Co innego jak w tym więzieniu odbywałbyś terapię i kontynuował na wolności.
Zaświadczenie o rocznej abstynencji alkoholowej wydaje się po odbyciu rocznej terapii uzależnień i to w momencie kiedy terapeuta ma potwierdzone klinicznie (czyli badaniami krwi które robisz raz w miesiącu) że przez rok nic nie piłeś i nie brałeś.
Jeżeli zacząłeś terapię to powiedz swojemu terapeucie że będziesz potrzebował takiego papieru.
Do badań w WOMP możesz podejść zawsze a nawet im wcześniej tym lepiej.
Nie wiem na ile zabrali ci prawo jazdy ale lepiej iść do orzecznika wcześniej dowiedzieć się czego będzie od ciebie wymagał i na spokojnie to pozałatwiać.
Nastaw się że szybko prawo jazdy nie odzyskasz.
 
Ja nie wiem nawet na ile mi zabrali. Blankiet mam cały czas, nikt nie kazał zwrócić nawet. Mnie nie złapano na jeździe po pijaku ani przed jazdą ani po. Zupełnie moja sprawa karna nie dotyczyła samochodu/roweru/motocykla. Dostałem tylko skierowanie ze starostwa na wniosek prokuratora na badania lekarskie w celu ustalenia istnienia lub braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami.
"Okoliczności wskazują na uzależnienie od alkoholu". W toku tej mojej sprawy kręcił się alkohol dookoła więc chyba dlatego prokurator chciał mnie dobić hehe.
Terapeucie już mówiłem. Też mnie nie rozumiał i pytał chyba z 2 razy to kiedy pan prowadził po pijaku itp.
Ale do rzeczy. Jeśli pójdę teraz do lekarza to wywalę tylko 600 zł na darmo. Nie tak? Skoro muszę rok chodzić na tą terapię? I brać później kolejna kopie skierowania ze starostwa.
Tam mi powiedziała babka zrobić badania i to tylko zdrowotne bez tych psychologicznych i po sprawie.
Ja już nie wiem co robić
 
Patron13 napisał:
Ja nie wiem nawet na ile mi zabrali. Blankiet mam cały czas, nikt nie kazał zwrócić nawet. Mnie nie złapano na jeździe po pijaku ani przed jazdą ani po. Zupełnie moja sprawa karna nie dotyczyła samochodu/roweru/motocykla. Dostałem tylko skierowanie ze starostwa na wniosek prokuratora na badania lekarskie w celu ustalenia istnienia lub braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami.
"Okoliczności wskazują na uzależnienie od alkoholu". W toku tej mojej sprawy kręcił się alkohol dookoła więc chyba dlatego prokurator chciał mnie dobić hehe.
Terapeucie już mówiłem. Też mnie nie rozumiał i pytał chyba z 2 razy to kiedy pan prowadził po pijaku itp.
Ale do rzeczy. Jeśli pójdę teraz do lekarza to wywalę tylko 600 zł na darmo. Nie tak? Skoro muszę rok chodzić na tą terapię? I brać później kolejna kopie skierowania ze starostwa.
Tam mi powiedziała babka zrobić badania i to tylko zdrowotne bez tych psychologicznych i po sprawie.
Ja już nie wiem co robić

Czyli prokurator skierował cię po popostu na potwierdzenie stanu zdrowia i wykluczenie ewentualnych przeciwwskazań do posiadania prawa jazdy.
W takim wypadku masz chyba rację że nie ma sensu iść do WOMP bo orzecznik raczej na bank skieruje cię do psychologa a ten rekomenduje cię do terapii.
 
Dziś sprawdziłem w Internecie badania wątrobowe i narko, wszystko jest tak jak być powinno. Wizytę u psychiatry w womp mam w najbliższą środę. Skonsultowałem się ze znajomym psychologiem jak może ta rozmowa przebiegać i zalecił mi, aby nie dać się podejść czy stosowałem tę używkę regularnie. Zalecił żeby powiedzieć że zostałem tym poczęstowany, nie wiedziałem jak to działa ani że tyle się to utrzymuje we krwi. Pojechałem samochodem następnego dnia bo czułem się normalnie i to cała nieszczęsna przygoda.

Czy nie brzmi to teoretycznie zbyt sztampowo i nie wygląda na zbyt proste? Jakiejś wersji muszę się trzymać. Złapano mnie jeden i jedyny raz, kiedy przekroczyłem prędkość o 20 na godzinę jadąc 70 na 50tce, wypadku nie spowodowałem. Fakty są takie że już chwilę po incydencie przestałem całkowicie palić od kiedy oddali mi blankiet do rozstrzygnięcia rozprawy, minely grubo ponad dwa lata odkąd cokolwiek paliłem. Alko też nie stosuje. .Zająłem się firmą i sportem, skończyłem studia. Z wykształcenia jestem psychologiem i podjęcie terapii uzależnień przekreśla mnie przy podjęciu pracy na przykład w sądzie, policji i w wielu innych placówkach w wyuczonym przeze mnie zawodzie.

Czy w trakcie rozmowy mam się powoływać na te wszystkie fakty? Mam mówić o tym że jestem psychologiem, że nigdy nie byłem uzależniony, od lat wiodę poważne życie zorientowane na biznes, rozwój i sport, a najlepszym dowodem na abstynencję są przeprowadzone badania narkotykowe i pozostała seria badań wykluczająca zdrowotne przesłanki bym nie mógł siadać za kółkiem?

Chodzi o wzbronienie się przed terapią. Nie tylko że względu na czas oczekiwania wydłużony o rok, ale zniszczenie swojej przyszłości zawodowej papierami o uzależnieniu którego nie mam. Gdyby ze świata znikły wszystkie dragi i alko w moim życiu kompletnie nic by się nie zmieniło.
 
Ostatnia edycja:
Coś czuję że ty tego badania u psychologa nie przejdziesz.
Nie kłam. To najgorsze co możesz zrobić. Ktoś mnie poczęstował i wyszło mi ponda pół promila na skalę alko...
Weź się ogarnij. Mów że paliłeś bo miałeś taki okres w życiu, ale teraz potwierdzając badaniami nie pijesz i nie palisz. Odebrałeś nauczkę i zmieniłeś swoje postępowanie.
Nie radzę mówić o zdrowym trybie ćwiczeniu itp. Oni to słyszeli pewno milion razy.
Mów że prowadzisz normalne życie, dziewczyna/żona praca, plany na przyszłość a brak prawa jazdy mocno ci życie komplikuje. Tyle.

Ze swojego doświadczenia, ja jechałem na kacu po imprezie. W wydychanym 0.12 wiec ledwo na granicy. Po drugim badaniu 0.07 więc już bardzo dopuszczalna.
Przyjąłem wszystko na klatę a jestem mundurowy z wyższym stopniem oficerskim. Poszedłem na WOMP z pokorą powiedziałem jak było. Że była impreza, nie zastanowiłem się i wsiadłem.
I żadnych dodatkowych bada nie miałem. Trochę nieprzyjemności w pracy ale po za tym wszystko ok. Wiec uważam że z psychologiem trzeba być szczerym. Jak zaczniesz kłamać on to wyczekuje.
 
Ostatnia edycja:
Wyszedłem od psychiatry. Miła Pani, zapytała o powód, przyczynę i okoliczności zdarzenia. Pytała kiedy ostatni raz paliłem,
Czy miałem przez to problemy zdrowotne lub inne problemy. Pytała o inne dragi i spożywanie alkoholu, jak również o terapię czy leczenia, choroby przewlekłe. Wszystko mówiłem zgodnie z prawdą. Pytała o wykształcenie i pracę. Finalnie wpisała „eksperymentalne stosowanie marihuany” nie wpisała żadnego uzależnia. Podziękowała i kazała czekać na ostateczną decyzję orzecznika. Stoję teraz pod pokojem orzeczeń i czekam na „wyrok”. Jak dostanę to zrobię update.
 
To ja jak powiem ze bylem w Andrychowie to zapomnę o pozytywnym wyniku badania.
 
Jak masz jeszcze czas to załatw sobie zaświadczenie o rocznej abstynencji i powinno być ok.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra