Zacznę od tego, że jest to jeden z wielu faktycznie prostych "problemów", który można rozwiązać bezkosztowo. Niejako za pstryknięciem palca. Ale trzeba chcieć, a chętnych brak. Sprawa braku faktycznej odpowiedzialności urzędnika jest li tylko kolejnym dowodem, że władza ustawodawcza w Polsce leży
nie w parlamencie a w rękach kilkunastu - kilkudziesięciu osób w państwie - najczęściej w zaciszu gabinetów departamentów prawnych ministerstw takich czy innych. I chodzi o to, aby to "zacisze", status quo, nie było naruszone. Ustawa o odpowiedzialności majątkowej, to tylko kolejna ustawa uchwalona dla niepoznaki. I możemy ją sobie przestudiować wedle uznania i
pownosić wedle uznania