R
Romansito
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2016
- Odpowiedzi
- 3
RE: fotoradary nowy temat - 2
Witam,
przyszło pisemko od Straży Miejskiej w Sławkowie do mojej narzeczonej, że samochód zarejestrowany na nią (ja jestem współwłaścicielem) przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle (na początku maja 2014) i aby powiedziała, kto kierował. Ponieważ nie było załączonego zdjęcia, pismo było wiele miesięcy po zdarzeniu i ledwie pamiętaliśmy, że taki wyjazd miał miejsce a co dopiero kto kierował samochodem (jechaliśmy razem). Wiadomo, że nikt nie będzie fatygował się z taką pierdołą kilkadziesiąt kilometrów do Straży Miejskiej aby wyjaśniać, że się nie pamięta albo aby oglądać zdjęcia. Skończyło się na telefonie do straży miejskiej. Oddali sprawę do sądu z art. 96$3kw ale o tym dowiedzieliśmy się z pisma od... komornika.
Wyrok (300zł + 80zł kosztów) został wydany pod koniec lutego 2015 w trybie nakazowym ale od sądu nie przyszło ŻĄDNE pismo czy z wyrokiem czy z nakazem zapłaty, totalnie nic. Przyszło za to pismo od ...komornika, zostało przysłane na adres zameldowania narzeczonej ale ona tam nie mieszka od 15 lat, zostało odebrane przez rodzinę. Do tego pisma załączony jest wyrok. Oczywiście komornik jest z miejsca zameldowania i to jest dość daleko, nalicza sobie jakieś dodatkowe opłaty i nachodzi rodzinę. Narzeczona zarabia grosze na 1/4 etatu i nie wiem czy jest możliwość umorzenia u komornika. Dla świętego spokoju (jeśli nie ma innego rozwiązania) chcieliśmy zapłacić, dzwoniłem do sądu do VII wydziału karnego z prośbą o podanie konta ale odsyłają do innego wydziału i jest cyrk.
Nie chcemy płacić bezpośrednio komornikowi bo to nie nasza wina, że sąd nie przysłał wyroku i nie wiedzieliśmy w ogóle, że istnieje taki wyrok, nie będziemy opłacać hien. Co robić?
Witam,
przyszło pisemko od Straży Miejskiej w Sławkowie do mojej narzeczonej, że samochód zarejestrowany na nią (ja jestem współwłaścicielem) przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle (na początku maja 2014) i aby powiedziała, kto kierował. Ponieważ nie było załączonego zdjęcia, pismo było wiele miesięcy po zdarzeniu i ledwie pamiętaliśmy, że taki wyjazd miał miejsce a co dopiero kto kierował samochodem (jechaliśmy razem). Wiadomo, że nikt nie będzie fatygował się z taką pierdołą kilkadziesiąt kilometrów do Straży Miejskiej aby wyjaśniać, że się nie pamięta albo aby oglądać zdjęcia. Skończyło się na telefonie do straży miejskiej. Oddali sprawę do sądu z art. 96$3kw ale o tym dowiedzieliśmy się z pisma od... komornika.
Wyrok (300zł + 80zł kosztów) został wydany pod koniec lutego 2015 w trybie nakazowym ale od sądu nie przyszło ŻĄDNE pismo czy z wyrokiem czy z nakazem zapłaty, totalnie nic. Przyszło za to pismo od ...komornika, zostało przysłane na adres zameldowania narzeczonej ale ona tam nie mieszka od 15 lat, zostało odebrane przez rodzinę. Do tego pisma załączony jest wyrok. Oczywiście komornik jest z miejsca zameldowania i to jest dość daleko, nalicza sobie jakieś dodatkowe opłaty i nachodzi rodzinę. Narzeczona zarabia grosze na 1/4 etatu i nie wiem czy jest możliwość umorzenia u komornika. Dla świętego spokoju (jeśli nie ma innego rozwiązania) chcieliśmy zapłacić, dzwoniłem do sądu do VII wydziału karnego z prośbą o podanie konta ale odsyłają do innego wydziału i jest cyrk.
Nie chcemy płacić bezpośrednio komornikowi bo to nie nasza wina, że sąd nie przysłał wyroku i nie wiedzieliśmy w ogóle, że istnieje taki wyrok, nie będziemy opłacać hien. Co robić?