Publiczna oferta sprzedaży długu Polkomtel z 2001 roku.

  • Autor wątku Autor wątku Ducato28
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Ducato28

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2014
Odpowiedzi
8
Publiczna oferta sprzedaży długu Polkomtel z 2001 roku przez Intrum Justitia

Witam.

Dostałem 3 dni temu pismo z Intrum Justita w którym jest napisane , że rozważają wystawienie mojego długu wobec Polkomtel S.A. do
cyt. :" sprzedaży poprzez ogłoszenie publiczne w prasie , internecie i innych środkach masowego przekazu ".
W tym piśmie powołują się na podstawę prawną Dz. U. z 2010 r. Nr 81 , poz. 530.
Nie otrzymałem żadnego wezwania do sądu , żadnej sprawy nie było itp.
Dodam , że jest to dług z 01.2001 roku. Taka jest data wystawienia ostatniej faktury przez Polkomtel.
Dzwoniłem do nich dzisiaj i stwierdzili , że muszę to zapłacić ( 1520 zł ) , bo inaczej będę opisywany w gazetach , internecie itd. Powoływali się na art. 117 kpc. Przeczytałem ten artykuł kilka razy i jasno z niego wynika , że sprawa uległa przedawnieniu , bo nie było sprawy w sądzie , nie był wyznaczony mediator itp.
Powiedzcie mi proszę , co mam w tej sytuacji zrobić , aby nie zostać " gwiazdą medialną "...
Czy poza napisaniem do nich pisma i przedstawieniu swoich racji o przedawnieniu długu mogę coś jeszcze zrobić ?

Ps. Jeżeli trzeba to wrzucę to pisemko do postu.

Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam
Wojtek
 
Ostatnia edycja:
Po pierwsze straszak - co to znaczy "publiczna sprzedaż" gazety internet itp....

Takie długi sprzedaje się na tzw giełdach... Sprzedaż/wystawienie jest zgodna z prawem pod warunkiem umieszczenia niepełnych danych np wygląda to tak Pan X zamieszkały na ulicy Intrum dług w kwocie 1520 zł. Warunek to niepełne dane osobowe.

https://www.krajowagieldadlugow.pl/

Dlaczego korzystają z takiego straszaka - bo wiedzą, że w sądzie poniosą koszty a Ty się powołasz na przedawnienie i poślesz ich na szczaw i mirabelki.

Decyzja czy zapłacić i mieć święty spokój czy "zignorować" zależy od Ciebie.

Gdyś zdecydował się walczyć.... możesz napisać pismo o tym, że do czasu udokumentowania istnienia długu /faktury, regulamin itp/ uznajesz że dług nie istnieje. W przypadku braku udokumentowania roszczeń wszystkie działania intrum traktujesz jako naruszenie swoich dóbr i zastosujesz wszystkie możliwe mechanizmy prawne w celu ich ochrony. /pewnie zignorują/

W przypadku udokumentowania powołujesz się na przedawnienie :) i żądasz zaprzestania działań naruszających Twoje prawa /chyba art. 24kc/. I uzbrajasz się w cierpliwość ignorujesz ich wszystkie działania poza nakazem /to oczywiste na nakaz sprzeciw i powołanie się na brak udokumentowania długu i przedawnienie/

Jeśli nie przyślą Ci dokumentów potwierdzających dług - możesz napisać

- do Giodo o podejrzeniu nielegalnego wejścia w posiadanie i straszenie upublicznieniem danych osobowych. Załączasz swoje pismo na które nie dostałeś odpowiedzi... poczytaj decyzje

http://www.giodo.gov.pl/305/j/pl/


- prokurator o "podejrzeniu próby wyłudzenia należności"..

Ale od razu powiem to jest zabawa i "straszak" w drugą stronę.. mało realne aby coś w tej sprawie zrobili... co prawda jeśli się podejmą to ktoś w intrum będzie się musiał napocić....
 
Ostatnia edycja:
RE: Publiczna oferta sprzedaży długu Polkomtel z 2001 roku przez Intrum Justitia

Ducato28 napisał:
Powiedzcie mi proszę , co mam w tej sytuacji zrobić , aby nie zostać " gwiazdą medialną "...
Stary, wiesz ile zarobisz będąc gwiazdą medialną? Oni chcą cię wypromować a ty portkami trzęsiesz, no ja cię proszę...
A tak całkiem serio - pomyśl chwilę, zastanów się. Ogłoszenie w gazecie kosztuje, prawda? Telewizja - co, przeczytają twoje nazwisko przed głównymi wiadomościami o 19.30? Cena... Weź się ogarnij. Jedyne co, to jak wpiszesz się w google to możesz wysoko wyskoczyć z linkiem do jakiejś internetowej giełdy długów. Tyle i nic więcej. Gromadź dowody, zapisuj www itp. Jak podadzą cię do sądu i sąd oddali powództwo jako nienależne, to wtedy ich ładnie skasujesz na niezłą kapuchę :)
 
Dzięki za podpowiedzi.

Więc wyślę do nich pismo , że nie wiem o co chodzi , ale i tak ten dług jest już przedawniony.
I tak szczerze , to ni cholery nie pamiętam tych rzekomo nie zapłaconych faktur. To było 13 lat temu...
Jak mnie podadzą do sądu , to wniosę sprzeciw i będzie git.
Jeszcze jedno pytanie : czy po ewentualnym oddaleniu sprawy w sądzie , mogą nadal mój dług wystawić do publicznej wiadomości ?
A , jeżeli teraz ten dług wystawią do sprzedaży , to mogę się jakoś przed tym obronić ?
Mogę sam skierować sprawę do sądu zanim oni to zrobią ?

Ps. oczywiście zaproponowali ugodę , że jak wpłacę 1000 zł , to zamkną sprawę.
Oczywiście nie przystałem na tą jakże interesującą propozycję z ich strony :)

Pozdrawiam
Wojtek
 
Tak - jeśli powołasz się tylko na przedawnienie. To dług nie znika i mogą zawsze "Cię prosić o dobrowolną spłatę" lub dług sprzedać dalej /wystawić na giełdzie/.

Ratuje Cie tylko orzeczenie co do istoty sprawy ... sąd musi wydać wyrok dług nie istnieje
tzn składając sprzeciw wnosisz o brak istnienia roszczenia /powództwo nienależne jak napisała Amelka/ + przedawnienie.

Ale oni tego do sądu nie dadzą bo wiedzą, że poniosą koszty..... /RACZEJ/... a nic nie zyskają....

Napisz do nich żeby udokumentowali roszczenie tzn przedstawili umowę podpisaną faktury regulamin itp...
na 80% nie mają takich dokumentów bo kupili długi w pakiecie i nie dostali ich od sprzedawcy, a ten pewnie po 13 latach tez ich nie ma.... /obowiązek trzymania takich dokumentów to 5 lat/.

PS. jeśli proponują ugodę tzn, że na bank wiedzą że w sądzie przegrają.... więc prędzej będą tylko nękać, straszyć i nachodzić.... aż pękniesz
 
Ostatnia edycja:
Teraz jest jasne.
Jeszcze dziś napiszę do nich pismo i osobiście im dostarczę żądając potwierdzenia odbioru tego pisma na mojej kopii.

Szkoda tylko , że nawet jak sąd oddali sprawę , to nadal mogą z tym długiem wszystko zrobić. Pociecha tylko taka , że będę miał pismo z sądu o oddalenie sprawy.

Dzięki bardzo za wyczerpujące odpowiedzi.
 
Jeśli oddali jako nie należne - to już nic nie będą mogli robić :)
aby tak się stało w sprzeciwie podnosisz "nienależność długu", brak jego udokumentowania, przedawnienie /na drugu ze strony chyba MSW/

cesja wierzytelności nie jest potwierdzeniem istnienia długu....
 
Ducato28 napisał:
sprawa uległa przedawnieniu
Trafił Ci się ferdek, który oczywiście musiał nawypisywać swoje bzdury o urzędach, prokuratorach, debilnych pismach do wierzyciela itp. Abyś więc po tym nie zgłupiał, wyjaśnię (i wiedz to przez całe życie). Dług przedawniony istnieje i dłużnik nadal ma obowiązek go spłacić, a wierzyciel ma pełne prawo domagać się jego spłaty. Wierzyciel ma też prawo dokonać cesji wierzytelności, niezależnie od tego czy jest przedawniona, czy nie. W tym celu może wystawiać ofertę sprzedaży, reklamować się jako sprzedawca tego prawa majątkowego, umieszczać ogłoszenia w prasie, radiu i telewizji itp. itd. (w praktyce oczywiście nie bedzie tego wszystkiego robił, bo to sie po prostu nie opłaci z powodów ekonomicznych). Przedawnienie oznacza tylko tyle, że dłużnik może podnieść taki zarzut przed sądem i wtedy pozew powoda zostanie oddalony. Taki przywilej dłużnika z uwagi na długi upływ czasu (chodzi o to, że upływ czasu powoduje, iż dojście przez sąd do tzw. prawdy materialnej może być trudne, lub niemożliwe, więc wierzyciel powinien był się pospieszyć - zaspał, nie dostanie wyroku zasądzającego). Czyli, w przypadku przedawnionego roszczenia (i podniesienia zarzutu przed sądem przez dłużnika), wierzyciel nie będzie mógł skorzystać z pomocy komornika, czy np. wpisać hipoteki (bo nie będzie miał tytułu wykonawczego, który jest niezbędny do takich działań). Nic więcej. Dług jest i można i należy nadal domagać się jego spłaty.
ferdek125 napisał:
sąd musi wydać wyrok dług nie istnieje
Jeśli sąd w twojej sprawie taki wyrok wyda, będzie to pierwsze orzeczenie w sprawie o zapłatę o tej treści o czasów rzymskich. Dotychczas w sprawach o zapłatę możliwy był tylko wyrok: zasądzający wnioskowane kwoty w całości lub w części lub oddalający pozew.
 
Ostatnia edycja:
Dzięki bardzo za wyjaśnienie.
Pisząc , że sprawa uległa przedawnieniu miałem na myśli oczywiście , że nie będę musiał go spłacać.
Choć nie ukrywam , że przed rozmową z Intrum Justitia miałem szczerą chęć przynajmniej dowiedzieć się o co chodzi. Ale po rozmowie telefonicznej i nastawieniu pracownika z Intrum Justitia , ta chęć mi jeszcze bardziej szczerze przeszła.
Takich spraw jak moja są pewnie tysiące i po oddaleniu przez sąd , moja i temu podobne sprawy zalegną gdzieś głęboko na dnie jakiejś dolnej szuflady...

Więc wychodzi na to , że sprawa jest załatwiona , ale nie do końca. Niby nic mi nie mogą zrobić , ale dług będzie wisiał na moim koncie...

Pozdrawiam
Wojtek
 
I mnie najbardziej męczy...
Nie lubię być komuś coś dłużny.

ferdek125 napisał:
Gdyś zdecydował się walczyć.... możesz napisać pismo o tym, że do czasu udokumentowania istnienia długu /faktury, regulamin itp/ uznajesz że dług nie istnieje. W przypadku braku udokumentowania roszczeń wszystkie działania intrum traktujesz jako naruszenie swoich dóbr i zastosujesz wszystkie możliwe mechanizmy prawne w celu ich ochrony. /pewnie zignorują/

Może na spokojnie najpierw w piśmie zapytam jakie mają dokumenty na mój rzekomy dług. A , jeżeli odpowiedź będzie dla mnie mało satysfakcjonująca , to napiszę , że nie uznaję tego długu i w sądzie będę wnosił o przedawnienie na podstawie art. 117-125 kc.
A , jeżeli faktycznie to ja zawaliłem sprawę 13 lat temu , to spłacę ten dług i będę miał czyste sumienie.

Pozdrawiam
Wojtek
 
Co innego zarzut przedawnienia (dług nadal pozostanie, więc i obrót nim może nie ustać, a i wpisy do różnych KRD itp. mogą zaistnieć), a co innego kwestia udowodnienia przez powoda samego istnienia zobowiazania. Prawo przewiduje, że pozwanemu w stosunki do nowego wierzyciela przysługują te same prawa, jakie miał on w stosunku do wierzyciela pierwotnego. Więc każdy nowy wierzyciel na wniosek pozwanego będzie musiał udowodnić rzeczywiste istnienie zobowiązania. W przypadku niemożności dokonania tego sąd definitywnie zamknie całą sprawę, a co za tym idzie, ustanie i obrót roszczeniem, i zagrożenie ponownym pozwem od innego "wierzyciela".
 
Robilee napisał:
To chyba oczywiste, wszak go nie spłaciłeś.
Tego nie wiemy. Poczytaj całość wątku.
Ducato28 napisał:
A , jeżeli faktycznie to ja zawaliłem sprawę 13 lat temu , to spłacę ten dług i będę miał czyste sumienie.
Gdyby to Intrum tobie wisiało pieniądze, robiliby wszystko byle tylko nie zapłacić. Sentymenty i sumienie odłóż na bok. Tu nie ma sentymentów, tu jest twardy biznes. Dżungla. Gdyby Intrum miało tytuł wykonawczy to nawet nie pomogłyby twoje tłumaczenia i tabuny świadków że naprawdę zapłaciłeś tylko po kilkunastu latach nie masz już kwitka. Ściągnęliby od ciebie moralnie nienależne pieniądze bez najmniejszych skrupułów.
 
Ostatnia edycja:
amelia2013 napisał:
Tego nie wiemy. Poczytaj całość wątku.
Wiemy, nie wiemy. Ja się odnosiłem do tego co przedstawił zainteresowany, a ten przedstawił swoje racje:
Ducato28 napisał:
Czy poza napisaniem do nich pisma i przedstawieniu swoich racji o przedawnieniu długu mogę coś jeszcze zrobić ?
W tej sytuacji, moja wypowiedź jest chyba dość logiczna.
 
Robilee napisał:
....się ferdek, który oczywiście musiał na wypisywać swoje bzdury o urzędach, prokuratorach, debilnych pismach do wierzyciela itp. .....

Cóż trafił Ci się też robilee który nie uznaje prawa do obrony i zawsze wszystkim będzie wmawiał, że dłużnik nie ma żadnych praw i powinien tylko płacić a jak nie ma kasy to paść na kolana i prosić o wybaczenie...

robilee nie rozumie, że czynności wymienione przeze mnie są zgodne z prawem i każdy dłużnik może z nich skorzystać /a jaki efekt dadzą nie wiadomo/. I na pewno osoba korzystająca z nich nie będzie się wygłupiać.... :evil:

niestety robilee ma ograniczoną skłonność do czytania ze zrozumieniem i nawet konkretne sprawy i przypadki opisane gdzie w/w organy podjęły czynności i ukarały firemki karami za różne niezgodne z prawem działania do niego nie docierają....

robilee też nie rozumie, że firemka windykacyjna na Twoje żądanie powinna udowodnić i udokumentować prawo do długu w postaci umowy, faktur, regulaminu cesji wierzytelności itp. A brak takich dokumentów to brak podstaw do roszczeń wobec Ciebie

Ducato28 napisał:
I mnie najbardziej męczy... Nie lubię być komuś coś dłużny. Może na spokojnie najpierw w piśmie zapytam jakie mają dokumenty na mój rzekomy dług. A , jeżeli odpowiedź będzie dla mnie mało satysfakcjonująca , to napiszę , że nie uznaję tego długu i w sądzie będę wnosił o przedawnienie na podstawie art. 117-125 kc. A , jeżeli faktycznie to ja zawaliłem sprawę 13 lat temu , to spłacę ten dług i będę miał czyste sumienie. Pozdrawiam
Wojtek

Wysłanie pisma to jest test.... na 80% na nie nie odpowiedzą bo takich dokumentów nie mają.... lub wysmarują jakieś pismo ogólne z pewną ilością par. itp.

Kupili dług w pakiecie i Twój dług to zapis w ogólnej umowie firma x sprzedaje dług o wartości 10 mln zł w skład, w którego wchodzą należności osób... i wymieniona lista /zapis w postaci exela lub pliku txt/.

PS. robilee nie uznaje też pisma z art 24 kc w którym spokojnie możesz powołać się na przedawnienie /art 118/ i wezwać na tej podstawie wierzyciela do zaprzestania wszelkiego rodzaju działań windykacyjnych naruszających Twoje dobra osobiste... :)
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
Cóż trafił Ci się też robilee który nie uznaje prawa do obrony i zawsze wszystkim będzie wmawiał, że dłużnik nie ma żadnych praw i powinien tylko płacić a jak nie ma kasy to paść na kolana i prosić o wybaczenie...
W przypadku normalnego człowieka byłaby to tzw. teza z d ..., tu to teza z głowy ferdka. Czym innym jest bowiem prawo do obrony (dłużnika i nie dłużnika) a czym innym robienie i pisanie idiotyzmów.
ferdek125 napisał:
robilee nie rozumie, że czynności wymienione przeze mnie są zgodne z prawem i każdy dłużnik może z nich skorzystać /a jaki efekt dadzą nie wiadomo/.
Zgodne z prawem jest również napisanie do NASA (Amerykańska Agencja Kosmiczna) wniosku o wydanie kartek na cukier, jednak dość głupie.
ferdek125 napisał:
I na pewno osoba korzystająca z nich nie będzie się wygłupiać....
Jak wyżej.
ferdek125 napisał:
niestety robilee ma ograniczoną skłonność do czytania ze zrozumieniem i nawet konkretne sprawy i przypadki opisane gdzie w/w organy podjęły czynności i ukarały firemki karami za różne niezgodne z prawem działania do niego nie docierają....
Kolejna teza z ... głowy ferdka. Co ma wspólnego uznawanie (lub nie), że w jakiś sprawach były jakieś orzeczenia i decyzje ze sprawą powyższą? Dokładnie nic.
ferdek125 napisał:
robilee też nie rozumie, że firemka windykacyjna na Twoje żądanie powinna udowodnić i udokumentować prawo do długu w postaci umowy, faktur, regulaminu cesji wierzytelności itp. A brak takich dokumentów to brak podstaw do roszczeń wobec Ciebie
"Firemka" (jak zwykł pisać nasz debilek) nic nie musi na Twoje żądanie robić. Udowodnić roszczenie to musi przed sądem, gdy chce wygrać sprawę.
ferdek125 napisał:
PS. robilee nie uznaje też pisma z art 24 kc w którym spokojnie możesz powołać się na przedawnienie /art 118/ i wezwać na tej podstawie wierzyciela do zaprzestania wszelkiego rodzaju działań windykacyjnych naruszających Twoje dobra osobiste...
Możesz wysyłać co chcesz. Wspomniany wyżej wniosek do NASA też.
 
Robilee napisał:
.... Co ma wspólnego uznawanie (lub nie), że w jakiś sprawach były jakieś orzeczenia i decyzje ze sprawą powyższą? Dokładnie nic."Firemka" (jak zwykł pisać nasz debilek) nic nie musi na Twoje żądanie robić.....

Kolejne nie podparte dowodami twierdzenia. Najlepsiejszym jest "nic na Twoje żądanie nie musi robić....".
Tak jak i dłużnik nie musi nic robić a wierzyciel może tylko na szczaw i mirabelki iść
/szczaw już rośnie na polach a cool center intrum przeniesiono do Białystoku a tam pól jest dużo/

Polecam przeczytanie wyroku i nauczenie się na pamięć...

http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/155005300000503_I_C_001644_2013_Uz_2014-02-19_001

Pytania związane z w/w orzeczeniem:

1) Podaj mi podstawę prawną na twierdzenia, że przed postępowaniem sądowym autor postu nie może wezwać wierzyciela tzn intrum do wykazania istnienia wierzytelności.

2) odpowiedz autorowi co ma zrobić jeśli na w/w żądanie intrum nie odpowie i nie udokumentuje istnienia wierzytelności.


jako ciekawostka .... tak intrum nic nie robiła, ze w końcu karę zapłaciła...

http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=2322
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
Najlepsiejszym jest "nic na Twoje żądanie nie musi robić....".
Bo po prostu nie musi. Jak pożyczysz mi stówę i ja Cię wezwę byś mi pokazał dowody na to, że pożyczyłeś mi stówę, to możesz mi nic nie odpowiadać. I już. I ja dalej będę winien Ci stówę. A ty nie złamałeś żadnego przepisu prawa. Czasem jestem zdziwiony Twoją głupotą, a czasem wręcz zszokowany, jak po wypowiedzi:
ferdek125 napisał:
Tak jak i dłużnik nie musi nic robić
Ty wiesz kto to jest "dłużnik" skończony durniu? Dłużnik = zobowiązany. Zobowiązany, to tan co ma czynić na rzecz wierzyciela. I Ty przymule wypowiadasz się na temat długów, jak Ty nawet nie rozumiesz, co to jest zobowiązanie? Człowieku, żenada.
ferdek125 napisał:
Polecam przeczytanie wyroku i nauczenie się na pamięć...
Rozumiem, że sądziłeś, że nigdy nie widziałem wyroku oddalającego pozew i uzasadnienia do niego. Ok. mogłeś tak sądzić. Dziękuję więc za pokazanie. Widziałem jednak wiele.
ferdek125 napisał:
Podaj mi podstawę prawną na twierdzenia, że przed postępowaniem sądowym autor postu nie może wezwać wierzyciela tzn intrum do wykazania istnienia wierzytelności.
Nie ma takiej podstawy, bo dłużnik może oczywiście wezwać wierzyciela do podania wszelkich informacji. Nigdy bym czegoś odwrotnego nie stwierdził. Powiedziałem za to, że idiotyzmem jest wpisywanie w swoje wezwanie jakiś gróźb, konsekwencji itp., bo nikt nie ma obowiązku na takie wezwanie odpowiadać, więc wszystkie straszenia, to aberracje idioty.
ferdek125 napisał:
odpowiedz autorowi co ma zrobić jeśli na w/w żądanie intrum nie odpowie i nie udokumentuje istnienia wierzytelności.
W przypadku opisywanym przez autora, może zrobić wszystko. Napisać do prezydenta, wsadzić sobie kij w ucho, popływać w jeziorku, pojeździć na łyżworolkach i wiele, wiele innych. Przecież nie doszło do żadnego naruszenia prawa. O czym więc tu jeszcze mówić, gdy się ma rozumu więcej od ferdka?
Istnieją też sytuacje, gdy ktoś dopuści się złamania prawa (w niczym niepodobne, do historii autora wątku). Np. IJ. Wtedy może dojść do zapadnięcia takich wyroków, jak załączony.
 
Ostatnia edycja:
cóż dalej nie odpowiedziałeś na zadane pytania.. :)
dodatkowo czytasz to czego nie ma.. gdzie w mojej wypowiedzi w poście 17 jest groźba???
jak widać poza inwektywami na nic więcej Cie nie stać.....???

tym bardziej, że ostatnią wypowiedzią obrażasz nie mnie /po mnie wywody ograniczonych osób spływają jak po kaczce/ ale także autora postu wg ciebie ma sobie włożyć kij w ucho bo wzywa go intrum do zapłaty jakiegoś długu z 2001 roku....

Zadałem 2 konkretne pytania
1. czy dłużnik może wezwać wierzyciela do udokumentowania/wykazania istnienia długu
2. co ma zrobić jak ten nie udokumentuje długu

Chcesz pomóc autorowi postu skończ osobiste wycieczki - odpowiedz na pytanie jak prawnik /za którego się podajesz/
 
Panowie, do budy! :D Bo zaprowadzę tu porządek :) Kłócicie się jak dzieci, jeden drugiego nakręca. A meritum wątku się rozjeżdża.
 
Powrót
Góra