@bydociec- nie próbuj mnie przekonać, bo nie przekonasz, ja Ciebie też nie i nie mam zamiaru.
W przypadku rodzin pokrzywdzonych przez jakiegoś, niech będzie, zwyrodnialca, oglądałam całkiem niedawno jakiś program o karze śmierci w USA, wykonywanej w niektórych stanach, zresztą z udziałem rodziny, jako publiczności, naukowcy tamtejsi doszli do ustaleń, że taka egzekucja nie służy niczemu innemu, jak właśnie zaspokojeniu chęci zemsty przez rodzinę. I owa rodzina wcale po takiej egzekucji nie czuje się lepiej, może przez chwilę . Pewnie ta "żądza krwi" jest w jakiś sposób usprawiedliwiona, tylko czy owa rodzina nie zniża się w danej chwili do poziomu tego zwyrodnialca. Bo o ile w chwili, gdy jeszcze uczucia- ból, żal są świeże, to jest to jakoś tam zrozumiałe, ale co w momencie, gdy kiedyś przyjdzie może pora na wybaczenie, nie tyle dla dobrego samopoczucia sprawcy, co swojego (podobno wybaczenie dopiero daje jako taki spokój), a nie będzie komu wybaczyć.
A co potem z wybaczeniem sobie, że żądało się czyjejś śmierci, mało tego- czuło się satysfakcję z tej śmierci.
Tak w ogóle to chyba nie zrozumiałaś mojego przekazu, próbuję tu na bok odstawić tego zwyrodnialca i jego winę (nieraz oczywistą), a bardziej pochylić się nad odpowiedzialnością kogoś innego za tę decyzję, czy troską o rodzinę osoby zamordowanej i jej odczucia. Akurat ja uważam, że kara śmierci jest chyba najbardziej humanitarna dla sprawcy, a najmniej dla pozostałych, biorących w tym udział.