Tatuaże za kratami

  • Autor wątku Autor wątku kaczka1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Comm jego tatuaz z wiezienia a z wolnosci w sumie sie nie roznia...Widocznie jest dobrze wykonany, bo widzialam tatuaze u mojego wujka ( ktory swojego czasu byl w ZK) i tez ma tatuaze i naprawde widac, ze sa wiezienne...
Co do pracy- u niego zadnego tatuazu nie widac tylko jeden na przed ramieniu, sadze że ze znalezieniem pracy problemow nie bedzie mial :) bo juz teraz ma gdzie pracowac - mam nadzieje, ze sie nie rozmysla haha
I tak naprawde, mimo mojego mlodego wieku pracowalam w wielu zakladach pracy i jeszcze w zadnym nie zapytano mnie czy posiadam jakis tatuaz :confused:
 
communication napisał:
Jakkolwiek z takim tatuażem można zapomnieć o jakiejkolwiek pracy z żywnością - chociażby.

Ja mam tatuaże.......i pracuje przy żywności:D
 
Oj, comm...

Od dłuższego czasu na świecie tatuaże pełnią funkcję ozdobną (rzecz gustu co prawda), a nie tylko stanowią metkę "mam WZW typu B". I zdaje się, że to podejście trafiło również pod polskie strzechy ;)

A jakość wykonania? Uwierz, w salonie też bywa poniżej krytyki.
I jeśli ktokolwiek odmówiłby pracy komuś za tatuaże, czyż to nie dyskryminacja?
 
Ostatnia edycja:
Wyrwana napisał:
I jeśli ktokolwiek odmówiłby pracy komuś za tatuaże, czyż to nie dyskryminacja?

Pewnie że jest, ale restauratorzy mają swoje zdanie - zaufaj mi, znam ich sporo i wiem, że zatrudnienie w Polsce osoby z tatuażami = spadek obrotów restauracji.

Człowiek zawsze miał przekonanie że osoba z tatuażem jest w podwyższonej grupie ryzyka chorób zakaźnych - dlaczego miałby "ryzykować" jedzeniem w takiej restauracji? Ja sam pewnie gdybym nie był uświadomiony czym prędzej opuściłbym taki lokal.
 
Ostatnia edycja:
communication To, że tatuaż był wykonany w więzieniu, nie znaczy, że dana osoba ma już wszystkie choroby możliwe,(albo jakąś chociażby jedną). Poza tym, nabawić się choroby można nawet w studiu tatuaży, który jest 'dobrze' przystosowany.
A skoro dany pracodawca przyjmuje taka osobę ( z tatuażem) na pewno bierze wszystkie 'możliwości' pod uwagę. Jedni przyjmą, drudzy nie przyjmą.
Piszesz, że byś czym prędzej opuścił taki lokal, no dobrze masz takie prawo. Ale myślisz, że pracodawca, by ryzykował i zatrudnił by 'chorego' no raczej nie. Więc nie widzę też powodu do nie przegryzienia czegoś dobrego, stworzonego przez ręce z tatuażem. :)
Jeżeli jest zatrudniony, przeszedł badania i nic nie wskazało na to, aby nie mógł pracować, a świetnie wychodzi mu to na czym się zna (tylko ma tatuaż np. na ręce). To ja bardzo chętnie zjadła bym coś co wyszło by spod jego rączek :D
 
Co do pracy, to mam nadzieję, że J. tatuaże tego nie utrudnią... W sumie to aż tak ich chyba nie widać. Jeden na plecach, drugi na piersi, trzeci na ramieniu. Co za pajac ;/ Dobrze, że przez ten cały czas w ZK sobie żadnych kropek itp. nie ubzdurał :rolleyes:
 
endorfinalna napisał:
communication To, że tatuaż był wykonany w więzieniu, nie znaczy, że dana osoba ma już wszystkie choroby możliwe,(albo jakąś chociażby jedną). Poza tym, nabawić się choroby można nawet w studiu tatuaży, który jest 'dobrze' przystosowany.

Wszystko ok, ale przekonaj o tym większość społeczeństwa [...]

Pracodawca natomiast kieruje się chęcią zysku i nie pozwoli sobie na spadek obrotów przez tatuaż - to normalne.
 
Mój brat miał tyle tatuaży (nie był w więzieniu) i był nawet szefem kuchni :)
Taki więc są odstępstwa od reguły.
A i zyski jakoś nie spadły :D
 
No proszę, czyli wszystko jest możliwe :) To Justice kuchnia Twojego brata zapewne wyśmienita :) Tak w sumie to chciałabym mieć tatuaż... Tylko bólu się boję.
 
communication Większość, chyba mniejszość. Skoro, ktoś logicznie myśli i jest obiektywny biorąc wszystkie 'za' i 'przeciw' pod uwagę. Będzie wiedział, że 'chorego czy zarażonego' pracownika, by pracodawca nie zatrudnił, narażając na życie kilkunastu (kilku) ludzi. A skoro ktoś ma problem z myśleniem logicznym to niech sam sobie gotuje w domu, albo chodzi do takich restauracji, gdzie nie ma osób z tatuażami. :)
To trochę tak jakby ktoś (osoba 'biała') poszedł do restauracji i nie chciał jeść jakiegoś posiłku, tylko dlatego, że przyniósł, zrobił to (Afroamerykanin 'czarny').

Owszem to normalne, że nie pozwoli sobie pracodawca na spadek obrotów (przez osobę z tatuażem), ale to już na pewno bierze od razu pod uwagę, widząc 'chętnego' na dane stanowisko :). Tak jak mówiłam jedni przyjmą, drudzy nie..

ann No ja czekam na powrót miszcza i też sobie robię (może robimy) 'coś'. :D Większego bólu niż ten co przeszłam przez miszcza nie da się wyrządzić, bynajmniej mi.. (Zresztą kolczyki lubię, zastrzyki, szczepionki też). Także czekam tylko na jego wyjście..
 
endorfinalna napisał:
To trochę tak jakby ktoś (osoba 'biała') poszedł do restauracji i nie chciał jeść jakiegoś posiłku, tylko dlatego, że przyniósł, zrobił to (Afroamerykanin 'czarny').

Zupełnie nietrafione - różnica pomiędzy semantyką higieny (tatuaże) a rasy (afroamerykanin) jest bardzo duża.
 
communication napisał:
I oczywiście widywał się z klientami w restauracji?

Widywał się z klientami w restauracji, bo na początku był zwykłym kelnerem. A gotował przepysznie.

Ale nie powiem, że jakby mi taki Pan, co w ogóle już miejsca nie ma na ciele, bo wszystko wytatuowane, w eleganckiej restauracji podał kolację, to może i bym się zdziwiła. Ale zjeść bym zjadła :)

Te nasze stereotypy. Siedział, ma tatuaże, na pewno jeszcze ćpał, no to ma wszystkie możliwe choroby. Nie zatrudniam. Bzdura.
 
JusticeEIN napisał:
Te nasze stereotypy. Siedział, ma tatuaże, na pewno jeszcze ćpał, no to ma wszystkie możliwe choroby. Nie zatrudniam. Bzdura.

Moze i bzdura - ale istnieją, w bardzo szerokim zakresie.

Tatuaże nie pomagają w znalezieniu pracy.
 
Ja wiem, że istnieją i istnieć będą.
Nie pomagają, ale nie powinny też przeszkadzać. I w niektórych kręgach nie przeszkadzają. I znam wielu, którzy mają tatuaże i mają nawet całkiem niezłą pracę. Nawet na poważnych stanowiskach. Ale nvm.
 
Endo to widzę harda dziewczyna jesteś O_o. Ja nie lubię zastrzyków, zresztą w ogóle nie lubię bólu fizycznego. A o psychicznym to już nie będę wspominać. Chciałabym zrobić sobie coś niezbyt dużego i związanego z tym co kocham i co studiuję czyli muzykę... Hmm... J. też mówi, że mam na niego poczekać, bo chce być przy tym jak będą mi robić to cudo. :razz:
 
communication napisał:
Moze i bzdura - ale istnieją, w bardzo szerokim zakresie.
Tatuaże nie pomagają w znalezieniu pracy.

Owszem racja istnieją w bardzo szerokim zakresie, ale nie w całości.
Nikt nie mówi, że pomogą. Owszem też się zgadzam, że nie pomogą, ale nie zawsze i wszędzie zaszkodzą tak iż dana osoba nie zostanie przyjęta do pracy. Poza tym 'na kuchni' praca się nie kończy :)

A ja sądzę, że co do tatuaży, a rasy jest strzelone poniekąd. Chociażby dlatego, że też by się znalazło jakieś 'ale', u jednego jest-tatuaż, a u drugiego koron skóry. Jak ktoś ma się 'przyczepić', coś ma nie pasować. To przeszkodzi mu nawet kolor butów (kelnera) czy kształt zębów.

ann To może jakieś nutki ? Albo klucz wiolinowy ? Instrument jakiś, trochę rzeczy się znajdzie, które Ci przypasują..
Ja natomiast planuje coś na plecach (pojadę po całości)-myślałam o takim motywie jak (na lewej stronie piekło-niebo na prawej stronie), albo wzdłuż kręgosłupa (coś ważnego dla mnie napiszę). Ewentualnie na łopatce (bardzo ważny dla mnie fragment tekstu). Jeszcze pomyślę (oczywiście na motyw piekło-niebo) miszczu wyszły oczy na wierzch i było absolutnie NIE ! Ale on dużo ma do gadania..

"Tatuaże za kratami" - tak brzmi temat. Nie "gdzie chcę sobie zrobić tatuaż" - moderator
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
posiadanie tatuaży nie oznacza że człowiek nie znajdzie pracy na tym czy tamtym stanowisku. Ja mam osobiście dwa i nie miałam do tej pory problemu ze znalezieniem pracy. A znajoma mając tatuaż(widoczny ) pracowała jako kelnerka i żaden z gości nie uciekł z tego powodu z lokalu
 
W sumie, klucz wiolinowy nie byłby zły :) O jaaa, a ogólnie jeśli chodzi o tatuaże to są jakieś miejsca gdzie boli mniej/bardziej ??

"Tatuaże za kratami" - tak brzmi temat. Nie "gdzie chcę sobie zrobić tatuaż" - moderator
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
anika222 napisał:
A znajoma mając tatuaż(widoczny ) pracowała jako kelnerka i żaden z gości nie uciekł z tego powodu z lokalu

A ja byłem świadkiem niesmaku klientów w restauracji z powodu kelnera z tatuażem (wizerunek - żółtaczka, HIV). W ten sposób właściciel pozbawił się kluczowych klientów - nawet nie próbuje sobie wyobrazić, jak odbiło się to na kelnerze ale miesiąc później w tej samej restauracji już go nie było (przestraszonych jego "dziarami" klientów także).
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra