Przerzucanie z celi do celi

  • Autor wątku Autor wątku Zielonooka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Zielonooka

Zielonooka

Użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
36
Mój narzeczony od ponad miesiąca przebywa w areszcie.Na początku było w miarę normalnie,później przenieśli go do innej celi,było ciężko,ale jakoś się zaklimatyzował,teraz znowu przerzucili go gdzieś indziej i tam jest strasznie źle.Strasznie się martwię o Niego i Jego zdrowie psychiczne jak i fizyczne.Czy strażnicy mają prawo bezpodstawnie przerzucać Go z celi do celi? Dowiedziałam się również,że ktoś,nie wiem dokładnie czy strażnik czy kto podsuwa mu do podpisania jakieś pisma(zastraszając,strasząc),że chcę się przenieść do innej celi,ale On nic nie podpisuje.Prokurator twierdzi,ze ten problem nie dotyczy sprawy i nie będzie się tym zajmować.Do kogo mogę napisać jakieś pismo,zażalenie czy coś? Do dyrektora zakładu karnego? jak te pismo miałoby wyglądać?proszę o pomoc.
 
tak nalezaloby od dyrektora aresztu napisac , albo moze isc na rozmowe , ale oni maja do tego prawo.
 
nie radziłabym pisać jakiś zazaleń czy cos w tym stylu chłopak sobie poradzi a jedynie takie pisma mogą mu zaszkodzić, zresztą zk to nie samatorium prawda?:cool:
 
Tak to nie sanatorium.Rozumiem,że ponosi się karę za swoje czyny,ale bez przesady.Każdy człowiek ma takie same prawa i nie rozumiem dlaczego ktoś ma go zmuszać,strasząc do podpisywania czegokolwiek.Z tego co słyszę panuje tam jakieś bezprawie.Ile razy mogą przenosić z celi do celi? Czy tam nie liczy się ich zdrowie psychiczne ani fizyczne?
 
Niestety SW zdrowie psycho-fizyczne aresztowanych czy osadzonych nikogo nie obchodzi!
Ja bede podzielać zdanie ANE aby jednak napisac do dyrektora pismo lub do sądu penitencjarnego, niejednokrotnie po takich pismach warunki osadzonych poprawiają się, tzn. może być w nowszej, wyremontowanej celi jednak jeżeli chodzi o ludzi tam przebywających to juz nikt na to nie patrzy. Mój siedzi z art. 244 (5mc 12 dni) a w celi jest z osobami z wyrokami po 15 lat, ponieważ jak powiedział dyrektor u którego byłam, oni przydzielają do cel pod wzgledem podgrupy a wyroki (ewentualne czy przyszłe przy aresztoanych) ich nie obchodza.
 
A ja zdecydowanie podzielam stanowisko Moniki R. W areszcie celem nadrzędnym przy osadzaniu jest zabezpieczenie dobra śledztwa. Przerzutki robi się po to by odizolować od siebie wspólników, a także by z tymi wspólnikami nie miały kontaktu osoby z nim osadzone. Żeby to zabezpieczyć wobec całej grupy aresztantów, trzeba nimi rzucać. Wystarczy że pojawia sie nowa osoba z tej układanki i całe "puzle " się rozlatują. Więc na pewno nic nie wskórasz. Już prokurator "się tym zainteresował" i takie samo zainteresowanie wykaże Sąd Penitencjarny. Pismami i skargami możesz tylko kogoś rozdrażnić. Zdaj sobie sprawę, że jako narzeczona wogóle nie masz do tego prawa. A już to co pisze ansark, że ktoś po Twojej interwencji będzie dążył do poprawy warunków odbywania kary osadzonego, to abstrakcja. Jak Cię zapamiętają, to jako narzeczona (w świetle prawa osoba obca) nigdy nie dostaniesz z nim widzenia.
 
Ostatnia edycja:
Monika R napisał:
nie radziłabym pisać jakiś zazaleń czy cos w tym stylu chłopak sobie poradzi a jedynie takie pisma mogą mu zaszkodzić, zresztą zk to nie samatorium prawda?:cool:

Z tego co pisze Zielonooka to chodzi o AŚ, a nie ZK więc jeżeli jej narzeczony ma nadal status TA to istnieje jeszcze coś takiego jak domniemanie niewinności więc stwierdzenie, że ZK to nie sanatorium jest moim zdaniem nie na miejscu, bo dlaczego ma ponosić już konsekwencje jeśli wina jeszcze nie została udowodniona?

Inna rzecz, że przenosić z celi mogą zawsze i trzeba się z tym pogodzić, ale jeżeli osadzony czuje, że jego zdrowie psych. lub fiz. jest narażone na jakieś niebezpieczeństwo to jak najbardziej może złożyć zażalenie więc myślę Zielonooka, że powinniście spróbować.
 
atula napisał:
Z tego co pisze Zielonooka to chodzi o AŚ, a nie ZK więc jeżeli jej narzeczony ma nadal status TA to istnieje jeszcze coś takiego jak domniemanie niewinności więc stwierdzenie, że ZK to nie sanatorium jest moim zdaniem nie na miejscu, bo dlaczego ma ponosić już konsekwencje jeśli wina jeszcze nie została udowodnion.

przejezyczyłam sie wiec napisze tak ani AŚ ani ZK to nie sanatorium ;)
 
Recedes napisał:
Jak Cię zapamiętają, to jako narzeczona (w świetle prawa osoba obca) nigdy nie dostaniesz z nim widzenia.

Wiem o tym,że w świetle prawa jestem obcą osobą,więc gdybym jednak zdecydowała się na złożenie jakiegoś zażalenia, to napisałaby to Mama mojego narzeczonego.


Piszecie,że przenoszenie z celi do celi jest "normalne",ale mi chodzi o to czy strażnik lub wychowawca ma prawo zmusić do podpisania oskarżonego pisma, w którym będzie napisane,że to on sam chce się przenieść do innej celi?
 
Zielonooka napisał:
Piszecie,że przenoszenie z celi do celi jest "normalne",ale mi chodzi o to czy strażnik lub wychowawca ma prawo zmusić do podpisania oskarżonego pisma, w którym będzie napisane,że to on sam chce się przenieść do innej celi?
Nie bardzo mogę zrozumieć po co im takie dziwaczne oświadczenia, skoro mogą go przenieść bez nich. Chyba że wchodzi w rachubę np osadzenie niepalącego z palącymi. To już co innego.
 
Recedes napisał:
A już to co pisze ansark, że ktoś po Twojej interwencji będzie dążył do poprawy warunków odbywania kary osadzonego, to abstrakcja.

Jakbym się z taką rzeczą nie spotkała to nie pisałabym o czyms takim. Znajomy wraz z kolegami z celi wrecz namolnie pisali do sądu skagi na złe warunki odbywania kary no i poskutkowało to tym, ze przenieśli ich do świeżo wyremontowanej celi.

Zielonooka: Co do pytania o podpis to poczytaj tutaj moze się przyda:
http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/wady_oswiadczenia_woli-a_5084.htm
 
Ostatnia edycja:
Recedes napisał:
Nie bardzo mogę zrozumieć po co im takie dziwaczne oświadczenia, skoro mogą go przenieść bez nich. Chyba że wchodzi w rachubę np osadzenie niepalącego z palącymi. To już co innego.
Nie nie chodzi o przeniesienie dla palących czy nie palących.

Po prostu oni Nim tak rzucają,coraz po gorszych celach.
Już się gubię w tym wszystkim co i jak.Czekam na kolejne widzenie za dwa tygodnie i wtedy może będę wiedziała więcej szczegółów.Albo może wcześniej dostane list.
 
Siedzi dopiero miesiąc i to chyba raczej normalne, że go tak przerzucają. Najpierw trafia na celę przejściową, tam może być do 2 tyg, później muszę przenieść.
Mój jak trafił, do AŚ, to przez pierwszy miesiąc, był w 4 celach :wow:
 
Moniak napisał:
Recedes a skazanych po co się tak przerzuca?
Najczęstsza odpowiedz SW w takiej sytuacji jest taka: "bo jest taka potrzeba". Powodów do przemieszczania osadzonych między celami jest tysiące i na tak postawione pytanie nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Wiem, że często bywa tak, że jest jeden lub kilku, którzy nie są w stanie posiedzieć w jednej celi choćby doby. I taki "kliniczny przypadek " powoduje, że trzeba mu ciągle robić nowa miejsce. Cierpią na tym najspokojniejsi osadzeni, bo w takich celach szuka się dla takiego typa miejsca. Dyskutował bym czy w takiej sytuacji przerzutki są wymysłem klawiszy, czy koniecznością. To tylko jeden z wielu przykładów, które można przytaczać. Tak było, jest i będzie naprawdę skargi w tej konkretnej sytuacji nie mają sensu.
 
Czyli też możliwe jest możliwe przerzucanie tych spokojnych, do tych niespokojnych, żeby zarazili ich swoim spokojem, też jest możliwe?:)
 
Moniak napisał:
Czyli też możliwe jest możliwe przerzucanie tych spokojnych, do tych niespokojnych, żeby zarazili ich swoim spokojem, też jest możliwe?:)
To są "uroki" polskich, przeludnionych jednostek penitencjarnych. Niestety sądy zamykają wszystkich, nie tylko tych spokojnych. Gdyby w więzieniach przebywali sami spokojni i grzeczni, nie było by przerzutek między celami.
 
Ostatnia edycja:
przerzucanie to nomalne jest ale nie wiem od czego to zalezy ... a Twoj czego to zle znosi ?? tylko przez klawiszy czy tez przez "lokatorow" ??
 
Mojego M. przerzucali już 4 razy, w tym raz do innego aresztu. Jest przeludnienie i jakoś muszą sobie radzić. Myślę, że wyszło na korzyść - jest w celi dla niepalących, w lepszym arszecie i choć mam teraz do niego dalej, uważam, że dobrze się stało. A siedzi dopiero 1,5 miesiąca.
 
Mój narzeczony siedział 2 miesiące w areszcie. Tak samo przez pierwszy miesiąc był przerzucany z celi do celi. Z tego co pamiętam kolejny miesiąc był bez przerzutki. Nie wiem po co im to, a takie gadanie że jest to dla dobra śledztwa to bzdury, bo mój już miał wyrok ito za kradzież, więc nie miał by czego i jak przekręcić;/ Nie mam pojęcia czemu tak robią, jak tak czy siak na jego poprzednie miejsce ktoś przyjść musi, więc czemu on by nie mógł tam siedzieć? No ale tak to już jest :confused:
 
Powrót
Góra