Rozprawa w sądzie przeciwko T-Mobile

  • Autor wątku Autor wątku onifer2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Dlaczego? Nie wiem.
Nie chcę kłamać.

A jeśli podniosę zarzut nieistnienia zobowiązania pomimo niezbitych dowodów o jego istnieniu i nie wypieraniu się ich przeze mnie to czy to jest dozwolone, czy to nie łamie jakiś paragrafów?
 
sosnowiecki napisał:
A jeśli podniosę zarzut nieistnienia zobowiązania pomimo niezbitych dowodów o jego istnieniu
To byłoby po prostu głupie i na pewno nastawiające sąd negatywnie do strony. Podnosi się tylko takie zarzuty, które jest się w stanie przynajmniej uzasadnić (nawet nie udowodnić, ale uzasadnić). Nie podnoś zarzutu, którego jedynym uzasadnieniem będzie: "Bo jakiś kolega z forum sobie wymyślił dziwną formułkę "nieistnienie zobowiązania", więc ja sobie tak od czapy mówię".
Jeśli natomiast masz wątpliwości, czy powód właściwie udowodni swoje rządania, to podnosisz zarzut: "powód nie udowodnił roszczenia" albo "z dowodów przedstawionych przez powoda nie wynika, by zobowiązanie pozwanego w ogóle istniało".
 
Ostatnia edycja:
sosnowiecki napisał:
Nie chcę kłamać.
Szacunkowo to 90% spraw z powództwa windykacji to kłamstwa w całości bądź części - żądanie kwot nienależnych
sosnowiecki napisał:
A jeśli podniosę zarzut nieistnienia zobowiązania pomimo niezbitych dowodów o jego istnieniu
Niezbite dowody czy żadne dowody - ocenia sąd. Windykacje zawsze twierdzą że ich dowody są niezbite, nawet tak "cudowne i niepodważalne dowody" jak wyciąg z ksiąg rachunkowych funduszu :)
sosnowiecki napisał:
to czy to jest dozwolone, czy to nie łamie jakiś paragrafów?
Jakby łamało jakieś paragrafy, to każda strona przegrywająca proces cywilny o zapąłtę, prosto z sali sądowej byłaby wywożona do prokuratury na postawienie zarzutów :D Wszak jak jedna strona twierdzi że kasa się należy, a druga zaprzecza - to jedna z nich przecież kłamie.
Wyluzuj już.
 
marian.pazdzioch napisał:
Szacunkowo to 90% spraw z powództwa windykacji to kłamstwa w całości bądź części
Podrzuć jakieś namiary na tę statystykę.
 
Na razie pytam badawczo.
Nie wiem dokładnie co zrobi T-mobile. Możliwe są 3 warianty: złoży pozew do e-sądu, złoży pozew do SR, sprzeda wierzytelność.
Najkorzystniejszy dla mnie byłby pierwszy wariant bo po skutecznym sprzeciwie miałbym czas aby spłacić większość zaległości.

Ile średnio mija czasu od złożenia sprzeciwu w e-sądzie do wydania nakazu zapłaty przez SR?
 
Ja Malinowski napisał:
Podrzuć jakieś namiary na tę statystykę.
Wszystkie chwilówki, Getback - w 100% spraw znajdujemy kłamstwa, jeśli idziemy tym tropem i za kłamstwa przyjmiemy żądanie kwot nienależnych, jak koszty windykacji, rzekomych monitów, telefonów, SMs, maili czy "sądowe z księżyca" w przypadku Getback.
sosnowiecki napisał:
Możliwe są 3 warianty: złoży pozew do e-sądu, złoży pozew do SR, sprzeda wierzytelność.
Najkorzystniejszy dla mnie byłby pierwszy wariant
Najkorzystniejszy to byłby trzeci wariant - największe szanse na oddalenie ewentualnego powództwa
 
Masz rację ale chyba najmniej prawdopodobny.
Spora suma, świeża sprawa.

Ile średnio mija czasu od złożenia sprzeciwu w e-sądzie do wydania nakazu zapłaty przez SR?
 
sosnowiecki napisał:
Masz rację ale chyba najmniej prawdopodobny.

T-mobile często hurtem sprzedaje wierzytelności żeby dbać o swoje "dobre imię", taka polityka firmy, więc jest szansa.
 
Na pewno, jak to mówią póki "piłka w grze" wszystko jest możliwe.
 
marian.pazdzioch napisał:
Wszystkie chwilówki, Getback - w 100% spraw znajdujemy kłamstwa
To już mamy 100% spraw jednego z podmiotów to oszustwa. Jaki procent rynku związanego z windykacją należy do tego Getina?
 
Ktoś ma wiedzę ile trwa taki transfer z e-sądu do SR?
Po złożeniu skutecznym sprzeciwu e-sąd oddaje akta do SR, ten wzywa powoda do uzupełnienia pozwu by w końcu wydać nakaz zapłaty, tak?
Ile to przeciętnie trwa?
 
To już mamy 100% spraw jednego z podmiotów to oszustwa. Jaki procent rynku związanego z windykacją należy do tego Getina?
Panie kolego, to nie jest oszustwo. To nie jest 286kk. A co do % rynku - dolicz jeszcze BEST (widziałem wiele ich spraw - w żadnej nie pisali prawdy), Kaczmarski Inkasso (70-80% takich jakie widziałem), VEX - to samo, Intrum 100% takich, z którymi się spotkałem. Kruk - 100%.

Jaki to razem procent rynku oraz z iloma się spotkałem? Nie wiem. Ale lektura forum też daje statystykę około 80% kompletnych bzdur wypisywanych w pozwach, na podstawie których e-sąd jak najbardziej wydaje nakazy zapłaty.

Jak ktoś nieumiejętnie złoży sprzeciw, i np. podniesie zarzut przedawnienia w sprzeciwie, to cofają pozew, sprzedają dalej i następny fundusz sobie pozywa. Tak można w nieskończoność. Cały czas o całkowicie nieistniejące roszczenie, jak się okaże, jak którymś razem owego powództwa jednak nie wycofają.
 
Syphar napisał:
Co? Kruk, ma same "oszukane" wierzytelności?
Syphar napisał:
Panie kolego, to nie jest oszustwo. To nie jest 286kk
Dlaczego? Kol. Marian pisał, że wymyślone kwoty. Jeśli ma rację, to jest oszustwo. A że nikt nie ścigał? O polityce nie rozmawiamy.
 
Co? Kruk, ma same "oszukane" wierzytelności?
Same wierzytelności - większość, choć nie wszystkie. Dolicza jednak koszty nienależne - to już dotyczy wszystkich - więc jak najbardziej, tak.

Dlaczego? Kol. Marian pisał, że wymyślone kwoty. Jeśli ma rację, to jest oszustwo. A że nikt nie ścigał? O polityce nie rozmawiamy.
Nie są one "wymyślone" w sensie stricte. Są to kwoty rzekomo należne firmie windykacyjnej za działania windykacyjne - problem w tym, że firma takowych nie ma prawa naliczać.

Natomiast spora część, jak GetBack, czy Best, nie wiem, czy w 100%, ale z mojej praktyki akurat z BEST - 100% nieistniejących - i mówię o samych wierzytelnościach. Że nikt nie zgłaszał - jak pisałeś - nie zajmujemy się polityką, ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że nie można przypisać sprawstwa z art. 286kk firmie, która ma prawo przypuszczać, że wierzytelność istnieje (bo została kupiona w pakiecie od banku). To, że potem w sądzie okazuje sie, że to pic na wodę, to już inna sprawa - ale konia z rzędem prokuratorowi, który udowodni tu działanie umyślne ze strony firmy, która ma w ręku umowę cesji (nic to, że nieważną, ale ma), ma wierzytelność wpisaną w księgach rachunkowych funduszu (nic to, że to żaden dowód, bo sami to sporządzili, ale ma). Sprawstwo przypominam przypisujemy osobie, nie firmie. Osoba pisząca pozew - nie wie, że jest to bzdura, a więc i nie może odpowiadać z art. 286kk.

W wypadku BEST kupili prawdopodobnie cały pakiet nieistniejących wierzytelności od banków (głównie rzekome kredyty gotówkowe) bo jest tego ostatnio wysyp, a wszystkie sprawy im padają (oddalenie powództwa, zarzuty w stylu "to jest nienależne, a nawet gdyby było należne, to przedawnione"). Nie udowadniają nawet roszczenia, sądy oddalają powództwa, a od nich nikt na sprawie się nie stawił chyba nigdy. Przedstawiają rzekomo jakieś dowody na istnienie owych roszczeń (szkoda tylko, że nikt na oczy oryginałów nie widział), na to, że nabyli w drodze cesji (szkoda tylko, że dowodu zapłaty ceny nikt nie widział) - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się uzyskać akurat w wypadku BEST wyroku innego niż oddalenie powództwa w całości.

Czy jest to oszustwo? Nie wiem. Być może owe oryginały tych umów gdzieś tam istnieją, tylko BEST ich nie ma. Być może do cesji doszło, tylko, że BEST nie chce z jakiegoś powodu jej pokazać. Niemniej - 100% spraw.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
VEX - to samo, Intrum 100% takich, z którymi się spotkałem. Kruk - 100%.
Pozwu VEX to ja jeszcze nie widziałem. Oni generalnie to windykują - wydzwaniają, mailują, wysyłają SMS, zapowiadają wizytę dwóch Yeti :) Za ciency są by coś kupować dla siebie, pomijając jakieś drobne pakiety z tytułu jazdy bez biletu oraz drobnicę od dwóch chwilówek.
Intrum to już w ogóle jakaś czarna magia, nie wiem skąd oni te swoje roszczenia biorą. Albo faktury telekomunikcyjne dawno zapłacone, albo jakieś rzekome odsetki które się wszystkim "zapomniały" i nagle wypłynęły, tyle że od jakiego nieistniejącego kapitału. Za to Kruk to u mnie jest cool i spoko firma :) Mówię całkiem poważnie. Jeszcze się nie spotkałem by coś kręcili z jakimiś swoimi pseudoopłatami itp. A że z uwagi na niedoróbki w papierach przegrywają sprawy, to nie ma co narzekać :)
Ja Malinowski napisał:
Kol. Marian pisał, że wymyślone kwoty. Jeśli ma rację, to jest oszustwo.
Poruszamy się po linie, na granicy. Zalezy jak na to spojrzeć. Żądania typu 25 zł za list, 30 zł za SMS, 20 zł za telefon czy 15 zl za mail, naliczane niekiedy hurtowo, rzekome koszty windykacji - komentarz wymyślcie sami.

Syphar napisał:
Są to kwoty rzekomo należne firmie windykacyjnej za działania windykacyjne - problem w tym, że firma takowych nie ma prawa naliczać.
Koszty windykacyjne.
Profi Credit z automatu dolicza do kwoty na weksel 20% od całości. Ryczałt windykacyjny :D
Visset: mam kilka pisemek, generalnie kwoty wyszczególnione są jako kapitał, odsetki i koszty windykacji. We podawane koszty to jakieś 2,5-3x kapitał
Getback: z reguły z automatu doliczaja "koszty". Sądowe rzekomo. Rzekomo im się należące. A sprawa nawet koło sądu nie przechodziła
 
A ja całą dysputę pozwolę sobie spuentować w taki sposób:
Gdyby każde dochodzenie nienależnej kwoty przed sądem było karalne z art 286kk, to zabrakłoby w Polsce więzień i nie byłby potrzebny e-sąd.

Jednakowoż istnieje proces cywilny, a nie wyłącznie karny - i mogę pozwać kogo chcę o zapłatę na podstawie takich dowodów, jakie posiadam - nie czyni to ze mnie oszusta, a najwyżej wybitnego idiotę, że w ogóle robię z siebie błazna przed sądem. Niestety, owych wybitnych obrodziło w temacie windykacji tak, że statystyki wychodzą tragicznie.

Za to Kruk to u mnie jest cool i spoko firma Mówię całkiem poważnie. Jeszcze się nie spotkałem by coś kręcili z jakimiś swoimi pseudoopłatami itp. A że z uwagi na niedoróbki w papierach przegrywają sprawy, to nie ma co narzekać
No właśnie. A mimo to przegrywają. I co, od razu wg. Ja_Malinowski fakt, że dochodzili sobie nienależnego roszczenia, długu, który po prostu nie istnieje (oddalenie powództwa, a potem powaga rzeczy osądzonej - tego długu nie tylko nie ma, jego nigdy nie było) czyni z nich od razu oszustów? Nie. A domagali się nienależnych pieniędzy? No ja widzę przed oczami wyroki, że jak najbardziej tak.
 
Syphar napisał:
czyni z nich od razu oszustów?
To nie ja pisałem, że 90% firm windykacyjnych prowadzi sprawy "wymyślone". Jeśli ktoś dochodzi należności, o których wie, że są nieprawdziwe, to oszukuje. Dla jasności, ja w przeciwieństwie do kol. Mariana, uważam, że te oszukane sprawy, to nie 90%, tylko zapewne ze 3%. Tyle, że tylko o takich się mówi, bo po co prowadzić dyskusje o sprawach jasnych i przejrzystych. To trochę tak, jak wyciąganie wniosków na temat rzetelności wszystkich komorników, bo kiedyś pół Polski żyło sprawą aferalnie zajętego i sprzedanego traktora. Czy ktoś widział jakiś program interwencyjny na temat wzorcowo przeprowadzonego postępowania egzekucyjnego? Oczywiście nie, a niemal 100% egzekucji przeprowadzane jest bez zarzutu.
Syphar napisał:
W wypadku BEST kupili prawdopodobnie cały pakiet nieistniejących wierzytelności od banków
Jeśli tak było, to z całą pewnością mamy do czynienia z oszustwem. Oczywiście ze strony banków na szkodę Best. Tylko, czy naprawdę banki sprzedają "nieistniejące" wierzytelności? Cóż, skoro to wiecie, a w państwie teoretycznym było możliwe dokładnie wszystko ...
Nie chce mi się już dalej wyławiać Waszych cytatów, mam jednak wrażenie, że często nie rozróżniacie kwestii fałszywych należności (czyli zmyślonych roszczeń, nieistniejących zobowiązań), gdzie należałoby rozpatrzyć zastosowanie art. 286 k. od roszczeń faktycznie oczywiście zasadnych, ale niemożliwych do udowodnienia, bo wtórny wierzyciel, kupując tanio wierzytelności, nie zadbał by mieć odpowiednią dokumentację, co daje świetną pozycję procesową dłużnikom.
Na koniec:
Syphar napisał:
Są to kwoty rzekomo należne firmie windykacyjnej za działania windykacyjne - problem w tym, że firma takowych nie ma prawa naliczać.
Dla mnie to czyściutka sprawa z 286 kk. Wierzyciel wprowadza w błąd dłużnika (koszty się nie należą, a twierdzi, że się należą) z zamiarem (wie co robi i po co to robi) uzyskania korzyści majątkowej (chodzi mu o to by dłużnik zapłacił pieniądze, które wcale się od niego nie należą). Mamy wszystkie przesłanki. Gdyby więc prokurator chciał ...
 
Jeśli ktoś dochodzi należności, o których wie, że są nieprawdziwe, to oszukuje.
Oni nie wiedzą, ze należności te są nieprawdziwe. Kwiatki w stylu naliczania 20 zł za list polecony wynikają z ich regulaminów. Nie każdy zapis w dokumencie, który jest niezgodny z prawem, jest oszustwem.

Jeśli tak było, to z całą pewnością mamy do czynienia z oszustwem. Oczywiście ze strony banków na szkodę Best. Tylko, czy naprawdę banki sprzedają "nieistniejące" wierzytelności? Cóż, skoro to wiecie, a w państwie teoretycznym było możliwe dokładnie wszystko ...
Dotyczy to pewnego "pakietu" zakupionego przez BEST w okolicach wydania sławetnej III CZP 29/16 przez BEST. Banki sprzedawały wierzytelności jak najbardziej istniejące. W dniu cesji jednak stały się one przedawnione. Przedawniona wierzytelność nadal istnieje, więc nie ma tu oszustwa. BEST jednak, wiedząc, że wierzytelności są przedawnione, nie składa do sądów dowodów na ich należność - nie ma takiej potrzeby, ponieważ jeśli pozwany podniesie zarzut przedawnienia, to i tak powództwo zostanie oddalone, a jeśli pozwany nie złoży sprzeciwu - to nakaz zapłaty i tak się uprawomocni.

Jednakże - nie składają dowodów na ich istnienie, pomimo, że pozwani się tego domagają (chcąc dowieść, że wierzytelność nie istnieje - a nie jest wierzytelnością przedawnioną - a tym samym uniknąć podatku PIT), ponieważ im się to nie opłaca. W efekcie, cały pakiet przedawniony uchwałą SN nie jest przez BEST udowadniany. Sądy badając sprawę badają zarzut przedawnienia w pierwszej kolejności, nie badając innych, jeśli ten okazuje się słuszny. Oddalają powództwo. A "wierzyciel" BEST roszczenia nie udowadnia, bo i tak wie, że sąd oddali powództwo, z uwagi na przedawnienie, kompletowanie dowodów staje się więc ekonomicznie nieuzasadnione. Efekt? Wyrokiem sądu wierzytelność nie istnieje.

No nie istnieje, ale czy ktoś kogoś tu oszukał? PS. przytoczona uchwała pojawiła się w państwie obecnym, a nie teoretycznym. Rzekomo.

często nie rozróżniacie kwestii fałszywych należności (czyli zmyślonych roszczeń, nieistniejących zobowiązań), gdzie należałoby rozpatrzyć zastosowanie art. 286 k. od roszczeń faktycznie oczywiście zasadnych, ale niemożliwych do udowodnienia, bo wtórny wierzyciel, kupując tanio wierzytelności, nie zadbał by mieć odpowiednią dokumentację, co daje świetną pozycję procesową dłużnikom.
W takim razie - sądy również ich nie rozróżniają. Nie istnieje coś takiego jak roszczenie "oczywiście zasadne, ale niemożliwe do udowodnienia". Jeżeli nie ma dowodów na istnienie roszczenia, to ono nie istnieje. Jeżeli sąd oddalił powództwo, a podnoszono zarzut, że ono nie istnieje - to ono nie istnieje. Tu nie ma spraw "istnieje, ale udowodnić nie mogę, wysoki sądzie" - to jest sytuacja czarno-biała. Czego najlepszym dowodem jest możliwość powoływania się na powagę rzeczy osądzonej. Na podobnym stanowisku stoi zresztą Ministerstwo Finansów. Nie to jest prawdą, co nią obiektywnie jest, tylko to, co możesz udowodnić w sądzie.

Skoro tak lubisz szafować prawem karnym - wyrok "niewinny", który stał się prawomocny powoduje, ze oskarżony nie jest przestępcą. I jest niewinny. Nawet, jeśli w rzeczywistości owszem, popełnił morderstwo.

Dla mnie to czyściutka sprawa z 286 kk. Wierzyciel wprowadza w błąd dłużnika (koszty się nie należą, a twierdzi, że się należą) z zamiarem (wie co robi i po co to robi) uzyskania korzyści majątkowej (chodzi mu o to by dłużnik zapłacił pieniądze, które wcale się od niego nie należą). Mamy wszystkie przesłanki. Gdyby więc prokurator chciał ...
Tu akurat zgoda. Tylko, że rzadko się zdarza, acz - zdarza się, że prokurator jest w stanie wykryć sprawcę w takich sprawach.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra