Rezygnacja z usługi Pobieraczek bez konieczności zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku kasiu35
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Pozostaje pozew zbiorowy.

Taki pozew jest już przygotowywany, proponuję zapoznać się z wątkiem na tej stronie:
pozywamy-zbiorowo.pl @ mixxt

A tutaj jest cały dział poświęcony pobieraczkowi
pozywamy-zbiorowo.pl @ mixxt

Informacja o tym pozwie powinna być przyklejona gdzieś na górze by uniknąć zadawania zbędnych pytań (choć pewnie i tak sporo osób nie przeczyta wcześniejszych postów tylko napisze to, co zostało wałkowane już setki razy)

Polecam, bo jest o co walczyć. Osobiście mnie ten problem nie dotyczy, mój kuzyn jednak dostał od nich maila i przyszedł do mnie o pomoc. Oczywiście powiedziałem mu, żeby nic nie płacił.

Ostatnio ludzie od pobieraczka stali się tak bezczelni, że próbują uwiarygodnić swoje żądania pieczętując wezwania jako wychodzące z "biura windykacji prawnej".
 
Ostatnia edycja:
Colder napisał:
Widzę, że bawi Was pisanie ciągle tego samego i pytanie się ciągle o to samo... Powiedziane zostało już w zasadzie wszystko.
Owszem wszystko, a w tym "WSZYSTKO" zawiera się również cały bełkot i stek bzdur.
I dopóki osoby, które rzekomo znają się na prawie będą udzielać nierzetelnych informacji osobom szukającym pomocy, dopóty będzie bałagan. Zarówno wokół tej sprawy jak i na forum w tym wątku.


Z wszelkich udzielanych przez Ciebie odpowiedzi, Colder, jak również z artykułu na blogu Prawo Nowych Technologii, wynika, iż uważasz, że ODSTĄPIENIE od umowy przez osobę posługującą się w swoim odstąpieniu fałszywymi danymi jest SKUTECZNE.
Jakoś w żaden sposób nie widzę, aby prawo przewidywało taką możliwość.
Mi to osobiście podchodzi pod jawne, zamierzone i celowe oszustwo (w tym przypadku: konsumenta względem serwisu Pobieraczka).
I o ile w momencie rejestrowania się na Pobieraczku podajemy dane fałszywe i mamy jakiekolwiek podstawy do obrony przed Sądem, typu:
- podane dane są fałszywe gdyż wg naszej wiedzy na ten moment (na moment rejestracji w serwisie) rejestrowaliśmy się do darmowego serwisu, a korzystając z darmowych serwisów często używkonicy wybierają anonimowość i używają fikcyjnych danych itp.
cyt. Samo podanie fałszywych danych nie jest równoznaczne z odpowiedzialnością karną, gdyż przy rejestracji nie posługujemy się np. podrobionym dokumentem tożsamości. Ma to właśnie związek z nieefektywnym procesem weryfikacji użytkowników serwisu oraz podejściem internautów do powyższych kwestii (powszechna jest opinia, że co do zasady takie serwisy są darmowe, a ewentualne żądanie opłat następuje w momencie rejestracji)

to w momencie odsyłania Pobieraczkowi odstąpienia z podanymi fałszywymi danymi, nie tylko jesteśmy już świadomi całej istniejącej sytuacji, ale w sposób świadomy i celowy posługujemy się fałszywymi danymi i to w dodatku w czymś co MA BYĆ z punktu widzienia prawa SKUTECZNE!!!??

No i gdzie tu sens i logika? A już najbardziej – zgodność z prawem?


Rada typu "jezeli podałeś fałszywe dane - wyślij odstąpienie drogą mailową podając te same dane" pojawiła się na blogu Prawo Nowych Technologii i jest powielana na wielu forach i stronach (również i tutaj).
Należy zauważyć, że dotychczas nigdy w żadnym oświadczeniu ze strony UOKiK, taka rada się nie pojawiła. Jezeli UOKiK odnosi się w jakikolwiek sposób do sprawy podania fałszywych danych przy rejestracji to jest to stwierdzenie:
pamiętaj, w przypadku poniesienia szkody przez przedsiębiorcę w związku z np. podaniem nieprawdziwych informacji czy pobieraniem plików może on wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym do sądu przeciwko użytkownikowi, osobom niepełnoletnim lub ich opiekunom.
i jest to jedyna OFICJALNA wypowiedź dot. podania fałszywych danych w przypadku UOKiK.
Natomiast NIEOFICJALNIE zalecają, aby w przypadku podania fałszywych danych nie robić NIC, o czym możemy się dowiedzieć czytając odpowiedzi cytowane przez osoby, które kontaktowały się z pracownikami UOKiK.

I należałoby tu uzupełnić, że nie robić NIC nie z tego względu, że 100 zł to mniej niż 260 zł (bzdura kompletna), ale dlatego NIC, że pobieraczek nie będzie nikogo ścigał, a jeśli by i nawet ścigał, to skoro pan XYZ jest "nieuchwytny" i Pobieraczek chciałby go "namierzyć" to na taką identyfikację jest już trochę za późno i każdy pobieraczka odprawi z kwitkiem z tego powodu, że nie zidentyfikował swoich klientów w odpowiednim czasie i nie zweryfikował ich danych osobowych.


Colder napisał:
Owszem, na pobieraczku spoczywa obowiazek wykazania, że umowa była zawarta i proszę uwierzyć, że bez odstąpienia czy wypowiedzenia czy powołanię na błąd, etc.. są w stanie to zrobić. Jeśli zawiera np. klauzule zakazane to nie oznacza ze umowa jest nieważna, nie ważne mogą być co najwyżej poszczególne zapisy.
... w domyśle: odstąpienie mailem z fałszywymi danymi - skuteczne ?
Colder napisał:
Rosnąć może, bo narastają odsetki... oczywiście trzeba by się zastanowić czy nie można od tej umowy odstąpić skuteczne etc. A jak to zrobić to było już powiedziane.
... w domyśle: odstąpienie mailem z fałszywymi danymi - skuteczne ?
Colder napisał:
Wszystko masz napisane np. Prawo Nowych Technologii: O Pobieraczku słów kilka... wspomniałem tam, czy trzeba wysyłać list czy wystarczy e-mail.
... wyrażone jasno: odstąpienie mailem z fałszywymi danymi - skuteczne
Colder napisał:
Wyślij rezygnację mailem, podając dane z rejestracji
Przypominam: posty z pytaniami powtarzającymi się USUWAM bez ostrzeżenia. Tak więc jeśli napisałeś (użytkowniku) posta w tym temacie i go nie ma... to znasz już powód.
... wyrażone jasno: odstąpienie mailem z fałszywmi danymi - skuteczne



Rozumiem, że można wysyłać takie maile Pobieraczkowi, jeżeli ktoś lubi żarty i chce tracić czas na bzdurną korespondencję z Pobieraczkiem. Ale już robienie sobie żartów z osób szukających i proszących o pomoc, mnie osobiście nie bawi.



Colder napisał:
Nie odpuściłem, gdybym to zrobił myślę że byłoby grubo ponad 300 stron w tym temacie, każda strona po 10 odpowiedzi. Ciekaw jestem kto wtedy by go całego czytał? Chociaż teraz jak widzę, że pytanie "co zrobić jak podałem fałszywe dane" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera ;)
... chcialoby się powiedzieć to samo, jak się czyta tego typu rady:
"odstąp od umowy podając falszywe dane", a będzie to skuteczne.
Tak naprawdę to będzie spam wysyłany na skrzynkę Pobieraczka, który niewiele różnić się będzie od spamu Pobieraczka wysyłanego na maile użytkowników...
Chyba, że to na zasadzie "pobawmy się w kotka i myszkę"....




Jest jeszcze jeden punkt w artykule na stronie Prawo Nowych Technologii, w którym widzę niekonsekwencję, brak logiki i niespójność, mianowicie:
Co prawda, w Dyrektywie 97/7/WE, nie została przewidziana forma odstąpienia konsumenta od umowy, nie mniej polski ustawodawca wskazuje, że powinna być "na piśmie". Przyjmując, iż w przypadku potwierdzenia informacji od przedsiębiorcy (art. 9 ust.3), określenie "na piśmie" dopuszcza wg Dyrektywy również wiadomość mailową, to tym bardziej powyższego uprawnienia nie można pozbawiać konsumenta.[...]
Wystarczy więc wysłać e-maila z oświadczeniem na adres podawany przez Serwis (bok@pobieraczek.pl), aby skutecznie odstąpić od umowy wg ustawy!


zwracam uwagę na dwa szczegóły: zdanie ostatnie zostało podkreślone i użyto słów "wystarczy [...] aby skutecznie odstąpić"

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że UOKiK stwierdza, że osoby, które podały dane prawdziwe, muszą wysłać odstąpienie wyłącznie pocztą listem poleconym, a SAM AUTOR artykułu pisze:
Skuteczne jest również przesłanie odstąpienie od umowy za pomocą poczty. Najlepiej zrobić to za pomocą listu poleconego za potwierdzeniem odbioru - dla celów dowodowych.

Owszem, użyte zostało słowo "również" ale uwagę zwraca drugie zdanie i stąd pytanie: czy jeżeli w praktyce staje się konieczne posiadanie potwierdzenia odbioru listu poleconego (dla celów dowodowych), to czy nie to samo odnosi się do przypadku "doręczenia" / "dotarcia" naszej poczty drogą elektroniczną do drugiej strony?
Wiadomo, że Pobieraczek takie maile może usuwać z poczty; jaki mamy dowód "doręczenia" naszego odstąpienia do Pobieraczka? Żaden.
To że mail został wysłany z naszej poczty – nie jest żadnym dowodem na to, że druga strona go otrzymała. Równie dobrze mogliśmy otrzymać zwrotny mail o awarii poczty i niedoręczeniu wiadomości i sami taki "dowód" mogliśmy wykasować, aby nie było śladu problemów z doręczeniem wiadomości...


Tym samym wracamy do punktu wyjścia... A mianowicie oczywistą rzeczą dla wszystkich zainteresowanych i zajmujących się tą sprawą jest, że MAILEM przesyłane są odstąpienia od umowy TYLKO od osób które podały przy rejestracji fałszywe dane i że PISMA te zawierają FAŁSZYWE dane.

Pobieraczek również zapewne zapoznał się z artykułem "O Pobieraczku słów kilka" na blogu Prawo Nowych Technologii i przeczytał:
"Podanie fałszywych danych.
[...]
Co w takiej sytuacji robić? Odstąpić od umowy w formie wiadomości mailowej, podając dane z formularza rejestracyjnego."

i doskonale zdaje sobie sprawę, że skoro pisemnie pocztą poleconym za potwierdzeniem odbioru dostaje pisma od osób, które podały prawdziwe dane, to wszystkie pozostałe maile zawierają dane FAŁSZYWE.
Oczywiście, nie sądzę, żeby Pobieraczek ścigał, dochodził i sądził, tu zgadzam się z autorem: "gra nie warta świeczki",
ale prowadząc te rozważania teoretycznie i chcąc postępować zgodnie z prawem (licząc na to, że w przyszłości to prawo będzie po naszej stronie i nam pomoże) pytam się:
PO CO w ogóle wysyłać odstąpienie od umowy zawierające fałszywe dane?
No chyba, że odpowiedź brzmi: "dla zabawy".



Aby wreszcie był porządek, a podawana informacja – rzetelna, należaloby najpierw uczciwie określić swoje podejście do sprawy, czy traktuje się to poważnie, czy nie.

Jeżeli bowiem sprawa nie jest rozpatrywana z punktu widzenia prawnika, a "sprawę sądową" traktujemy jako mało realną bo "gra nie warta świeczki", to również tego samego argumentu można użyć doradzając użytkownikom, którzy podali fałszywe dane - aby nie robili NIC i nie reagowali w żaden sposób na maila od pobieraczka, bo Pobieraczek dysponuje jedynie zdechłym IP, sam nie zweryfikował danych użytkownika i nie ma możliwości identyfikacji strony "umowy" (i nie zidentyfikuje bo "gra nie warta świeczki")

Natomiast jeżeli podchodzimy do problemu na poważnie i rozpatrujemy sprawę pod względem prawnym i jak by ta sprawa toczyła się w sądzie – to czy rozsądnie jest proponować komukolwiek*, aby w odpowiedzi na żądania zapłaty przez Pobieraczka wysyłał maila z odstąpieniem od umowy, które w swojej treści zawiera nieprawdziwe dane osobowe? Czy ktoś miałby odwagę posłużyć się takim pismem w sądzie? Szczerze wątpię.
Odstąpienie od umowy z fałszywymi danymi to nie to samo co rejestrowanie się na fałszywe dane w darmowym serwisie....



*Tak, zapoznałam się z regulaminem forum. Odwołuję się tylko do uczciwości.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Dobrze, że pojawił się merytoryczny głos w dyskusji. Poświęciła Pani dużo czasu na napisanie tego posta, więc pozwolę sobie na niego odpowiedzieć, bo kierowany jest do mnie.

Pierwszy aspekt dotyczy fałszywych danych i prawidłowego określenia stron umowy. Czyli czy z punktu widzenia prawa taka umowa jest ważna,czy istnieje oraz jaką ma moc prawną.
W moim przekonaniu taka umowa jest ważna, mimo, że wystąpił błąd co do identyfikacji jednej ze stron umowy, jednak jeśli na podstawie innych czynników dałoby się określić tożsamość (np. IP, sama by się przyznała, zrobiła przelew) tej osoby to nie widzę przeszkód, aby się z niej wywiązać. Czy jeśli osoba podająca fałszywe dane po okresie 10 dni zapłaciła wspomnianą kwotę, a więc w przelewie byłyby inne dane czy wtedy następuje bezpodstawne wzbogacenie bo do umowy nie doszło? W moim przekonaniu jest to zbyt daleko idąca interpretacja.
Jak zauważyła Pani, Pobieraczek nie przedstawił rzetelnego i pewnego sposoby sprawdzania poprawności wprowadzania danych przez użytkowników, tak więc to do nich należy wybór jakie dane podadzą, czy będą posługiwali się pseudonimem czy innymi nazwami. Jednym słowem to osoba zakładająca konto jest dysponentem swoich danych osobowych i może w serwisie występować nawet pod wymyśloną nazwą.

Oczywiście można się upierać, czy jak przy zakładaniu konta w jakimś serwisie, ktoś żąda od nas podania nazwiska, imienia, PESELu, czy nawet numeru konta lub innych danych to czy musimy mu je podawać? Czy wpływ ma na to jego system weryfikacji użytkowników? W moim przypadku ma, bo pod uwagę należałoby brać zwyczaje przyjęte w internecie. Dlaczego Pobieraczek nie stosuje standardów przyjętych np. na Allegro albo innych portalach w których należy dokonać przelewu (a więc zidentyfikować się) jeśli zawiera się umowę odpłatną! Ja na to patrzę z perspektywy całej sprawy. Pobieraczkowi po prostu nie opłacało się wprowadzać takiej identyfikacji, bo wiedział, że wtedy nikt z tego nie skorzysta - poszedł więc na łatwiznę i to należy mieć na uwadze przy interpretacji.

Jeśli uznamy, że umowa została zawarta, to odstąpienie od niej powinno zostać uczynione wraz z danymi z momentu zawarcia umowy, bo tylko tak można zidentyfikować jedną ze stron (a to ona postanowiła, że w wspomnianej umowie będzie tak, a nie inaczej identyfikowana). Dlatego zalecam właśnie, aby odstąpienie od umowy zawierać tylko te dane, które podaliśmy przy rejestracji. W takim wypadku Pobieraczek ma ułatwioną sprawę z identyfikacją zawartej umowy, a my nie ułatwiamy mu podsuwając prawdziwe dane.
Proszę wybaczyć, ale porady w stylu:
pamiętaj, w przypadku poniesienia szkody przez przedsiębiorcę w związku z np. podaniem nieprawdziwych informacji czy pobieraniem plików może on wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym do sądu przeciwko użytkownikowi, osobom niepełnoletnim lub ich opiekunom.
i jest to jedyna OFICJALNA wypowiedź dot. podania fałszywych danych w przypadku UOKiK.
Natomiast NIEOFICJALNIE zalecają, aby w przypadku podania fałszywych danych nie robić NIC, o czym możemy się dowiedzieć czytając odpowiedzi cytowane przez osoby, które kontaktowały się z pracownikami UOKiK.
niewiele pomagają konsumentom jeśli chodzi o faktyczną przydatność prawną. Przy OFICJALNEJ poradzie, nie wskazują konsumentowi co ma teraz robić, za to NIEOFICJALNA porada jest w zasadzie contra legem i odnosi się bardziej do trudności dowodowych po stronie Pobieraczka niż faktycznego wyjścia "na czysto" pod względem prawnym z całej sytuacji. Albo skupimy się na trudnościach dowodowych w postaci późniejszej identyfikacji i uznamy, że jak ktoś podał dane np. 123 to na pewno Pobieraczkowi nie będzie chciało się szukać prawdziwych danych jednej ze stron umowy, albo próbujemy wyjść z tej sytuacji w zgodzie z prawem.

Druga sprawa to kwestia odstąpienia od umowy w formie maila.
I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że UOKiK stwierdza, że osoby, które podały dane prawdziwe, muszą wysłać odstąpienie wyłącznie pocztą listem poleconym, a SAM AUTOR artykułu pisze:
Skuteczne jest również przesłanie odstąpienie od umowy za pomocą poczty. Najlepiej zrobić to za pomocą listu poleconego za potwierdzeniem odbioru - dla celów dowodowych.
Myślę, że na blogu opisałem już dlaczego dopuszczam formę mailową jako skuteczną.
W Dyrektywie 97/7/WE proszę zwrócić na art. 6 ust. 1 (nie określa w jakiej formie ma być odstąpienie) oraz art. 5 ust 1 (pisemne potwierdzenie przez przedsiębiorcę w tym na innym nośniku). Nasza ustawa (odpowiednio art. 7 ust. 1 oraz 9 ust. 3) posługuje się tylko pojęciem na piśmie. Skoro interpretacja dla przedsiębiorcy powinna być proeuropejska, to przyjąć należy, że na piśmie znaczy też na innym nośniku trwałym (chyba, że założymy, że Polska źle implementowała Dyrektywę) to dlaczego odmawiać takiej samej interpretacji "na piśmie" w ramach tego samego aktu prawnego drugiej stronie umowy, czyli konsumentowi. Ponadto w takich sprawach "pisemnych" kc jest dla konsumenta w sporze z przedsiębiorcą łaskawy. KOlejna kwestia, że Pobieraczek sam do tego zachęca i wskazuje taką możliwość w celu ułatwienia konsumentowi możliwości złożenia oświadczenia woli. Teraz wszystko sprowadza się do tego czy mógł w umowie to zrobić, czy norma z 7 ust. 1 naszej ustawy jest semi-imperatywna, a może przyjąć po prostu proeuropejską wykładnie?
Jeśli przyjąć, że Pobieraczek i tym razem wprowadzał w błąd, tzn. że nie może ustalać tak dogodnego środka komunikacji w przypadku odstąpienia od umowy to co teraz?! Odstąpienie jest nieważne z winy pobieraczka więc umowa ważna dalej? Absurd. Skoro obie strony się na to godzą i nie jest to uregulowanie surowsze, a w dodatku zgodne z Dyrektywą to nie widzę sensu dlaczego nie przyznać konsumentom takiego uprawnienia.

Kolejna sprawa odnosi się znów do możliwości dowodowych - Pobieraczek kasuje e-maile, nie odczytuje i nie mamy potwierdzenia, że zapoznał się z treścią odstąpienia. Tutaj odsyłam do art. 61 kc
Art. 61. [Chwila złożenia] § 1. Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Odwołanie takiego oświadczenia jest skuteczne, jeżeli doszło jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej.

§ 2. Oświadczenie woli wyrażone w postaci elektronicznej jest złożone innej osobie z chwilą, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, żeby osoba ta mogła zapoznać się z jego treścią.
Trzeba zdawać sobie sprawę z paru rzeczy
- pobieraczek sam zachęca do przesyłania takich wiadomości, podaje oficjalnego maila, więc należy założyć, że to jego mail oraz że posiada sprzęt do jego odczytu i robi to regularnie. Na nim spoczywa odpowiedzialność aby dochować należytej staranności w tym względzie!
- wystarczy więc wprowadzenie maila do sieci odbiorcy, a dzieje się to zawsze (prawie zawsze? można oczywiście biegłego powołać) gdy wpiszemy prawidłowy adres. Jeśli byłoby coś nie tak, z mojej praktyki wiem, że dostajemy maila zwrotnego, że dana wiadomość do odbiorcy nie doszła (zły adres mail, przepełniona skrzynka)
Polecam również zapoznać się z komentarzem E. Gniewska do KC (autor komentarza do art. 61 - Machnikowski)
W przypadku komunikacji bezpośredniej (zob. art. 66, Nb 21), np. przy użyciu IRC, momentem doręczenia oświadczenia jest moment jego wyświetlenia się na ekranie adresata. Gdy oświadczenie zostało skierowane do nieoznaczonego kręgu adresatów przez zamieszczenie go na stronie WWW, za chwilę jego złożenia należy uznać moment udostępnienia strony o danej treści. Zasadnicza trudność dotyczy oświadczeń woli przesyłanych indywidualnemu adresatowi przy użyciu tzw. skrzynek poczty elektronicznej czy skrzynek odbiorczych wiadomości tekstowych i graficznych (SMS, MMS) przesyłanych siecią telefonii komórkowej. Moim zdaniem, nie chodzi tu o rzeczywistą możliwość zapoznania się, ale o uzasadnienie dla oceny, iż składający oświadczenie dokonał wszystkich czynności niezbędnych do tego, by adresat w normalnym toku działania mógł się z oświadczeniem zapoznać. W tym normalnym toku działania mieści się, jak sądzę, zapewnienie prawidłowego funkcjonowania urządzenia adresata, które wskazał on nadawcy jako możliwy do wykorzystania środek komunikacji (zob. podobnie Z. Radwański, [w:] System pr. pryw., t. 2, s. 17). Tak więc uważam, że oświadczenie woli, które przeszło przez urządzenie komunikacyjne odbiorcy, a nie zostało zapisane w pamięci jego komputera, jest złożone. Wyjątkami są jedynie sytuacje, gdy nie ma potrzeby ochrony interesu składającego oświadczenie, gdyż wie on o tym, że adresat nie miał faktycznej możliwości zapoznania się z nim oraz gdy niepowodzenie komunikacji wynika z przyczyn, którym adresat oświadczenia mimo dołożenia należytej staranności nie mógł zapobiec (przy przyjęciu założenia, że odpowiada on za funkcjonowanie swoich urządzeń może chodzić tu tylko o przyczyny zewnętrzne). Tak samo, jako złożenie oświadczenia woli, należy oceniać sytuacje, gdy odbiorca przed zapoznaniem się z treścią oświadczenia usunął je ze swojego urządzenia (komputera czy telefonu komórkowego), zostało ono uszkodzone przez wirusa umiejscowionego w urządzeniu odbiorcy itp. Zob. szerzej W. Dubis, Umowy elektroniczne, [w:] J. Gołaczyński (red.), Prawne i ekonomiczne apekty komunikacji elektronicznej, Warszawa 2003, s. 230; W. Kocot, Wpływ, s. 102 i nast.; zob. też dotyczące stanu prawnego sprzed nowelizacji art. 61 KC; post. SN z 10.12.2003 r., V CZ 127/03, OSP 2005, Nr 6, poz. 76 z glosą A. Koniewicz.

10. Zaistnienie stanu, w którym adresat oświadczenia mógł zapoznać się z jego treścią należy oceniać podobnie jak na tle art. 61 § 1 KC (zob. Nb 8-12). Jest to zatem moment, w którym można było oczekiwać zapoznania się z treścią oświadczenia przez danego adresata, znajdującego się w danych okolicznościach i działającego w zwykły sposób. Nie ma natomiast znaczenia rzeczywiste zapoznanie się z oświadczeniem. Oświadczenie jest więc złożone w chwili, w której adresat powinien był sprawdzić swoją skrzynkę odbiorczą e-mail, włączyć telefon komórkowy (przez co otrzymałby SMS z treścią oświadczenia) itp., niezależnie od tego, czy to uczynił. Praktyczne różnice między komunikacją tradycyjną a elektroniczną mogą wynikać z mniejszego, jak na razie, upowszechnienia środków komunikacji elektronicznej. Różnice te nie dotyczą, moim zdaniem, przedsiębiorców i osób prawnych. Od podmiotu należącego do jednej z tych kategorii, który udostępnił kanał komunikacji elektronicznej, można oczekiwać gotowości do odbierania komunikatów przesyłanych tą drogą przez cały czas funkcjonowania jego przedsiębiorstwa. W przypadku osób fizycznych niebędących przedsiębiorcami wymaganie bieżącego sprawdzania zawartości skrzynki poczty elektronicznej byłoby zbyt wygórowane. Każdy przypadek należy jednak oceniać indywidualnie, mając na względzie także dynamiczny rozwój tego sposobu komunikacji i stale zmieniającą się w związku z tym praktykę.

11. Ciężar dowodu złożenia oświadczenia woli w postaci elektronicznej spoczywa na osobie, która z faktu jego złożenia wywodzi skutki prawne. Najczęściej będzie to składający oświadczenie, rzadziej odbiorca, dla którego dowód ten jest nieporównanie łatwiejszy (to w jego urządzeniu zapisane jest oświadczenie). W przypadku konieczności udowodnienia tego faktu przez nadawcę oświadczenia można, moim zdaniem, ze względu na dobrą i stale poprawiającą się jakość komunikacji elektronicznej, ostrożnie posługiwać się domniemaniem faktycznym polegającym na wnioskowaniu z faktu nadania oświadczenia o fakcie jego doręczenia. Wniosek taki może jednak być obalony przez wykazanie okoliczności, które fakt dojścia oświadczenia do adresata czynią w konkretnych okolicznościach wątpliwym (zob. art. 6, Nb 13-16).
Również uważam, że wystarczy wykazać, że wiadomość została prawidłowo wysłana - powstaje teraz tzw. domniemanie faktyczne - art. 231 kpc. Jak wiadomo, jest możliwość żądania potwierdzenia odczytania maila, jednak jest to nieskuteczne, bo odbiorca zawsze można nie wyrazić na to zgody.

Przytacza Pani stanowisku UOKiKu, które nie wątpię, że jest prawidłowe, jednak nieraz albo zbyt mało wyjaśnia, albo wręcz nic. Ja na blogu przedstawiłem jedynie mój sposób interpretacji przepisów i określonego stanu faktycznego.
 
Ostatnia edycja:
Czy posiadanie wiadomości w folderze "wysłane" na skrzynce pocztowej jest jednoznaczne z otrzymaniem wiadomości przez adresata? Wysłana wiadomość przechodzi przez szereg serwerów i systemów. Systemy idealne nie istnieją, wiadomość mogła "ugrząźć" na którymś z serwerów pośrednich. Tym bardziej, że pobieraczek.pl nie korzysta ze sprawdzonych skrzynek typu gmail.com , gdzie wszystko jest dopracowane, a wiadomości faktycznie nie ginął.

Idąc tym tokiem rozumowania, nie zagłębiając się w sprawy techniczne: w sieci istnieją narzędzia, które pozwalają na wysłanie wiadomości Z DOWOLNEGO ADRESU E-MAIL. Dla przykładu, mogę wysłać wiadomość z adresu bok@pobieraczek.pl o dowolnej treści, na własny adres. W rezultacie na swojej skrzynce posiadam wiadomość, której nadawcą jest bok@pobieraczek.pl . Oczywiście wraz z wiadomością otrzymujemy adres IP komputera z którego wiadomość została wysłana. W tym przypadku będzie to serwer w "Zimbabwe". Prawdopodobieństwo zweryfikowania prawdziwego nadawcy poprzez kontakt z właścicielem serwera w Zimbabwe jest równe 0. Tym właśnie sposobem, na swojej skrzynce posiadam e-mail od Pobieraczka, który potwierdza rozwiązanie umowy. Podobna sytuacja jest możliwa z numerem IP. Sposobów na zakamuflowanie IP czy też użycie czyjegoś IP nie jest żadnym problemem. Ludzie nie zdają sobię sprawy z tego, że w świecie Internetu możliwe jest wszystko. Dlatego też uważam, że numer IP czy wiadomość e-mail nie jest niczym znaczącym i nie jest żadnym dowodem. Spreparowanie wiadomości czy podszycie się pod inną osobę nie stanowi większego problemu.
 
Oczywiście można szukać takiej luki, dlatego jest to domniemanie faktyczne i jest ono wzruszalne, tzn. można przeprowadzić dowód przeciwny. Podobnych analogii można doszukiwać się w dowodzie wysłania listem poleconym. Przecież jest to dowód nadania tylko danego listy, bez jego treści, więc skąd wiadomo, co było w treści dokumentu na który mamy potwierdzenie nadania.
Jednak nie wystarczy udowodnić, że są środki techniczne które pozwalają na zrobienie czegoś takiego (przeciętny Polak na 100% tego zrobić nie potrafi i jest to raczej marginalne zjawisko). Tak podchodząc do sprawy, każdy dowód w formie elektronicznej byłby bezwartościowy. Już były kiedyś takie próby ze zrzutami ekranu robionymi nawet u notariusza (hakowany komputer, spreparowany link etc.).
 
Ostatnia edycja:
Bardzo przepraszam, nie wiedziałam, że używamy na forum formy Pan/Pani.


Bardzo dziękuję Panu za odniesienie się do mojego wpisu. Myślę, że przedostatni Pana post będzie bardziej przydatny dla osób borykających się z problemem niż wcześniejsze 30 stron tego wątku....

Colder napisał:
Jeśli uznamy, że umowa została zawarta, to odstąpienie od niej powinno zostać uczynione wraz z danymi z momentu zawarcia umowy, bo tylko tak można zidentyfikować jedną ze stron (a to ona postanowiła, że w wspomnianej umowie będzie tak, a nie inaczej identyfikowana). Dlatego zalecam właśnie, aby odstąpienie od umowy zawierać tylko te dane, które podaliśmy przy rejestracji.

Tak, zauważyłam, że przyjmujemy, że umowa została zawarta. Chodziło tylko o kwestię danych.
Bardzo dziękuję za to dodatkowe wyjaśnienie Pana stanowiska. Kluczowe jest tutaj stwierdzenie "to ona postanowiła, że w wspomnianej umowie będzie tak, a nie inaczej identyfikowana", w tym momencie Pana podejście nabiera innego wymiaru. Uważam, że przydałoby się uzupełnić tą kwestię na blogu Prawo Nowych Technologii, inaczej można to błędnie interpretować.


Colder napisał:
Proszę wybaczyć, ale porady w stylu:
[...]
niewiele pomagają konsumentom jeśli chodzi o faktyczną przydatność prawną. Przy OFICJALNEJ poradzie, nie wskazują konsumentowi co ma teraz robić, za to NIEOFICJALNA porada jest w zasadzie contra legem i odnosi się bardziej do trudności dowodowych po stronie Pobieraczka niż faktycznego wyjścia "na czysto" pod względem prawnym z całej sytuacji.

Trudno się więc dziwić, że powstaje zamęt w głowach ofiar pobieraczka....

Colder napisał:
Myślę, że na blogu opisałem już dlaczego dopuszczam formę mailową jako skuteczną.

Tak i jest to dla mnie jasne. Chodziło mi jedynie o kwestię konieczności/braku konieczności wysyłania listu poleconego dla celów dowodowych.
Przyjmując, że umowa została zawarta i że forma mailowa jest dopuszczalną formą pisemną, jedyna róźnica pomiędzy rozwiązaniem - list polecony z potwierdzeniem odbioru a wysłany mail - to właśnie możliwości dowodowe.


Colder napisał:
- wystarczy więc wprowadzenie maila do sieci odbiorcy, a dzieje się to zawsze (prawie zawsze? można oczywiście biegłego powołać) gdy wpiszemy prawidłowy adres. Jeśli byłoby coś nie tak, z mojej praktyki wiem, że dostajemy maila zwrotnego, że dana wiadomość do odbiorcy nie doszła (zły adres mail, przepełniona skrzynka)
Polecam również zapoznać się z komentarzem E. Gniewska do KC (autor komentarza do art. 61 - Machnikowski)
Zasadnicza trudność dotyczy oświadczeń woli przesyłanych indywidualnemu adresatowi przy użyciu tzw. skrzynek poczty elektronicznej czy skrzynek odbiorczych wiadomości tekstowych i graficznych (SMS, MMS) przesyłanych siecią telefonii komórkowej. Moim zdaniem, nie chodzi tu o rzeczywistą możliwość zapoznania się, ale o uzasadnienie dla oceny, iż składający oświadczenie dokonał wszystkich czynności niezbędnych do tego, by adresat w normalnym toku działania mógł się z oświadczeniem zapoznać. W tym normalnym toku działania mieści się, jak sądzę, zapewnienie prawidłowego funkcjonowania urządzenia adresata, które wskazał on nadawcy jako możliwy do wykorzystania środek komunikacji (zob. podobnie Z. Radwański, [w:] System pr. pryw., t. 2, s. 17). Tak więc uważam, że oświadczenie woli, które przeszło przez urządzenie komunikacyjne odbiorcy, a nie zostało zapisane w pamięci jego komputera, jest złożone. [...]Tak samo, jako złożenie oświadczenia woli, należy oceniać sytuacje, gdy odbiorca przed zapoznaniem się z treścią oświadczenia usunął je ze swojego urządzenia (komputera czy telefonu komórkowego), zostało ono uszkodzone przez wirusa umiejscowionego w urządzeniu odbiorcy itp.


Colder napisał:
Trzeba zdawać sobie sprawę z paru rzeczy
- pobieraczek sam zachęca do przesyłania takich wiadomości, podaje oficjalnego maila, więc należy założyć, że to jego mail oraz że posiada sprzęt do jego odczytu i robi to regularnie.
Jest to zatem moment, w którym można było oczekiwać zapoznania się z treścią oświadczenia przez danego adresata, znajdującego się w danych okolicznościach i działającego w zwykły sposób. Nie ma natomiast znaczenia rzeczywiste zapoznanie się z oświadczeniem. Oświadczenie jest więc złożone w chwili, w której adresat powinien był sprawdzić swoją skrzynkę odbiorczą e-mail, włączyć telefon komórkowy (przez co otrzymałby SMS z treścią oświadczenia) itp., niezależnie od tego, czy to uczynił. [...]Od podmiotu należącego do jednej z tych kategorii, który udostępnił kanał komunikacji elektronicznej, można oczekiwać gotowości do odbierania komunikatów przesyłanych tą drogą przez cały czas funkcjonowania jego przedsiębiorstwa.


Dziękuję za te informacje.


W przypadku konieczności udowodnienia tego faktu przez nadawcę oświadczenia można [...] posługiwać się domniemaniem faktycznym polegającym na wnioskowaniu z faktu nadania oświadczenia o fakcie jego doręczenia.

Colder napisał:
Również uważam, że wystarczy wykazać, że wiadomość została prawidłowo wysłana - powstaje teraz tzw. domniemanie faktyczne - art. 231 kpc.

Rozumiem, bardzo dziękuję.



Bardzo dziękuję, Colder, za ten post, bo dostarcza on wyczerpujących informacji i jest dobrym uzupełnieniem do tego wątku. Myślę, że rozwiewa wiele wątpliwości.

Jest oczywiste, że sąd zawsze będzie rozpatrywał, i jasne, że Pobieraczek nigdy nie będzie się fatygował, ale wyjaśniając pewne punkty, przynajmniej wiemy na czym się opieramy.
 
Bardzo przepraszam, nie wiedziałam, że używamy na forum formy Pan/Pani.
Nie ma Pani za co przepraszać, ja po prostu stosuję taką regułę, bo szacunek każdemu użytkownikowi się należy.
Myślę, że przedostatni Pana post będzie bardziej przydatny dla osób borykających się z problemem niż wcześniejsze 30 stron tego wątku
Szkoda tylko, że 95% uzna, iż posty jest za długi i takie tam więc nie chce mu się czytać, dlatego woli zadać pytanie po raz n-ty o tym samym. Chociaż wierzę, że tym 5% pomoże lepiej zrozumieć omawianą sprawę.
Uważam, że przydałoby się uzupełnić tą kwestię na blogu Prawo Nowych Technologii, inaczej można to błędnie interpretować.
Postaram się to uczynić w wolnej chwili, dziękuję za zwrócenie niejasności.

ps. rzadko się zdarza, aby użytkownik napisał pierwszego posta po prawie 6 latach :)
 
Ostatnia edycja:
Pytanie na podsumowanie.
Jeśli:
1. Podałem fałszywe dane
2. Jestem niepełnoletni
3. Wiedzą o podaniu fałszywych danych i o tym że nie mam 18 lat
4. Mają moje IP
5. Nic nie ściągałem

To mam ignorować listy, wiadomości itd. ??
W moim przekonaniu taka umowa jest ważna, mimo, że wystąpił błąd co do identyfikacji jednej ze stron umowy, jednak jeśli na podstawie innych czynników dałoby się określić tożsamość (np. IP, sama by się przyznała, zrobiła przelew) tej osoby to nie widzę przeszkód, aby się z niej wywiązać.
Proszę o nie usuwanie posta tylko o odpowiedź.
 
fatymid nie ma to jak zacytować tylko część, bez czytania dalszej? Co ja teraz mam zrobić? Zacytować swoją wypowiedź z posta powyżej? Chyba nie o to tu chodzi. Cytat który podałeś jest po to, aby wyprowadzić z nie odpowiedź, która padła.

Nie dziwcie się, że będą takie posty usuwane!
 
Jak już sobie tak ładnie rozmawiamy - nie wiem dlaczego przyjęliście że umowy istnieją bo ja wręcz przeciwnie - widzę tylko zapisy które przeczą temu. Również to że NIKT wcześniej tak " umów " nie zawierał i nikomu nie wmawiał że jakąś umowę zawarł to potwierdza - a skoro niby prawo na to pozwala to powinno być więcej tego typu umów w necie - a nie ma .
 
a skoro niby prawo na to pozwala to powinno być więcej tego typu umów w necie - a nie ma .
A ja je widzę na każdym kroku w internecie. Różnią się zazwyczaj odpłatnością. To, że za coś się nie płaci nie oznacza, że do umowy nie doszło.
 
Z niecierpliwością czekałem na Twoją / odpowiedż i powiem szczerze że - jestem rozczarowany.
Skoro TYLE PISANINY poświęciłeś na pokazanie jak wypowiadać umowę / co w większości jest bzdurą / , myślałem że podejdziesz poważnie do mojej uwagi i w jakiś sposób wykażesz że - umowy istnieją . Ale nie , Ty piszesz że " A ja je widzę na każdym kroku w internecie " . Sorry - ja ich nie widzę więc czy powiedzenie - SĄ BO JA TAK UWAŻAM wystarczy ? Dla mnie nie - i śmiem twierdzić że to co napisałeś na temat wypowiedzeń nadaje się do kosza . Pomijam fakt czy umowy istnieją / to w ogóle jakiś " kosmos " / , ale podejście do formy wypowiedzenia - kompletna bzdura. I skoro NIE ROZUMIESZ ZAPISÓW DYREKTYWY - to nie poruszaj tego tematu.
Mam nadzieję że to zmusi Cię do " merytorycznej " dyskusji a nie pisania własnych przemyśleń . Nadal pozostaje aktualne moje pytanie - KTO TAK ZAWIERA UMOWY ???? I oczekuję sensownej i uargumentowanej odpowiedzi.
Ps - ja jednak pozostanę przy formie per TY - bo forma Pan/Pani na takim forum dla mnie brzmi śmiesznie i nie jest używana .
Sam moderator jej używa pisząc - Jeśli nie widzisz swojego posta ..... . A winno być - jeśli nie widzi Pan/Pani swojego posta - to rozumiem że obowiązuje forma " mniej oficjalna " .
 
Ja rozumiem, że każdy by chciał, aby na jego pytanie odpowiedać elaboratem, tylko, że ja nie widzę z czym tu polemizować. Argument w stylu "bo takich umów nie ma necie" ma w sobie tyle doniosłości prawnej, że trudno mi się od tego odnieść w dłuższej formie niż to zrobiłem.
Nijak nie odniosłeś się (skoro już ma być per Ty) do tego co napisałem na blogu o "Ważności umowy" - na początku na niebiesko, więc z czym tu dyskutować? Takie umowy są i to na dobrą sprawę wszędzie, wszystko zależy tylko od specyfiki strony i asortymentu który ma do zaproponowanie. Polecam zapoznać się z art. z kc które powołuje na Blogu, jak również z art. 6 http://forumprawne.org/prawa-konsum...entow-oraz-o-odpowiedzialnosci-za-szkode.html. Jest również coś takiego jak świadczenie usług drogą elektroniczną, które też jest swojego rodzaju umową i może powodować odpowiedzialność kontraktową między Usługodawcą, a Usługobiorcą w momencie niewywiązania się z umowy (art. 2 pkt 4 http://forumprawne.org/prawo-autors...-o-swiadczeniu-uslug-droga-elektroniczna.html).
Oczywiście można tych argumentów nie przyjmować do wiadomości, gdyż napisane jest to tylko przeze mnie. W takim razie odsyłam do Decyzji Prezesa UOKiK w sprawie Pobieraczka - strona 5 i 6 w której stwierdza, że na Pobieraczeku są świadczone usługi i aby z nich skorzystać, należy zawrzeć umowę. Niestety nie widzę, abyś w postach podważał stwierdzenia Prezesa UOKiK co do ważności wspomnianej umowy. Tyle w temacie.
 
Ostatnia edycja:
Ja nie chcę jakiegoś elaboratu ale - skoro twierdzisz że widzisz " te umowy " to jakiż problem by pokazać - ta firma tak umowy zawiera ? Nie - Ty piszesz ogólnikowo - " Takie umowy są i to na dobrą sprawę wszędzie " - wiec dobrze , skoro są WSZĘDZIE i są zawierane poprzez rejestrację / czyli na podstawie zapisów " Ustawy o świadczeniu usług elektroniczną " - a tak twierdzi pobieraczek / więc w czym problem pokazać gdzie one są ????
Co do UOKiK - nie warto nawet komentować , ale postaram się pózniej coś skrobnąć .
 
prawnik2011 napisał:
[...]na pokazanie jak wypowiadać umowę[...]
[...]to co napisałeś na temat wypowiedzeń[/...]
[...]ale podejście do formy wypowiedzenia[/...]

sorki, ale może nie mieszajmy pojęć:
"jak odstąpić od umowy" i "forma odstąpienia", natomiast wypowiedzenie tylko w przypadku, gdy ktoś pobrał pliki...

Czy nie zastanowiło Cię, prawnik2011, że UOKiK (który to organ, z tego co rozumiem, ma chronić i działać po stronie konsumenta) zaleca odstąpienie od umowy? Dla mnie jest to sygnał, że również i ta instytuacja zakłada, że umowy istnieją. W każdym razie ja się z tym liczę, mimo, że liczyłabym również na odpowiednie (czyt.: na korzyść konsumenta w tym wypadku) rozstrzygnięcie sprawy przez sąd...


Abstrahując od tej polemiki, chciałam nawiązać jeszcze do artykułu z dn 17-01-2011 pana Rafała Ciska (radca prawny, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych), w którym autor dochodzi do dość zaskakującego i wątpliwego wg mnie wniosku. Prosiłabym o komentarz z Waszej strony w tej sprawie:

link do artykułu: UOKiK nałożył karę, a Pobieraczek wciąż pobiera... - Biznes, Finanse i Prawo

fragment do którego się odnoszę:
Nie się właściwie nie zmieniło
Co z tego, skoro niewiele się niestety zmieniło. [...]

Pobieraczek.pl twierdzi, że dostosował się do decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W praktyce polega to na tym, że obecnie, zgodnie z regulaminem, opłata za rok z góry nie obejmuje okresu bezpłatnego testowania [...]

Czy jednak o to naprawdę chodziło? Przecież wiadomo, że problem polega na automatycznym przedłużaniu "darmowej" usługi w usługę płatną. [...]

W tym kontekście warto przytoczyć orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie - Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 19 kwietnia 2005 (sygn. akt XVII Amc 23/05). Sąd ten uznał za zabronione stosowanie w umowie klauzuli o treści: "Automatyczne przedłużenie na kolejne 12 miesięcy następuje z dniem zakończenia ważności poprzedniej umowy, pod warunkiem nie złożenia w tym dniu rezygnacji.”

Oczywiście, Pobieraczek zapewne powie, że u niego nie są dwie umowy, tylko jedna - tyle, że z prawem odstąpienia. Tylko że wtedy nie powinien prawa odstąpienia reklamować jako darmowej usługi "testowania". Bo to nie jest testowanie, tylko prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość


Pomijając kwestię nadużyć Pobieraczka i używania zakamuflowanych nazw/opisów oznaczających w praktyce co innego niż by się mogło wydawać ("regulamin" – okazuje się "umową"; ustawowo określony okres w jakim przysługuje prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość przy zachowaniu pisemnego potwierdzenia warunków umowy - tutaj nazywa się "darmowym testowaniem") nie ulega zmianie fakt, że mamy tu do czynienia z jedną wyłącznie umową - o świadczenie usług Usenet

Tak więc, z mojej strony kwestionowałabym to, o czym przekonuje nas pan Rafał Cisek.

Częstym zwyczajem firm telekomunikacyjnych jest na przykład oferowanie pakietów (załóżmy umowa na 24 m-ce - abonament), gdzie w ramach jednej umowy otrzymujemy obok pakietu głownego usług również pakiet dodatkowy – na próbę przez 30 dni za darmo. Przeważnie całość kryje się pod tzw. Promocją, podpisujemy jedną umowę (jako Abonent, na te 24 m-ce). Oczywiście do tego załączony jest regulamin.
A wg regulaminu:
Uczestnicy Promocji, [...] otrzymają bez żadnych dodatkowych opłat profit w postaci Usługi Dodatkowej XYZ przez pierwszy miesiąc liczony od dnia Przystąpienia do Promocji („Okres Próby”). Nie wcześniej niż po upływie pierwszych 10 dni od daty Przystąpienia do Promocji, jednakże nie później niż w dniu zakończenia Okresu Próby (tj. ostatniego dnia miesiąca po Przystąpieniu do Promocji) Uczestnikowi Promocji przysługuje prawo do złożenia rezygnacji z Usługi Dodatkowej. Oświadczenie o rezygnacji z Usługi Dodatkowej należy złożyć drogą elektroniczną na adres xxx@xx.xx lub pod numerem telefonu: xxx xx xx xx; w przypadku nie złożenia oświadczenia o rezygnacji z Usługi Dodatkowej na zasadach i w terminie określonym powyżej za dalsze korzystanie z Usługi Dodatkowej Uczestnik Promocji będzie ponosił miesięczną opłatę abonamentową

Wygląda na to, że regulamin Pobieraczka jest "wzorowany" na takim cytowanym regulaminie, a termin "okres Bezpłatnego Testowania" ma odpowiadać terminowi "Okres Próby".
Z tego powodu nie widzę tu uzasadnienia dla tezy pana Rafała Ciska (że niby "okres bezpłatnego testowania" to jakby "pierwsza umowa" ??) A to że akurat jest to 10 dni - no cóż, w końcu żadne przepisy nie zastrzegają, że musi to być 30 dni...


Między tymi przypadkami jest tylko jedna różnica.
Operatorzy usług telekomunikacyjnych nie reklamują niczego jako "darmowe testowanie" i nie oferują nam niczego, jeżeli nie zdecydujemy się na wykupienie jakiegoś tam minimalnego pakietu chociażby; od początku jasne jest więc dla klienta do jakiego typu umowy przystępuje. Natomiast Pobieraczek "ukrywa" umowę na roczny abonament pod tzw. umową na usługę "darmowego pobierania przez 10 dni", do tego posługując się regulaminem...


Z tym, że kwestia nadużyć Pobieraczka a kwestia zawarcia umowy to osobne pojęcia. Choć wierzę, że sąd rozpatrujac sprawę, wziąłby pod uwagę wszyskie zaistniałe okoliczności, w tym również stosowanie przez Pobieraczka nieuczciwych praktyk.


A i jeszcze jedno, w artykule pana Rafała Ciska też czytamy:
zanim się zarejestrujesz i "poklikasz" na jakiejś stronie, to może warto najpierw dokładnie przeczytać regulamin. Dotyczy to zwłaszcza rejestracji z potwierdzeniem na maila (w innych przypadkach można podważać fakt zawarcia umowy [...])
 
Colder- nie trudż się , nie znajdziesz firmy która zawiera umowy poprzez rejestrację na podstawie " Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną " - bo na to nie pozwala sama ustawa. Jednak proponuję zapoznać się z w/w ustawą - a szczególnie z art. 11-
" W sprawach nieuregulowanych w ustawie do świadczenia usług drogą elektroniczną, w szczególności do składania oświadczeń woli w postaci elektronicznej, stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego oraz innych ustaw."
Na podstawie tego zapisu żadna rejestracja nie może być zawarciem umowy . Wystarczy tu prosty ciąg myślowy :
Ustawa " elektroniczna " - regulamin - rejestracja
Ustawa " elektroniczna " określa obowiązki usługodawcy - i musi on utworzyć regulamin . Co określa regulamin - Art. 8 3. - Regulamin wg usługodawcy a raczej rejestracja jest warunkiem zawarcia umowy . WARUNKIEM - BO TO ZAWIERA REGULAMIN. I teraz - skoro ustawa nie reguluje jak zawiera się umowy - to również NIE MOŻE TEGO REGULOWAĆ REGULAMIN bo powstaje w oparciu o zapisy tej ustawy. Dlatego wpis w regulaminie że zawarcie umowy " realizowane jest poprzez rejestrację " - jest niezgodne z ustawą " elektroniczną " .
Więc - jak ma się do tego co napisałem twierdzenie z pisma pibieraczka ?

" Z uwagi na fakt, że POPRZEZ REJESTRACJĘ na stronie (oświadczenie woli) oraz nasze przyjęcie (aktywacja konta) ZOSTAŁA ZAWARTA z nami UMOWA NA PODSTAWIE USTAWY z dnia 18 lipca 2002 roku O ŚWIADCZENIU USŁUG DROGĄ ELEKTRONICZNĄ Dz. U. Nr 144 poz. 1204, obie strony są zobowiązane do wywiązania się z postanowień zawartych w umowie .

Innymi słowy - skoro ustawa na którą pobieraczek się powołuje stwierdza w Art. 11 że na podstawie JEJ ZAPISÓW NIE MOŻNA ZAWRZEĆ UMOWY gdyż zawieramy je na podstawie zapisów KK i innych ustaw - to jak można taką umowę zawrzeć ????

Marge - moje zdanie o UOKiK jest jak najgorsze. Żenada co ci ludzie opowiadali od początku sprawy. Zauważ - dwa lata temu pani rzecznik UOKiK przed kamerami mówi -proszę pisać wypowiedzenia - to co mają powiedzieć rzecznicy rok póżniej ???? Że nie ma umów ?????? I kto ma to stwierdzić jak nie sąd - dlatego decyzja o wprowadzaniu w błąd i finansowa kara- jak widać mało dotkliwa .
Ale myślę że ci co to czytają wiedzą o czym piszę - bo nie raz czytali sprzeczne " porady " urzędów konsumenckich - ilu rzeczników tyle porad.
Nie chcę przedłużać - co do dyrektywy unijnej - każdy ma prawo żądać umowy " papierowej " mimo zapisów dyrektywy - ale o tym może kiedy indziej.

Mała poprawka - oczywiście w zdaniu :
" Innymi słowy - skoro ustawa na którą pobieraczek się powołuje stwierdza w Art. 11 że na podstawie JEJ ZAPISÓW NIE MOŻNA ZAWRZEĆ UMOWY gdyż zawieramy je na podstawie zapisów KK i innych ustaw - to jak można taką umowę zawrzeć ???? "
powinno być KC a nie KK. Cóż - takie przejęzyczenie .
pichorek258 - nie , to nie tak , my wiemy ze nie należy płacić i naprawdę - przynajmniej z mojej strony - to nie jest kwestia jakiejś " obawy " czy narzucenia komuś czegoś ale chęci podzielenia się swoim punktem widzenia - interpretacji ustaw.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Większość szukających pomocy na tym forum uważa, że umowa z pobieraczkiem faktycznie istnieje, lecz nie trzeba im płacić. Przesyłają "rozwiązanie umowy", przez co przyznają że jakaś umowa internetowa była zawierana. Przecież w takim przypadku Pobieraczek ma większe pole manewru i faktycznie, kiedy przyznamy się do jakiejś umowy z Pobieraczkiem, sprawa mogłaby trafić na wokandę i wyrok mógłby być różny. Dziwi mnie postawa mediów i urzędów. Było wiele reportaży w TV, i w żadnym z nich nie było jasnej informacji jak należy postępować, a wręcz przeciwnie, utwierdzano w przekonaniu że umowa istnieje i trzeba płacić.

Po co przesyłać rozwiązania umowy której nie ma - szczerze mówiąc nie wiem. Polecam dłuższą wymianę wiadomości z Pobieraczkiem, na wszystkie pytania mają przygotowane odpowiedzi, a po dłuższym czasie można odnieść wrażenie że piszemy z maszyną : ]
 
Ostatnia edycja:
Witam wszystkich odwiedzających forum!
Zwracam się z prośbą do moderatora - Colder'a :)

Otóż czytałam Pana blog, a dokładnie "O pobieraczku słów kilka.." i wyczytałam tam,że osoba która zarejestrowała się na str Pobieraczka przed 14 kwietnia 2010 roku,w walce o PŁACIĆ /NIE PŁACIĆ może się powołać na błędną informację co do bezpłatności serwisu.

Jeśli tak jest (ja należę do tych osób, data rej.26.08.2009 i ponownie im się przypomniało po dwóch latach) to czy mogę powołać się na art.84 i 88 Kodeksu Cywilnego, który Pan zacytował na blogu? Czy to wystarczy?

Parę dni temu wysłali do mnie maila, jakoby sprawa została skierowana do do biura windykacji prawnej.. i wiadomo co się z tym wiąże jeśli nie zapłacę danej kwoty... KRD, SĄD itp.

Proszę tylko o ODP, post może zostać usunięty..
z góry dziękuje i pozdrawiam Iza
 
prawnik2011 - niby zgadzam się z Tobą co do tego, że pobieraczek to jedno wielkie oszustwo, ale zastanawia mnie pewnie kwestia: jeżeli pobieraczek nie działa zgodnie z prawem to dlaczego jeszcze nikt się nim nie zajął?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra