Urząd I Instancji nie uznaje mnie jako stronę w postępowaniu.

  • Autor wątku Autor wątku juras27
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
nie ma takiego orzeczenia
VII SA/Wa1970/13.
 
Ten wyrok jest z dnia 29-stycznia 2014r. Być może jeszcze go nie umieścili.Wczoraj też nie mogłem go znaleźć.
 
juras, gratuluję, że masz tyle energii do walki z tą machiną urzędniczą.
 
Sama rozprawa odbyła się 17.12.2013r.Odpis sporządzony dnia 29.01.2014r.
barteks2 dzięki za gratulki itd.
Batalia trwa od około 2007r do tej pory.
Na dzień dzisiejszy inwestor zdaniem sądu nie posiada żadnej dokumentacji umożliwiającej prawne działanie przekaźnika.
Po drugie gdybym nie zaangażował odpowiednie środowisko łącznie z naukowcem z Hamburga i adwokatami to prawdopodobnie sprawa zakończyła by się na moją nie korzyść jakieś może 2 lata wcześniej.Dodam że oprócz toczącego się postępowania z KPA także było postępowanie z KK, które prokuratura umorzyła.Ale znając przewodniczącego stowarzyszenia to po tym wyroku sprawa ponownie trafi do prokuratury.
Jestem teraz ciekaw czy inwestor zaryzykuje i pójdzie do NSA czy też nie.
Jestem skłonny twierdzić ,że przy takiej ogromnej przychylności w stronę inwestora przez różne organy administracji może nie będzie NSA tylko sprawę będzie próbowano na własnym podwórku załatwić.W każdym razie kolejna sprawa wygrana a czuję się jakbym cały czas dreptał w miejscu.Takie o to mamy uchwalane prawo.
 
Jeszcze raz gratuluję - nie chcę psuć radości, ale obawiam się, że PINB zrobi dokładnie to samo co wcześniej. Że jest związany wykładnią WSA? No niby tak, ale tu na tym forum są przypadki w których organy bałamutnie interpretują wyroki na swoją korzyść. Bywa że po kolejnych kilku latach ten sam sąd wskazuje, że przecież organ nie zastosował się do jego pouczeń - i co - nic - znowu sprawa wraca do organu.

A co do NSA - jestem pewien że tak zrobi i złoży skargę kasacyjną - w końcu nic ludzi którzy to zrobią nie kosztuje. A rozpatrzenie takiej skargi to kolejne prawie dwa lata i w tym czasie orzeczenie będzie nieprawomocne.

Ciekawe przypadki bałamutnego stosowania prawa opisuję w:

http://forumprawne.org/prawo-nieruchomosci-lokalowe-budowlane/420649-pinb-ciekawy-przypadek.html

(może się przydadzą)
 
Nadal orzeczenie nie zostało opublikowane - czy można liczyć na skan tego ciekawego wyroku?
 
juras27 napisał:
Witam
Trochę czasu musiało upłyną aby ponownie coś naskrobać w mojej sprawie.
Poniżej zamieszczam wyrok WSA Warszawa w przedmiocie odmowy stwierdzenia nieważności decyzji przez GINB.

I Uchyla zaskarżoną decyzję
II Stwierdza ,że zaskarżona decyzja nie podlega wykonaniu do czasu uprawomocnienia się niniejszego wyroku
III.Zasądza od GINB na moją rzecz tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Radość była przedwczesna - WSA podał komfortowe rozwiązanie - wystarczy, że inwestor sobie coś tam narysuje co będzie zawierało "elementy projektu" i pozamiatane.

Aby było jasne - jestem jak najbardziej za tym aby organy były wyrozumiałe dla obywateli i interpretują wątpliwości na ich korzyść (jak zresztą powinny) ale jakość często się okazuje, że są takie tylko dla wybranych obywateli podczas gdy innymi pomiatają.

Zwracam uwagę, że tu również zastosowano art. 51 ust 7 Pb, o którym organy przypominają sobie dla swoich ulubionych inwestorów. Tylko że wobec tych okoliczności nie ma on zastosowania.

Przypomina mi się historia jednego z forumowiczów – zdaje się o nim wspominałem – który chciał sobie wybudować domek letniskowy i za namową ekipy zaczął przed terminem, kiedy pozwolenie na budowę stało się ostateczne. Potem ta sama ekipa doniosła na niego do PINB jak im nie chciał zapłacić za źle wykonaną pracę, a PINB stanowczo zaproponował mu 50 tys. PLN opłaty legalizacyjnej. Oczywiście z sugestią, że można też w "porozumieniu". Tak samo historia jakieś starszej kobiety, która wyremontowała sobie ganek – kara i nie ma zmiłuj! I jeszcze jej napisali, że organ nie ma w tej sytuacji „luzu”!

Ta sytuacja w wątku jest identyczna, ale tu jakoś organy nie są takie zdecydowane, a wręcz bardzo szukały okoliczności aby tylko inwestorowi krzywdy nie zrobić. Oczywiście i decyzja PINB, WINB i GINB były złe, ale i wyrok WSA też. I niech nikt nie mówi, że prawo jest złe bo w tej sytuacji jest jasne!

W tej sytuacji raczej GINB nie będzie składał kasacji - no chyba że uzna że tak będzie ciekawiej albo aby pokazać że jest pewny swoich racji - to i tak nic nie zmieni gdyż NSA jest związany granicami skargi więc raczej krzywdy organom nie zrobi.
 
Ostatnia edycja:
Czy pamięta Pan może, w którym wątku było o tym donosie ekipy budowlanej? Szczerze mówiąc przeszukuję forum, lecz znaleźć nie potrafię....
 
A jednak poszła kasacja ze strony GINB.
Zobaczymy co dalej.
 
Hehe - mała pociecha gdyż nie z kieszeni tych co przegrali ale z naszej. Ściema - ten maszt będzie tam stał - za rok - dwa lata postępowanie się zakończy i będzie nie do ruszenia na zasadzie powagi rzeczy osądzonej. Jedyną drogą jest wykazanie, iż jego wybudowanie jest sprzeczne z prawem.
 
To że sprawa rozstrzygnięta nie może ponownie być przedmiotem postępowania o ile nie zostaną podniesione nowe okoliczności – w Kpa zasada trwałości decyzji.
 
Inwestorwroclove napisał:
Hehe - mała pociecha gdyż nie z kieszeni tych co przegrali ale z naszej. Ściema - ten maszt będzie tam stał - za rok - dwa lata postępowanie się zakończy i będzie nie do ruszenia na zasadzie powagi rzeczy osądzonej. Jedyną drogą jest wykazanie, iż jego wybudowanie jest sprzeczne z prawem.

No tak ale ja samego początku o tym mówię a wcześniej pisałem podawałem przykłady.
Mało tego inwestor nie posiadał odpowiednich legitymacji- przypomnę ,że w pewnym momencie zostało cofnięte pozwolenie na budowę(po wybudowaniu), oraz było cofnięte pozwolenie na użytkowanie(przekaźnik jak chodził tak dalej chodzi). Przecież te decyzje , wyroki nie biorą się z kosmosu.
 
No to ładnie sobie pościelili.
Aż dziw bierze jaka tam panuje ślepa solidarność.

W mojej sprawie jeszcze nic nie ruszyło.
Czekam cierpliwie.
 
Powrót
Góra