Przesyłki do dłużnika przychodzą na mój adres - co robić?

  • Autor wątku Autor wątku Athanor
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ja bym po prostu porozmawiała z sąsiadem. Konkretnie i bez zbywania mnie.
 
amelia2013 napisał:
Zagwarantujesz że żaden komornik nie pofatyguje się ze ślusarzem pod jego nieobecność?
Zagwarantuję. Komornik, jeśli przyjdzie faktycznie pod adres naszego nieszczęśnika, to zadzwoni do drzwi i jeśli nikogo nie zastanie to pozostawi kartkę z prośbą o kontakt.
Amelio, jesteś mądrzejsza od ludzi, którzy wiedzę o świcie czerpią z programów interwencyjnych nadawanych w stacjach dla ciemnoty. Twoim obowiązkiem jest więc wyjaśniać i odkłamywać durną medialną rzeczywistość. Tymczasem gwarzysz jednym językiem z użytkownikiem, który tyle słyszał i czytał o ... i utwierdzasz go w idiotycznym mniemaniu o komornikach, egzekucji itp. Pomyśl, jesteś na forum prawnym by straszyć ludzi? Pamiętaj, że nasze odpowiedzi czytane są nie tylko przez pytających. Do diabła, naprawdę nie rozumiesz, że prędzej nasz założyciel wątku idąc na policję, do wojska, czy gdzie tam jeszcze chce w sprawie listu "nie do niego" zostanie zabity przez spadający meteor, niż że dojdzie do przymusowego otwarcia jego lokalu w ramach egzekucji prowadzonej z majątku sąsiada z góry? Nieś kaganek oświaty prawnej, nie zaś "dmuchaj na zimne" szerząc bzdurne pogłoski o niewyobrażalnych działaniach okrutnych i nieuczciwych komorników oraz wzbudzając strach przed tajemniczym, nieznanym i złym prawie.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
:brawo:
Jeden Grzeszczyk napisał:
Komornik, jeśli przyjdzie faktycznie pod adres naszego nieszczęśnika, to zadzwoni do drzwi i jeśli nikogo nie zastanie to pozostawi kartkę z prośbą o kontakt.
Nie wiesz jaka to sprawa, nie wiesz jaki wniosek złożył wierzyciel. A nuż komornik z ekipą robią tournee po mieście, ma wnioski o przymusowe otwarcia. Myślisz że będzie zostawiał karteczki?
I proszę cię, wręcz mnie obrażasz przyrównując do rozhisteryzowanych historyjek tabloidowych. Daleko, oj daleko mi do takich medialnych bajeczek, ale doskonale wiem, że przy odrobinie pecha taka niemiła sytuacja może go spotkać. Zamiast karteczki z prośbą o kontakt, plomby na drzwiach.
A najlepiej to niech kolega LLawyer się wypowie o praktyce, będzie z pierwszej ręki :)
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
To i ten meteoryt spadnie.
Prawdopodobieństwa zajścia tych dwóch zdarzeń nawet nie ma sensu porównywać
Jeden Grzeszczyk napisał:
A Ty straszysz.
Nie straszę. Zwracam uwagę, że taka sytuacja jest jak najbardziej realna. I nie sugeruję, wbrew temu co mi wciskasz, że komornik już czyha ze ślusarzem. Jeden, drugi, trzeci rzeczywiście zostawi kartkę w drzwiach z informacją ale czwarty będzie miał wniosek o otwarcie i sobie otworzy, pozajmuje, powynosi i zaplombuje.
 
Ja bym był także skłonny stwierdzić, że z tej sytuacji mogą (mogą, ale nie muszą) wyniknąć jakieś kłopoty.
Komornik stwierdzi wprost - miał nakaz egzekucji na konkretny adres to wykonał swoje czynności. A potem doda standardową formułkę którą zasłaniają się komornicy, czyli stwierdzi że miał prawo domniemywać że dłużnik był współwłaścicielem rzeczy które komornik zastał pod wskazanym adresem, więc komornik w dobrej wierze zajął wszystko co mu się nawinęło i przedstawiało jakakolwiek wartość.
I nie piszę tego w kontekście głośnych zdarzeń z ostatniego czasu, choćby z tym nieszczęsnym ciągnikiem. To jest akurat grubsza afera.
Ale ile jest sytuacji, gdy komornik coś zajmuje niesłusznie, a potem nie można tego odzyskać. Prosty przykład: były w mieście dwie kobiety o tym samym nazwisku. Jedną ścigał komornik za długi, druga była czysta.
Dłużniczka nic nie miała, więc komornik (jak twierdził w wyniku błędów w dokumentach jakie dostał) zainkasował kwotę z konta tej drugiej kobiety.
Pieniądze trafiły do wierzyciela, komornik zainkasował swoje wynagrodzenie, i wyszła afera. Bo jak ta niewinna kobieta chciała odzyskać pieniądze to się dowiedziała, że przecież komornik działał na podstawie dokumentów, wierzyciel ani myślał oddać pieniędzy jakie dostał od komornika, a prokuratura umorzyła śledztwo bo nie dopatrzyła się przestępstwa.
I w taki oto sposób biedna kobieta której winą było tylko identyczne imię i nazwisko oraz miasto zamieszkania co faktycznej dłużniczki została bez pieniędzy, prokuratura stwierdziła że sprawy nie ma, a wierzyciel i komornik zarobili na całej sytuacji.
 
Powiadasz że pieniądze jednak odzyskała... no zobacz. Jak zrobił się taki dym w mediach że nawet prokuratura okręgowa musiała się tłumaczyć publicznie z decyzji o umorzeniu śledztwa, to kobieta odzyskała pieniądze.
Ciekawe po jakim czasie, i co byłoby gdyby nie poszła wcześniej nagłośnić sprawy.

Ale wracając to tematu wątku to powyższy przykład bardzo dobrze obrazuje pewien mechanizm na podstawie którego autor wątku ma słuszne obawy.
W jego przypadku komornik jak będzie chciał to też zajmie sobie to co uzna za stosowne podpierając się adresem w dokumentach.
Komornik nie będzie dociekał czy dłużnik mieszka pod tym adresem, tylko wyjdzie z założenia że skoro w dokumentach jest adres, to dłużnik jest współwłaścicielem tego co komornik zastanie pod tym adresem.
Jak była ta afera z ciągnikiem to nawet przedstawiciel Rady Komorniczej wielokrotnie i namiętnie w mediach podkreślał, że komornik jak idzie na egzekucję nie ma obowiązku dociekać gdzie kto mieszka oraz co jest czyją własnością. Ma nakaz na konkretny adres - zajmuje.
 
Ostatnia edycja:
raf85pl napisał:
ak ta niewinna kobieta chciała odzyskać pieniądze
Odzyskała, bo to łatwe. Wystarczyło wyjaśnić pomyłkę.
raf85pl napisał:
a prokuratura umorzyła śledztwo bo nie dopatrzyła się przestępstwa.
Bo tu nie było przestępstwa. To, że sprawa trafiła do prokuratury świadczy jedynie, że ktoś jest idiotą i się wygłupił sprawę do prokuratury zgłaszając. Chyba, że się mylę i jednak doszło tu do jakiegoś przestępstwa. Jedyna możliwość, jeśli koniecznie mamy dopatrzyć się tu czynu zabronionego, to przestępcze nazywanie się tak samo jak ktoś inny. Przepraszam za te kpiny, ale naprawdę warto czasami stuknąć się w głowę, zanim się zacznie publicznie debilne wnioski głosić. Prokuratura! Po prostu cymes!
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Odzyskała, bo to łatwe. Wystarczyło wyjaśnić pomyłkę.Bo tu nie było przestępstwa. To, że sprawa trafiła do prokuratury świadczy jedynie, że ktoś jest idiotą(...)
Czy Ty widzisz co sam piszesz? Osoba X przychodzi do osoby Y, zasłaniając się prawem zabiera mu niesłusznie co mu się podoba i nie ma tu przestępstwa?
I na dodatek osoba Y ma biegać za X-em, by ten w swojej łaskawości zechciał zauważyć, że jednak ograbił nie tego co trzeba, i łaskawie prosić by ten zechciał oddać w bliżej nie określonej przyszłości niesłusznie zagrabiony majątek.
Wniosek z tego taki, że może przyjść do mnie komornik (choć nigdy złotówki długu nie miałem), zablokować konto bankowe, wyczyścić mieszkanie, a ja mam potem na kolanach zaczołgać się do jaśnie komornika w celu wyjaśnienia że chyba się pomylił. A komornik powie że miał nakaz na inną osobę z moim adresem zamieszkania, lub windykował osobę o takim samym imieniu i nazwisku.
 
raf85pl napisał:
Czy Ty widzisz co sam piszesz? Osoba X przychodzi do osoby Y, zasłaniając się prawem zabiera mu niesłusznie co mu się podoba i nie ma tu przestępstwa?
I na dodatek osoba Y ma biegać za X-em, by ten w swojej łaskawości zechciał zauważyć, że jednak ograbił nie tego co trzeba, i łaskawie prosić by ten zechciał oddać w bliżej nie określonej przyszłości niesłusznie zagrabiony majątek.
Wniosek z tego taki, że może przyjść do mnie komornik (choć nigdy złotówki długu nie miałem), zablokować konto bankowe, wyczyścić mieszkanie, a ja mam potem na kolanach zaczołgać się do jaśnie komornika w celu wyjaśnienia że chyba się pomylił. A komornik powie że miał nakaz na inną osobę z moim adresem zamieszkania, lub windykował osobę o takim samym imieniu i nazwisku.
Co Ci przyszło do głowy by pisać akurat na forum prawnym? Nie warto wybrać sobie jakieś miejsce, gdzie można wypowiadać się temat znanych sobie zagadnień? Po co te żenujące brednie? Najfajniejsze jest tu słowo "ograbił" w kontekście komornika. Chyba kolegę jacyś egzekutorzy ograbili doszczętnie z rozumu.
 
Ostatnia edycja:
Na chwilę obecną to Ty każdego kto ma inne zdanie obrażasz.
I na dodatek przeczysz słowom przedstawiciela Rady Komorniczej, który swego czasu biegał po mediach przy okazji afery z ciągnikiem.
Mówił wtedy jasno: komornik podczas czynności nie ma obowiązku dociekać czy pod danym adresem zamieszkuje dłużnik. Komornika nie interesuje nawet rozdzielność majątkowa (w przypadku małżonków). Egzekucja to jego zdaniem nie jest czas na wyjaśnianie kwestii formalnych, więc komornik w chwili egzekucji może przyjąć domniemanie że skoro wszedł na adres zgodny z dokumentami, to wszystko co tam znajdzie jest współwłasnością dłużnika. A jak jest współwłasnością to podlega zajęciu.
 
raf85pl napisał:
komornik podczas czynności nie ma obowiązku dociekać czy pod danym adresem zamieszkuje dłużnik. Komornika nie interesuje nawet rozdzielność majątkowa (w przypadku małżonków). Egzekucja to jego zdaniem nie jest czas na wyjaśnianie kwestii formalnych, więc komornik w chwili egzekucji może przyjąć domniemanie że skoro wszedł na adres zgodny z dokumentami, to wszystko co tam znajdzie jest współwłasnością dłużnika. A jak jest współwłasnością to podlega zajęciu.
To dla prawnika elementarz. Nie rozumiesz o co chodzi w tym wątku? Użytkownik napisał, że przychodzą pod jego adres listy kierowane do sąsiada. A Ty porównujesz sytuację do "sprawy ciągnika", pomyłek "na bliźniaka" itp. Wychodzą z tego nieziemskie brednie. Tu nie ma żadnych podobieństw. Po pierwsze, komornik zapewne pójdzie do właściwego mieszkania dłużnika, po drugie, jeśli nawet trafi do naszego założyciela wątku, to domownik powie egzekutorowi: "to nie tu, proszę iść piętro wyżej". Po trzecie, jeśli komornik nikogo nie zastanie w domu (a trafi do "nie dłużnika"), to pozostawi kartkę ze swoim numerem telefonu z prośbą o kontakt ... i dalej jak w punkcie drugim. I na pewno nikomu egzekutor nie zabierze traktora. Tyle.
 
Z kartką fajnie, chyba że delikwent wyjedzie na miesiąc na wakacje. Kontakt z komornikiem nie nastąpi. Nadal jesteś 100% pewny, że po miesiącu bez kontaktu komornik na pewno nie rozpocznie egzekucji z ruchomości? :) A jak wakacje będą dłuższe to i zlicytować zdąży.
Lepiej przeciwdziałać, zwłaszcza w kraju z tak fenomenalnym i przyjaznym dla obywatela systemie prawnym.
 
Ostatnia edycja:
123abcd napisał:
Nadal jesteś 100% pewny
Tak. Szansa na ten splot zdarzeń jest mniejsza niż trafienie spadającym meteorytem.
123abcd napisał:
Lepiej przeciwdziałać
Przecież się nie da. Bo jak? Zadzwonić profilaktycznie do każdego komornika w Polsce?
123abcd napisał:
zwłaszcza w kraju z tak fenomenalnym i przyjaznym dla obywatela systemie prawnym.
Przecież Ty o tym systemie nie masz pojęcia.
Skończcie już straszyć ludzi.
 
Serdecznie, z całego serca dziękuję, @123abcd. Byłem na poczcie z pismem, że nikt o takim nazwisku pod moim adresem nie zamieszkuje. PANI Naczelnik oddziału przyjęła wraz z pokwitowaniem na kserokopii pisma. Zrobiłem ksero awizo, oddałem oryginał. W poniedziałek idę do biura meldunkowego po zaświadczenie, że nikt taki u mnie nigdy nie był zameldowany. Po tym udaję się do wszystkich kancelarii komorniczych w moim mieście, z ksero tego zaświadczenia i z prośbą, aby nie nękano mnie nie moją korespondencją.
Idę do dobrej kancelarii prawnej po poradę jak mam się bronić.

Niestety zdaję sobie sprawę że nie żyjemy w państwie prawa. Oglądałem Układ Zamknięty, parę programów interwencyjnych i wiem, że komornik wcale nie musi być uczciwy. Łagodnie mówiąc.

Pytanie, co mam jeszcze zrobić?
 
korf napisał:
Nie ten kościół, nie ten dzwon. Dostała kasę. Znam sprawę nie z prasy, TV -z dokumentów.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Odzyskała, bo to łatwe. Wystarczyło wyjaśnić pomyłkę.
Domyślam się iż chodzi o sprawę emerytki z Sochaczewa? Jeśli tak, to owszem kasę dostała.

Ale kolego korf - dopiero jak zrobił się dym na cała Polskę i zapłaciła... Rada Komornicza!
Czy potem Rada zmusiła komornika do rozliczenia się, albo wierzyciela, tego już nie wiem. Jak wiesz to się ze mną tu podziel informacjami, gdyż sama jestem ciekawa dalszego ciągu.

@Jeden Grzeszczyk: wystarczyło wyjaśnić pomyłkę? Proszę sobie szanowny kolego nie robić jaj. U komornika nic nie wskórała, w prokuraturze też nic. U kogo miała więc wyjaśniać pomyłkę? U wierzyciela będącym spółką bodajże w upadłości i o ile dobrze pamiętam to otrzymaną kasę od razu wcięło na długi tejże spółki??? Czy może u proboszcza na swojej parafii?

Jeden Grzeszczyk napisał:
Bo tu nie było przestępstwa. To, że sprawa trafiła do prokuratury świadczy jedynie, że ktoś jest idiotą i się wygłupił sprawę do prokuratury zgłaszając. Chyba, że się mylę i jednak doszło tu do jakiegoś przestępstwa.
Było przestępstwo. Adwokat wierzyciela podał błędne dane, PESEL "dopasował" do emerytki. Komornik też nie był bez winy w tym zamieszaniu, nie zweryfikował osoby dłużniczki.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Wychodzą z tego nieziemskie brednie. Tu nie ma żadnych podobieństw.
Zgodzę się - że nie ma podobieństw.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Po pierwsze, komornik zapewne pójdzie do właściwego mieszkania dłużnika,
Czy kolega potrafi przeczytać co napisał? Komornik ma w papierach adres sąsiada, a pójdzie na właściwy adres do dłużnika? Jak on taki jasnowidz, to niech lepiej co losowanie lotto skreśla, zarobi więcej a i się w robocie komorniczej nie będzie stresował
Jeden Grzeszczyk napisał:
po drugie, jeśli nawet trafi do naszego założyciela wątku, to domownik powie egzekutorowi: "to nie tu, proszę iść piętro wyżej".
A dlaczego ma nie trafić, skoro jego adres ma w papierach? Tylko i wyłącznie do niego się pofatyguje i jeżeli dojdzie do takowego spotkania, to chwała Bogu, problem się rozwiąże sam. Gorzej jak nikogo nie zastanie, a akurat wierzyciel-hurtownik i z góry zażyczy sobie wjazd komornika z drzwiami i pozajmowanie ruchomości.
Jeden Grzeszczyk napisał:
to pozostawi kartkę ze swoim numerem telefonu z prośbą o kontakt ... i dalej jak w punkcie drugim
Jeden zostawi kartke, drugi to samo ale trzeci - jak już pisałam - będzie miał wniosek o otwarcie lokalu. Poza tym jeden z kolegów pisał - dłuższe wakacje, oczywisty brak kontaktu i co sobie komornik ma pomyśleć?
Jeden Grzeszczyk napisał:
I na pewno nikomu egzekutor nie zabierze traktora. Tyle.
Zgadza się. Na pewno. Trudno by ktoś trzymał traktor przed kamienicą czy blokiem...
Jeden Grzeszczyk napisał:
Tak. Szansa na ten splot zdarzeń jest mniejsza niż trafienie spadającym meteorytem.
Nie chcę być niegrzeczna, ale kolega miał chyba okazję spotkać się z tym meteorytem... Dlaczego się kolega tak upiera przy twierdzeniu, że praktycznie (porównując do szansy oberwania meteorytem) nie ma szans na przymusowe otwarcie lokalu? Już pisałam i zdania nie zmienię - wystarczy że komornik dostanie wniosek od wierzyciela o otwarcie lokalu. Takie małe prawdopodobieństwo że wierzyciel złoży? Proszę nie opowiadać takich głupstw, ani też że wtedy grzecznie zapuka i zostawi karteczkę. Może jeszcze przeprosi, że ośmielił się niepokoić?
Athanor napisał:
Pytanie, co mam jeszcze zrobić?
Porozmawiać z sąsiadem. Ustalić na poczcie który to komornik i poinformować o zaistniałych okolicznościach.
 
Ostatnia edycja:
Athanor napisał:
W poniedziałek idę do biura meldunkowego po zaświadczenie, że nikt taki u mnie nigdy nie był zameldowany
Nic Ci to nie da. Przecież można mieszkać jednak nie dokonując obowiązku meldunkowego. Gdyby to było takie proste, dopiero Dłużnik będzie miał możliwości uniknięcia egzekucji. Idzie, wymelduje się, mieszka dalej i Komornik może mu teraz... :)
Inna osoba pokazuje Komornikowi zaśwadczenie, że Dłużnik nie jest zameldowany pod tym adresem i po ptokach. Niestety, nie ma takiej możliwości, natomiast Komornik ma już możliwości aby uzyskać informację czy Dłużnik faktycznie zamieszkuje, czy też nie.
Athanor napisał:
wszystkich kancelarii komorniczych w moim mieście, z ksero tego zaświadczenia
Rónież nie przyniesie efektu. Już widzę jak Komornik wszczynając postęowanie egzekucyjne będzie biegał i sprawdzał karteczkę czy czasami to nie chodzi o tego Dłużnika. Zresztą jak napisałem na początku, Komornik ma możliwości zweryfikowania czy Dłużnik mieszka, czy też nie pod wskazanym adresem.
Jak zapuka Komornik, wskazujesz mu faktyczne miejsce zamieszkania Dłużnika, Komornik może łatwo to sobie sprawdzić i po kłopocie.
Jednak jak bardzo chcesz pobiegać kilka dni po mieście tracąc czas i nic nie uzyskując, Twoja wola.
Jak będziesz miał pecha to o 6.00 wpadnie z drzwiami Policja rzucając Ciebie i całą rodzinę na ziemię bo się pomyliły adresy. Takie rzeczy też się zdarzają i chyba nawet częściej. Będziesz teraz biegał po wszystkich komisariatach, podawał adres i uprzedzał, że Ty nie jesteś niczemu winny itp. ?
Są wakacje, zrób grilla, napij się piwka i się nie przejmuj :)
 
Ostatnia edycja:
Pytanie, co mam jeszcze zrobić?

Jak przyjdzie pismo od komornika, to poproś na poczcie, żeby podali Ci dane kancelarii-nadawcy i tam wyjaśnij sprawę, nawet telefonicznie.

Chodzenie po wszystkich komornikach w mieście może nie przynieść skutku, bo sprawą sąsiada może zajmować się komornik z innej miejscowości.
 
Po-Tem napisał:
Jak przyjdzie pismo od komornika, to poproś na poczcie, żeby podali Ci dane kancelarii-nadawcy
Sądzisz, że akie pisemko od Komornika co zawiera ?
Hej, to ja, Komornik, a kuku :)
Czy może jednak dane kancelarii z prośbą o kontakt ?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra