art. 174 3a ugn
nic nie trzeba przyjmować hipotetycznie, zwłaszcza realiów.
dodać możemy 2 do 2 i filozofować ile jest wyników tego działania, w domu. W tym przypadku jest ustawa i jest rozporządzenie i z nimi się nie dyskutuje.
Słusznie, bo art. 174 w ust.3, w połączeniu z par. 38 Rozporządzenia w sprawie wyceny daje wystarczającą podstawę prawną dla wyceny wartości służebności rozumianej jako części składowej wartości nieruchomości.
Jeśli zaś chodzi o zmiany, to należy przyjąć do wiadomości i ogólnego stosowania fakty o których tu pisałem, tzn rz.m. jest tylko i wyłącznie od tego na co mu pozwala ugn,
jak wyżej
biegły od realizowania tez zapodanych przez sąd, a sąd od nie zapodawania tez, których treść jest niezgodna z prawem.
Biegły nie realizuje żadnych tez tylko zgodnie ze swoją wiedzą i umiejętnościami, na bazie obowiązujących przepisów, sporządza wycenę w formie operatu.
Sąd zaś weryfikuje materiał dowodowy jakim jest operat a nie "zapodaje tezy".
Sąd interesuje tylko sam operat jako dowód w sprawie, nie zagłębia się ( bo nie ma uprawnień ) w to czy sporządzony jest prawidłowo.
Oczywiście, ze sąd ma takie uprawnienia. Co więcej, sąd ma taki obowiązek.
Tymczasem należałoby złożyć skargę o przewlekłość postępowania i przekroczenie kompetencji sądu faktem przymuszenia strony do powołania biegłego w celu " określenia wartości służebności przesyłu z tytułu (np) podziemnej sieci telekomunikacyjnej, znajdującej się na nieruchomości ...." jako dowodu na prawidłowość określenia wartości roszczenia.
Prawo tego nie zabrania, skargę składać można. Jeśli ktoś lubi włóczyć się po sądach i pieniaczyć, to na pewno składanie takich skarg dostarczy mu wiele rozrywki. Jeśli jednak naszym celem jest wygrana czyli uzyskanie wynagrodzenia za służebność przesyłu, to należy podejść do sprawy pragmatycznie - zawnioskować o powołanie biegłego, zapoznać się z operatem, wskazać na zawarte w nim błędy skutkujące zaniżoną wyceną (jeśli takowe są), przekonać sąd do naszych racji poprzez logiczną argumentację, zapoznać się z argumentami strony przeciwnej bo być może niektóre z nich nas przekonają, zaproponować rozsądny kompromis. Po czym pogodzić się z wyrokiem albo apelować.
Znów tymczasem, kształtowanie warunków w zakresie wynagrodzeń należy do stron. I tak powinno zostać. Zadaniem sądu jest rozstrzygnięcie, która ze stron ustaliła tą wartość prawidłowo (zgodnie z atr. kc wartość odpowiednią ).
W postępowaniu sądowym to sąd a nie strony ustala wysokość wynagrodzenia. Strony wcześniej miały swoją szansę na dogadanie się i jej nie wykorzystały.
Jeśli jednak brak sądowi wiadomości (specjalistycznych) może sobie skonsultować stanowiska z biegłym sądowym,
No i sąd to robi - sporządzenie wyceny to forma konsultacji.
Chodzi o to, żeby było za darmo? No cóż, miło by było... Ale póki co płacić trzeba. Narzekanie na opłaty sądowe nie zwiększy twoich szans na wygranie sprawy.
Z tym, że opinia biegłego co do wysokości wynagrodzenia nie może być czynnikiem przesądzającym,
A na jakiej podstawie twierdzisz, że jest czynnikiem przesądzającym?