samowola budowlana a art. 50 i 51 Prawa budowlanego

  • Autor wątku Autor wątku Adiunkt
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Hmmmm..., nie jestem specjalistką w materii Prawa budowlanego, ale w ramach pomocy wrzucam coś, co znalazłam, a co wydaje mi się informacją wyczerpującą temat:

Budowa wiaty - Budowa wiaty

Pozdrawiam.
 
Przy takich sformułowaniach zawsze zastanawiam się, co faktycznie było celem ustawodawcy? Regulacja prawa? Quiz? Czy ów legendarny "luz decyzyjny" pozostawiony NB i AB niczym współczesnym kapłanom :-)
"[...]Uznać bowiem trzeba, iż gdyby wolą ustawodawcy było objęcie wymogiem uzyskania pozwolenia na budowę wszystkich nieposiadających charakteru wolno stojących obiektów, wymienionych enumeratywnie w tej jednostce redakcyjnej, wówczas wymóg ten poprzedzony zostałby dwukropkiem, który oznaczałby, iż wszystkie wymienione po nim obiekty będą zmuszone charakteryzować się wskazaną przesłanką."
 
Sachalin napisał:
Przy takich sformułowaniach zawsze zastanawiam się, co faktycznie było celem ustawodawcy? Regulacja prawa? Quiz? Czy ów legendarny "luz decyzyjny" pozostawiony NB i AB niczym współczesnym kapłanom :-)

W tym przypadku nie ma mowy o "luzie decyzyjnym" co właśnie jest wskazane w tym wyroku. Problem polega na tym, że zamiast czytać przepis organ lubi sobie sam pofantazjować i zamiast w takiej sytuacji napotkać na ostrą reprymendę cały ten NB nazywa to - będąc bardzo zadowolonym z samego siebie - interpretacją przepisów.

Sąd wskazał tu, że w tekście przepisów mają znaczenia kropki przecinki, średniki i dwukropki, ale w sytuacji gdy "eksperci" z NP mają kłopot z rozpoznaniem wydawać by się mogło tak oczywistych spraw co jest np. kondygnacją, a co nie jest to pouczenie takie stanowi daremny trud. Niestety w Polsce nikt nie kontroluje jakości orzecznictwa NB i dlatego jest ona bliska dna. No b po co się uczyć z takich orzeczeń jak i tak nikt z tego że NB nie zna Prawa budowlanego nie będzie wyciągał konsekwencji.
 
Inwestorwroclove napisał:
zamiast czytać przepis organ lubi sobie sam pofantazjować i zamiast w takiej sytuacji napotkać na ostrą reprymendę cały ten NB nazywa to - będąc bardzo zadowolonym z samego siebie - interpretacją przepisów.
Niestety: "mamy prawo do takiej interpretacji" - usłyszałem w jednym z organów :-)
Cóż, skoro sam GUNB, w swoich "stanowiskach" i "wyjaśnieniach" pisze: "Wyjaśnienie przepisów prawnych dokonane w Urzędzie nie stanowi oficjalnej wykładni prawa i nie jest wiążące dla organów administracji publicznej orzekających w sprawach indywidualnych". Takie "wyjaśnienia", to ja rozumiem... Gdyby takiego knota opublikowała Komenda Główna Policji, to aż strach byłoby np. wyjeżdżać na drogi...
 
Otóż organy nie mają prawa do "interpretacji" - gdyż w Polsce obowiązuje zasada legalizmu polegająca na tym iż prawo stanowi tekst przepisu. Mają stosować prawo a nie je "interpretować" - co zazwyczaj oznacza jego łamanie!

Dajemy się zwodzić "interpretacjami".
 
Inwestorwroclove napisał:
Otóż organy nie mają prawa do "interpretacji"
Nieprawdaż, że tylko teoretycznie...? (podobnie jak "równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych", żeby nie szukać daleko przykładu).

Do wielu zachowań organy AP nie mają prawa, jednak życie dzień w dzień przynosi osobliwe przykłady na to, że jest/bywa zupełnie inaczej; patrz: zagadnienie tzw. "TRWAŁEGO związania z gruntem", zagadnienie "ZMIANY warunków" czy też zagadnienie "PRZYDOMOWEJ oczyszczalnie ścieków". Odnośnie tego ostatniego polecam lekturę ciekawej opowieści. O tutaj.

Tak się zastanawiam, że jest jakakolwiek organizacja mająca "w nazwie" słowo "publiczna", z którą nie ma problemów? I to takich natury fundamentalnej, organicznej...
 
mandaryn0@op.pl napisał:
Drugie postępowanie u burmistrza pewnie nie przyniesie rezultatu, bo zasłoni się postępowaniem nadzoru i będzie miał słuszność. Ale próbować nie zaszkodzi.

I tu się Pan myli: burmistrz prowadzi postępowanie w oparciu o Prawo wodne, natomiast nadzór budowlany kieruje się przepisami ustawy Prawo budowlane. Podczas pierwszej rozprawy w terenie sąsiadka-inwestorka już na wstępie wyjęła z kieszeni decyzję WINB, mówiąc: "tu jest wszystko w tym temacie, więcej nic nie potrzeba". Pani inspektor (z wydziału ochrony środowiska), prowadząca sprawę, rzuciwszy okiem na zmiętą kartkę, odpowiedziała: "proszę pani, my prowadzimy postępowanie dot. ewentualnego zaburzenia stosunków wodnych na pani posesji, co wynika z przepisów ustawy Prawo wodne. Decyzja, którą pani otrzymała, dotyczy rozstrzygnięć z ustawy Prawo budowlane i nie leży w gestii naszych zainteresowań. Proszę to schować". Nie doszło więc do próby "zasłaniania się".
 
Witam po dłuższej przerwie i - zgodnie z obietnicą - zdaję krótką relację z dotychczasowych efektów podjętych przez nas działań:
1) na dzień 27 sierpnia br. wyznaczono sprawę w WSA (nasza skarga na decyzję WINB), w której oczywiście weźmiemy udział;
2) kilka dni temu do dokumentacji sprawy, toczącej się w urzędzie gminy (z Prawa wodnego), biegły zatrudniony przez burmistrza złożył opinię-ekspertyzę, w której stwierdził:
a) znaczne podwyższenie terenu na działce bezpośrednio przylegającej do naszej (ze spadkiem 20-21%), czego wynikiem jest
b) zaburzenie stosunków wodnych w części graniczącej z naszą posesją, co w efekcie powoduje
c) szkody na naszej działce
Powyższe - jego zdaniem - wypełniają znamiona art. 29 ustawy Prawo wodne. (uffff :brawo:)
Pani inspektor (idąc z początkiem sierpnia na urlop) pisemnie powiadomiła, iż "postępowanie w rzeczonej sprawie z dniem .... zostaje zakończone, ponieważ zgromadzony został wystarczający materiał dowodowy, z którym strony mają prawo zapoznać się do dn. .....", oraz że "zebrana dokumentacja pozwala na wydanie decyzji, która zostanie podjęta w ciągu 30 dni od dnia zakończenia postępowania". Tak więc w początkach września spodziewamy się decyzji burmistrza.
Oczywiście zainteresowanym moją sprawą zdam relację z obu tych wydarzeń.
Pozdrawiam.
 
"I tu się Pan myli: burmistrz prowadzi postępowanie w oparciu o Prawo wodne"
Z ty się nie mogę zgodzić gdyż, zakłócenie stosunków wodnych nastąpiło w wyniku wykonania robót budowlanych, a tu właściwym organem jest nadzór budowlany. Istotne odstąpienie od projektu i usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości art. 51 ust. 1 w zw. z art. 51 ust.7 prawa budowlanego. Wyrok WSA pewnie uchyli decyzję organu i wskaże sposób postępowania. A jakby, chociaż nie wierzę, było odwrotnie, to wtedy burmistrz powinien zadziałać.
 
Adiunkt napisał:
na wydanie decyzji, która zostanie podjęta w ciągu 30 dni od dnia zakończenia postępowania". .

można znów ponaglić organ z powodu opieszałości, bo decyzja ma byc wydana niezwłocznie, a nie "30 dni po zgromadzeniu materiału"
 
mandaryn0@op.pl napisał:
"I tu się Pan myli: burmistrz prowadzi postępowanie w oparciu o Prawo wodne"
Z ty się nie mogę zgodzić gdyż, zakłócenie stosunków wodnych nastąpiło w wyniku wykonania robót budowlanych, a tu właściwym organem jest nadzór budowlany. Istotne odstąpienie od projektu i usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości art. 51 ust. 1 w zw. z art. 51 ust.7 prawa budowlanego. Wyrok WSA pewnie uchyli decyzję organu i wskaże sposób postępowania. A jakby, chociaż nie wierzę, było odwrotnie, to wtedy burmistrz powinien zadziałać.

Wykładnią dla obu nadzorów (powiatowego i wojewódzkiego) do podjęcia decyzji o umorzeniu postępowania, wszczętego na mój wniosek i określeniu go jako bezprzedmiotowego, stały te oto wytyczne GINB - interpretacja art. 50-51 ustawy Prawo budowlane: http://www.gunb.gov.pl/dziala/pliki/ws4.pdf
 
Adiunkt napisał:
Wykładnią dla obu nadzorów (powiatowego i wojewódzkiego) do podjęcia decyzji o umorzeniu postępowania, wszczętego na mój wniosek i określeniu go jako bezprzedmiotowego, stały te oto wytyczne GINB - interpretacja art. 50-51 ustawy Prawo budowlane: http://www.gunb.gov.pl/dziala/pliki/ws4.pdf
Tak, ta wykładnia przemawia za stosowaniem jak to zostało opisane, ale wg. sądów których orzeczenia można znaleźć, prawnie skuteczne zawiadomienie o zakończeniu budowy jest dla obiektów wybudowanych zgodnie z projektem i pozwoleniem. Zawiadomienie takie nie zamyka drogi do postępowania naprawczego wskazanego w art. 51 i tu tylko kwestia czy w związku z art. 50 ust. 1 pkt, 4 czy 51 ust. 7. Dla mnie przynajmniej sensowne jest w związku z 50 ust. 1 pkt 4. Podwyższenie rzędnej , a przez to skierowanie wód opadowych na sąsiednią działkę jest istotnym odstępstwem w rozumieniu art. 36a ust 5 pkt. 1.
o umorzeniu nie może być mowy. Wyrok WSA z 14 lipca 2011 II SA/Bk 113/11, dla mnie dziwny, odnośnie podstawy prawnej, ale to sąd.
 
Witam.
Wróciliśmy właśnie z rozprawy w WSA i na gorąco, zgodnie z obietnicą, dzielę się informacjami:
1) nasza skarga została przez sąd oddalona,
2) jako uzasadnienie wyroku pani sędzia sprawozdawczyni niemal w całości odczytała uzasadnienie z decyzji wydanej przez WINB,
3) sąd nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości w prowadzonych tak przez PINB, jak i WINB postępowaniach wyjaśniających, zastosowane przez oba organy (szczególnie przez PINB) artykuły ustawy Prawo budowlane są jak najbardziej właściwe w tejże sprawie, a podniesienie terenu budowy na sąsiedniej działce powyżej rzędnej, określonej w warunkach zabudowy, jak również zmiana usytuowania budynku (samowolne przesunięcia o 50-80 cm) oraz usytuowanie szamba w zupełnie innym miejscu niż wykazano w projekcie, jak również wyniesienie go nad powierzchnię gruntu, nie mają żadnego znaczenia z punktu widzenia ustawy Pb,
4) w końcowej części uzasadnienia sędzia sprawozdawczyni pouczyła nas, iż w tej sytuacji mają zastosowanie przepisy ustawy Prawo wodne, ponieważ (jak stwierdziła): "budowa została zakończona, a zgłoszenie o jej zakończeniu PINB przyjął bez sprzeciwu"oraz wspomniane "przyjęcie oświadczenia o zakończeniu budowy w trakcie trwającego postępowania wyjaśniającego w myśl przepisów Pb zamyka sprawę".

Oczywiście wiemy, iż teraz (po złożeniu wniosku o wydanie nam uzasadnienia), mamy prawo złożenia skargi kasacyjnej do NSA. Sposób jest nam znany, zresztą sąd nas i w tym względzie pouczył.
To by było na tyle w tym temacie, na ten moment.
Dodam tylko (bo usilnie ciśnie mi się na usta!), iż jednym z najgłupszych stwierdzeń, jakie ludzkość wymyśliła i jakim się posługuje, jest stwierdzenie, że "z wyrokami sądów się nie dyskutuje!". Pozdrawiam.
Aha - czekamy na decyzję burmistrza - pani inspektor prowadząca naszą sprawę (pisałam powyżej) jeszcze urlopuje.
 
Adiunkt napisał:
jednym z najgłupszych stwierdzeń, jakie ludzkość wymyśliła i jakim się posługuje, jest stwierdzenie, że "z wyrokami sądów się nie dyskutuje!"
Przecież będzie pan dyskutował przed NSA :-)

Proszę pana. Sędziowie, to nie tylko ludzie tacy jak my: pracowici i leniwi, wnikliwi albo w tym wnikaniu też i powierzchowni. Cała paleta barw od czerni do bieli przez wszystkie odcienie szarości i kolorów. Ale to dalej klan. Zatem, wydaje się, że to nie ludzkość wymyśliła a tzw. system (tu klan?), który szereguje pana, malutkiego, profilaktycznie zawczasu.

Tymczasem historia pokazuje, że z licznymi wyrokami (często wydawanymi pod naciskami, np.politycznymi) dyskutuje się, podważa się, wytyka stronniczość... Niestety, po latach.
 
Adiunkt napisał:
Oczywiście wiemy, iż teraz (po złożeniu wniosku o wydanie nam uzasadnienia), mamy prawo złożenia skargi kasacyjnej do NSA. Sposób jest nam znany, zresztą sąd nas i w tym względzie pouczył.
To by było na tyle w tym temacie, na ten moment.
Dodam tylko (bo usilnie ciśnie mi się na usta!), iż jednym z najgłupszych stwierdzeń, jakie ludzkość wymyśliła i jakim się posługuje, jest stwierdzenie, że "z wyrokami sądów się nie dyskutuje!". Pozdrawiam.
Aha - czekamy na decyzję burmistrza - pani inspektor prowadząca naszą sprawę (pisałam powyżej) jeszcze urlopuje.

A niby jaki przepis zabrania dyskutować o wyrokach? szczególnie teraz gdy sądy administracyjne wydają skrajnie głupie wyroki nie tylko można ale i trzeba dyskutować. Proszę o sygnaturę to pomożemy. Warto też sprawdzić czy w składzie sędziowskim nie było jakiegoś byłego radcy prawnego z nadzoru budowlanego bo może była by podstawa do podważenia wyroku w ten sposób.
 
mandaryn0@op.pl napisał:
Tak, ta wykładnia przemawia za stosowaniem jak to zostało opisane, ale wg. sądów których orzeczenia można znaleźć, prawnie skuteczne zawiadomienie o zakończeniu budowy jest dla obiektów wybudowanych zgodnie z projektem i pozwoleniem. Zawiadomienie takie nie zamyka drogi do postępowania naprawczego wskazanego w art. 51 i tu tylko kwestia czy w związku z art. 50 ust. 1 pkt, 4 czy 51 ust. 7. Dla mnie przynajmniej sensowne jest w związku z 50 ust. 1 pkt 4. Podwyższenie rzędnej , a przez to skierowanie wód opadowych na sąsiednią działkę jest istotnym odstępstwem w rozumieniu art. 36a ust 5 pkt. 1.
o umorzeniu nie może być mowy. Wyrok WSA z 14 lipca 2011 II SA/Bk 113/11, dla mnie dziwny, odnośnie podstawy prawnej, ale to sąd.


Ta wykładnia kompromituje GINB - osoba która to pisała albo robiła to celowo źle albo w pośpiechu. Przykładem jest np. fragment:


Natomiast art. 51 ust. 7 ustawy - Prawo budowlane, zgodnie z którym przepisy ust. 1 pkt 1 i 2 oraz ust. 3 stosuje się odpowiednio, jeżeli roboty budowlane, w przypadkach innych niż określone w art. 48 albo w art. 49b, zostały wykonane w sposób, o którym mowa w art. 50 ust. 1, dotyczy robót budowlanych innych niż wykonane w warunkach istotnego odstępstwa.
Przepis ten rozszerza zakres zastosowania pkt 1 i 2 ust. 1 art. 51 ustawy – Prawo budowlane na przypadki robót budowlanych już wykonanych.


Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich NB to stosuje - a o czym pisałem w:

http://forumprawne.org/prawo-administracyjne/420649-pinb-ciekawy-przypadek.html

skłaniam się do pierwszego dla przyjaciół mają art 51 ust 7 a dla tych co im podpadli art. 51 ust 1 pkt 3. Otóż wystarczy przeczytać przepis aby przekonać się, że to nieprawda - otóż art. 71 ust. 7 odwołuje się do art 50 ust 4 a ten przecież również zawiera przesłankę odstępstwa istotnego!
 
Dałbym już spokój z Prawa budowlanego (szkoda czasu, zdrowia, pieniędzy), bo wcale nie ma 100% pewności, że NSA nie utrzyma w mocy wyroku WSA. Taka to polska praworządność, niestety. Trzymałbym się teraz tego, co burmistrz zadecyduje z Prawa wodnego. Skoro biegły uznał, że wynikiem samowolnej zmiany rzędnej przez sąsiada są szkody na Twojej Adiunkcie posesji podejmij kroki (kolejny etap drogi administracyjnej) w celu złożenia u marszałka województwa wniosku o nałożenie na sąsiada obowiązku wypłacenia Ci odszkodowania za poniesione straty (art. 186 ustawy Prawo wodne). Po wyczerpaniu drogi administracyjnej możesz ruszyć z immisji do sądu powszechnego, z przepisów kc. Mam podobną sprawę, jestem po konsultacjach z prawnikiem. Powodzenia, bo mimo że dokładnie wiesz, że racja jest po Twojej stronie, dojście do swoich praw to w naszej rzeczywistości prawdziwa droga przez mękę!
 
Powrót
Góra