S
Syphar
Stały bywalec
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 13 564
Obojętnie w jakim złoży, jeśli w sprzeciwie podniesiecie zarzut niewłaściwości miejscowej sądu, sprawa trafi do sądu właściwego dla Waszego miejsca zamieszkania.No i co najważniejsze....aby złożył ten wniosek w naszym Sądzie, bo wtedy przy sprzeciwie sprawa rozumiem odbywałaby się właśnie u nas a nie w miejscu siedziby wierzyciela.
Dziwne więc, że nikt nie zalecił żalić klauzuli... Chyba, że minęło 7 dni.Ten dokument na którym widnieje dobre imię i dobry PESEL ale złe nazwisko z 2018 to jest jakby druga strona postanowienia o klauzuli dotyczącej cesji na nowego wierzyciela.
I będzie miał niepodważalny dowód w swoich aktach, że taki tam nie mieszka. Wtedy bez żadnego ryzyka zawodowego będzie mógł odstąpić. Bo on tez odpowiada za wykonywanie swoich obowiązków poprawnie, nie może tak sobie odstąpić "sobie a muzom".O ile nie przyśle na błędne nazwisko bo teraz nikt nie odbierze tego.
Komornik jest funkcjonariuszem publicznym, wiec słusznie, natomiast z tym organem... To jest zwykły przedsiębiorca jednoosobowy, jak "Jan Kowalski Remontex".Komornik właściwie zażądał tego dokumentu a że nie jest z naszego miasta a komornik to organ podlegający państwowej instytucji postanowiliśmy przychylić się do żądania.
Fajny, bo banki sprzedają długo za 3% wartości.To ja też rozumiem dlaczego tak wiele firm windykacyjnych jest na rynku i wciąż ich przybywa. Bo to fajny biznes.
Nie stać... W znakomitej większości spraw obecnie wynagrodzenie takiego nie przekracza kwoty ustawowej, więc w praktyce nie płacą nic - bo zapłaci przegrywający sprawę. Prawnicy nazywają to przyjęciem sprawy "za koszty" i naprawdę wielu się na to godzi. Szkoda, że w społeczeństwie jest niewielka świadomość tego faktu.Mają jakby metodę na zwykłych ludzi, takich których często nie stać na adwokata czy radcę prawnego aby zasięgnąć nawet rady jak postąpić.
Tylko, że po to, żeby iść do prawnika, to trzeba wiedzieć, że sprawę da się wygrać. A nie oszukujmy się - jakieś 90% spraw które prowadzą te firmy w rzeczywistości istnieje, to są rzeczywiście niezapłacone zobowiązania, tyle tylko, że to oni nie potrafią ich udowodnić. A jak Kowalski wie, że rzeczywiście jest winien - to rzadko chce się procesować.
Ostatnia edycja: