T
tomashov
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2012
- Odpowiedzi
- 16
Na wstępie chciałbym serdecznie powitać wszystkich użytkowników forum.
Nie będę ukrywał, że dołączyłem do szacownego grona
z powodu problemu natury prawnej, jaki niestety spotkałem - być może okaże się nawet dla Was ciekawy.
Mianowicie: Powodowany pragnieniem przeniesienia się do własnego M, za namową kolegi, wziąłem udział w licytacji komorniczej mieszkania. Licytację wygrałem, zostało zarządzone przybicie a następnie przysądzenie własności (w grudniu 2011). Nie zajmuję się tym zawodowo, dlatego postanowiłem ułożyć się z dłużnikiem. Jeszcze przed licytacją dłużnik cieszył się, że trafił na mnie (a nie jakiegoś "cwaniaka'), że dam mu czas na wyprowadzenie się, a nawet poczekam na to kiedy dostanie pieniądze, żeby mógł sobie coś kupić/wynająć. Niestety po przysądzeniu własności dłużnik skorzystał z prawa na zażalenie tej decyzji. Przedmiotem zażalenia była "omyłka pisarska" sądu (pomylili wspólnotę ze spółdzielnią). Sąd sprostował omyłkę, jednocześnie wezwał dłużnika do uzupełnienia braków formalnych i fiskalnych (30 PLN i 3 kopie). Dłużnik nie zapłacił. Zażalenie zostało odrzucone z powodu nieuzupełnienia braków, ale dłużnik złożył na to kolejne zażalenie. Napisał w nim, że nie uzupełniał braków, ponieważ zanim upływał termin, w którym musiał to zrobić, otrzymał sprostowanie i z tego powodu nie uzupełniał- więc wnosi zażalenie. Sąd znów go wezwał do uzupełnienia braków i znów braki nie zostały uzupełnione. Z tegoż powodu sąd odrzucił to kolejne zażalenie (a ściśle zażalenie na odrzucenie zażalenia). Nie trudno się domyślić, że dłużnik i na to postanowienie złożył zażalenie (trzecie już). Argumentuje że sąd źle wskazał datę w którym złożył poprzednie zażalenie.
....
...pewnie znów go sąd wezwie, żeby uzupełnił braki...itd, itd. Co więcej, odbiera zawsze drugie awizo, dostarcza pisma w terminie, ale ostatniego dnia. Jedno jego zażalenie przedłuża sprawę o 1,5-2 miesiące. Ja oszczędności życia mam we władaniu sądu i ani nie mogę zrezygnować ani zmusić go, żeby nie składał kolejnych zażaleń. Dzwonią do mnie załamani ze spółdzielni mieszkaniowej, kiedy już będę właścicielem, bo dłużnik już dawno im nic nie płaci, mieszka sobie w najlepsze i ma wszystko w poważaniu. Byłem u adwokata- wziął 100 PLN i powiedział, że nic mi nie doradzi. A ja muszę co miesiąc płacić za wynajem...
Moje pytanie brzmi: czy jest jakiś sposób aby uniemożliwić mu składanie kolejnych zażaleń lub też aby jego zażalenia zostały jakoś wyłączone do osobnego wątku. (pierwotna omyłka dawno już została sprostowana- ale wszyscy wiedzą, że to był tylko pretekst) Art. 396. k.p.c. mówi o zażaleniach, że "Sąd pierwszej instancji może wstrzymać wykonanie zaskarżonego postanowienia do czasu rozstrzygnięcia zażalenia. (...)"
Może, czyli nie musi. Dlaczego więc nie mogę otrzymać prawomocnego przysądzenia własności??
Pomocy!
P.S. Jeżeli ktoś jest zainteresowany- wszystkie postanowienia i zażalenia mam skopiowane w jpg.
Nie będę ukrywał, że dołączyłem do szacownego grona
Mianowicie: Powodowany pragnieniem przeniesienia się do własnego M, za namową kolegi, wziąłem udział w licytacji komorniczej mieszkania. Licytację wygrałem, zostało zarządzone przybicie a następnie przysądzenie własności (w grudniu 2011). Nie zajmuję się tym zawodowo, dlatego postanowiłem ułożyć się z dłużnikiem. Jeszcze przed licytacją dłużnik cieszył się, że trafił na mnie (a nie jakiegoś "cwaniaka'), że dam mu czas na wyprowadzenie się, a nawet poczekam na to kiedy dostanie pieniądze, żeby mógł sobie coś kupić/wynająć. Niestety po przysądzeniu własności dłużnik skorzystał z prawa na zażalenie tej decyzji. Przedmiotem zażalenia była "omyłka pisarska" sądu (pomylili wspólnotę ze spółdzielnią). Sąd sprostował omyłkę, jednocześnie wezwał dłużnika do uzupełnienia braków formalnych i fiskalnych (30 PLN i 3 kopie). Dłużnik nie zapłacił. Zażalenie zostało odrzucone z powodu nieuzupełnienia braków, ale dłużnik złożył na to kolejne zażalenie. Napisał w nim, że nie uzupełniał braków, ponieważ zanim upływał termin, w którym musiał to zrobić, otrzymał sprostowanie i z tego powodu nie uzupełniał- więc wnosi zażalenie. Sąd znów go wezwał do uzupełnienia braków i znów braki nie zostały uzupełnione. Z tegoż powodu sąd odrzucił to kolejne zażalenie (a ściśle zażalenie na odrzucenie zażalenia). Nie trudno się domyślić, że dłużnik i na to postanowienie złożył zażalenie (trzecie już). Argumentuje że sąd źle wskazał datę w którym złożył poprzednie zażalenie.
....
...pewnie znów go sąd wezwie, żeby uzupełnił braki...itd, itd. Co więcej, odbiera zawsze drugie awizo, dostarcza pisma w terminie, ale ostatniego dnia. Jedno jego zażalenie przedłuża sprawę o 1,5-2 miesiące. Ja oszczędności życia mam we władaniu sądu i ani nie mogę zrezygnować ani zmusić go, żeby nie składał kolejnych zażaleń. Dzwonią do mnie załamani ze spółdzielni mieszkaniowej, kiedy już będę właścicielem, bo dłużnik już dawno im nic nie płaci, mieszka sobie w najlepsze i ma wszystko w poważaniu. Byłem u adwokata- wziął 100 PLN i powiedział, że nic mi nie doradzi. A ja muszę co miesiąc płacić za wynajem...
Moje pytanie brzmi: czy jest jakiś sposób aby uniemożliwić mu składanie kolejnych zażaleń lub też aby jego zażalenia zostały jakoś wyłączone do osobnego wątku. (pierwotna omyłka dawno już została sprostowana- ale wszyscy wiedzą, że to był tylko pretekst) Art. 396. k.p.c. mówi o zażaleniach, że "Sąd pierwszej instancji może wstrzymać wykonanie zaskarżonego postanowienia do czasu rozstrzygnięcia zażalenia. (...)"
Może, czyli nie musi. Dlaczego więc nie mogę otrzymać prawomocnego przysądzenia własności??
Pomocy!
P.S. Jeżeli ktoś jest zainteresowany- wszystkie postanowienia i zażalenia mam skopiowane w jpg.