Stawiennictwo w ZK a choroba

  • Autor wątku Autor wątku ewaklara
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
[cytat="Yossarian"]§ 360. W celu wykonania wyroku skazującego na karę pozbawienia wolności sąd, który wydał wyrok w pierwszej instancji, podejmuje bezzwłocznie [/lex][/cytat]

Zwłoka to - że tak się wyrażę - pojęcie ocenne i nacechowane złą wolą.
Kiedy sprawa leży bez decyzji kilkanaście dni to nie zawsze mamy do czynienia ze zwłoką. Inaczej należałoby niemal wszystkich sędziów w Polsce jutro ukarać dyscyplinarnie za wielokrotne zwłoki w osadzaniu skazanych i wielu innych czynnościach.

[cytat:1s9u2pk9]Sąd decydując się na takie bezpodstawne wyczekiwanie musiałby liczyć sie z tym, że zostanie to wytknięte przez sędziego wizytatora podczas kontroli wydziału.[/cytat:1s9u2pk9]

Trzeba się z tym liczyć. Pytanie tylko, czy sędzia wizytator uznałby, że niedoprowadzenie chorego z zaleceniem ?musi leżeć? to już zwłoka (czyli nieuzasadnione niepodjęcie czynności), czy jeszcze nie. Osobiście wątpię czy by to wytknął. Ale oczywiście to tylko moje subiektywne przekonanie.

[cytat:1s9u2pk9]Jeżeli stan zdrowia skazanego uniemożliwia wykonywanie kary to zgodnie z art. 150 k.k.w. sąd odracza ją do czasu ustania przeszkody a nie oczekuje.[/cytat:1s9u2pk9]

Oczywiście. Zawsze można takie posiedzenie wyznaczyć. Znaleźć miejsce na wokandzie, zawiadomić strony itd. A czas leci, człowiek nie jest w ZK i to nie jest zwłoka.
(BTW: Jeśli zwolnienie byłoby na dłuższy okres to bym był zwolennikiem wyznaczenia takiego posiedzenia.)

To do czego zmierzam, to stwierdzenie, że trafnie powołujesz przepisy, ale w praktyce sąd czy sędzia zawsze będzie miał pewien margines czasu, w którym skazany będzie mógł pozostawać na wolności bez doprowadzenia (nawet zdrowy) i nikt sędziemu nie zrobi wytyku, że coś zaniedbał. Tak jak wcześniej zaznaczyłem, decyzję czy doprowadzać chorego czy nie, każdy sędzia będzie podejmował wedle własnego sumienia, oceny itd. Albo zechce wykorzystać ten margines albo nie. Jak nie wykorzysta, to też rzadko kiedy będzie można mu coś zarzucić. W ZK jest opieka medyczna więc oczywiście można przyjąć twardą linię i doprowadzić do ZK nawet człowieka majaczącego w gorączce.
 
[cytat:2bniglzd]
W ZK jest opieka medyczna więc oczywiście można przyjąć twardą linię i doprowadzić do ZK nawet człowieka majaczącego w gorączce.
[/cytat:2bniglzd]
I tą linię najczęściej przyjmują sądy. :ok:
 
Panów dyskusja jest bardzo pouczająca,a Twoja postawa Kadi wskazuje na to,iż można oczekiwać humanitarnego podejścia w takiej sytuacji,do człowieka który złamał prawo i nie dla wszystkich na takie zachowanie zasłużył.Proszę mnie źle nie zrozumieć.Zakładam jedynie,że skazanemu naprawdę może zdarzyć się coś tragicznego,jakaś przeszkoda uniemożliwaijąca stawienie się o czasie.
Kadi- :) ,pozdrawiam.
Yossarian-Ciebie też :wink:
 
Zgadzam się z Tobą Oceanio.
Ja osobiście chyba nie odważyłbym się na bezrefleksyjne wyciągnięcie z domu na podwórko człowieka, który ma lekarskie zaświadczenie, że obowiązkowo musi leżeć z przyczyn zdrowotnych. Byłbym tu ostrożny.
Nawet jeśli bym miał nie zwlekać z doprowadzeniem, to co najmniej zapewniłbym sobie uprzednio opinię lekarską czy skazany może być transportowany i czy nie zagrozi to jego zdrowiu.
No ale Yossariana stanowisko, formalnie rzecz biorąc, całkowicie broni się na gruncie przepisów.
 
[cytat="OCEANIA"]Zakładam jedynie,że skazanemu naprawdę może zdarzyć się coś tragicznego,jakaś przeszkoda uniemożliwaijąca stawienie się o czasie.
Kadi- :) ,pozdrawiam.
Yossarian-Ciebie też :wink:[/cytat]
OCEANIA również pozdrawiam :)
W takich sytuacjach skazany może ubiegać się o odroczenie wykonania kary.
[cytat="kadi"]
Ja osobiście chyba nie odważyłbym się na bezrefleksyjne wyciągnięcie z domu na podwórko człowieka, który ma lekarskie zaświadczenie, że obowiązkowo musi leżeć z przyczyn zdrowotnych. Byłbym tu ostrożny.
Nawet jeśli bym miał nie zwlekać z doprowadzeniem, to co najmniej zapewniłbym sobie uprzednio opinię lekarską czy skazany może być transportowany i czy nie zagrozi to jego zdrowiu.[/cytat]
Sędziowie, z którymi współpracuje w podobnych wypadkach z urzędu lub na wniosek odraczają wykonanie kary.
Kadi nie rozumiem twoich propozycji.
Dlaczego sąd miałby naruszać przepisy k.k.w. skoro ma obowiązek działać na ich podstawie?
 
Odraczają wykonanie kary np. z powodu grypy i wysokiej gorączki??

Dla mnie grupa, poza wyjątkowymi wypadkami, nie jest ciężką chorobą w rozumieniu art. 150 k.k.w. i umieszczenie człowieka z grypą w ZK zwykle nie będzie zagrażać życiu ani powodować poważnego zagrożenia dla zdrowia.
Moim zdaniem odraczanie kary na grypę mogłoby być właśnie wyraźnym naruszeniem norm k.k.w. Pomijając fakt, że do czasu posiedzenia Sądu człowiek by pewnie wyzdrowiał.

BTW: Oczywiście nikt Sądowi pewnie zarzutu nie zrobi jeśli się uprze i wyznaczy posiedzenie celem rozważenia możliwości odroczenia kary na podstawie zaświadczenia lekarskiego stwierdzającego obowiązek leżenia np. przez 7 dni z powodu grypy. A człowiek w ten sposób de facto pójdzie siedzieć jak się wykuruje. ;)

Moja wątpliwość przy osobie chorej na taką mniej poważną chorobę nie dotyczy tego czy człowiek może przebywać w jednostce penitencjarnej w takim stanie (bo pewnie w większości wypadków może) tylko tego, czy powinien być w takim stanie doprowadzany do ZK skoro lekarz poleca mu leżeć.

To sytuacja, która moim zdaniem nie jest wyraźnie uregulowana w k.k.w. dlatego sędziowie zdani są tu na własną ocenę i interpretację. Osobiście skłaniałbym się raczej ku interpretacji takiej sytuacji na korzyść skazanego w imię wspomnianej już zasady humanitaryzmu w wykonywaniu kary (bo uważam że wykonywaniem kary sensu largo są m.in. okoliczności i sposób doprowadzenia w celu odbycia kary.
Konsekwencją tego są moje propozycje. I tyle.
 
Oczywiście nie chodziło mi o grypę ale o "poważne" choroby w rozumieniu 150 k.k.w. uniemożliwiające wykonanie kary i skutkujące przyjęciem przez skazanego pozycji horyzontalnej.
[cytat="kadi"]
Moja wątpliwość przy osobie chorej na taką mniej poważną chorobę nie dotyczy tego czy człowiek może przebywać w jednostce penitencjarnej w takim stanie (bo pewnie w większości wypadków może) tylko tego, czy powinien być w takim stanie doprowadzany do ZK skoro lekarz poleca mu leżeć. [/cytat]
Kadi moje doświadczenie wskazuje, że sąd często nie wie nawet o takich mniej poważnych chorobach skazanych. Policjanci wykonują polecenie doprowadzenia i tyle :)
 
[cytat:3fokyza6]
Kadi moje doświadczenie wskazuje, że sąd często nie wie nawet o takich mniej poważnych chorobach skazanych. Policjanci wykonują polecenie doprowadzenia i tyle
[/cytat:3fokyza6]
Yossarian zdecydowanie masz rację. Najczęściej sąd nie wie, że skazany jest chory i wysyła do niego policję a oni mając nakza doprowadzenia muszą go wykonać - no a potem już nie można odroczyć kary, można wystą pić tylko o przerwę w karze ale skoro w więzieniu też są szpitale to taka osoba kierowana jest tam.
U nas jak mojego męża policja zobaczyła to złapała się za głowę, kazali mi natychmiast przywieźć wszelką dokumentację medyczną, przepraszali, że muszą go doprowadzić i twierdzili, że za chwilę wyjdzie no ale minął już przeszło rok i jakoś nie wyszedł :what: A on zdążył jakoś wyzdrowieć- noga jakoś się zrosła i chodzi do pracy :)
 
[cytat="Yossarian"]Kadi moje doświadczenie wskazuje, że sąd często nie wie nawet o takich mniej poważnych chorobach skazanych. Policjanci wykonują polecenie doprowadzenia i tyle :)[/cytat]

Zgoda. Jak pisałem wyżej w większości wypadków trudno będzie im coś zarzucić. Sygnalizowałem tylko, że w praktyce Sąd jak zechce to znajdzie tu pewien margines manewru. Zależy od Sędziego.

Zresztą wpadłem jeszcze na taki pomysł:
Skazany nie stawia się na wezwanie, przedkłada Sądowi zwolnienie z adnotacją "musi leżeć" (np. z powodu grypy), a Sąd... niezwłocznie decyzduje o doprowadzenieniu, wskazując wyraźnie, że ma ono zostać wykonane dzień po zakończeniu okresu zwolnienia ;)

Sąd bezzwłocznie podjął decyzję, a z drugiej strony zostawia skazanemu nieco czasu na podkurowanie się. W końcu prawo jest dla ludzi. I jak rzekła kiedyś prof. Ewa Łętowska: Przekonanie sędziego, że działa zgodnie z prawem nie zwalnia go jeszcze od myślenia. (oczywiście ta ostatnia uwaga nie jest adresowana do nikogo z forumowiczów osobiście i proszę ją traktować żartobliwie ;))
 
Moim zdaniem Ewaklara sama udzieliła trafnej odpowiedzi na podniesiony przez siebie problem.
Cóż takiego się stanie,jeśli chory -skazany stawi się do Zakładu Karnego kilka dni po terminie , informując wcześniej o takim fakcie i sąd i Zakład karny? Zanim ZK poinformuje Sąd,że skazany nie stawił się w wyznaczonym terminie i Sąd wyda decyzję doprowadzenia go przez Policje - to czas zwolnienia minie dawno a on sam będzie już w ZK. :)
 
Masz rację marika. Charakterystyczną dla biurokracji bezwładność można czasem wykorzystać ;)
 
z tego co ja sie oriętuję to choroba nie zwalnia ze wstawiennictwa a już napewno gdy powrót dotyczy okresu po przerwie w odbywaniu kary.W ZK też są szpitalki...
 
Anakow-wszytsko jest pojęciem względnym i sąd ma prawo dowolnie interpretować każdy przypadek.Mówimy tu o zwłoce kilkudniowej,kiedy zgodnie ze stanem faktycznym skazany jest np unieruchomiony.Nadal nie mogę wyobrazić sobie sytuacji,kiedy skazany na leżance,pod kroplówką wtacza się sam do ZK....
Cieszy mnie to,że nie tylko ja mam problem z wyobrażeniem sobie powyższej sytuacji :wink:
 
sąd oczywiście...i ZK też... ja znam przypadek, gdy facet spóźnił się z przerwy w odbywaniu kary zaledwie 3dni.. był chory..kosztowało go to kolejne pół roku, ale tak jak mówisz wszystko jest pojęciem względnym...
mój T został doprowadzony, bo nie stawił się i nikt nie robił z tego żadnego problemu...powód: złozone pismo o odroczenie wykonania kary...

ale też sięzastanawaiłam nad tym np co sie dzieje gdy...np osoba ma się wstawić o danym czasie a przebywa np w szpitalu psychiatrycznym
 
dlaczego kosztowało go to pół roku :?:
Gdzie to miało miejsce?Wg mnie,niemożliwa jest taka sytuacja w Polsce.Łudzę się,że nie jesteśmy krainą absurdów...
A tak zupełnie na marginesie,na jakiej podstawie dostał wspomniane pół roku.
Pzdr
 
Jeśli przebywa w szpitalu psychiatrycznym i są zdiagnozowane dysfunkcje psychiczne to Sąd zgodnie z art. 150 par 1 kkw obligatoryjnie udziela odroczenia wykonania kary izolacyjnej.
 
nie wiem OCEANIA, ale weź pod uwagę, że mówię o przerwie w odbywaniu kary, gdzie masz wyznaczony dokładny czas stawiennictwa...

no dobrze marika, ale trochę odbiegnę od tematu...
wytłumacz mi jedno...osoba występując o odroczenie wykonania kary leczy sie psychiatrycznie. Każdorazowo przy napomknięciu iż leczy się psychiatrycznie jest wysyłana na badania do biegłych. Biegli stwierdzają, iż nie ma przeciwwskazań do odbycia kary... a za kazdym razem przyznawany jest adwokt uzasadniając to "obawą co do poczytalności".. czegoś tu nie rozumię..albo jest zdrowy psychicznie i nie trzeba mu adwokata albo nie jest i adwokat jest niezbędny (z urzędu opłacany z pięniedzy podatnika)... a tu adwokat jest i poczytalność również
 
jeśli biegli lekarze stwierdzają,ze nie ma przeciwskazan do odbycia kary izolacyjnej to nie ma zastosowanie obliagtoryjne odroczenia czy przerwa w karze. Oni wiedzą,że wielu skazanych po prostu..symuluje :(
 
Anakow-przerwa to przerwa...Tu,faktycznie niezwykle wąskie jest pole manewru.
Moim zdaniem,jest sporo niejasnych i trudnych do przewidzenia finałów,kiedy ktoś nie stawi się w terminie w ZK.Warto byłoby może,dać jasne wytyczne,zarówno ZK,jak i skazanym-co robić w sytuacjach powyżej opisanych-czyli np-choroba wymagająca leżenia itp.Nikt nie chce popełniać dodatkowego błędu.
 
Powrót
Góra