resocjalizacja

  • Autor wątku Autor wątku LILO80
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nawet najlepsze wyżywienie i najlepsze warunki życiowe w ZK nie są w stanie usunąć czy choćby zneutralizować negatywnych zjawisk towarzyszących karze pozbawienia wolności. Te ostatnie, można by tylko dopełnić, przypominając pogląd prezentowany m.in. przez V. Kovalisa, że "system więzienny jest bardziej szkodliwy od samej przestępczości" [W a n t u ł a, 1997].

To są święte słowa. Ja mam bardzo negatywne doświadczenia.

Cuks ja jestem psychologiem, wiem, że są różni ludzie (psycholodzy) a w ZK z reguły pracują tacy co nic nie wiedzą o sytuacji więźnia, izolacji i związanych z tym problemami psychologicznymi. Miałam nieprzyjemnaść rozmawiać z jedną taką, która powinno sie przed sądem postawić za to co zrobiła i robi. Psycholodzy w Zk to fikcja, ściema.
Już to pisałam co mój mąz powiedział "Jak masz problem to zagryź zęby, siedz cicho i módł sie żarliwie o doczekanie końca kary".

Resocjalizacja to my kochane kobiety a nie jakies tam więzienie, gdzie tracisz swoje człowieczeństwo i godność.

Trzymajmy kciuki za naszych Panów i módlmy się i my za nich. Bo co innego mozemy zrobić?!
 
Z lektury postów wynika,że resocjalizacja jako taka nie istnieje, jest tylko na papierze. Skąd więc takie zainteresowanie tym kierunkiem wielu młodych ludzi podejmujących ten kierunek swoich studiów?:o
 
To raczej chęć zrobienia czegoś dla ludzi, chęć ponocy. Jednak zderzenie rzeczywistości z fikcją akedemicką wychodzi na - . Ludzie, którzy chcieli pomagać widząc co się dzieje rozkładają ręce i biernie poddają się regułom panującym w ZK czy zakładach poprawczych. Często młodzi ludzie z ambicjami są bezradni a zwierzchnictwo oczekuje takiego działania, które ucisza a nie resocjalizuje.
Poctajcie to coprawda o poprawczaku

Bunt w poprawczaku; dyrekcja chciała zatuszować sprawę? - Wiadomości - WP.PL

Dla pełniejszego obrazu poczytajcie także opinie. Zwłaszcza ta

Wiadomości - serwis informacyjny - WP.PL

dużo mówi o tym co ludzie myślą o osobach zamknietych w poprawczakach czy ZK, ale czy nasi panowie są aż tacy źli. Nie wydaje mi się!

A tutaj znajdzieci całą prawdę o systemie resocjalizacji w Polsce

Wiadomości - serwis informacyjny - WP.PL

Niezbyt optymistyczna lektura.
 
Tak sobie myśle (to tylko takie gdybanie...)gdybym chciał np. studiować resocjalizję ( i pracować jako wychowawca), to nie bardzo widzę sens mojej pracy w zk, JEŚLI NIE WIERZĘ W TO CO ROBIĘ! Zmuszałbym się do takiej pracy, męczyłbym się! I tak zapewne postępuje wielu wychowawców (kierując się np. kwestią stabilności zatrudnienia, szybkim pójściem na emeryturę), bo jak inaczej tłumaczyć BRAK POMOCY OSADZONYM czy INSTRUMENTALNE traktowanie swoich podwładnych???...
 
bardzo ładnie powiedziane Barbie:)mam nadzieję że mój wyjdzie lepszy stamtąd chciałabym żeby twoje słowa się sprawdziły:)
 
Ja się wybieram w tym roku na resocjalizacje i Ci mogę powiedzieć czym młodzi ludzie kierują się

Po pierwsze to mylne jak ktoś czyta hasło :'resocjalizacja' i widzi tylko i wyłącznie więzienie i pracę z nim związaną

ponieważ resocjalizacja to proces przyswajania jednostce tego czego nie przyswoili w procesie socjalizacji

osoba po resocjalizacji może pracować w instytucjach resocjalizujących dla nieletnich , ośrodkach oświatowo wychowawczych, dla uzależnionych od nałogów, kurateli sądowej, izbach dziecka czy placówkach środowiskowych.

tak więc jak zauważyłeś to nie tylko wiezienie i wychowawcy

osoba zanim trafi do więzienia i wniknie w ten specyficzny świat ma jeszcze szanse po to te wszystkie instytucje

i ja jestem zdania że nie można powiedzieć że jak nie chce się zmienić to się nie zmieni i uważam że wychowawcy w więzieniach nie powinni się tym kierować ponieważ powinni się skupić na tym żeby pokazać takiej osobie ten lepszy świat i że w takim świecie też da się żyć a oni po prostu tego nie robią. Ich bierność jest tylko krzywdą dla 'wychowanków' to mijanie się z celem

Po drugie to rzeczywiście jest chęć pomocy innym

A po trzecie to po trosze też jest ogromne wyzwanie moim zdaniem ponieważ jak mówiłam wcześniej jest to specyficzny świat i żeby pokazać komuś ten lepszy świat trzeba po prostu umieć, zachęcić go do niego żeby nie wrócił tam gdzie kiedyś. Dla mnie pomoc choć jednej takiej osobie była bym czymś wielkim
 
ja uważam że na pewno trzeba umieć umiejętnie komuś pomóc i pokazywać że jest lepszy świat i że warto sie zmienic ale też bez chęci z drugiej strony nie osiągnie się sukcesu nikogo na siłę nie naprawi ale poczynanie pewnych prób choćby pomocy takiej osobie na pewno nie pozostanie bez echa, ludziom nie raz po latach otwierają sie oczy i dochodzą do wniosku ze jednak chcą, potrzebują zmiany, że mogą żyć inaczej...
 
magducha napisał:
bardzo ładnie powiedziane Barbie:)mam nadzieję że mój wyjdzie lepszy stamtąd chciałabym żeby twoje słowa się sprawdziły:)
To chyba nie miało być do mnie ;)
 
I_Miss_You napisał:
Ja się wybieram w tym roku na resocjalizacje i Ci mogę powiedzieć czym młodzi ludzie kierują się

Po pierwsze to mylne jak ktoś czyta hasło :'resocjalizacja' i widzi tylko i wyłącznie więzienie i pracę z nim związaną

ponieważ resocjalizacja to proces przyswajania jednostce tego czego nie przyswoili w procesie socjalizacji

osoba po resocjalizacji może pracować w instytucjach resocjalizujących dla nieletnich , ośrodkach oświatowo wychowawczych, dla uzależnionych od nałogów, kurateli sądowej, izbach dziecka czy placówkach środowiskowych.

tak więc jak zauważyłeś to nie tylko wiezienie i wychowawcy

osoba zanim trafi do więzienia i wniknie w ten specyficzny świat ma jeszcze szanse po to te wszystkie instytucje

i ja jestem zdania że nie można powiedzieć że jak nie chce się zmienić to się nie zmieni i uważam że wychowawcy w więzieniach nie powinni się tym kierować ponieważ powinni się skupić na tym żeby pokazać takiej osobie ten lepszy świat i że w takim świecie też da się żyć a oni po prostu tego nie robią. Ich bierność jest tylko krzywdą dla 'wychowanków' to mijanie się z celem

Po drugie to rzeczywiście jest chęć pomocy innym

A po trzecie to po trosze też jest ogromne wyzwanie moim zdaniem ponieważ jak mówiłam wcześniej jest to specyficzny świat i żeby pokazać komuś ten lepszy świat trzeba po prostu umieć, zachęcić go do niego żeby nie wrócił tam gdzie kiedyś. Dla mnie pomoc choć jednej takiej osobie była bym czymś wielkim

podpisuję się pod taką analizą resocjalizacji!:roza:
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Posty wydzielone z tematu "Norma 3 metrów kwadratowych"

Ale jaka resocjalizacja? Czy u nas coś takiego istnieje to się tylko tak dumnie nazywa.Niech ktoś wreszcie powie na czym ta resocjalizacja polega poza tym że jest w zamknięciu nic więcej się nie dzieje.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Ale to sami osadzeni decydują o tym czy chcą być resocjalizowani czy nie i o dziwo ci, co najbardziej krzyczą, że reso nie ma nigdy nie podpisali programu to jak oni chcą być resocjalizowani?:)
A reso często jest ukryta, ale jak ktoś nie ma wyobrażenia na czym polegają działania resocjalizacyjne to zawsze powie, że reso nie ma.
Mogę się zgodzić z tym, że nie ma odpowiednich warunków do prowadzenia wszystkich działań reso, ale reso sama w sobie jest.
I w ogóle co Wy rozumiecie przez pojęcie reso? Co byście chcieli, żeby było w polskich jednostkach pen.? Bo ja to czasami Was nie rozumiem... Proszę o jakieś przykłady działań reso, które Waszym zdaniem powinny mieć miejsce, a nie mają.

A to, że ktoś jest w zamknięciu to akurat nie jest funkcja resocjalizacyjna, ale funkcja izolacyjna, bo nie zapominajmy, że każdy ZK powinien spełniać trzy funkcje, a nie tylko resocjalizacyjną:)
 
Ostatnia edycja:
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

W moim pojęciu powinny być jakieś spotkania z psychologiem( tylko ten psycholog powinien posiadać nie tylko wiedzę teoretyczną ale i praktyczna)Taki skazany powinien pracować np.jeżeli jechal po pijanemu i spowodował wypadek (a nie zabił) tylko z czlowieka zrobil kalekę to powinien przy nim chodzić opiekować się nim dla mnie tak wygląda resocjalizacja
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

frog może ja coś zle napisalam przepraszam ale chodzi mi o to że te statystyki są zaniżone więcej i więcej jest przepelnionych zk
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Pierwsza zasada Filozofii Rentzmanna:
Żaden system więzienny nie może odbiegać od sytuacji społeczeństwa, którego jest częścią.
Jeżeli w kraju istnieje duże bezrobocie nie można dać pracy wszystkim osadzonym kosztem pozostałych obywateli.
Druga rzecz - jak to jest, że na wolności niejeden za 1000zł nie będzie pracował, ale w ZK to i za 500zł pójdzie do pracy?
Co do psychologa - jeśli wszyscy w kraju czekają na wizyty u specjalistów itp. to dlaczego osadzony ma mieć łatwiejszy dostęp do psychologa niż pozostali?
Poza tym może kaleka wcale nie chce oglądać do końca życia kogoś, kto mu to kalectwo zafundował?

Ja w procesie reso stawiałabym raczej na większy kontakt z rodziną (w tym obligatoryjnie widzenia bezdozorowe czy intymne, a nie tak jak teraz w formie nagrody) i społeczeństwem - wtedy nie będzie potrzeby chodzenia do psychologa - i na szerzenie odpowiedzialności za samego siebie, a nie tak jak teraz - o każdą głupotę prośba do dyrektora!
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Akte a co powiesz na taki przypadek. Mój mąż dostał wyrok 3 lat i 6 miesięcy (spowodowanie wypadku), jest to jego jedyny wyrok, karę odsiaduje na P2. W lipcu bieżącego roku dostał poparcie Dyrektora Zakładu w sprawie wpz, Sędzia Sądu Panitencjarnego uwzględnił ten wniosek, ale nie zgodził się z nim Prokurator. W zażaleniu napisał, że mąż jest niepoprawnym recydywistą, ponieważ odsiaduje wyrok z sumy pięciu identycznych przestępstw, gdzie trzy kolejne były popełnione w okresie próby i dlatego nie zasługuje na wpz, sprawa znalazła się w Sądzie Apelacyjnym, gdzie Prokurator na posiedzeniu wystąpił z tym samym zażaleniem, które było kłamliwe i co zostało udowodnione przed Sądem, niestety Sąd już wcześniej miał ustalony werdykt, nie przejał się tym, że Prokurator się pomylił, powiedział tylko tyle, że Pan Prokurator nie przygotował sie do sprawy, ale, że to jest sprawa na inną bajkę, nie obchodziło Go to, że mąż ma tylko jeden wyrok, że mamy poparcie rodziny pokrzywdzonego w staraniach o wpz i podtrzymał zażalenie Prokuratora. W październiku br Dyrektor ponownie wystąpił o wpz, mąż po raz drugi otrzymał z Sądu Penitencjarnego warunkowe zwolnienie, i znowu wpłynęło zażalenie Prokuratora, słowo w słowo takie samo, jak to poprzednie, i znowu sprawa trafiła na wokandę Sądu Apelacyjnego, gdzie termin wokandy został ustalony z kilkudniowym wyprzedzeniem, i mam pewność, że Sędzia Sądu Apelacyjnego fizycznie nie miał czasu zapoznać się z dokumentami, ponieważ na wstępie powiedział, że mąż uciekł z miejsca wypadku, co było kłamstwem, ja naprawdę grzecznie powiedziałam, że to jest nieprawda, a Pan Sędzia od razu powiedział, że mam się nie wtrącać, bo zostanę ukarana karą porządkową, później poprosiłam o głos, bo chciałam tylko zapytać, czy Wysoki Sąd zechciał przeczytać moje pismo z poparciem dla męża, to Sędzia mi odpowiedział że niczego nie musiał czytać, bo to nie jest jego obowiązek i kazał opuścić salę. Po 2 minutach miał gotowe postanowienie, powiedział, że mąż musi zostać w zakładzie karnym ku przestrodze dla innych kierowców, bo jak taki kierowca pomyśli gdzie jest mój mąż i za co to nie wsiądzie za kółko samochodu i nikogo nie zabije, a ta osoba której nie zabił podziękuje mojemu mężowi. Uwierzcie mi, ja za wszelką cenę nie bronię męża, wiem że zrobił źle, on sam o tym wie, żałuje tego co się stało, ale jak tu się nie załamać, kiedy Sąd Apelacyjny, na podstawie kłamliwych oskarżeń Prokuratorów, nie chce się zgodzić na wpz, przecież według mnie Sąd Penitencjarny nie mógł się dwukrotnie pomylić w stosunku do mojego męża. Mąż pracuje w zakładzie od samego początku, od maja 2008 roku wychodzi na przepustki regulaminowe i losowe, ma poparcie rodziny pokrzywdzonego, ma bardzo dobrą opinię środowiskową i powiedzcie, co jeszcze można zrobić, aby przekonać Sąd Apelacyjny? W chwili obecnej mąż czeka na transport, ponieważ zaraz po tym, jak tylko wróciły dokumenty z Sądu, zastał postawiony na Komisję o zmianę grupu z P2 na P3, gdzie Komisja, bez żadnego sprzeciwu wyraziła zgodę. Mężowi został do końca wyroku niecały rok. Myśmy naprawdę byli cierpliwi, wiedzieliśmy, że popełnił błąd i musiał za niego zapłacić ale teraz, to sami nie wiemy, czy nie wystąpimy na drogę sądową, nie żeby kogoś ukarać i pokazać kto tu rządzi, ale żeby zwrócić uwagę na wiele nieprawidłowości, które niestety występują w polskim sądownictwie. Pozdrawiam
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Wszystko przeczytałam i rozumiem, ale wierzę też, że to tylko pojedyncze przypadki... A jedyne co przychodzi mi na myśl to RPO albo Strasburg...
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Nam też to przyszło do głowy, tylko nie wiem, czy to ma sens, bo myślę, że wcześniej zdąży wyjść na wolność. I wiem, że jakby ta sprawa ujrzała światło dzienne, to ktoś mógby mieć kłopoty a nie sądzę, że tym "ktosiem" byłby ktoś inny niż mój mąż.
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

A to nie są pjedyncze przypadki to się robi nagminnie że i sędziowie i prokuratorzy przychodzą nie przygotowani sama byłam świadkiem na takiej rozprawie gdzie sędzia i prokurator chcieli przybić jeszcze jedno przestępstwo.Jak się okazalo(gdybym się nie odedzwała to by przybili)a było takie samo nazwisko dobrze że imię było inne
 
Och jak dziękuję za przeniesienie postów - nie wiedziałam, że taki temat istnieje...

Izabet - jak czytałam to wszystko, co napisałaś to też zastanawiałam się czy przypadkiem wcześniej nie wyjdzie..., ale wiesz, zawsze jeszcze są odszkodowania - ja bym próbowała na Twoim miejscu - jeśli masz jeszcze siły i czas.

Dziewczyny to, co piszecie to ogólnie jakaś paranoja, ale pisząc, że wierzę, że są to tylko pojedyncze przypadki nie miałam na myśli tego, że to tylko jeden przypadek na 10 lat, ale patrząc na ilość spraw to raczej nie jest to wielki odsetek.
I dobrze, że odzywacie się na sprawie, ale odezwijcie się też gdzieś wyżej, bo dopóki nikt nie będzie walczył o swoje dopóty sądy będą tak robić.
 
Ostatnia edycja:
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

Akte napisał:
Ja w procesie reso stawiałabym raczej na większy kontakt z rodziną (w tym obligatoryjnie widzenia bezdozorowe czy intymne, a nie tak jak teraz w formie nagrody) i społeczeństwem - wtedy nie będzie potrzeby chodzenia do psychologa -

Jasne - rodzina ma bardzo dużą rolę w resocjalizowaniu więźnia - czyli próbie przywrócenia go do społeczeństwa w lepszej formie. Jednak co w przypadku, kiedy rodzina również powinna zostać zresocjalizowana?? Bo jest patologiczna?

Akte napisał:
i na szerzenie odpowiedzialności za samego siebie, a nie tak jak teraz - o każdą głupotę prośba do dyrektora!

To tez prawda ale może w formie - sam sobie przygotowuje posiłki - z dostarczonych produktów, sam kupuje "słodycze" a nie dostaje je w paczce?
 
Powrót
Góra