ferdek125 napisał:
Ponawiam pytanie jakie czynności zgodne z prawem może dokonać osoba wzywana do zapłaty /telefonami/ straszona sprzedażą długu itp. Która wezwała potencjalnego wierzyciela do udowodnienia jego istnienia a ten na wezwanie nie odpowiedział.
Pytanie jest głupie (powiedzonko o tym, że nie ma głupich pytań, jest bzdurne). Dlatego też można na nie odpowiadać w nieskończoność. Wierzyciel nie ma obowiązku udzielać odpowiedzi na pytania (wnioski, prośby itp.) dłużnika, tak samo jak Ty nie masz obowiązku odpowiadać na czyjekolwiek pytania (wnioski, prośby). Nie istnieją więc żadne działania prawne, które mogłyby zmusić wierzyciela do ustosunkowania się do pism, czy słów dłużnika. Tak jak nie istnieje sposób prawny, do tego by zmusić Cię abyś odpowiadał na listy pisane do Ciebie.
ferdek125 napisał:
Jako prawnik powinieneś umieć odróżnić groźbę od informacji /tego uczą na studiach widocznie jeśłi jesteś prawnikiem na tym wykładzie nie byłeś/.
Jako prawnik doskonale wiem, że zasady języka prawnego nie unieważniają zasad języka literackiego, potocznego itp. Jeśli np. powiesz sąsiadce, że nie będziesz jej odwiedzał, o ile dalej będzie przyjmować tego amanta spod nr 6., to zgodnie z zasadami języka polskiego (obowiązującego w równej mierze prawników, rybaków, sprzedawców obuwia i wszystkich innych), zagroziłeś jej zaprzestaniem składania wizyt. Czyli wyraziłeś groźbę. Dalej nie rozwijam, bo Ty i tak nic nie pojmujesz. W każdym razie, Twój strzał "w prawnika" był nie tylko nietrafiony, ale zgoła dziecinny.
ferdek125 napisał:
Funkcjonujące w Polsce prawo daje szeroki wachlarz działań zgodnych z prawem, które może wykorzystać do obrony przed próbami windykacji długów każda osoba.
Ktoś to neguje? Pełna zgoda (nawet za szeroki), jednak nie aż tak szeroki, by Twoje porady nie były kompletnymi bredniami (usiłujesz wmawiać, że należy zastosować dane działanie w sytuacji zupełnie takiego działania nie uzasadniającej, wręcz wykluczającej).
ferdek125 napisał:
Dodatkowo wprowadzasz pytających w błąd - twierdząc, że nic nie mogą zrobić w takich sytuacjach.
Dokładnie odwrotnie. Ty wprowadzasz w błąd, doradzając jakieś zachowania nijak nie pasujące do faktów, o których piszesz. Tymczasem ja prostuję Twoje debilizmy, a gdy zaistnieje sytuacja wymagająca działań, natychmiast śpieszę z pomocą.
Niestety Drogi ferdku, jesteś za mało bystry, by zajmować się tematyką, za którą się wziąłeś. Wygląda to tak, że w żaden sposób nie jesteś w stanie odróżnić jamnika od żyrafy. A gdy Ci się zwróci uwagę, że zwierzę które wziąłeś za żyrafę, w istocie jest jamnikiem, to szczerze odpowiadasz, iż zwracający uwagę wyklucza istnienie żyraf. I będziesz na temat żyraf rozprawiał bez końca, powołasz się na wszelkie dowody istnienia tych stworzeń (oczywiście dostępne w internecie i dające się łatwo wyszukać), na pewno też błyśniesz wiedzą o żyrafach (znów internet). A tymczasem w kąciku siedzi sobie (od samego początku) sympatyczny jamniczek.