Ad hoc:
Pragnę zwrócić Państwa uwagę na pewną zależność: formuła wyjątkowości rzekomego konkursu, wielkiej obiecanej nagrody, czy też pewnej choć mniejszej wygranej, połączona z koniecznością wykonywania ciągu zabaw manualnych (zdrap paznokciem farbkę w kilku miejscach, porównaj wynik z tabelką, uciesz się wygraną, wypełnij kupon, wklej szereg nalepek z jednego miejsca na drugie, coś tam rozetnij, coś tam przyczep i razem włóż do koperty nr 2, wszystko nadaj na poczcie) oraz informacją, że należy się spieszyć, najlepiej rzecz wykonać natychmiast, bo nagroda ucieknie — otóż wszystko to służy tylko jednemu — takiemu odwróceniu uwagi od regulaminu, by klient go nie przeczytał dokładnie, a już na pewno, żeby nie dostrzegł, że ów regulamin zawiera odniesienia do dokumentu zewnętrznego o utrudnionym dostępie.
W skrócie — przekaz jest taki: wyjątkowy wybrany przez nas kliencie oto gwiazdka z nieba, jest Twoja, naklej tylko, spakuj i wyślij TERAZ, a regulamin przeczytasz sobie PÓŹNIEJ, bo teraz nie ma czasu. I tak już jesteś spóźniony. A że ostatnia, przyklejania już machinalnie nalepka okazuje się zamówieniem towaru? O to chodziło.
Moja droga mama, dziś już 70-letnia pani, kilka dobrych lat temu miała problem z nachalnością pseudo-wydawnictwa Reader's Digest. Zamówiła u nich kilka książek, bo rzeczywiście chciała mieć te konkretne pozycje, później jednak, mimo pisemnie wyrażonej rezygnacji, była wręcz zasypywana kolejnymi książkami, bez pytania o zgodę. Odkręcenie tego trwało pół roku, zarówno drogą korespondencyjną jak i telefoniczną. Przy tym, nigdy nie udało jej się wyciągnąć informacji skąd wzięli jej dane za pierwszym razem.
Miałem więc możliwość zapoznania się z kilkoma pozycjami wydawniczymi omawianego „wydawnictwa”. Formalnie są nienaganne, to znaczy dobrze wydrukowane i oprawione, co niektórym sugeruje równie dobry poziom merytoryczny. Jednak zawartość tych książek, czy poradników, rozumiana jako realna wiedza, jest co najwyżej przeciętna, zaś beletrystyka bywa wręcz niekompletna — zetknąłem się z książką, w której wycięto jakiś wątek czy postać, po to, by obniżyć koszta. Oczywiście jest to ocena porównawcza i osobista, na bazie dostępnego mi materiału.