upadłe polisy

  • Autor wątku Autor wątku kaczor8999
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Mają informacje o nazwiskach klientów gdyż mi przez telefon przeczytali imiona i nazwiska klientów z moich upadłych polis.
Poprosiłem ich o przesłanie tego na piśmie, oni nie mogą na piśmie przesłać jedynie e-mailem. Ja odmówiłem podania e-mailem, gdyż tylko mnie interesuje oficjalna, papierowa droga obiegu korespondencji. Odmówili przesłania.
 
xiz napisał:
Mnie kiedyś poinformowali, że wystąpią do ING po dane moich klientów. Tylko oczywiście mogą je przesłać mail'em i pełnomocnictwo też. Pytanie czy dać im mail ?

tak jak wczesnie pisalam - gdy powiedzialam firmie ECS ze musze sie skontaktowac z ING, aby dowiedziec sie jakie nazwiska kryja sie pod numerami polis to ECS zaoferowało ze sami to dla mnie zalatwia i faktycznie po kilku dniach dostalam od nich nazwiska na email
 
moje pytanie brzmi: co poza pogróżkami ze strony windykatora nam grozi? czy wobec kogokolwiek firma posunęła się dalej ? sąd? wyrok?
 
Witam wszystkich!
Moja żona miała podobny przypadek wiec szukając informacji trafiłem na to forum gdzie dowiedziałem się że osoby którym minęły 3 lata od zakończenia działalności z ING mogą powołać sie na Art. 118. Tak też uczyniła.
Po 2 tygodniach dostała odpowiedź że dług został anulowany.
Pozdrawiam.
 
Witam,
moja współpraca z ING zakończyła się 27 sierpnia 2009. Od tamtej pory otrzymałam jakieś 4 pisma z firmy E...
Oczywiście na żadne nie odpowiedziałam. Trochę się jednak przestraszyłam i zasięgnęłam opinii znajomego prawnika. Wg niego owszem musiałabym oddać prowizję w momencie gdybym nadal z ING współpracowała. Współpraca ustała a więc umowa nie obowiązuje. Tydzień temu dostałam z E... kolejne pismo, w którym informują mnie o odwiedzinach windykatora terenowego-podobno miał być dzisiaj. Nikt taki jednak się nie zjawił.
Po raz kolejny zrobiło mi isę po prostu nieprzyjemnie i pozwoliłam sobie na telefon do Stowarzyszenia osób poszkodowanych przez ING. Pan w rzeczowy sposób wyjaśnił w czym rzecz. Po pierwsze E.. nie ma podstaw by ściągać jakiś dług-musieliby wystawić rachunek/fakturę z wyszczególnionymi polisami, które upadły itd.-tylko na tej podstawie mogę cokolwiek zapłacić. Ale E.. takiej faktury nie wystawi. Wszelkie pisma, windykator itd. to tzw straszacze, które mają nas zmusić do zapłaty. Osoby, które kasę wpłaciły, niestety nie mają szans na jej zwrot.
Co ważne po 3 latach faktycznie wg KC sprawa ulega przedawnieniu i ING nie będzie miało żadnych praw żądać kasy. Trzeba po prostu do tych 3 lat unikać płacenia.
ps. mój "dług" wobec ING wynosi ponad 5 tys zł. Przy czym E.. chce tylko 400 zł. Na moje pytanie czy to ostateczna kwota pani odpowiedziała, że na tą chwilę tak :) Tzn, że w każdej chwili mogą chcieć więcej.
Nie zamierzam płacić. Pracę wykonywałam należycie, nie robiłam lewizny itd. Nie mam wpływu na to, co się z polisami działo od sierpnia 2009.
Pozdrawiam wszystkich ciepło :)
 
Anulajda napisał:
Po raz kolejny zrobiło mi isę po prostu nieprzyjemnie i pozwoliłam sobie na telefon do Stowarzyszenia osób poszkodowanych przez ING.

To jest takie stowarzyszenie... oczywiście windykator do nikogo nie zawitał to ściema... oczywiście pytanie jest czy sprawa jak straszą powędruje na wokandę to chyba jedyne pytanie które wszystkich nurtuję bo te ich wezwania i telefony itd to ogólnie bez podstawy prawnej by cokolwiek mogły zmienić czy wyegzekwować pieniądze.
 
tak, takie stowarzyszenie istnieje chyba od 2005 r... Zresztą kiedys bylo głośno o sprawie jaką wygrali z ING a dotyczyła wypłaty świadczeń wyrównawczych czy czegoś takiego.

Z tego co mówił ten człowiek ze stowarzyszenia-nie słyszał jeszcze o przypadku, aby ktoś był pozwany do sądu czy dostał wyrok.

pozdrawiam :)
 
Oddawać prowizje nie otrzymaną ?:-o
W ramach wykonywanych usług agencyjnych i zlecenie w firmach pośredniczących stosowany jest zapis :

" w przypadku rozwiązania umowy lub powstałe w późniejszym czasie salda ujemne obciążają Zleceniobiorce i musi zostać przez niego natychmiast wyrównana. Konto będzie po rozwiązaniu umowy prowadzone do momentu naliczenia mu prowizji nie dłużej niż 6 miesięcy"

Jeśli dostaliście pieniądze z góry nie można mieć żalu trzeba zwracać , ale jeśli to była prowizja od INKASO i nic więcej to po upływie 1 roku od podpisania ostatniej umowy umowy Firma lub pośrednik nie poniósł żadnej straty!!! - NIE PŁAĆCIE , ale też nie wolno ignorować pism. Nalezy odpowiadać cokolwiek. Niedawno znajoma zaczęła zbierać podpisy pod pozew zbiorowy w stosunku do OVB bo jest TO EWIDENTNE WYŁUDZENIE .Po 7 latach przypomnieli sobie ze ma oddać 30 zł a znajomy po 8 latach 400 pln - DLA MNIE JEST TO PRÓBA szukania "rogaczy"
 
Koledzy z ING macie płacone o ile wiem podstawę - -to tez jest prowizja z góry wypłacona - Sąd Pracy was ratuje
 
Arsen Lippen napisał:

Co do odpowiadania na korespondencję firmy windykacyjnej, to w często cytowanym poradniku jak się zachowywać względem takich podmiotu, który jest dostępny na tym forum, kategorycznie zabrania się podejmowania jakich kolwiek rozmów, telefonów czy odpisywania na listy. Oczywiście, większość z osób wypowiadająca się w tym temacie, nie skorzystało z tych porad, nie mniej jednak na nic to się zdało gdyż firma E.. nie odpisuje na zapytania o Nazwiska rzekomych polis, numery faktur, czy też pełnomocnictwo jakim się posługuje w tej sprawie.

Cała ta sytuacja nie jest tak oczywista jak się może wydawać z zewnątrz, czyli wzięliście to oddajcie. Nikt nikomu nie ukradł tych pieniędzy, taki był system rozliczania który narzuciła firma, przez okres pracy mieliśmy koszty z naszą pracą związane za które nikt nam nie zwróci, zapłaciliśmy podatek od tych pieniędzy które się od nas żąda, nie mieliśmy wpływu na to co dzieje się z polisami po naszym odejściu, nikt nie interesował sie tymi polisami dlaczego klienci nie płacili, nikt nam nie przedstawił pisemnego zestawienia tychże polis a raczej osób które nie płacą za polisy. Można by wyliczać długo, ale to też nie o to chodzi, w całej tej sytuacji dla wielu pozostaje pewien niesmak etycznego postępowania firmy ING względem swoich byłych pracowników. Pewnie, ktoś powie, że to biznes i pieniądze a w takich przypadkach nie ma się skrupułów, ale stawia się Nas w świetle naciągaczy i złodziej a wielu ludzi pozostawiło trochę zdrowia wiele czasu i dało firmie sporo zarobić.
 
AHM napisał:
. Nikt nikomu nie ukradł tych pieniędzy, taki był system rozliczania który narzuciła firma, przez okres pracy mieliśmy koszty z naszą pracą związane za które nikt nam nie zwróci, zapłaciliśmy podatek od tych pieniędzy które się od nas żąda, nie mieliśmy wpływu na to co dzieje się z polisami po naszym odejściu, nikt nie interesował sie tymi polisami dlaczego klienci nie płacili, nikt nam nie przedstawił pisemnego zestawienia tychże polis a raczej osób które nie płacą za polisy.

ING szuka "łosia". Obecnie pracuję w konkurencyjnej firmie. Jedna z byłych agentów INGu również tam pracuje, i nie oddała długu, mimo pism od firmy Kruk( wtedy ta firma nie dawała zyć byłym pracownikom ING). Dług się przedawnił.
 
Dzisiaj do mnie dzwonili z informacją, że do połowy kwietnia jest termin ugodowy. Po tej dacie skierowują sprawę do sądu. Jakoś im nie wierzę, ponieważ termin ugody jak dobrze pamiętam już przekładają drugi raz. Jak jest u Was? Macie jakieś informacje. Pozdr.
 
Nie przejmuj się. Znajomy windykator poinformował mnie,ze to standartowe działanie . Chodzi o zastraszenie. Czas nagli ING przed sprzedażą - co odzyskają to ich.
 
Potwierdzam. Też miałem ostatnio telefon, że zajmują się sprawą do końca marca a wcześniej miałem ostatnie pismo pod koniec grudnia. Więc to nie jedyny przypadek.
 
Witam,
bardzo proszę o poradę ponieważ jestem w problemie.
Otóż w dniu 17 sierpnia 2008 roku zakończyłam współpracę z firmą ING.
29 grudnia 2011 roku zostało do mnie skierowane pismo o zwrot prowizji za upadłe polisy. Dziwne jest to, że 1/ minęły ponad 3 lata od rozwiązania umowy; 2/polisy były płacone przez klientów ponad rok, czyli ponad 12 miesięcy a ING żąda prawie całości (np. za polisę X otrzymałam prowizję 440 złotych, polisa była opłacana 13 miesięcy-ilość opłaconych składek, a ING żąda ode mnie zwrotu za tę polisę kwoty 403 złote???? dziwne). Wezwanie do zapłaty dostałam z ING, a nie z firmy windykacyjnej. I jeszcze jedna ważna kwestia, kwotę zwrotu prowizji pomniejszono mi o naliczone OFE, czyli ING przetrzymywało moje pieniądze z OFE ponad 2 lata, a wypłata z OFE winna nastąpić do 2 lat od zakończenia współpracy (chyba dobrze pamiętam)... oczywiście rozumiem lapsy, ale po 13, czy 21 miesiącach trwania polis, to mi wygląda albo na celowe działania, albo na zaniedbanie, a swoją droga ciekawa jestem, czy te osoby czaem nie itwarły sobie nowych polis pod wpływem przekonującego agenta... ja nie miałam na to wpływu, czy ING ma prawo żadąć tego zwrotu, i czy ma takie prawo po ponad 3 latach od zakończenia współpracy??? i czy słusznie są naliczone kwoty zwrotu (za 13 miesięcy trwania polisy prowizja 37 złotych???? to chyba jakiś absurd!!!)
 
Bardzo proszę o jakiś komentarz i odpowiedź
 
dawno tu nie byłem ale jestem w szoku jakim ile osób ma ten sam problem...

powiem, że zakładając temat tego się nie spodziewałem ale prawda jest taka,że w kupie siła drzemie :P

a co do samej firmy E... totalnie ich olałem i niech sobie piszą co chcą do mnie. szukają frajerów i krzyż im na drogę, niech nam udowodnią, że działaliśmy na niekorzyść ing... powodzenia.

dzięki za Wszystkie posty.
 
marta_77 napisał:
Witam,
bardzo proszę o poradę...

Czytamy cały temat zanim zadamy pytanie kolejny raz padają te same zapytania. Odnośnie przedawnienia kiedy następuje było już kilka postów w tym temacie, odnośnie rozliczania zwrotu za polisy też już ktoś cytował treści umowy.
Co do wezwania od ING a nie firmy windykacyjnej z tego co mi wiadomo, w poprzednich latach tak to się odbywało samo ING rozsyłało wezwania ale nikt się nimi nie przejmował wiec wynajęli firmę E.. może już łapią się wszystkiego, na forum jest sporo tematów gdzie osoby dostają pisma o zwrot jakiejś rzekomej należności nawet z przed 10 lat gdzie już po 2 lub 3 latach uległo przedawnieniu. Takie pismo to zaledwie kilka złotych a nóż się uda ktoś się złapie, przestraszy, nie pomyśli i zapłaci wystarczy że na dziesięciu, jeden i korzyść z tego mają. Przykre i dziwne jest to że jak by się mogło wydawać tak poważna firma jak ING łapie się takich śmiesznych metod.
 
Powrót
Góra