prawnik2011 napisał:
Są ludzie którzy zapłacili pobieraczkowi / czyli realna strata mniej niż 100 zł. / i zgłaszają na policję przestępstwo oszustwa i wówczas słyszą - to wykroczenie i znikoma szkodliwość czynu na mocy zapisów Kodeksu wykroczeń . Zapłacili CZYLI STRACILI REALNĄ KWOTĘ - dlatego ma zastosowanie zacytowany przeze mnie przepis.
Natomiast każdy może dochodzić swoich praw w sądzie na drodze cywilnej - czy to strat "moralnych " czy finansowych.
A no właśnie....
Bo ludzie, którzy zapłacili, zamiast pozwać Pobieraczka do sądu cywilnego lecą na policję...
A policja bierze pod uwagę to co widzi -
jest umowa + jest mniej niż 100 zł -
czyli wniosek: wykroczenie. I odsyła delikwentów z kwitkiem.
Zamiast lecieć z niczym na policję, chyba najpierw należało by złożyć sprawę w sądzie cywilnym, aby to
SĄD orzekł, czy zawarta umowa jest ważna czy nie jest ważna, czy do niej doszło, czy też nie.
Dopiero gdyby sąd zdecydował, że umowa nie została zawarta i Pobieraczek ma zwrócić pobraną kwotę drugiej stronie - jeżeli Pobieraczek nie zastosowałby się do postanowień sądu, można by było podjąć kolejne kroki. Przeważnie kierunek spraw to sąd cywilny -> sąd karny, a nie na odwrót.
Tylko, że jakoś nikt z poszkodowanych nie kwapi się pozwać Pobieraczka do sądu. Dlaczego? Bo a nuż sąd uzna że umowa została zawarta? Więc każdy kto zapłacił, zaciska zęby i klnie na swoją głupotę, po sądach nie chce mu się latać, bo jeszcze by musiał płacić jakieś koszty postępowania sądowego...
fatymid napisał:
Tylko czy można spać spokojnie jeśli się do nich pisało, przyznając że umowa została zawarta ?
To naprawdę nie ma żadnego znaczenia czy ktoś się "przyznał" czy "nie przyznał".
Bo sąd przy ustalaniu, czy umowa została zawarta czy nie, bierze pod uwagę okoliczności jej zawarcia (czyli moment rejestracji, moment aktywacji, dostępność regulaminu, treści umowy dla konsumenta, jego świadomość w momencie zawierania umowy itp, itd). Możesz się do niczego
nie przyznawać, a i tak sąd może na przykład stwierdzić, że umowa w dniu, w którym kliknąłeś na link aktywacyjny, została zawarta.
Jeżeli sąd by uznał, że umowa w momencie aktywacji konta użytkownika nie została zawarta i nigdy nie istniała, to właściwie nie ma żadnego znaczenia, jakie działania konsument podjął po ... 3 tygodniach, miesiącu, czy dwóch (czy wysyłał odstąpienie czy nie).
A jeżeli sąd by uznał, że umowa w momencie aktywacji konta użytkownika została zawarta, to fakt wysłania do firmy odstąpienia od umowy po miesiącu jest wtedy istotny - bo jeżeli odstąpienie jest skuteczne to taka umowa też nie istnieje. Pozostaje wtedy tylko kwestia tego, czy sąd uzna, że forma mailowa odstąpienia od umowy była wystarczająca (patrz:
domniemanie faktyczne strona 39 tego wątku)
Pobieraczek ma jednak poważny problem, którego moim zdaniem nie przejdzie. Żeby dochodzić swoich roszczeń od klientów i nasyłać na nich komorników, najpierw musi złożyć sprawę w sądzie cywilnym. A przeciwko komu chce kierować swoje pozwy, skoro nie zna swoich wirtualnych klientów? Ma bazę pełną fałszywych, nie zweryfikownych i nie potwierdzonych danych osobowych, które sobie może wrzucić do kosza. Bo to on zaniedbał swoją sprawę i nie zweryfikował danych drugiej strony umowy. To jest tylko i wyłącznie decyzja i wola Pobieraczka, aby w ten sposób zawierać "umowy". Jeżeli Pobieraczkowi taka sytuacja odpowiada - to jego sprawa. I jego problem. Żaden organ nie będzie teraz bawił się specjalnie dla Pobieraczka w ściganie i namierzanie jego rzekomych klientów. Masz klientów, zawierałeś z nimi umowy, to ich znasz. A jeżeli godzisz się na "umowy" z fikcyjnym klientami, to jesteś naiwny.
... A Pobieraczek godzi się, bo tylko w ten sposób może liczyć na brak czujności ze strony osób rejestrujących się w portalu i obejść konieczność pisemnego przesyłania treści umowy i regulaminu