K
katsue
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2013
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
pracuję w salonie odzieżowym i piszę tą wiadomość jako sprzedawca, nie jako klient. Mamy w sklepie dwie sytuacje:
sytuacja 1.
Pani A. końcem grudnia zakupiła u nas torebkę z wyprzedaży (co nie znaczy, że towar był uszkodzony, po prostu miała miejsce w ten czas wyprzedaz kolekcji jesień/zima) za kwotę 59,99. W marcu na podtawie paragonu jako dowodu zakupu pani A. zareklamowała torebkę, jako powód reklamacji podała zepsuty zamek, który rzeczywiście nie zapinał się. My - sprzedawczynie przyjęłyśmy reklamację, spisałyśmy protokół reklamacyjny. Rzeczoznawca (w tym wypadku pani kierownik) zadecydowała, że w ramach reklamacji będzie wymiana na inny towar w tej samej cenie, który pani A. sobie sama wybierze. Jednak, gdy pani A. zgłosiła się (po uprzednim naszym poinformowaniu telefonicznym) do salonie stwierdziła, że ona nie chce wymieniać torebki na inny towar i w tym dniu ponawia reklamację. Ponownie spisałyśmy formularz reklamacyjny i teraz na własny koszt solidnie naprawiłyśmy torebkę dla pani A. (nastąpiła wymiana końcówki zamka). Po tygodniu pani A. zgłosiła się po naprawioną torebkę. Myślałyśmy, że to koniec. Nie minął tydzień, a pani A. znowu się zgłosiła reklamując torebkę, powodem był znowu zepsuty zamek. Tym razem pani A. miała ze sobą pismo, w którym było napisane, że ona ma prawo domagać się od nas zwrotu gotówki (nie jestem w stanie napisać do kogo pani A. zwróciła sie w tym pismie). Spisałyśmy ponownie reklamację, i teraz też, gdy pani A. wróci do nas będziemy musiały jej powiedzieć, że może sobie wybrać z nowej kolekcji towar za kwotę 59,99 - takie mamy dyspozycję od pani kierownik i jako firma mamy zwrot gotówki w ciągu 7 dni od daty zakupu.
Teraz w sumie nie wiem jak sformułować pytanie - Czy możemy odmówić pani A. zwrotu gotówki? Przecież dajemy pani A. możliwość wyboru czegoś innego w tej samej cenie co zepsuty towar. Czy z kolei pani A. może domagać się od nas zwrotu gotówki?
sytuacja 2.
Pod koniec listopada pani B. kupiła sweter w cenie regularnej (nowa kolekcja). Materiał swetra to akryl, po pewnym czasie w ramach otarć o różne powierzchnie, powoduje 'mechacenie się' materiału, na plecach swetra była delikatna koronka - trzeba go było prać w pralce na delikatnym praniu albo w rękach. Na początku marca pani B. złożyła reklamacje - powodem było 'mechacenie się' materiału (sweter był cały zmechacony i szczerze mówiąc był w opłakanym stanie, to niemożliwe, że pani B. miała go na sobie jeden raz), rozprucie koronki. Dodam, że sweter był brudny, śmierdział papierosami. Pani B. twierdziła, że sweter miała na sobie jeden raz. Reklamację przyjęłyśmy, ale rzeczoznawca ją odrzucił tłumacząc, że pani B. nie zastosowała się do metki ze swetra - jeśli chodzi o pranie. Czy w tym wypaku mogłyśmy odmówić przyjęcia reklamacji, jeśli zakupiony towar był brudny, śmierdzący i niechlujny?
My - sprzedawczynie zostajemy same z tymi problemami. Dodam, że nie raz miałyśmy reklamacje i nigdy nie miałyśmy takiego problemu.
pracuję w salonie odzieżowym i piszę tą wiadomość jako sprzedawca, nie jako klient. Mamy w sklepie dwie sytuacje:
sytuacja 1.
Pani A. końcem grudnia zakupiła u nas torebkę z wyprzedaży (co nie znaczy, że towar był uszkodzony, po prostu miała miejsce w ten czas wyprzedaz kolekcji jesień/zima) za kwotę 59,99. W marcu na podtawie paragonu jako dowodu zakupu pani A. zareklamowała torebkę, jako powód reklamacji podała zepsuty zamek, który rzeczywiście nie zapinał się. My - sprzedawczynie przyjęłyśmy reklamację, spisałyśmy protokół reklamacyjny. Rzeczoznawca (w tym wypadku pani kierownik) zadecydowała, że w ramach reklamacji będzie wymiana na inny towar w tej samej cenie, który pani A. sobie sama wybierze. Jednak, gdy pani A. zgłosiła się (po uprzednim naszym poinformowaniu telefonicznym) do salonie stwierdziła, że ona nie chce wymieniać torebki na inny towar i w tym dniu ponawia reklamację. Ponownie spisałyśmy formularz reklamacyjny i teraz na własny koszt solidnie naprawiłyśmy torebkę dla pani A. (nastąpiła wymiana końcówki zamka). Po tygodniu pani A. zgłosiła się po naprawioną torebkę. Myślałyśmy, że to koniec. Nie minął tydzień, a pani A. znowu się zgłosiła reklamując torebkę, powodem był znowu zepsuty zamek. Tym razem pani A. miała ze sobą pismo, w którym było napisane, że ona ma prawo domagać się od nas zwrotu gotówki (nie jestem w stanie napisać do kogo pani A. zwróciła sie w tym pismie). Spisałyśmy ponownie reklamację, i teraz też, gdy pani A. wróci do nas będziemy musiały jej powiedzieć, że może sobie wybrać z nowej kolekcji towar za kwotę 59,99 - takie mamy dyspozycję od pani kierownik i jako firma mamy zwrot gotówki w ciągu 7 dni od daty zakupu.
Teraz w sumie nie wiem jak sformułować pytanie - Czy możemy odmówić pani A. zwrotu gotówki? Przecież dajemy pani A. możliwość wyboru czegoś innego w tej samej cenie co zepsuty towar. Czy z kolei pani A. może domagać się od nas zwrotu gotówki?
sytuacja 2.
Pod koniec listopada pani B. kupiła sweter w cenie regularnej (nowa kolekcja). Materiał swetra to akryl, po pewnym czasie w ramach otarć o różne powierzchnie, powoduje 'mechacenie się' materiału, na plecach swetra była delikatna koronka - trzeba go było prać w pralce na delikatnym praniu albo w rękach. Na początku marca pani B. złożyła reklamacje - powodem było 'mechacenie się' materiału (sweter był cały zmechacony i szczerze mówiąc był w opłakanym stanie, to niemożliwe, że pani B. miała go na sobie jeden raz), rozprucie koronki. Dodam, że sweter był brudny, śmierdział papierosami. Pani B. twierdziła, że sweter miała na sobie jeden raz. Reklamację przyjęłyśmy, ale rzeczoznawca ją odrzucił tłumacząc, że pani B. nie zastosowała się do metki ze swetra - jeśli chodzi o pranie. Czy w tym wypaku mogłyśmy odmówić przyjęcia reklamacji, jeśli zakupiony towar był brudny, śmierdzący i niechlujny?
My - sprzedawczynie zostajemy same z tymi problemami. Dodam, że nie raz miałyśmy reklamacje i nigdy nie miałyśmy takiego problemu.