Witam wszystkich.
Chciałbym prosić o radę. Całość zaczęła się w 2008 roku, kiedy tata podpisał umowę ubezpieczenia z TUiR Warta SA. Wynikających z umowy składek nie płacił. Na umowie znajdowała się jednak klauzula że jeśli się nie będzie płaciło składek to ubezpieczenie po prostu nie będzie obowiązywało. Pół roku później dostaliśmy wyrok z sądu rejonowego oznajmiający, że musimy zapłacić całość składek Warcie. W terminie 7 dni złożona została apelacja do tego postanowienia, ze wskazaniem na paragraf mówiący o tym że jeśli się nie płaci składek to umowa ubezpieczenie wygasa bez konieczności spłaty reszty. Właściwie sądziliśmy że to już koniec. Niestety 2 Kwietnia tego roku otrzymaliśmy pismo od komornika (powołującego się na pierwszy wyrok) że ściągnie tacie z wypłaty należną kwotę. 6 Kwietnia złożyliśmy skargę dłużnika na czynności komornika do sądu rejonowego. Ponownie nie otrzymaliśmy odpowiedzi z sądu. Jednakże zakład pracy taty przelał należną kwotę na konto komornika. Co więcej dzwoniłem dziś do komornika i twierdzi on że nie otrzymał żadnego pisma z sądu odnośnie naszej sprawy. Wystarczy udać się do niego do biura z naszą wersją skargi czy lepiej iść do sądu? I czy to w ogóle ma jakieś szanse powodzenia?
Należy również dodać że na liście od komornika pisało że przejmuje on tą jak i inne sprawy po innej pani komornik. Po za tym tata jest w Niemczech więc sprawami chciałbym zająć się ja. Posiadam pełnomocnictwo ogólne i procesowe ogólne (wzory pobrane z Internetu podpisane przez tatę). Czy wystarczą mi one?
Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam