Przepustka

  • Autor wątku Autor wątku ASIA Ż
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
kurator chyba był dzisiaj u mnie ale ja bylam w Tranowie na widzeniu u R w kazdym razie zostawila karteczke żeby się skontakować czyli nareszcie się coś ruszyło a co do rodzicow to nie wiem R też jest u nich zameldowany ale to w Tarnowie a mieszka ze mna w warszawie jutro pojdę i mam nadzieję że się wszytkiego dokładnie dowiem :)
 
moj krzycho nie jest u mnie zameldowany tylko pod nowym dworem mazowieckim, jego starsi mieszkają na bielanach a kuratorka przybyła na targówek hihi
 
Mój T teraz sam przyjeżdza autobusem do domku :lol:
 
No tak :( i jak tu sie nie załamać,ja mam ledwo jedno zdjęcie,które mu zrobiłam na przesłuchaniu.A innym chłopy do domu autobusami przyjeżdzają !! :x
Czy mógłby ktoś przesunąć ten czas :help:
 
widziałam się z kratorem co prawda był przeslany z Aś na grochowie (R był jako osadzony) tyle że przewiezli go z tamtą 26stycznia wiec nie wiem czemu z tamtą co prawda staramy się o ponowne przewiezienie go do warszawy ale na Służewiec więc nie wiem co mam o tym myśleć . Kurator bardzo sympatyczny troche mial problem z połapaniem sie dokladniej w naszych sprawach ale udalo mu sie ale też śmiać mi sie chcialo bo dopiero ja go poinformowałam że R jest w Tranowie(kiepski mają system informacyjny) ale opinie chyba wystawi dobrą.
 
Wyobraźcie sobie, że w ZK u mojego M był dzień dobroci!!! Przydzielali przepustki na święta i poszaleli! Np. M miał dostać stosowane przy 3-ciej przepustce 30 godzin, a dostał.......... 5 dni!!!!! :D Idę :tuptup: obmyślać menu :winko: ! Wszystkim Wam życzę takich komisji! :)
 
Powodzenia ale się bedzie działo :beer: :serce: :winko:
 
ewaklara ale Ci się trafił prezent :D , cieszę się razem z Tobą :) niewiele jest tu chwil radości ale każda nawet najmniejsza urasta do rangi... święta. Masz więc "podwójne" święta z Twoim M.
My też kiedyś dostaniemy takie prezenty :wink:
 
:( :( nie mam prezentu. Przed samą 22-gą M zadzwonił, ze się pomylili i podali na kadzience (wewnętrzna telewizja, gdzie ogłaszają takie rzeczy) błędnie. Nie am 5 dni :( tylko :( 2 dni.
To i tak więcej w porównaniu ze spodziewanymi 30 godzinami, ale ale ale ale ........... ech, co tu gadać, same rozumiecie.
 
No dobrze, trochę was pewnie rozsierdziłam, przepraszam, :ooo: , ale wiecie jak to jest. Obiecują komuś ciastko potem dają je a do tego jeszcze bombonierkę, którą następnie zabierają. Żal po stracie bombonierki jest większy niż radość z pozostawionego ciastka (ale tylko przez chwilę :wink: ) więc teraz już się cieszę, a menu i tak obmyślone. :)
 
Jak było na przepustce?Jak to jest... zmieniony był Jak relacje między wami?
 
Wiesz Gozzalka, od tej, o której pisałam w tym poście z 31.03. były jeszcze dwie - 5 dniowa na koniec majowego weekendu i teraz w poprzednim tygodniu 30 godzinna. Więc miałam okazję trochę z Nim pobyć i napisze Ci o wszytkich razem. Oczywiście było wspaniale. Móc rano budzić się koło niego, móc koło niego zasypiać. Bardziej prozaicznie: to on wstał aby córkę wyprawić do szkoły i on wyszedł po ciemku z psem. Ale też byliśmy na spacerach, bliższych i dalszych, wieczorem mogłam się do niego przytulić przed telewizorem i zaniedbałam to forum, bo były atrakcyjniejsze zajęcia niż siedzenie przed komputerem. Był kochany, mój i namiastka normalności (odwiedziliśmy znajomych, sąsiadom mówił jak dawniej "dzień dobry", nikomu nie musiałam mówić, gdzie On jest. Przy stole rodzinnym dla mojej rodziny też zarezerwowano dwa miejsca małżonkom i nikt nie patrzył na mnie - o ta biedna bez faceta, trzeba i o niej pomyśleć planując świateczne popołudnie itp.). Między nami było cudownie, chociaż nastąpił jeden zgrzyt, kiedy to wolał TV (jakiś tam mecz) niż pójście spać koło mnie, Potem się gęsto tłumaczył, że zrozumiał, iż chcę spokoju, a nie jego towarzystwa.
Co było inaczej?...
 
...No więc powinnam napisać, że żadnych zastrzeżeń, że sam miód.... ale nie. Denerwowało mnie w nim (zwłaszcza na tej 5-dniowej, może minęła pierwsza euforia i faktycznie poczułam się jakby codziennie), że np. zapomniał przez te pół roku gdzie stoją talerze, skąd bierze się czyste ręczniki. Wiecznie chodziłam i gasiłam za nim światło, które zostawiał dosłownie wszędzie. Takie dorbiazgi w sumie ale przez to było inaczej. Poza tym ja tez byłam inna: jestem dużo bardziej nerwowa niż kiedyś. Zawsze byłam choleryczką ale nie tak łatwo było mnie zdenerwować, teraz czasem wystarczy moment. Więc denerwowałam się niekiedy"o nic" a On dziwnie na mnie patrzył.
I jeszcze ta wszechogarniająca gonitwa czasu. Chcieliśmy w te krótkie dni zrobić tak wiele (w końcu są też domowe obowiązki i sprawy, które wymagają męskiej ręki). Jednak zrobiliśmy mało. Dużo pozostało na inny czas... Niby wiem, że nie da się w 5 (2, 1,5..) dni przeżyć tych utraconych miesięcy ale jednak...
Mimo wszytko jest dobrze, snujemy plany na "od sierpnia", bo wtedy jest Jego wokanda. Marzymy jak to się wreszcie podźwigniemy i zaczniemy prostować życie i wychodzić na finansową prostą. Zwłaszcza, że istnieje taka możliwość, tylko jeden warunek: On musi wreszcie wrócić!
Jesteśmy dobrej myśli, oboje (mimo, że ostatnio mam pewnien kryzys duchowy i zżera mnie smutek i samotność). Trochę się boję tylko, że Jego powrót jest dla mnie synonimem wybawienia od wszelkich trosk, a przecież to nie prawda. W "normalnym" życiu też są problemy i wcale to nie będzie taka znowu sielanka..... ale o tym pomyślę później...

Proszę używać opcji zmień !
 
Nie wiem, czy po przeczytaniu Twoich słów, Ewaklara, jest mi lżej, czy wręcz przeciwnie... mój mąż ma dostać pierwszą przepustkę za m-c i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia... BAAARDZO się z tego cieszę, bo razem z dziećmi tęsknimy, a widzenia to jednak mało, ale z drugiej strony trochę się obawiam tych 4-dniówek... Oboje się zmieniliśmy, każde na swój sposób... Widzę po Nim, że mimo zapewnień, że nie nabierze "więziennych manier" jednak nieco nimi przesiąkł..... Ja się usamodzielniłam, nabrałam więcej pewności siebie i pewnie też innych nawyków.....

No cóż, pożyjemy- zobaczymy :tuptup:
 
[cytat="ewaklara[wulgaryzm]ą ale ...[/cytat]
to, co mi wyrzuciło jako wulgaryzm, to było bardzo normalne słowo c h o l e r y c z k a, nic złego w nim nie widzę, a piszę je tu teraz dla jasności tego co opisałam wyżej.
Agato, każdy ma obawy i na pewno (tak, jak napisałam) nie będzie idealnie, ale ważne, że on będzie!!! Myśl o tym. W końcu w "normalnym" życiu też są zgrzyty i problemy. Tyle że inna jest ich tematyka. Z czasem wszystko jakoś okrzepnie itd. Mówię to w oparciu o doświadczneia po 9-cio miesięcznym pobycie M. w AŚ. Na początku nastąpiła "adaptacja" do wolności i rodziny ale ogólnie "bilans wyszedł na plus" i to WIELKI PLUS :ok: więc jeśli tylko oboje tego pragniecie będzie ok. :ok:
 
Jestesmy juz po kilkunastu przepustkach i wiecie co to nie gaszenie swiateł to problem wszystkich ale tam w zk oni tego nie robią, ktos im gasi i zapala światła
 
Dziewczyny powiedzcie mi czy jak staramy się o przepustkę losową i wychowawca powiedział by kierować wniosek do sądu penitencjarnego to czy mogę wysłać mężowi wniosek napisany na komputerze a on się tylko podpisze czy np.mogę tylko wysłać formularz a on napisze uzasadnienie czy poprostu wszystko musi być napisane przez niego odręcznie? a i czy "wniosek o zezwolenie na czasowe opuszczenie zakładu karnego art.141a §1 k.k.w" to odpowiednio zatytuowany wniosek na przepustkę losową??? czekam ...pilne :ooo:
 
lepiej zeby maz napisal, poszedl do wychowawcy od razu po opinie i z opnia wyslal do sadu. skraca droge, bo sad i tak odsyla do wychowawcy. a co do formy nie ma wielkiego znaczenia.
moze byc tak zatytulowane, choc to tez nie ma wiekszego znaczenia, byleby z tresci wynikalo, o co chodzi i jakie jest uzasadnienie :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra