tekila A ja takiego faceta, a raczej jego podróbkę kopnęłabym w 4litery i skwitowała, że do faceta to jeszcze przed nim długa droga. Jakby mi tak powiedział, to nie wiem czy opanowałabym się w słowach i gestykulacji! Dla mnie kobiety, które zgadzają się na taki ślub, dla świętego spokoju, tym bardziej po słowach, że nie jest pewny moich uczuć to odmóżdżone dziwne okazy, to co oni jeszcze robią ze sobą w związku?
Nie no porażka całkowita jak dla mnie. Jedne z najgorszych słów jakie mogłabym kiedykolwiek usłyszeć od faceta...
Jeszcze jedno... To jest dowód na to, że coś było nie tak, skoro po ślubie nastał rozwód. Chyba, że dla hecy się pobierali i tak samo rozwodzili.
Ślubu nie powinno się brać dla/tylko, ułatwienia. Przede wszystkim z innego powodu...
Raczej te osoby, które są pewne swoich uczuć nie biorą w tak odrażający miejscu ślubu dla ułatwienia i aby partner oby był bardziej przekonany do miłości partnerki. Bardziej głupiego tekstu na temat ślubu chyba w życiu nie słyszałam.
I tu nie chodzi o wielkie przyjęcie, ogromny tort, czy kieckę za 20tysięcy, tu chodzi o sam fakt gdzie i kiedy, nie na wszystko jest ten sam czas i jedno miejsce. Jak widać, faktycznie do wszystkiego trzeba dojrzeć, ale nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, moralnie, emocjonalnie, umysłowo...
Widzisz, dla Ciebie to zwykłe sformalizowanie, ok. Ale czego? Czego powszechnie wiadomego, skoro (jak już na przykładzie podałaś) S. by Ci tak powiedział, to znaczy, że sam nie wie co was łączy, jak pewny nie jest i chce dlatego i dla spokoju ślubu. Czyli nie ma mowy o jakiś pewnych uczuciach, jeżeli w ogóle o nich można tu powiedzieć....