Szansa na dług

  • Autor wątku Autor wątku OggY123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jerry: jakie podjac dzialania rozumiem przeslanie... tez punkt zaczepienia...:-) wskazowki...
 
jerry23 napisał:
Umowa cesji dowodzi tego, że ktoś z kimś zrobił deal dotyczący jakiegoś długu w danej kwocie. NIE DOWODZI istnienia tegoż długu.
Do kogo Ty to piszesz? Przecież ja nie mówię o umowie cesji (chyba Cię założyciel wątku zakręcił dokumentnie swoimi teoriami związanymi z cesją właśnie), tylko o umowie pożyczki. Napisałem wyraźnie.
jerry23 napisał:
Zrozum - ja napiszę sobie na żółtej karteczce że koleś z drugiego piętra wisi mi 50.000 zł i karteczkę przylepię na lodówce. Potem spiszę umowę z sąsiadem z parteru, że sprzedaję mu dług kolesia z drugiego piętra i dam mu karteczkę z lodówki. Czy to znaczy, że koleś z drugiego piętra RZECZYWIŚCIE wisi mi kasę (a teraz sąsiadowi z parteru), czy znaczy jedynie tyle, że ja tak sobie twierdzę?
Powinienem się chyba obrazić za to tłumaczenie. Skup się jerry.
Robilee napisał:
Zwróciłeś uwagę, że jest tam też umowa pożyczki?
Robilee napisał:
W życiu bym nie przegrał sprawy jako powód dysponując umową pożyczki
 
Ostatnia edycja:
Robille, już pisałem, tylko edytowałem post. Więc jeszcze raz:
jerry23 napisał:
Umowa pożyczki dowodzi stosunku prawnego, z której może wynikać wierzytelność. Masz w umowie pożyczki ile wynosi dług na dzień wniesienia powództwa? Chyba już rozumiesz :)
 
Wydaje mi sie ze w tej sprawie umowa pozyczki stanowi tylko i wylacznie dowod ze jest dlug... zgodnie z teoria jerrego mogl on zostac splacony pierwszemu wierzycielowi przd wygenerowaniem dokumentu co wydaje mi sie podstawne z racji iz dluznik nie zostal w zaden sposob poinformowany o zmianie wierzyciela.... ma to jakis sens... sugestie???? Oczywiscie moge sie mylic...:-)
 
Jerry piszesz banialuki. Z umowy pożyczki wynika zobowiązanie, którego powód dochodzi pozwem. Maksymalnie w wysokości właśnie udzielonej pożyczki. Wg. Twojego dzisiejszego rozumowania (chyba paliłeś dziwny towar) nie istnieją dowody na zobowiązanie. "Pożyczka 10 zł? A gdzie jest napisane, że 2 zł nie były oddane?" Nie pal tego świństwa.
 
Hm... moze sie myle lecz w sprawie strona jest fw... wiec w gesti fw widnieje obowiazek przedstawienia ze dlug istnieje ( umowa pozyczki) a jezeli z akt wynika iz moze zaistniec splata zobowiazanie to wydaje mi sie ze jezeli dluznik stwierdzi ten fakt to fw winien przedstawic dowody o nie zaistnieniu takiej sytuacji...
Mozliwe????
 
Robilee napisał:
Z umowy pożyczki wynika zobowiązanie, którego powód dochodzi pozwem. Maksymalnie w wysokości właśnie udzielonej pożyczki. Wg. Twojego dzisiejszego rozumowania (chyba paliłeś dziwny towar) nie istnieją dowody na zobowiązanie
Robilee, chyba nie występowałeś nigdy jako powód w takiej sprawie i w palnik w sądzie nie dostałeś bo trafił się oporny i dociekliwy przeciwnik.

Z umowy pożyczki wynika stosunek prawny pomiędzy stronami i to jest podstawą dowodową, że roszczenie może istnieć z tego tytułu. Ty masz udowodnić w sądzie że roszczenie powstało i należy ci się tyle a tyle, nie mniej ani tym bardziej więcej, bowiem to na tobie spoczywa ciężar dowodu.

I nie odpowiedziałeś na pytanie: gdzie masz w umowie pożyczki zapisane, ile wynosi dług na dzień wniesienia pozwu?
 
jerry23 napisał:
I nie odpowiedziałeś na pytanie: gdzie masz w umowie pożyczki zapisane, ile wynosi dług na dzień wniesienia pozwu?
To kwota pożyczki. Wpisana w umowie. Maksymalnie. Zawsze można dochodzić mniejszej kwoty. Jerry koniec na dziś. Wyjątkowo głupio gadasz. J
OggY123 napisał:
a jezeli z akt wynika iz moze zaistniec splata zobowiazanie
utro będziesz z tego się śmiać.Ale nie wynika. Obu Was znajdę i zabiję za to wzajemne nakręcaniu się w idiotyzmie.
 
W w/w sprawie jest przedstawiony wyciag z umowy cesju jak pisalem wczesniej... nie ma tam nigdzie napisane ile wynosi na chwile obecna dlug tylko ile sie sie nalerzy zarzejecie wierzytelnoci... moge zacytowac jak trzeba.. :-)
 
Robilee napisał:
To kwota pożyczki. Wpisana w umowie. Maksymalnie. Zawsze można dochodzić mniejszej kwoty.
Dobra metoda - zażądać kwoty maksymalnej i niech strona przeciwna udowadnia że zapłaciła :) A nuż pogubiła kwitki i zapłaci coś jeszcze raz ;) Obawiam się jednak, że pierwszy lepszy prawnik zjadłby cię na śniadanie.

Ja twierdzę swoje z praktyki: powód musi udowodnić ile się należy i dlaczego akurat tyle oraz wykazać ile odsetek, od jakiej kwoty, jaka stopa procentowa, jaki okres itp. A w umowie pożyczki z dnia 1 lutego 2012 nie jest napisane: na dzień 1 stycznia 2014 dług wynosi tyle a tyle, na dzień 10 sierpnia - tyle a tyle bo w 2014 roku Kowalski zapłacił dwie raty a pięciu nie zapłacił. Na powodzie spoczywa ciężar dowodu by wykazać ile wynosi kwota zadłużenia i tym dowodem nie jest umowa pożyczki. Umowa dowodzi że roszczenie może istnieć, ale jeśli powód nie udowodni jaka to kwota, to sąd powództwo oddali. Robilee, cenię cię ale sorry że zapytam jednakże - czy miałeś do czynienia ze sprawami sądowymi w windykacji i opornymi przeciwnikami?

Nadto w sytuacji pytającego - na powodzie czyli FW spoczywa ciężar dowodu (jak powyżej), iż roszczenie przysługiwało pierwotnemu wierzycielowi (SN V CSK 187/06). Na ten moment takiego dowodu na liście nie ma.

No chyba że ja coś palę, a także palili i sędziowie w znanych mi sprawach :)


OggY123 napisał:
W w/w sprawie jest przedstawiony wyciag z umowy cesju jak pisalem wczesniej... nie ma tam nigdzie napisane ile wynosi na chwile obecna dlug tylko ile sie sie nalerzy zarzejecie wierzytelnoci... moge zacytowac jak trzeba..
Same wyciągi to mogą sobie wsadzić w... :)
A to iż coś pisze albo nie pisze na obecną chwilę to nie ma znaczenia akurat.
 
Ostatnia edycja:
W art. 516 kodeksu cywilnego uregulowano odpowiedzialność. Przepis ten wprowadza odpowiedzialność zbywcy wierzytelności wobec nabywcy za to, że wierzytelność istnieje i że przelewa prawo w takim zakresie, w jakim jest ono skuteczne wobec dłużnika. Zbywca natomiast nie odpowiada wobec nabywcy za wypłacalność dłużnika w chwili przelewu, chyba że taką odpowiedzialność przyjął na siebie w drodze osobnego porozumienia. Warunkiem otrzymania należności przez nabywcę długu jest udowodnienie, że takie prawo przysługiwało pierwotnemu wierzycielowi (wyrok SN z 12 lipca 2006 r., V CSK 187/06)

Mam rozumiec ze jezeli sie na to powolam to fw musi udowodnic na papierze ze od piewszego wierzyciela iz wirzytelnosci przyslugiwalo podstawe prawna...

Lecz zgodnie z w/w dokumentami prawnie termin zaczol biec z dniem 21.04.2011 wiec nie minol do tej pory termin 3 lat.... sugestia????
 
Ehh ale sobie życie komplikujesz, jeszcze nie będziesz spał po nocach.
 
Staram sie... wiec prosze o jasna instrukcje... :-)
 
jerry23 napisał:
Dobra metoda - zażądać kwoty maksymalnej i niech strona przeciwna udowadnia że zapłaciła
Jerry, zdumiewasz mnie. Naprawdę. Proces cywilny o zapłatę polega na tym, że powód domaga się określonej kwoty i ją udowadnia dokumentami (najłatwiej). Przy umowie pożyczki, wygląda to tak: w umowie jest zapisane, że określona kwota (kwoty) ma być zapłacona tego i tego dnia. Powód więc dochodzi niezapłaconej kwoty (kwot) z odsetkami od dnia (dni) wymagalności. Pozwany może stwierdzić, nie, nie, zapłaciłem tyle i tyle, więc się należy tylko tyle (nic) i przedstawić dowody na to, że zapłacił. Wszystko. Są te dowody pozwanego, pozew zostanie oddalony w całości lub w części. Nie ma, powództwo zostanie uwzględnione zgodnie z żądaniem powoda. To wszystko. Proszę, nie pisz więcej bzdur.
jerry23 napisał:
Ja twierdzę swoje z praktyki: powód musi udowodnić ile się należy i dlaczego akurat tyle oraz wykazać ile odsetek, od jakiej kwoty, jaka stopa procentowa, jaki okres itp.
To wszystko znajduje się w powyższym opisie procesu.
Abyś zrozumiał jakie debilizmy tu dziś wypisujesz, to nakreślę jaki przedstawiłeś Świat wg. jerry'ego: Powód domaga się kwoty 10000 zł z odsetkami od 1.01.2014 r., pokazuje umowę pożyczki, z której wynika, że pozwany zobowiązał się oddać 10000 zł do dnia 31.12.2013 r. Pozwany wnosi o oddalenie pozwu w całości i zarzuca (wg. instrukcji od "doświadczonych" z forum): nieistnienie zobowiązania, nieudowodnienie zobowiązania, przedawnienie, zasiedzenie, pomówienie, ocipienie i jeszcze, że powód ma śmierdzące gacie. Oczywiście nie przedstawia żadnych dowodów. Sędzia patrzy w akta i widzi, że przedawnienie i kilka innych zarzutów odpada, ale nieistnienie i nieudowodnienie trzeba przemyśleć (pamiętajmy, jesteśmy w świecie wg. jerry'ego). Myśli więc. Patrzy w dowody. Zakłada mocniejsze okulary. Podnosi umowę pożyczki do samej twarzy, tam jest napisane, że pozwany zobowiązał się oddać 10000 zł do dnia 31.12.2013 r. Sędzia myśli gdzie jest jakiś dowód na to, że pozwany jest coś winien? No gdzie? A zwłaszcza ile jest winien? No gdzie jakiś dowód na to? A jakiś dowód na datę wymagalności, podstawę odsetek? Czy ten powód zwariował? Tak sobie bez żadnego dowodu nawymyślał? No, co on? Wreszcie sędzie pyta, powodzie drogi, gdzie jest jakiś dowód na to, że pozwany jest winien akurat 10000 zł i miał tę kwotę zapłacić akurat w dniu 31.12.2013 r. Powód, pomimo strachu, odzywa się wreszcie: wysoki sądzie, w umowie pożyczki z dnia 23 marca 2013 r. zostało w punkcie 4 zapisane, że pozwany zobowiązał się zapłacić kwotę 10000 zł do dnia 31.12.2013 r. A sędzia: Ale gdzie jest dowód, na to ile miał zapłacić i kiedy. Powód, no tam na trzeciej kartce ... Sędzia: oddalam, oddalam, oddalam. Proszę opróżnić salę. Nakładam areszt na powoda, za obrazę sądu nieudowodnieniem roszczenia z umowy pożyczki umową pożyczki. Taki świat wg. jerry'ego.
Wysiliłem się pisząc ten długi tekst, wyłącznie z szacunku do kolegi. Jednak go stracę jak będziesz upierał się przy swoim (chyba jednak z chwilowej niedyspozycji wynikającym) zdaniu.
jerry23 napisał:
Obawiam się jednak, że pierwszy lepszy prawnik zjadłby cię na śniadanie.
Żenada.
 
Ostatnia edycja:
Robilee, nie ironizuj proszę. Ja się czuję dobrze, i zapewne sędziowie w sprawach jakie mam na myśli - również.

Zauważ, że nie mówimy tu w wątku o pożyczce spłacanej jednorazowo do tego i tego dnia . W takim przypadku się z tobą zgadzam - minął termin, siana od dłużnika nie ma. Więc pożyczkodawca wysyła wezwanie do zapłaty, czeka parę dni. Siana dalej nie ma. Więc pozew do sądu. I umowa pożyczki jest dowodem. Jedynym dowodem. Pozwany miał zapłacić, ale nie zapłacił. A jak pozwany twierdzi że długu nie ma, to niech udowodni że zapłacił.

A teraz zaczynamy się rozjeżdżać w swoich stanowiskach. Mamy tutaj umowę pożyczki (kredytu) bankowej. Umowa na 3 lata na przykład, raty comiesięczne. I co, po dwóch latach powód idzie do sądu i żąda spłaty. A ile się należy na ten dzień? Dlaczego się należy już teraz? A skąd te odsetki i dlaczego takie? Bo powód ma takie widzimisię? Wyczytasz to z umowy? Mogą być dwie identyczne umowy, a od jednego dłużnika się należy 1000zł, a od innego 1500zł. Bo nie zapłacił więcej rat. Sama umowa jest podstawą istnienia roszczenia, ale nie dowodzi jego wysokości (bo co, powód idzie do sądu i mówi że należy mu się połowa kwoty z umowy, bo tak sobie akurat wymyslił?). A to powód musi udowodnić.
Czy już rozumiesz o co mi chodzi? Jeśli nie, to trudno świat mi się nie zawali. Ważne że sąd w każdym znanym mi przypadku rozumiał. I nie sądzę by coś było tam palone :) (poza radomskimi albo camelami :D )
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
Ważne że sąd w każdym znanym mi przypadku rozumiał.
Dalej mówisz bzdury. Będziesz miał okazję przećwiczyć na sprawie kolegi, któremu niepotrzebnie dałeś nadzieję. Poprowadź mu tę sprawę i już.
 
wiec jakie wnioski po tak emocjonującej rozmowie... :)
 
Powrót
Góra