upadłe polisy

  • Autor wątku Autor wątku kaczor8999
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Po rozmowie z konsultantem KRD:

- wierzyciel zamieszcza informację o zobowiązaniu na własne ryzyko a KRD nie jest za jego słuszność odpowiedzialne

- jako strona mogę wysłać formularz w którym informuję, iż nie zgadzam ze zobowiązaniem, zostanie on przedstawione wierzycielowi co w praktyce oznacza jedynie iż wpis pozostanie jedynie z adnotacją iż z zobowiązaniem się nie zgadzam.

- Wpis z rejestru może zostać usunięty jedynie na wniosek wpisującego czyli wierzyciela lub na wniosek sądu

- Jeśli chcę aby wpis został usunięty powinien wystąpić na drogę sądową pozywając firmę windykacyjną o nie słuszny wpis, mogę wnioskować o zadośćuczynienie finansowe, a sam wierzyciel za niesłuszny wpis może zostać ukarany kwotą do 30 tyś zł

- rozmowa, na jakiej podstawie został wpis dokonany itd nie ma sensu, odniosłem wrażenie podczas rozmowy iż, KRD to jak maszynka do zarabiania pieniędzy im więcej wpisów i firm z nią współpracujących tym lepiej dla nich i większa korzyść finansowa.

Reasumując każdy może zostać wpisany przez dowolną firmę która nawet nie ma nakazu zapłaty, a jeśli mu się nie podoba ma sam walczyć w sądzie że jest to niesłuszne zobowiązania, ot Polska. Czyli Ja mam udowadniać że nie jestem winien nikomu złotówki.
 
Niestety muszę się zgodzić z Drzewieckim, że Polska to dziki kraj!!!
A tak na marginesie, czy u kogoś poza telefonami, sms'ami oraz pismami poszli o krok dalej....?
pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
W ostatniej rozmowie z E... przekonywano mnie iż dla firmy to nie problem "pójść dalej". Według nich przedawnienie nie występuje po 3 latach od rozwiązanie umowy o współpracę a co najwyżej po 3 latach ale licząc od 24mc które według umowy zobowiązują nas finansowo za nasze polisy ?! Kto ma rację ?
 
3 lata od rozwiązania umowy
a co do KRD to faktycznie jest z tym problem, ja regularnie dostaje na maila "aktualizację dłużnika"
 
mnie ING pozywa o całe 43 zł ;-) Mogą mnie wpisać na listę dłużnika? jest jakaś kwota od której mogą to robić?
 
marpi napisał:
3 lata od rozwiązania umowy
a co do KRD to faktycznie jest z tym problem, ja regularnie dostaje na maila "aktualizację dłużnika"

Zacząłem się nad tym zastanawiać czy na pewno od rozwiązania umowy czy nie wchodzi w to te rzekome 24mc za które niby jesteśmy odpowiedzialni, pewny jesteś ?!


Co do KRD na stronie jest informacja że wpisu można dokonać gdy :

łączna kwota zobowiązań dłużnika niebędącego konsumentem wynosi co najmniej 500 zł,
łączna kwota zobowiązań dłużnika będącego konsumentem wynosi co najmniej 200 zł,
 
Tak mi powiedział prawnik, i to się raczej zgadza bo krótko przed upływem 3 lat byli strasznie natarczywi i próbowali się skontaktować a zaraz po 3 latach nastała wielka cisza, ...tylko wpis został... wiec coś w tym jest.


AHM napisał:
Zacząłem się nad tym zastanawiać czy na pewno od rozwiązania umowy czy nie wchodzi w to te rzekome 24mc za które niby jesteśmy odpowiedzialni, pewny jesteś ?!
 
co taka cisza? czyżby dali Wam spokój? pozdr.
 
nadal dają znać o sobie ale o wiele grzeczniej i rzadziej. W każdym razie mojemu znajomemu . Mnie na razie dają spokój ale w moim wypadku chodzi o 40 zł z groszami
 
Czy ktoś z was używa argumentu iż minęło 3 lata i okres przedawnienia, co Oni na to ?!
 
Witajcie!!

Zapadła cisza... Jak stoi sytuacja u was opowiadajcie!!
Byłem u prawników kilku i ewidentnie nie mamy żadnych zobowiązań co do zwrotu tych pieniędzy!!

Sprawdziłem KRD i niestety wpis istnieje - lecz brałem kredyt dość spory i kontrola banku nic nie wykazała. Więc nie wiem co jest grane z tym KRD.

Pozdrawiam
 
z tym krd i pozostałymi dwoma bigami jest tak, że nie każdy tam sprawdza, a tak w ogóle to te bazy stają się coraz mniej wiarygodne z uwagi na wpisy "zadłużeń" mogących być tam wpisanymi
 
Jak pisałem już wcześniej KRD to maszynka do zarabiania pieniędzy. Nie interesuje ich słuszność zobowiązania nawet czy jest nakaz zapłaty czy co kolwiek, wystarczy że wierzyciel wysłał wezwanie do zapłaty i tyle, na tej podstawie może sobie dopisać każdego... Ważne by tylko wierzyciel za wpis zapłacił KRD i opłacał mc abonament bo jak przestanie to rzekome zobowiązania też przestaną istnieć w rejestrze, co pokazuje obiektywność i słuszność tej firmy.
Z windykacji dzwonią do mnie średnio raz na 2 mc, jak mam lepszy dzień to odbieram by poprawić sobie humor, oczywiście żadne argumenty, przedawnienie ( rozwiązałem umowę z ING 4 lata temu ) czy słuszność zobowiązania albo na jakiej podstawie i za co mam płacić są ignorowane, jest tylko pytanie kiedy zapłacę, oczywiście odmawiam. Wtedy jestem informowany iż sprawa trafia z dniem dzisiejszym do sądu i tak oczywiście od 2 lat, trafia i jeszcze nie trafiła :)
 
Na KRD mało kto (z banków, firm telekomunikacyjnych) już patrzy, a jeśli nawet patrzy i znajdzie negatywny wpis - to po prostu prosi o wyjaśnienia. Jak są sensowne to takiego wpisu w KRD nie bierze się pod uwagę.
 
AHM napisał:
Jak pisałem już wcześniej KRD to maszynka do zarabiania pieniędzy
oczywiście maszynka do zarabianai pieniędzy dla udziałowców KRD :) bo nawet windykatorzy (ci uczciwi, co naprawdę egzekwują prawdziwe długi) smieją się z KRD i pozostałych dwóch baz

AHM napisał:
Wtedy jestem informowany iż sprawa trafia z dniem dzisiejszym do sądu i tak oczywiście od 2 lat, trafia i jeszcze nie trafiła :)
może sąd za często adres zmienia, albo adresat zmarł? :D
 
mój znajomy jest nękany . Dziś jednak świetnie sobie poradził i Wam ten sposób polecam. Pani po zweryfikowaniu jego danych poinformowała go ,że rozmowa będzie nagrywana. W tym momencie znajomy odpowiedział ,że również ją informuje ,że rozmowę nagrywa. Na to pani krzyknęła że ona się nie zgadza na nagrywanie tej rozmowy ;-) . I tym sposobem rozmowa została nagle przerwana. Jaki z tego wniosek? firma ESC wyraźnie wie ,że działa poza prawnie i zachowania telefonistek wkraczają w sferę zastraszania . Musi być coś na rzeczy skoro tak bardzo obawiają się nagrywania.... :D
 
Cóż tak jak już to było mówione w tym temacie i ING i ESC wiedzą że roszczenie jest lekko mówiąc dyskusyjne, problematyczne. Gdyby było oczywiste już dawno było by zasądzone, a przez te lata nic nie robią tylko dzwonią i się proszą o zapłatę. Większości 3 lata już dawno minęły wiec dodatkowo argument przedawnienia.

Myślę że trzeba trzymać rękę na pulsie co jakiś czas obierać telefon czy podać swój adres aktualny jeśli się zmienił, bo Oni tylko czekają na takich którzy nie daja znaku życia nie odbierają ani telefonu czy ewentualnej poczty. Ktoś już pisał że po kilku latach jakiś kancelaria bezskutecznie próbowała się z nim skontaktować wyczuli że nie ma kontaktu nie odbiera korespondencji, szybciutko zasądzili uzyskali nakaz zapłaty z tym już łatwo do komornika jeśli nikt nie wnosi sprzeciwu... ten już znalazł i próbował ściągnąć o ile pamiętam kolega wstrzymał egzekucję bo chyba minęło 7 lat wiec bez dochodzenia racji było przedawnienie ale to przestroga przed pozostaniem biernym. Cóż swoja drogą od ilu osób wyciągnięcie te pieniądze które nie chciały mieć "problemów" i bały się straszeniem :(
 
Z tym nagrywaniem to dobre, nie pomyślałem. Mówią, że człowiek uczy się do końca życia. Spróbuję nast. razem jak zadzwonią. A tak przy okazji, w październiku minęło mi trzy lata od godziny "0", co doradzacie.... Proszę o podpowiedź kolegów starszych stażem. Pozdrawiam.
 
Witam!

Ja mogę się pochwalić skończoną współpracą w ING w styczniu 2009, pierwsze listy od etc zaczęły przychodzić dokładnie po 2 latach telefony też ale te zblokowałam i przestali. Natomiast listy zbierałam i czekałam kiedy do mnie przyjdzie zawiadomienie z sądu ale nic takiego do tej pory nie nastąpiło. Sama zaczęłam szukać w 2011 ludzi którzy już coś wiedzieli jak ING "ściąga długi od byłych" i dowiedziałam się, że każdy z nas prowadził działalność i rozliczał się tylko i wyłącznie na podstawie faktur, więc aby ktoś mógł od nas żądać pieniędzy to musi odpowiednie faktury przedłożyć. Niestety ani ING nie może takich nam dostarczyć ani tym bardziej do sądu dla którego tylko takie dokumenty są podstawą do wszczęcia postępowania ani tym bardziej my bo większość ma zawieszone działalności. To tak w skrócie. Przez cały 2011 rok dostawałam listy a w 2012 już nastąpiła cisza bo nastąpił okres przedawnienia po 3 latach. Jakież było moje zdziwienie gdy w sierpniu tego roku 2013 otrzymałam kolejny list ale od firmy intrum justitia dotyczący oczywiście tego samego z podaniem dokładnych polis kwot i takie tam. Jak na razie przyszły 3 listy i w ostatnim napisali że już nie wpłacenie długu może! spowodować skierowanie sprawy do sądu. Odbieram listy nie odzywam się i czekam co nastąpi. U mnie jest to przedawnienie ponad 4 lat więc staram się obserwować sytuację aby nie przeoczyć momentu wezwania już prawdziwego sądowego. To tyle co u mnie weteranki, która nadal nie zapłaciła.
 
Powrót
Góra