Renta rodzinna.Decyzja o zwrocie nienależnie pobranych świadczeń.

  • Autor wątku Autor wątku werka2223
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Elfus

Chyba niepotrzebne są te wszystkie wywody o zaświadczeniach, o frekwencji itp.

Skoro nie uczęszcza, to powinien powiadomić ZUS, że już nie uczęszcza i po sprawie. Chodziłeś do szkoły, czyli inaczej uczęszczałeś - nie. Więc o co chodzi !!!!

A to że nie chodziłeś bo nie musiałeś, niczego nie zmienia. Zrozum wreszcie - nie uczęszczałeś :) Zaprzestałeś uczęszczania i wszystko jasne. Zaprzestałeś uczęszczania, powód nie ma tutaj znaczenia, wiec powinieneś powiadomić o tym ZUS.
 
Witam,

Mój brat rowniez dostał pismo o zwrot - to (15 tys! sick!!) ktore uzbieraly sie w przeciagu 3 lat, bo ZUS stwierdził ze dokladnie jak piszecie nie "uczeszczał" na zajecia mimo zezaswiadzcenia byly przysyłane. Jednak w tym samym czasie moje zaswiadczenia uczelni (bylam studentka) rowniez byly przysyłane do ZUSu a wiec ta zakichan renta rodzinna po zmarlym ojcu w wysokosci ok 500 zł byla niby dzielona na nas dwoje. A teraz ZUS chce zeby oddac wszytsko bo brat wysyłał zaswoadczenia a nie chodziła na zajecia.

Czy to nie jest tak ze powinni kazac zwrócic tylko tą jego połowę skoro moje zaswiadczenia ze studiuje byly ok?
No i jeszcze jedno - jakie doswidczenia z rozprawy - ktos wygrał z ZUSem -w tej sprawie: był uczniem (czyli tak jak chce ZUS) ale nie uczesczał na zajecia?
 
Może by tak Szanowne Panie zakładały swoje tematy, a nie pisały w cudzych. Robi się z tego bałagan.
 
Moral nasuwa się jeden, mianowicie "...Państwowe i Żydowskie nie przepada..."
- to ze ZUS, przy wydawaniu swoich decyzji nie kieruje sie sercem ani współczuciem nie powinno nikogo dziwic. Osobicie place zwrot za nienaleznie pobierane swiadczenie w wys. 8600zl, gdyz przerwalem nauke na okres kilku msc. Szukalem wszystkich mozliwych sposobow by im nie zaplacic nawet chcialem zalatwic sobie zaswiadczenie z data wsteczna.
Ale w koncu zrozumialem ze nie ma opcji, by uniknac zwrotu pieniędzy za nienależne nam wobec istniejacego prawa pobieranie renty, wiec przestancie sie łudzic.
 
Ciekawi mnie Morena czemu na początku tego tematu sama pomagasz ludziom stwierdzając renta sie nalezy niezależnie od frekwencji aby tylko istniała ciągłość w "byciu" uczniem a w tej chwili próbujesz robić z ludzi oszustów w tej samej sprawie
 
A co to za Filip z konopi?
Przeczytaj ze zrozumieniem kolego. Frekwencja frekwencją, a zerowa frekwencja to dwie różne sprawy.

A może jakaś merytoryczna odpowiedź? Stać kolegę tyla na "próbujesz robić z ludzi oszustów w tej samej sprawie". Pozazdrościć poziomu:)
 
Czytam ze zrozumieniem i po pierwszym twoim poście widzę że uspakajasz osobę która po prostu nie chodziła na zajęcia, że jeśli tylko była na liście studentów to mimo zerowej frekwencji nie ma się czego obawiać. Później już wypowiadasz się że takie coś jest nieuczciwe i że ZUS powinien właściwie zawiadomić prokuraturę. W takim razie czemu na początku dałaś wskazówki jak wymigać się od zwrotu renty?
 
Kolego, nadal piszesz nie na temat :) Masz jakieś pytanie w temacie renty rodzinnej, a może chciałbyś udzielić komuś wiążącej odpowiedzi?

Stać Ciebie tylko na osobiste wycieczki?
Skoro zrozumiałeś cały temat jako poradnik jak wymigać się od zwrotu renty, to chyba bardzo się zawiodłeś :) Każdy ocenia według siebie.

PS.
Masz jakiś patent, jak wymigać si od zwrotu renty? Tylko nie dziel się nim tutaj, bo to niezgodne z regulaminem forum ;)
 
Nie mam takiego patentu, chociaż pewnie wygranie sprawy sądowej jak w podanym na początku przykładzie jest chyba jednym na to sposobem, ale trzeba mieć podstawy ku temu by móc się sądzić. I na tym kończę ten mały off-topic.

Mam jeszcze z ciekawości pytanie czy wyszły w ostatnich latach jakieś przepisy, które nie pozwoliły by już sądom wydawać wyroków tak jak ten z Katowic przedstawiony w przykładzie na początku tematu, a więc jasno wskazywały by na to że mając status ucznia/studenta/słuchacza i jednocześnie nie uczęszczając na zajęcia jest się zobligowanym do zwrotu renty?
 
Jest jeszcze jedno orzeczenie:

Sąd Apelacyjny w Lublinie - Orzecznictwo prawa pracy i ubezpieczeń społecznych

"(...)

PU-88 Wyrok z dnia 14 czerwca 2006 roku, III AUa 1467/05

Uczeń to osoba, która ma status ucznia. Status ucznia jest pojęciem formalnym. Powstaje przez wpisanie na listę uczniów szkoły, a ustaje przez skreślenie z niej. Do chwili skreślenia z listy uczniów nie dochodzi zatem do utraty tego statusu. Jednak osoba wpisana na listę uczniów może doznawać przeszkód w codziennym, regularnym wykonywaniu nałożonego na nią obowiązku brania udziału w lekcjach. Ustalenie "uczęszczania do szkoły", czy "nauki w szkole" nie wymaga stwierdzenia systematycznej obecności w szkole. Istota ucznia sprowadza się wówczas do sprawdzania w trakcie egzaminów wiedzy nabytej w domu albo na zajęciach praktycznych.
Skoro ubezpieczona w okresie od 1 czerwca 2002 r. do 31 sierpnia 2003 r. nie zaprzestała nauki w szkole, ponieważ miała status ucznia, to nadal była uprawniona do renty rodzinnej. Nie ma wiec podstaw do żądania od niej zwrotu świadczenia pobranego w tym okresie.
Art. 68 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

(...)".
 
Może i wyrok ten byłby na temat...
Pozostaje jednak pytanie:
Czy uczniowie tak gorliwie tutaj piszący sprawdzali swoją wiedzę nabytą w trakcie intensywnej nauki w domu?
No przecież nie :) Rezygnowali ze szkoły :)

I wszystko na temat.
 
A co jeżeli byłem zapisany na kierunek ''x'' od 2008-do XI 2010, i na kirunek''y'' od X 2010 i II 2011 zapisuje sie do szkoły policealnej na jeszcze jeden kierunek ''z'' i w tym samym miesiącu rezygnuje z kierunku ''y''.Czy ZUS ma podstawe ządać zwrotu ode mnie?
 
Czytając ten temat doszedłem do wniosku, że nie chodzi tu o naukę, o zdobycie zawodu, a w większości tylko i wyłącznie o forsę.
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale większość chciałaby tylko się dowiedzieć w jaki sposób oszukać ZUS i wyłudzić świadczenie.
Może są to brutalne słowa, ale prawdziwe.
 
Myślę że bardziej chodzi o strach przed oddawaniem często bardzo wysokiej kwoty. Gdyby każdy był od początku świadomy że za samo niechodzenie do szkoły rentę też trzeba zwrócić to by się dwa razy namyślił czy lepiej zrezygnować z niej całkowicie czy może jednak się trochę pouczyć. W sumie 1-2 razy w miesiącu poświecić weekend to nie takie straszne, zwłaszcza jeśli ktoś dodatkowo nie pracuje.
 
A tak się zapytam z ciekawości. Czy jest na tym forum ktokolwiek kto próbował sądzić się z ZUSem w sprawie zwrotu renty rodzinnej, powołując się na te sądy które orzekły że ZUS nie może brać pod uwagę frekwencji przy ustalaniu konieczności zwrotu świadczeń? Bo pisze się o tym w ostatnich miesiącach coraz częściej i o tych wyrokach też jest głośno, ale na tym forum ludzie mówią że i tak muszą oddawać te pieniądze, tak jakby nikt nie próbował się bronić.
 
Witam wszystkich!!

Piszę i liczę na pomoc bo nie mam pojęcia jak tą sprawę ogryźć.


Jakieś ok 3 lata temu moja siostra pobierała nienależnie rentę i oczywiście nakazano jej te świadczenia zwrócić. (Jak to zwykle bywało gdy np. nie doniosła zaświadczenia o kontynuowaniu nauki, jej cześć renty przechodziła na mnie, jako 1 osobę upoważnioną do pobierania świadczeń). Tym razem jednak ta cześć renty, którą ona niesłusznie pobierała nie została mi wypłacona. Sądziłam, że to dlatego że ma problem z spłatą i wyrównają mi to gdy ona spłaci swoje zadłużenie do końca ale tak się nie stało.

Co się zatem stało z tą częścią pieniędzy???

U mnie sytuacja z nienależnie pobranym świadczeniem się powtórzyła i także muszę zwrócic pieniądze. Wysłałam do ZUS pismo, że -pisząc tu w skrócie- są mi winni jeszcze nie wypłacone należności i bez odzewu.

Co mam w tej sytuacji robić??

Proszę o pomoc i dziękuję.

Pozdrawiam
 
Na forum przewinął się już pare razy temat o tym że niesłusznie pobierane świadczenia nie są zwracane dla pozostałych osób. Zus nie ma takiego obowiązku, dlatego jeśli renta przychodzi na kilka osób a przynajmniej jedna z nich nie ma do niej uprawnień to bardziej opłaca się aby z renty zrezygnowała. Wtedy renta zostanie podzielona dla pozostałych świadczeniobiorców i pieniądze nie przepadną, zostaną "w rodzinie" :)
 
Witam
U mnie sytuacja była taka...
W czerwcu 2010 r skończyłam 25 lat. W październiku 2009 osiągnęłam absolutorium po 5 letnich studiach, ale ponieważ nie ukończyłam pracy mgr napisałam do dziekana pismo o przedłużenie składania terminu pracy mgr i w związku z tym pozostawałam w prawach studenta do 02.02.2010. Jednocześnie od września 2009 zapisałam się do niepublicznej szkoły i zaświadczenie z tej szkoły przedstawiłam w zusie (pisząc pracę mgr na poprzedniej uczelni) Nie chodziłam tam jednak na zajęcia(pracowałam i pisałam mgr) w związku z czym zus nakazał mi zwrócić rentę za cały rok (ok 15 tys zł łącznie z odsetkami). Na rozprawie sądowej przedstawiłam zaświadczenia z poprzedniej uczelni i Sąd przyznał mi rację nakazując zwrot za okres od marca do czerwca (od czasu kiedy zostałam skreslona z listy studentów z uczelni), nie została uznana więc szkoła, do ktorej się zapisałam pomimo iż stamtąd nie zostałam skreślona z listy studentów-po niezaliczonym semestrze zapisałam się na kolejny. przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, że uczestniczenie w zajęciach jest warunkiem wypłacania reny...a szkoda bo teraz problemu by nie było... myślałam, że wystarczy mi status studenta/ucznia, nie przekroczenie zarobków dodatkowych i wieku 25 lat.
Sąd w uzasadnieniu wyroku uznającym częściowo moją rację przytoczył wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dn 27.12.2007 (IIIAUa262/27, POSAG 2008/1/91) iż prawo do renty rodzinnej na podst art 68 ust 2 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o rentach i emeryturach (...) przysługuje niezależnie od przyczyn wydłużenia czasu studiowania oraz Sąd Apelacyjny w Katowicach: datą "ukończenia nauki" w rozumieniu art 68 ust 1 pkt 2 ustawy z 17.12.1998 o emeryturach i rentach (...) jest wyznaczony przez uczelnię dzień obrony pracy magisterskiej.
Chciałabym nadmienić że nadal nie obroniłam pracy mgr.
-Czy w związku z tym zus ma prawo odwołać się od wyroku(tak jak to zrobił) w związku z tym, że nie obroniłam pracy do 02.02.2010 kiedy zostałam skreślona z listy studentów?
- Czy wyrok sądu pierwszej instancji był od razu prawomocny(nie mam informacji na odpisie wyroku ze jest nieprawomocny choć jest informacja ze mam 2 tyg na złożenie apelacji)
- Czy muszę pisać wyjaśnienie do sądu apelacyjnego w odpowiedzi na odwołanie zus?
- jakie moga być konsekwencje jeśli nie napiszę?
- czy ponownie argumentowac w odwołaniu to wszystko co do sądu pierwszej instancji pisałam, czy akta zostaną przesłane(wraz z wszystkimi zaświadczeniami, które dostarczyłam czy ponownie je muszę wyrabiać)?
- czy odpowiedz do sądu apelacyjnego kierować za pośrednictwem sądu pierwszej instancji czy bezpośrednio?
-Jakie są możliwe scenariusze: czy będzie kolejna rozprawa czy sąd może od razu odrzucić odwołanie zus? Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach?

Znalazłam też na tym forum podobną sprawę do mojej. oto link: Proszę o pomoc odnośnie renty. (tu jest o tyle łatwiej ze sąd uznał racje aneczki pomimo, że nie chodziła na zajęcia... ja również nie chodziłam ale u mnie sąd w ogóle nie wziął pod uwagę zaświadczeń z drugiej szkoły)
 
A tak się zapytam z ciekawości. Czy jest na tym forum ktokolwiek kto próbował sądzić się z ZUSem w sprawie zwrotu renty rodzinnej, powołując się na te sądy które orzekły że ZUS nie może brać pod uwagę frekwencji przy ustalaniu konieczności zwrotu świadczeń? Bo pisze się o tym w ostatnich miesiącach coraz częściej i o tych wyrokach też jest głośno, ale na tym forum ludzie mówią że i tak muszą oddawać te pieniądze, tak jakby nikt nie próbował się bronić.

Ja próbowałam, ale nic z tego nie wyszło...
 
ja założyłam swój temat ale nikt mi nie odpowiedział... :(
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra